Co było ciekawego w ostatnim bossie w U2 o_O toż to kiła była straszna, ale The End w MGS3 :puppy-eyes:
No tak, nie zauważyłem, przepraszam :(Co było ciekawego w ostatnim bossie w U2 o_O toż to kiła była straszna, ale The End w MGS3 :puppy-eyes:
W topicu masz rowniez slowo "najtrudniejsze", nieprawdaz?
Virtua Tennis 3-w walce o mistrzostwo na very hard przeciwnicy nie do przejścia(pierwszych trzech jeszcze sie da rozwalić).sa do przejscia, kilka razy mi sie udalo.
MGS2 na european extreme - walka na Solidusem (chyba) na arsenalu (chyba) jak lapie macka i dusi. trzeba wtedy nawalac w jeden klawisz. ne dalem rady.
cholera, nie wiedzialem tym.MGS2 na european extreme - walka na Solidusem (chyba) na arsenalu (chyba) jak lapie macka i dusi. trzeba wtedy nawalac w jeden klawisz. ne dalem rady.
Ponoć trick polega na tym, by odwrócić Raidenem głowę maksymalnie w lewo (albo prawo, już nie pamiętam) tak, by patrzeć na Fortune i Snake'a; wówczas powietrze wolniej schodzi.
Wydaję mi się, że trudniejszy od omegi są ruby i emerald z ff7 (aczkolwiek pewności nie mam)Są łatwiejsi. Na nich jest od groma sposobów i wszelakich bugów.
Trzeba dopisać przeciwników i bossów z Ninja Gaiden 2.Giera wydaje sie jednak latwiejsza od jedynki.Było na poprzedniej stronie. Choć faktycznie łatwiejsza i mimo wszystko gorsza od jedynki. Ech, to była gra, zagrałbym sobie w sigmę...
Każdy ci powie, że jedynka jest lepsza. A gdyby dodali jeszcze takie rozczłonkowywanie wrogów jak w dwójce, to już w ogóle byłoby fajnie.Tak Kresq. Ja wiem, że nadużywasz tego "każdy/wszyscy", ale jakoś specjalnie to odzwierciedlenia w rzeczywistości nie ma. Chyba, że ci "wszyscy", oraz "każdy", to ty, plus kilka osób jeszcze.
Ja wiem, że nadużywasz tego "każdy/wszyscy",
Wiele osób uważa NG II za pozycję lepszą.Przeczysz sam sobie.
Przecież to zostało wyeliminowane w kontynuacji. Czyli gro osób narzekało.Ach, czyli zrobili z NG bardziej casualową grę, bo cipki sobie nie radziły. Bomba.
gdy noga się podwinieNoga może się "powinąć", mój ty Wergiliuszu.
Co nie zmienia faktu, że bossowie w obu częściach nie stanowią specjalnego wyzwania.I właściwie tu nasza rozmowa powinna się skończyć. Przy jedynce ludzie twierdzili, że nawet na normalu gra potrafiła sprawić problemy. W dwójce już właściwie tego problemu nie ma. Ale w tej grze nie chodzi o to, żeby sobie odpalić na normalu czy easy i się jarać pieprząc, że bossowie nie stanowią specjalnego wyzwania - no je**em teraz.
Oczywiście cały czas piszemy o podstawowym poziomie
Ach, czyli zrobili z NG bardziej casualową grę, bo cipki sobie nie radziły. Bomba.Tu chodzi o $. Większość graczy wydaje swe pieniądze by dobrze się bawić , a nie użerać i powtarzać dany etap 14x tylko z tytułu, że ktoś o "(very) easy" zapomniał. Było od groma petycji danych z błaganiem o obniżenie poziomu trudności, to firma musiała się dostosować. Albo i nie. Ale wtedy Johny rzekł by "Nie kupuje jej, bo już jedynka mnie wk**".
/Zresztą robisz z siebie jakiegoś mastera, a taki Patosław z łatwością rozjebałby cię w SFIV, więc daruj sobie.Na razie nikomu się nie udało, ale można próbować śmiało, a z Patosławem nie grałem jeszcze. Może kiedyś. Jak nie pójdzie po twej myśli, liczę na przeprosiny.
Daj grę do zaliczenia swojej pannie. Z pewnością będzie miała inne zdanie niż twoje. Tez powiesz "misq, walnęłaś sobie samobója". No nie sądzę.No okej, ale teraz mówimy o ludziach, którzy grają, czy o osobach, które dwa razy w życiu pada miały w rękach? Bo jak to drugie, to mogę mojej babci nawet dać zagrać.
Ale Mejs....By była jasność. Gdzie ja napisałem, że tak przeszedłem NG .... Zaznaczyłem tylko, że się tak ja da zaliczyć. Chyba nie sądzisz, że przez kilka godzin non stop używałem jednego ataku, a jak sadzisz (na to wychodzi), to wiedz, że tak nie było. Dwa, jakim cudem wiesz, czy przeszedłem, czy tez nie na innych poziomach trudności NG.
Co do gry w SF IV popytaj osoby, które ze mną grały.
Kapić na jeden cios (pocisk wymienny z mawashi), to można ale na bossa (Seth) i to na easy, a nie na takiego An. Stosuje customy, setupy, choć i bombek się (nad)używa, ale potwierdzą ci me słowa liczni gracze z wyższej półki, bo przecież gra się po to by : dobrze się bawić i wygrywać.
Dobrze. Zostawmy już te NG. A w FPS kto wam krwi napsuł najwięcej....
Dobrze. Zostawmy już te NG. A w FPS kto wam krwi napsuł najwięcej....CoD:WaW Heart of the Riche (do dziś niezaliczony) - niemcy respawnujący się co chwila oraz wachlarz granatów otaczający cię , gdy chcesz chwilkę odsapnąć :evil:
Dobrze. Zostawmy już te NG. A w FPS kto wam krwi napsuł najwięcej....Koniec Killzone 2 na Elite.
banał, też męczyłem się 2 dni z tym ,dopóki nie zczaiłem że skrypt jest skopany, i dekując się na dachu budynku po prawej (ten najblizej reichstagu, gdzie snajper był) siekasz sobie do niemiaszków wylatujących z riechs. będzie ich z 3-4 fale (oni raczej cie nie ruszą) a potem jest cisza, zobaczysz jak ruski z flagą po schodach wejdą i voila. Bardzo proste i kosztuje kilka kulek :)Dobrze. Zostawmy już te NG. A w FPS kto wam krwi napsuł najwięcej....CoD:WaW Heart of the Riche (do dziś niezaliczony) - niemcy respawnujący się co chwila oraz wachlarz granatów otaczający cię , gdy chcesz chwilkę odsapnąć :evil:
Fatal frame popsuł mi wch*j krwi (niemal każdy boss)
fps'y, to CoD'y na veteranie, ale zostały zaliczone :)
najciekwszy boss to chyba jednak The End i Sniper Wolfbanał, też męczyłem się 2 dni z tym ,dopóki nie zczaiłem że skrypt jest skopany, i dekując się na dachu budynku po prawej (ten najblizej reichstagu, gdzie snajper był) siekasz sobie do niemiaszków wylatujących z riechs. będzie ich z 3-4 fale (oni raczej cie nie ruszą) a potem jest cisza, zobaczysz jak ruski z flagą po schodach wejdą i voila. Bardzo proste i kosztuje kilka kulek :)Dobrze. Zostawmy już te NG. A w FPS kto wam krwi napsuł najwięcej....CoD:WaW Heart of the Riche (do dziś niezaliczony) - niemcy respawnujący się co chwila oraz wachlarz granatów otaczający cię , gdy chcesz chwilkę odsapnąć :evil:
eeee, ten motyw to by moja mama przeszła na veteranie(http://www.geeksix.com/wp-content/uploads/2009/11/ffffffuuuuu.gif)
i to jeszcze grając nogami
;)
Nie rozumiem :(Wpis :(
Chodziło mu o to, żeby ktoś zarzucił starciem z gry nie wymagajacej zręczności. Nie wiem natomiast kto to jest zabawny wujek, ale miałby on za przykład bossa podać figurę królowej z szachów.
Ja to tak przynajmniej zrozumiałem.
Myślę, że chodzi tutaj o postacie z mortal kombat wyposażone w dwie pary rąk. Konkretnie to pewnie o Goro i Kintaro.Wpis.
Lazarovic w U2 na crushing daje popalic. Dzisiaj go jednak z rana zlikwidowałem :D.Nie jest taki zły moim zdaniem :P, ja teraz przechodzę GoW'a III i Hades daje mi już trochę w kość.
Na Lazarovic'ia jest NIESTETY Bardzo prosty sposób, a nawet dwa. Obczajcie YouTube...Lazarovic w U2 na crushing daje popalic. Dzisiaj go jednak z rana zlikwidowałem :D.Nie jest taki zły moim zdaniem :P, ja teraz przechodzę GoW'a III i Hades daje mi już trochę w kość.
RAAM w co-op na insane wydaje się prosty z dobrą taktyką. Pamiętam jak graliśmy z POKiem to za pierwszym podejściem padł, a co najlepsze nawet do nas nie doszedł (czyli zrobił 1 niecałą długość pociągu).Należy pamiętać o bugu, który powodował klinowanie się oponenta. Dość powiedzieć, że zdarzało mu się to wyjątkowo często.
Samotnie to koszmar. Głównie dlatego że Dom łazi mu pod nogi nierzadko. Myślałem że mnie coś trafi. Ponad 2,5g męczarni.
Trochę mniej mi zeszło z bossem w NGII. Nieco ponad 2g, ale też myślałem że pogryzę pada po godzinie.
Z najciekawszych starć mogę wymienić:
Batman: AA - słynna okrągła plansza (prawie jak arena) gdzie wypada pełno przeciwników i 4 tytanów - wypas najwyższym poziomie, pełne skupienie i obserwowanie wspaniałego flow Batmana. I to zadowolenie po efektownej walce hehe
Gears of War 2 - starcie ze Skorgem. Wymagało niezłych umiejętności taktycznych+wysokiej zwinności w palcach. Do tego klimat towarzyszący miejscówce i ta epicka muza.
Jakby nie ten bug, to dużo osób nie ukończyłoby tej gry na insane.RAAM w co-op na insane wydaje się prosty z dobrą taktyką. Pamiętam jak graliśmy z POKiem to za pierwszym podejściem padł, a co najlepsze nawet do nas nie doszedł (czyli zrobił 1 niecałą długość pociągu).Należy pamiętać o bugu, który powodował klinowanie się oponenta. Dość powiedzieć, że zdarzało mu się to wyjątkowo często.
Samotnie to koszmar. Głównie dlatego że Dom łazi mu pod nogi nierzadko. Myślałem że mnie coś trafi. Ponad 2,5g męczarni.
Trochę mniej mi zeszło z bossem w NGII. Nieco ponad 2g, ale też myślałem że pogryzę pada po godzinie.
Z najciekawszych starć mogę wymienić:
Batman: AA - słynna okrągła plansza (prawie jak arena) gdzie wypada pełno przeciwników i 4 tytanów - wypas najwyższym poziomie, pełne skupienie i obserwowanie wspaniałego flow Batmana. I to zadowolenie po efektownej walce hehe
Gears of War 2 - starcie ze Skorgem. Wymagało niezłych umiejętności taktycznych+wysokiej zwinności w palcach. Do tego klimat towarzyszący miejscówce i ta epicka muza.
O wiele bardziej wymagający byli/są bossowie i innej, znakomitej gry z x0, mianowicie ci z NG II. Oczywiście chodzi o najwyższy poziom trudności.
Sylvan masz na mysli Raama ? Hmm nie przypominam sobie by mi się to zdarzyło, ale to dobrze, gdyż ta satysfakcja i duma, kiedy padł... :angel:
Własnie jak tak czytam po raz kolejny o NGII to aż mam ochotę nabyć ponownie. Rok temu już miałem kupować, teraz znowu przyszła zajawka. Wstyd przyznać bo mam tylko najniższy poziom zaliczony a obiecałem sobie że na wojowniku kiedyś przejdę :D
Tylko mi nie mów że przeszedłeś na najwyższym :o