5

Recenzja Resonance of Fate

Na Resonance of Fate czekałem od dawna. Ponieważ premiera praktycznie pokrywała się z Final Fantasy XIII, wędrówka Lighting musiała poczekać. Tutaj wszystko zdawało się być skrojone wręcz dla mnie, zaczynając od wspaniałego klimatu, na widowiskowych i oryginalnych walkach kończąc. Szczerze mówiąc nie skończyłem tej gry- nie dałem rady. Dlaczego? By wyjaśnić tę kwestię, przeprowadziłem ekskluzywny wywiad z jedną z bohaterek. Drugoplanową może, ale za to mającą świetne rozeznanie o grze, a informacje najlepiej czerpać ze źródła, prawda?

- Witam, może pani nam się przedstawić?

- A dzień dobry słoneczko, jestem Barbarella, najseksowniejsza kobieta w tej produkcji. Winka?

- Chętnie. Jak się pani mieszka w tym świecie stworzonym przez tri- Ace?

- A panie, ciekawy to świat. Lekka przyszłość jak widać, mieszkamy nad chmurami w tej ogromnej konstrukcji przypominającej wieżę. Basel się to ustrojstwo nazywa. Wszędzie różne mechanizmy, ogromne zębatki, jakbyśmy byli wewnątrz zegara. Musisz przyznać mój drogi, że oryginalnie i klimatycznie to wygląda. A jak ładnie gra! Hoho, jest i symfonicznie i rockowo, a czasem i dziwne eksperymenty jazzu i funku można usłyszeć! Szkoda tylko że nie zapada to jakoś w pamięć.

- No fakt, ładnie, ale po co coś takiego w ogóle powstało?

- A bo widzisz, tam świat na dole już wyeksploatowany, flora już nieprzyjazna, a tu to wielkie „cuś” przynajmniej oczyszcza powietrze i da się żyć. Jak to działa nikt nie wie. Co najmniej inżynierem trzeba być, by to zrozumieć najwidoczniej.

- To nie pani jest protagonistką tej gry?

- Niestety nie złociutki, w tych rolach występuje dwóch jurnych chłopców i jedna dziewczynka. Pierwszy to

zboczeniec, drugi emo, a laska jest płaska jak deska. Ale młoda, to ma czas jeszcze. No ale przyznać muszę, że dość interesująca to grupka. Z problemami rzecz jasna bo Japońska gra, ale i z humorem. Jeszcze winka?

Resonance of Fate

- Oui! A ciekawie tutaj, czy raczej spokój i nic się nie dzieje, jak na klipach wyborczych SLD?

- No paaaanie, co jak co, ale od fabuły mi się pan odczep. Nie dość, że oryginalna i ciekawa, to jeszcze intrygująco poprowadzona. Wolno się rozkręca, ale dzięki temu lepiej poznajemy naszych bohaterów. A później – hoho, co się później dzieje, paaaanie… Będzie i filozoficznie i ekologicznie i egzystencjonalnie.

- A jak wygląda taki dzień powszedni tych naszych bohaterów?

- Paaaanie, schematycznie trochę, co tu ukrywać. Biegają po tej wieży i biegają, a że piętra przedstawione są w heksach, to muszą sobie najpierw wyrąbać drogę swoimi heksami i odkryć wszelkie zabudowania. Ot tak się sprytnie schowały pod podłogą. A swoje kawałki zdobywają na przyczajonych przeciwnikach. A tych tu sporo! Wie pan, niebezpiecznie jak w Afryce po zachodzie słońca, gdzie każdy jest jak predator wtedy.

- Ale po miastach też troszkę pochodzimy?

- Tak. Nie. Trochę. W sumie to niewiele, bo takie miasto to dwie ulice na krzyż, a jeszcze w 2,5D przedstawione. Także przeciętna liczba mieszkańców takiej mieściny przeważnie mieści się w tuzinie. Ale może dlatego, że tu u góry tak przestrzennie i w ogóle arystokracja, tam na dole to hołota i motłoch. Nawet jakieś potwory mają.

Resonance of Fate

- Potwory tutaj? Skoro wszystko wygląda tak realistycznie, bez dodatków mangowych…

- No biusty są mangowe. Patrz pan jak podskakują przy przełykaniu wędlin. Ale fakt, człowiek się spodziewa realizmu i utrzymania konwencji, a tu jakieś gremliny wyskakują, bądź inne tego typu żelki. Choć żelki są słodkie. Te nasze herosy to takie łowcy nagród, wie pan, co zapuszczają się w takie speluny. Po ważne, egzystencjonalne przedmioty, jak manekin czy butelka wina. A właśnie, dolać?

- Prossste. A szcho… a co z tą walką? Jak oni tłuką te żelki? Czym?

- A paaaanie, żadnych mieczy i pał, tu przyszłość jest i broń palna króluje. A system walki- hoho, paaaanie, jakie to “tatłajstwo” jest…

- Jach…, jak to? Ładnie wygląda, wydaje się rozbudowany.

- Paaaanie, albo ja blondynka, albo ten samouczek co nas wprowadza w ten system jest po prostu słaby. Z godzinę wyjaśnia. I to tak wyjaśnia, że niewiele z tego wynika. Później oczywiście łapiemy, ale aby czuć się pewnie podczas starć, trochę czasu musi minąć. Oczywiście jak na złość okazuje się, że walka zagmatwana, ale w istocie bardzo prosta, wręcza banalna i prymitywna do tego.

- Pani Barbaa… aaa tak, ale szczegóły, jak to wygląda?

- Zakręcone by opowiadać, więc użyję skrótu myślowego – skok, strzał, skok, strzał.

- ?

- Tak wygląda 90% starć, poza tymi z grubszymi rybami, tam ładnie jeszcze niszczymy im osłony. Pierwszym

skokiem ostrzeliwujemy gbura z karabinu maszynowego, zadajemy potencjalne obrażenia. Skok drugą postacią i z pistoletu zamieniamy wcześniejsze obrażenia w prawdziwe. Taaaak panie, wiem jak to dziwnie brzmi, ale w magiczny sposób broń maszynowa nie zadaje normalnych obrażeń. Jest mocna, ale nie zredukujemy nią paska przeciwnika do zera.

Resonance of Fate

- Brzmi seksownie. W czym więc problem?

- A w tym panie, że cholera człowieka łapie, jak po raz setny ma skakać nad przeciwnikiem. No ileż można? Zero w tym taktyki! To naprawdę jedyne formy walki, są jeszcze granaty, a na placu boju użyjemy przedmiotów i różnych kul, ale schemat walki zawsze pozostaje ten sam. Są i specjalne zagrania, wszystko to kosztuje po tokenie, którego zbieramy, a utrata powoduje koniec gry, ale i tak docelowo będziemy chcieli wykonać jedynie początkowy schemat, bo jest najefektywniejszy. Później, jak wspomniałam, dochodzą dodatkowe osłony. Walka odbywa się zawsze na jednakowych arenach. Nuuuda panie! Męczące jak cholera!

- Aż tak źle?

- Aż tak. Do tego techniczne niedoróbki. No i zero satysfakcji, bo rozwój naszych krasych byków nie istnieje praktycznie w ogóle.

- Ale spokojnie. Jak to nie istnieje? Przecież są chyba punkty doświadczenia?

- Przepraszam, zbulwersowałam się. Rozwiniemy jedynie obrażenia daną bronią, dostaniemy kilka umiejętności nam narzuconych, bez możliwości wyboru, zwiększymy udźwig i rozwiniemy trochę zdrowia. Bieda panie, bieda.

- Schłodz… słodz… łódź, sztormie odejdź… ekhhmm.

- A widział pan jak u nas się broń ulepsza? Hoho, paaanie, jakie cuda powstają. Gwarantuję, że nigdzie indziej nie zobaczy pan jak do jednego pistoletu można dołączyć trzy kolimatory, 2 magazynki i jedenaście luf! Gotowa konstrukcja przypomina schemat platformy wiertniczej. Dzięki Bogu w walce nie widać wszelkich tych dodatków. Ale fakt, że poprawia to ustrojstwo osiągi naszej broni, więc będziemy chcieli maksymalnie dużo tego wszystkiego założyć.

Resonance of Fate

- Tiaa… ostatnia buteleczka winka na khoniec? Praghnąłbym również skchromnie przyznać, iż bardzo ładna sukhienkha…

- A paaaaanie, może i wszelkie te części do broni kosztują trochę pieniędzy, ale zawsze się znajdą oszczędności na nową bluzeczkę, kurtkę, spodnie czy buty. Wie pan, styl trzeba mieć, a tutejsze sklepy z ciuchami są wyjątkowo dobrze zaopatrzone, jak w żadnej innej grze tego typu.

- Późno już, pucołowaty khsiężyc się do nas uśmiecha, eee… to może chociaż odprowadzę do domu? Ciemno, jeszcze jakiś szelek… żelek napadnie zza latarni i nieszczęście będzie.

- A paaaaanie, to się mogę założyć, że taki hentaj już gdzieś u jakiegoś zboczonego Japończyka powstaje.

Od siebie pragnę jeszcze tylko dodać, że rzadko do jakiejkolwiek gry podchodziłem z takim optymizmem, tym bardziej czuję się oszukany końcowym produktem. RoF to taki nieoszlifowany diament, wciąż jednak węgiel. Oryginalne pomysły na każdym kroku są partaczone przez niedoróbki. Nie wiem czy to zabrakło czasu, czy też pomysłu. Podkreślam tak wyraźnie system potyczek, bo głównie przez to ten produkt mi nie podszedł- są one męczące i nie do zniesienia. Było to głównym powodem nie ukończenia przeze mnie gry. Coś takiego jak taktyka na dobrą sprawę nie istnieje. Wszystkie inne elementy są przynajmniej dobre, ale to właśnie na potyczkach spędzimy zdecydowaną część gry. Wymagam więc by były poprawnie rozwiązane. Chwalę wysoki poziom trudności, ale cała ta piękna otoczka nie zatuszuje głównych mankamentów. Niestety, może następnym razem.

  • Ocena:
Spodobał Ci się artykuł? Poleć go znajomym:

5 komentarzy:

  • Heh :) ciekawa recka, w sumie byłem zaciekawiony tą grą oglądając kilka recenzji na innych stronach. Cóż gierkę i tak kiedyś wypróbuje ( jak stanieje) choćby z ciekawości.

    Cytat
  • Najseksowniejsza bohaterka produkcji, a wypowiada się jak wiejska dziewięćdziesięcioletnia babcia. Nie da się tego czytać, okropnie niezjadliwa recenzja.

    Cytat
  • Po przeczytaniu tej “recenzji” zszokowany spojrzałem na datę umieszczenia tego dzieła na łamach serwisu. 7 kwiecień. Hm, prima aprillis miało miejsce siedem dni przed ukazaniem się tego tekstu. Czy to jest żart?

    Nie jestem aktywnie udzielającym się użytkownikiem GameOnly, ale czytam recenzje umieszczane na tej stronie od kilku lat. I muszę powiedzieć, że po raz pierwszy czułem się autentycznie zażenowany tym, co znajdowało się przed moimi oczyma. Jeśli to miał być tekst “z jajem”, to równie dobrze mógłby być napisany przez dziewięciolatka z pierwszej lepszej szkoły podstawowej. Forma tekstu, dobór słownictwa i zabiegi stylistyczne sprawiły, że tak naprawdę nie byłem w stanie nic na temat gry się dowiedzieć.

    Podręcznikowy przykład amatorsko-dziennikarskiego grafomaństwa. Proponuję ten tekst usunąć i więcej o nim nie mówić ^^.

    Cytat
  • Pełna zgoda z przedmówcą. Wywalić recenzję do kosza :-). Jedna mała uwaga – autor bardzo krytykuje system walki. Ja mam mocno odmienne zdanie w tej kwestii – walki są oryginalne, ciekawe, dają dużo możliwości i wymagają myślenia. To właśnie walki są jednym z najciekawszych elementów tej gry. Co ciekawe, przeczytałem kilka recenzji RoF i w KAŻDEJ z nich, bez wyjątku, walka jest wysoko oceniana jako jeden z najmocniejszych punktów gry.
    Ja rozumiem, że autor może mieć odmienne gusta w kwestii walki, ale myślę, że warto byłoby wspomnieć, że w innych recenzjach walka jest uznawana za mocny punkt gry.

    Cytat
  • powiem jedno, jest to dość specyficzny rodzaj recenzji, ale nie ma z góry ustalonych zasad dotyczących jej pisania. recenzja przedstawia subiektywne spojrzenie na grę, i jeśli autorowi nie pasuje system walki to o tym informuje czytelnika. poza tym nie w każdej recenzji musi być to samo, bo jaki byłby ich sens? co do “ale myślę, że warto byłoby wspomnieć, że w innych recenzjach walka jest uznawana za mocny punkt gry.” zazwyczaj nie odnosi się do innych recenji

    Cytat

Ponieważ nie jesteś zalogowany, przed opublikowaniem Twój komentarz będzie musiał zostać zaakceptowany przez naszych moderatorów. Zarejestruj się lub zaloguj, jeżeli chcesz, by Twoje komentarze były automatycznie publikowane na stronie.

Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *