+

Recenzja Need For Speed: Shift

Parę dni temu nowy Need For Speed wylądował w moim domu. Przyznam się szczerze, że nie bardzo miałem ochotę recenzować ten tytuł, z góry zakładając, że nowa odsłona serii niczym mnie nie zaskoczy. Ba – Pomyślałem, że dostanę kolejną kiepską grę cierpiącą na syndrom odcinania kuponów. Czy miałem rację? Przecztajcie recenzje, to się przekonacie.

Przed uruchomieniem NFS, proszeni jesteśmy o wybór języka. Oczywiście, z chęci sprawdzenia naszej rodzimej lokalizacji wybrałem opcję PL. Na wstępie muszę zaznaczyć, że arcade’owy styl jazdy, znany ze wcześniejszych części wyparował. Electronic Arts zdecydowało się pójść zupełnie innym torem i chwała im za to. Zanim przystąpiłem do pierwszego wyścigu zostałem zmuszany do przejechania testowego okrążenia. Na jego podstawie gra zaproponowała mi odpowiedni poziom trudności. Gdy udało mi się wszystko poustawiać, wybrałem pierwszy lepszy samochód i odpaliłem wyścig. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to fakt, że gra bardzo ładnie balansuje pomiędzy czystą symulacją, a zręcznościowymi wyścigami. Niestety, niedzielnych graczy może odstraszyć fakt, że aby coś osiągnąć, trzeba opanować dość wyśrubowany styl jazdy. Ostrzegam, że nowy Need For Speed jest tak skonstruowany, że gra z innej kamery niż ten z widokiem z wnętrza samochodu mija się z celem. Sterowanie jest bardzo czułe i naprawdę ciężko jest ujarzmić pojazd szczególnie z kamery ulokowanej zza samochodem. Skoro o furach mowa, w grze zawarto ich ponad 60 rodzajów. Każdą z osobna prowadzi się zupełnie inaczej. Zdecydowanie czuć prawdziwą moc i power pojazdów.

Need For Speed: Shift

Najfajniejszym i najbardziej rozbudowanym trybem w Need For Speed: Shift jest kariera. Twórcy naprawdę się postarali, dostarczając graczowi zabawy na długie godziny. Na wstępnie poproszono mnie o zakup samochodu, po czym mogłem przystąpić do pierwszego wyścigu. Ku mojemu zaskoczeniu zauważyłem, że gra przez cały czas ocenia moją jazdę nagradzając specjalnymi punktami. Punkty precyzji otrzymuję się za perfekcyjną jazdę, idealne zakręty oraz brak fizycznego kontaktu z przeciwnikami. Agresorem można zostać, jeżeli uparcie będzie się dążyć do spowodowania wypadku na torze. Całość przekłada się na zachowanie naszych przeciwników podczas jazdy. W końcu stare indiańskie przysłowie mówi: ?Szanuj przeciwnika, a on w razie potrzeby podaruje ci łagodną śmierć.? Podczas każdego wyścigu gra stawia przed graczem specjalnie zadania. Niektóre z nich wymagają niezłego skupienia. Za ich zaliczenie otrzymuje się specjalne gwiazdki, które są niezbędne do podnoszenia poziomu kierowcy. Jest to bardzo prosta mechanika, im więcej gwiazdek tym wyższy poziom, im wyższy poziom tym więcej odblokowanych zawodów. Karierę podzielono na wiele różnych i ciekawych zawodów. Do wyboru oddano nam tradycyjne wyścigi różniące się od siebie ilością przeciwników i okrążeń. Mamy również tryb eliminator polegający na tym, że co 30 sekund odpada najsłabszy kierowca. Kolejne w kolejce to pojedynek dwóch samochodów, drifting oraz serie przeróżnych eventów. Jest więc w czym wybierać i na nudę nie ma co narzekać. Zastanawiacie się na pewno jak wypada SI przeciwników? Jednym słowem rewelacja. Opiszę ciekawą sytuację, która przydarzyła mi się podczas jednego wyścigu. Przystąpiłem do pierwszego pojedynku w swojej karierze. Pierwszą część wyścigu wygrałem, w drugiej przeciwnik okazał się lepszy. Po chwili rozpoczęło się decydujące starcie. Oboje ruszyliśmy do przodu. Pierwszy, drugi, trzeci zakręt za nami. Ciągle jechaliśmy łeb w łeb ocierając się o siebie nawzajem. Niestety, znienacka pojawił się ostry zakręt, nie wytrzymałem presji i wpadłem w poślizg. W przeciągu kilku setnych sekundy mój samochód znalazł się na pobliskim poboczu. Szybko pozbierałem się do kupy i ruszyłem dalej. Wychodzę z założenia, że zawsze trzeba walczyć do końca. Uwierzcie mi, że tuz przed metą, mój przeciwnik wpadł w jeszcze większy poślizg lądując kilka metrów od drogi. Na mojej twarzy pojawił się bezcenny i zdradliwy uśmiech. Przyśpieszyłem wiedząc, że nadarzyła się okazja, aby nadrobić straconą pozycję. Bez trudu wyprzedziłem pechowego kierowcę. Wjechałem na ostatnią prostą prowadzącą prosto do mety. Czułem zapach zwycięstwa. Niestety nie na długo, nagle przeciwnik znalazł się tuż za mną, dosłownie czułem jego oddech na moim zderzaku. Skubaniec robił wszystko, aby uniemożliwić mi zwycięstwo. Na szczęście udało mi się dojechać na metę w całości, zajmując pierwsze miejsce. Przyznaję, że ogromne emocję podczas wyścigów gwarantowane.

Need For Speed: Shift

Seria Need For Speed od zawsze słynęła z mocno rozbudowanej opcji tuningu. Wielka szkoda, że autorzy poprzednich części skupiali całą swoją uwagę tylko na tym aspekcie, całkowicie zapominając o reszcie. W Shifcie, opcję tuningu podzielono na dwie podstawowe części: wizualną oraz mechaniczną. Zaznaczam, że przygotowano naprawdę sporo wzorów, winyli, lakierów i nalepek, więc wszyscy żądni zmiany wizerunku swojego samochodu powinni być zadowoleni. Natomiast, grzebanie we wnętrzu dostępnych pojazdów zostało mocno uproszczone. Dalej mamy możliwość ustawienia silnika, zawieszenia czy siły hamulców. Widać jednak, że tym razem nie skupiono się aż tak mocno nad tym aspektem i dobrze. Electronic Arts przygotowało ciekawą ścieżkę dźwiękową dla nowego NFS. Mamy możliwość usłyszenia takich kapel jak: Kasabian, Kanye West, The Prodigy, czy Jamal. Przyznam się szczerze, że muzyka w grze nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia, wręcz przeciwnie, dostępne kawałki w ogóle nie przypadły mi do gustu. Za to przeraźliwy ryk katowanego silnika jest jak najbardziej na miejscu. Wszystkie dźwięki wydawane przez samochody są naprawdę zadowalające. W kwestii oprawy wizualnej nowy Need For Speed jest bardzo nierówny. Jedyna rzecz w tej grze, która wgniotła mnie w fotel to wyśmienicie odwzorowane wnętrza samochodów. Wszystkie elementy deski rozdzielczej prezentują się przepięknie, animacja samego kierowcy to pierwsza klasa. Serio wygląda to bardzo realistycznie. Modele samochodów prezentują się dobrze ale niczym nadzwyczajnym nie zaskakują. Większość tras w grze prezentuje się nijako. Może nie świecą one pustkami, pełno jest na nich ruchomych obiektów w postaci machających kibiców, obracających się karuzeli czy przelatujących nisko samolotów. Niestety, obecne w grze trasy nie wyróżniają się niczym ciekawym na tle konkurencji.

Przyznam, że rozegrałem mnóstwo wyścigów i zauważyłem, że gra miała parę problemów z płynnością animacji. Nie wiem czy była to wina mojej PS3 Slim, czy może twórcy źle odrobili zadanie domowe. Wkurzały mnie również długie, mozolne, straszne i mocno denerwujące loadingi. Czy naprawdę Elektronikom tak bardzo nie chciało się popracować nad ich długością? Wiecie już, że Need For Speed: Shift nie szokuję ani grafiką, ani rozmachem wykonania. Na szczęście gra ma inne cechy, które przyciągną niejednego maniaka wyścigów samochodowych. Cieszę się, że Electronic Arts poszli po rozum do głowy i wydali wspaniałe wyścigi samochodowe, które nie są tylko kolejnym skokiem na kasę. Mam nadzieję, że Need For Speed: Shift zakończył złą passę serii raz na zawsze. Graczu, jeżeli uwielbiasz gatunek wyścigów samochodowych, śmiało sięgaj po nowego NFS, gwarantuję, że do czasu wydania Forza 3 i Gran Turismo 5 nic tak mocno nie przyciągnie cię do konsoli.

  • Ocena:
Spodobał Ci się artykuł? Poleć go znajomym:

Komentarze

Ponieważ nie jesteś zalogowany, przed opublikowaniem Twój komentarz będzie musiał zostać zaakceptowany przez naszych moderatorów. Zarejestruj się lub zaloguj, jeżeli chcesz, by Twoje komentarze były automatycznie publikowane na stronie.

Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *