Forum GameOnly.pl
Inne => Cmentarzysko => Wątek zaczęty przez: ren w Października 14, 2004, 22:41:57 pm
-
Nie wiem czy temat jush byl (jesli tak to wielkie sry), ale tego posta pisze pod silna presja, ktora wywarl na mnie Burnout 3 i pieprzony Preview Lap, Euro Circuit Racerem! O zesz kur... Ja to normalnie spokojny czlowiek jestem, i malo co mnie z rownowagi wyprowadza, ale siedzenie 2 godziny przed jednym eventem (tak wiem, ale uparty jestem), i rozpieprzanie sie tuz przed meta (to w najlepshym wypadku) doprowadzilo do tego, ze o maly wlos a wgniotlbym mojego pada w sciane :\ Na szczescie sie w pore zorientowalem... Po tym incydencie, postanowilem spokojnie odlozyc pada, wylaczyc konsole. Teraz boje sie ja wlaczyc :|
-
ja tak mam prawie z kazda gra :D ogolnie jestem nerwowy, nie wiem dlaczego :wink:
-
mnie też najbardziej z równwagi wyprowadził Burnout 3 .... gdy odpaliłem go po raz pierszy dnia 17 września 2004 (zanotowałem to w swoim kalendarzyku w kategorji mega specjal) , mianowicie po odpaleniu gry zacząłem skakać biegać , wrzeszczeć, płakać, turlać sie po podłodze, gwizdać, tupać, i aż sie z podnietki musiałem czegoś mocniejszego napić (kakało mnie poprostu uspokaja i zawsze je piję w takich sytuacjach).
Ps: czy to jest "wyprowadzenie z równowagi"? bo jeśli chodzi o psychiczną to z pewnością ,a jeśli chodzi o izyczną to sie zlałem w gacie więc chyba też :)
-
Jelopie, nie jestem pewien czy mnie dobrze zrozumiales ;> Mialem raczej na mysli gry, ktore wzbudzily badz uzewnetrznily Twoja agresje ;) (tak, tak wiem ze polewasz, ale napisz czasem cos na powaznie ;p)
-
Burnout3 i preview lap i GP formułkami
Power Shovel i zasypywanie dołka koparką
a tak to się nie denerwuje, bo spokojnym człowiekiem jestem
-
ISS Pro Evolution 2 - rozpisalismy turniej z mlodszym bratem, 8 grup po cztery zespoly. Kazdy mial po dwa w grupie. Wygrywal ten kto wyprowadzil najwiecej zespolow. Ostatnia kolejka: GRUPA1 - wychodza dwa zespoly brata, GRUPA2 - to samo, GRUPA3 - tez wyprowadza dwa teamy. Ja udaje wyluzowanego, choc w srodku sie gotuje z wscieklosci. Brat to zauwaza i probuje powstrzymac sie od smiechu. W tym czasie gramy grupe 4. W pierwszym meczu, gdy strzela mi bramke na 3:0 grajac Norwegia przeciwko mojej Anglii, chlopak nie wytrzymuje i wybucha na glos smiechem. I tu popelnil blad:)
Najpierw jebnalem w niego padem, pozniej jebnalem go reka w leb i wyszedlem z pokoju.
Wiecej nie zagralismy w ISSa przeciwko sobie:]
-
Ja jestem max-psychopatycznym cholerykiem, każdy to powie (mamusia mi mówi, że skończe w zakładzie psychiatrycznym, serio), ale np. przy takim NINJA GAIDEN nie wściekałem się w ogóle. Najbardziej wkur...załem się przy PGR2- no normalnie już przy "sreberku" szlag mnie trafiał...
Ale ogólnie przy grach staram się tak nie denerwować jak w real-lifie (nie mam ochoty kupować sobie nowego pada :) ), jak coś- kitram się w mroku, zapuszczam SHENMUE, powtarzam 10 razy "usahhh" i już jest pełen "chill out, dude" :D
-
Jedyną grą jaka mnie naprawdę wkurzyła była "Mafia". Jesli ktoś grał to pewnie pamięta dzień wyścigów który praktycznie jest nie do przejścia. Słyszałem nawet od kumpla że wydpuszczona patcha czy save'a żeby się z wyścigiem niemordować (ale nie wiem czy to prawda). Ostatnio wkurzam się na Rogue Squadrona III gdy chcę zdobyć złoty medal i okazuje się że zabrakło mi 4 sec lub 2% celności by zdobyć upragnione złoto a czasami nawet najlepszy wynik wogóle.
-
Wyścig w mafi nie spowodował u mnie specjalnych nerwów, za to kombinacja viewtiful joe+adult już jak najbardziej.
-
Ja nie wytrzymałem podczas gry w Splinter Cell. Po kilku godzinach powtarzania tych samych czynności miałem dosyć. Do szału doprowadza mnie też Chaos Legion na poziomie Hard, uparłem się, że dam radę, ale nic z tego nie wychodzi.
-
Driver 2.
-
Moje pierwsze spotkanie z 128 bitami,uwaga...Z braćmi kupiliśmy DC,muj najstarszy brat wybrał sie na spacer do Albeku (czy jakos tak,nie wiem jak sie to pisze,wazne ze niemcy),muj brat wpada do chaty włacza Sonika i szooook,jak to wyglada.To mnie najbardzie wytraciło z równowagi,ta gra i możliwości dc.
-
Taq, przyznaje - misja w Mafii z wysciagami byla najtrudniejsza w calej grze - ale trening czyni mistrza :)
Na ogol sie nie denerwuje przy gierach, ale jezeli juz to ostatnie co pamietam to chyba krecenie rekordow w GT...
-
Nigdy niczego nie rozwalam ze zdenerwowania, najwyżej puszczam wiązanke i wale pięścią w stół. Najbardziej wkurzałem się przy SSX3 przy jakimś slalomiku.
Moje pierwsze spotkanie z 128 bitami,uwaga...Z braćmi kupiliśmy DC,muj najstarszy brat wybrał sie na spacer do Albeku (czy jakos tak,nie wiem jak sie to pisze,wazne ze niemcy),muj brat wpada do chaty włacza Sonika i szooook,jak to wyglada.To mnie najbardzie wytraciło z równowagi,ta gra i możliwości dc.
To w końcu ps czy dc?
-
Sonic to taka gra na dreamcasta
-
No to jedziemy:
Viewtiful Joe, Burnout 3 (GP z formułkami), NfS: Underground (hard), Halo (trzeba za taką walniętą latającą kulką iść), Driv3r.
To tylko najświeższe przykłady :D .
Kolejność przypadkowa.
-
nie no, ja nic nie rozwalam, raz tylko rzucilem "lekko" padem w ziemie ale nic mu sie nie stalo :wink: nie ma to jak czasy pegazusa :D pamietam wtedy jak gralem z bratem to pady lataly po scianach :D i ja ich nie rzucalem :wink:
-
Heh, ja mam wujka ktory gra naprawde ostro. Kiedys za czasow C64, zlamal joystick grajac w wyscigi. I nie myslcie ze przerwal gre. Rozkrecil joya i gral na blaszkach. Prawdziwy madafaka:)
-
Tomb Raider II i IV wkurzyły mnie najbardziej - końcowe levele są masakryczne (czwórki do tej pory nie ukończyłem). Tak samo jest z Alien Ressurection. Na PS2 do tej pory żadna gra mnie mocno nie wkurzyła poza Forbidden Siren, który leży teraz na półce bo zaciąłem się w jednym levelu na amen.
-
Rockman na pegazusa. Jak japońce mogli to przejść!!!!
-
VJ na V-rated kiedy przechodze do drugiego rozdziału (właśnie początek tego drugiego rozdziału) :x :x :x .
-
Sonic to taka gra na dreamcasta
Mój błąd, przeczytałem "soniaka".
-
Pamiętam jak swego czasu dużo grałem z kuzynem na PSXie. Kiedy ja patrzałem jak on gra byłem normalnie przerażony- z braku bunkru musiałem chować się za kanapą. Myślałem, że za moment wyj**ie mnie przez okno- psychol normalnie :shock: :shock: :shock:
-
Wczoraj najbardziej wkurzył mnie ep6 Viewtiful Joe'go "The Magnificent 5" bodajże. Pokonałem w końcu 4bossów, robie power up i za nic Leo nie mogę przejść... i może się nie wk$#$*łem na gre ale na pewno się zniesmaczyłem i przez jakiś czas w Joe'go grać nie bede. Drugą grą w którą aktualnie gram i niesamowicie mnie wkurza jest Rogue SquadronIII a dokładniej tryb Co-operatiw. Jest w nim misja z Rogue SquadronII gdzie trzeba wlecieć do środka gwiazdy śmierci (lekko trudne) i po zniszczeniu z niej wylecieć (ultra trudny hardcor jak dotąd) gdybym grał sam pewnie bym wyleciał ale że lecimy we dwóch z kumplem to zawsze ktoś o coś zachaczy lub ogień nas pochłonie. Próbowaliśmy z 30 razy ukończyć tą misję... jeszcze nam się nie udało :(
-
A mnie ostatnio najbardziej wkurzyl pewien quest poboczny w Fable. Ten, w którym trzeba z jaskini je****ch hobbitów wyciągnąć wnuka pewnej babci. Za pierwszym razem chlopaczka mi zaj***li, za drugim razem też mi go zaj***li, a za trzecim dla odmiany sam go zaj***lem, bo mi się celownik na nim zalockowal :twisted: (mial energii na jednego strzala, a wlaściwie mialem już wychodzić z jaskini :cry: ). Quest jest trochę dlugi, jeśli chce sie przeszukać wszystkie komnaty i zabić wszystkie stwory, a zawsze trzeba zaczynać od początku.
-
Mnie wkurzył taki jeden tytuł. Super grafa, mozna wszystko robic, zajebisty dźwięk, mega realistyczna. Ale cały czas coś mi ne wychodzi. Gra ma kilka błędów bardzo wkurzających np. nie można zapisywac stanów gry i najgorsze to mozna zagrac w nia tylko raz.
Aha i najważniejsze jej tytuł... "Życie".
-
No, łeeee... każdy tak ma. Pewne rzeczy są tak oczywiste, że nikt już o nich nie mówi, a Ty z czymś takim wyskakujesz :) .
-
Przperaszam juz nie bede. :(
-
Mario na pegazusa, przez ktore musialem szpachelka zdzierac szczatki pada ze sciany...
-
Driver (seria) - wielkanocny piszczący kurczaczek rozwalił się na części pierwsze po kontakcie ze ścianą.
PES (seria) - ile ja sie nakopałem, ile bluzgów nawykrzykiwałem...
SSX3 - niektóre Big Challanges są dla cyborgów...
-
Mafia - misja z wyscigiem, oszzz kufa ile ja sie fuckow nasadzilem
TEKKEN - uaaaaa a tu chyba jeszcze wiecej ;)
-
Need for speed underground raz tak walnołem padem o kolana że mi kabel od pad odłączył się od konsoli :twisted:
-
Super Ghouls 'n' Ghosts - ilez to miecha przy tym polecialo... nawet raz przywalilem w tacke na klawiature [na emu gralem ;], a ze ona z metalu jest wykonana, to sie wygiela :lol:
F-Zero: Maximum Velocity - poziom trudnosci Master wyzwanie dla ultramasochistow z kobaltowymi nerwami :twisted: Osobiscie mialem juz tego dosyc, wiec zeby zdobyc upragnionego JV, przelazlem 255 razy Championship ;]
Wiecej naprawde denerwujacych gier nie przypominam sobie...
-
Ostatnio- Burnout 3 i SSX3 (racja TNW, racja... I jeszcze te "gwiazdki"- może nie szarpią tak nerwów, ale zebranie wszystkich na wszystkich stokach to niezły hardcore :) )
-
Hmm... mnie raczej ciężko wkurzyć, ale wkurzył mnie bardzo Metal Gear na NESa... miałem jakieś(mniej-więcej) cztery lata i troche konsolowego doświadczenia(:)), ale nie pomogło... po prostu nie wiedziałem, o co tam chodzi :)
-
Mnie kazda gra wnerwia jak mi 5 raz pod rzad cos niewychodzi wiec wole unikac jakis szczegolnie wkurzajacych gier bo niewiem co mogloby sie wtedy stac z sprzetem. Kiedys gdy mialem pegasusa pewnego dnia tak wkurzylem sie przy jednej grze (nie pamietam juz jakiej) ze pieprznalem z calej sily w konsolke i pekla na 2 czesci :P
-
Ninja Gaiden - Alma
Onimusha Genma - ukladanka z puzlami
-
Mafia - misja z wyscigiem, oszzz kufa ile ja sie fuckow nasadzilem
TEKKEN - uaaaaa a tu chyba jeszcze wiecej ;)
Jezu, ja na tej misji poprzestałem, bo żuciłem ze złości myszką w głośniki... obie rzeczy do wymiany... <lol>
-
Dlatego ja sciagnelem plik Save ktory jest zaraz po wyscigu :lol: Latwa gra :wink:
-
Też sobie z wyścigiem nie mogłem poradzić, ale pomyśłałem, że im bardziej się denerwuje tym bardziej mi nie wychodzi. Wyłączyłem, ochłonąłem i właczyłem. Wyśćig wygrałem. Coś z tym denerwowaniem się musi być... :)
-
Jedyna gra którą Kocham jak i Nienawidze to PES 4 :!:
-
Ja sie niezle wkowialem podczas walki z The End w MGS3 :)
-
mnie kiedys bardzo irytowała seria Tomb Raider teraz to strasznie sie miotam przy B3 i previev lapach uchhhhhh
-
Raczej nie denerwuje sie przy graniu choć zdarzyło sie kilka wyjątków :wink:. Napewno Kingdom Hearts - najbardziej wkurzyła mnie konstrukcja fabuły i eventów. Łażenie po niespełna 10 lokacjach z nadzieją ze moze tym razem fanuła popchnie sie do przodu. Nie pomaga znajomośc anglika czy logiczne myslenie - muszisz zachować sie idealnie tak jak przewdzieli autorzy (oczywiscie nie dając Ci praktycznie żadnych wskazówek).
Trochę wkurzył mnie też Viewtiful Joe ale trwało to dośc krótko - obecnie nawet nieźle mi idzie :D. Preview laps w B3 tez mnie wkurzaja ale kończy sie tylko na wyłączeniu konsoli.
A najbardziej frustrująca gra ever był dla mnie Battle Toads na Pegazusa. Mniej więcej od 3 planszy zaczynały sie schody. Nie chce nawet myslec ile godzin zmarnowałem ucząc sie na pamiec układów plansz aby w koncu przejść dany level. Było to frustrujące ale ekscytujące - dzisiaj pewnie bym sie nie zdobył na taki fanatyzm :D.
-
Ninja Gaiden - w czasie walki z Alma wyjaralem chyba z pol ramy szlugow; glupia, brzydka ci** ><'
-
mnie strasznie krwi napsuł też własnie w ninja gaiden samurai horseman - cholera, całą walke szło łatwo, a pod koniec je* nie ma mnie -____-' I tak chyba z 10 razy z rzędu.
Alma też wkurzająca, szybka jak diabli.
-
Kingdom Hearts- tak jak napisał Akuma, bieganie po wszystkich lokacjach bez żadnego ładu, składu i sensu. Ale chyba bardziej wkurzała mnie walka- siekam potworki przez 15 min bo nie mogę opuścić lokacji, robię trzy kroki i...znowu walka!!! szału można dostać. Do niektórych bossów podchodziłem z 20 razy. To ma być gra dla dzieci?
-
Wczoraj gralem w mgs3 zeby bossom zdjac pasek staminy i sie nawku****lem przy walce z The Fear bo gnoj mi uciekal i odnawail sobie pasek :evil:
-
Mnie w Ninja Gaiden najbardziej wkurzył Samurai Horseman. Z Almą poszło mi o wiele lepiej. Do tej pory wkurzają mnie też Black Ninja oraz Clipper Fiends. Okropnie irytują mnie również szarżujący Brutes oraz Sniper Jackals w Halo 2.
-
VIrtua Fighter 4 - nauka systemu to spotkanie z samym sobą, wycieczka w najczarniejsze zakamarki własnej osobwości, połączona z godzinami bycia poniżanym przez komputerowych oponentów. Chwile spędzone z tą grą to dla mojej konsoli okres nieustannego zagrożenia poprawnego działania. Ale to co następuje po poznaniu systemu jest po prostu esencją piękna w grach video.
Ninja Gaiden - pierwszy boss i Alma, przy Almie rozwaliłem chyba stołek. Jak pokonasz Almę, pokonasz wszystkich bossów w grach na konsole. Ninja Gaiden odmieniła moje życie, przejście jej na Hardzie (od którego zaczynałem, Very Hard był kwestią czasu i już bułką z masłem) pozwoliło inaczej spojrzeć na pozostałe tytuły, wtedy dopiero zobaczyłem jak bardzo małe stanowią wyzwanie, poczułem się jak Neo po wygranym pojedynku ze Smithem w pierwszej części Matrixa, to swoiste katharsis pozwoliła mi dojść do ważnego wniosku - prawdziwym wyzwaniem są jedynie przygodówki pnc (do których powróciłem). Uff...
I tego... z całym szacunkiem panowie, ale ten wieśniak na koniu to akurat najprostszy boss w grze ...
-
Kingdom Hearts- tak jak napisał Akuma, bieganie po wszystkich lokacjach bez żadnego ładu, składu i sensu. Ale chyba bardziej wkurzała mnie walka- siekam potworki przez 15 min bo nie mogę opuścić lokacji, robię trzy kroki i...znowu walka!!! szału można dostać. Do niektórych bossów podchodziłem z 20 razy. To ma być gra dla dzieci?
Widze, że nie tylko mnie trafiało przy tym tytule :wink:. Swoją droga to z KH była dziwna sprawa - wspomniane wyżej wady były widoczne własciwie od początku, ale szlak trafiał człowieka dopiero po kilku etapach. W moim przypadku padło na dżunglę z Tarzanem - małe pudełkowe lokacje, niepołączone ze sobą w logiczny sposób. Żeby było śmieszniej, trzeba po nich biegać masę czasu majac nadzieje, że akurat coś sie wydarzy. Wystarczy, że wejdziesz do danej lokacji nie z tej strony co trzeba i koniec - autorzy przewidzieli, że aby pchnąc fabułe do przodu musisz wejść innym wejsciem, przechodząc wczesniej przez inną lokacje w której nic nie robisz. Uff, aż mi szkoczyło ciśnienie na samą mysl :D
-
I tego... z całym szacunkiem panowie, ale ten wieśniak na koniu to akurat najprostszy boss w grze ...
Dokladnie :P Chociaz zauwarzylem pewna nie zaleznosc , jest pewna grupa osob , dla ktorych na koniu to masakra , a Alma to najlatwiejszy Boss :> W kazdym badz razie Alma najtrudniejsza dla mnie , 2 miejsce ma duch tego samuraja - nie pamietam jak on mial .
-
Alma była dla mnie całkiem prosta :) a gościu na koniu...hmmm..troche sie chyba pomęczyłem, ale nie za długo.
-
No na konnego był prosty sposób - najpierw wyrżnąć gwardię pajaców. Potem na spokojne czekam aż konny zaczyna na nas szarżować, ładujemy proste cięcie (straight slash, to takie ładowane przez Y), gdy jest blisko odpalamy i tym samym jesteśmy tuż za zadem kasztanka. W zad pakujemy ulubioną kombinację i tak do skutku... :]
edit :]
KLP - hehehe... racja, szkielecik mimo swojej porażającej aparycji dawał się nadzwyczaj przyjemnie kroic flailem :] Ale późniejsza kura-szkielet już mi troche krwi napsuła...
-
(...)I tego... z całym szacunkiem panowie, ale ten wieśniak na koniu to akurat najprostszy boss w grze ...
No bez przesady, najprostszy jest szkielecik :]
-
chmmm...jeśli mnie mój mórzdżek nie zawodzi to sonic na Dc...posiom z EGG HARRIER...grając Sonicem.......AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAależ ja żem bluzgał na ta ta niebieską fretkę :D
no jeszcze walka z Perfect Chaosem... a w dodatku miałem z lekka rąbniętego pada.... :D :D :D
-
SMS, gdy trwaly moje potyczki z kamera i Super Ghouls'n'Ghosts. Synonim "trudnosci" IMO.
-
Przedostatnia walka z Anubisem w przestrzeni kosmicznej, z ogołoconym wyposażeniem w ZOE2. Jednak co nieco precyzji, cierpliwości oraz stalowych nerwow i po kilku godzinach padł (po 2 godzinach z przerwami :) )...
-
Wczoraj gralem w mgs3 zeby bossom zdjac pasek staminy i sie nawku****lem przy walce z The Fear bo gnoj mi uciekal i odnawail sobie pasek :evil:
Ty mi chłopie nawet nie mów o tym zaje**nym, zaku**ionym, i poje**nym debilnym The Fear!!!! w MGS'ie zrobiłem wszystko i mam wszystko nielicząc tego zaku**ionego kamuflaża tego ch*ja :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil:
ale luzik :wink:
-
A ja go rozpi***i mam ten kamuflarz ale bylo to trudne tak samo jak te sku*** zabki :evil:
[Miazga]: cenzuruj swoje posty, to jest forum, a nie stadion :/
-
A mnie najbardziej denerwuje DOOM 3... Bo mi się szmata zawiesza co 5 min, kuźwa :!: :evil: :evil: :evil:
-
Te Drivery... :? :? :?
-
burnout3 szczegolnie formulki
z drugiej strony kocham te gre?
czy mozliwy jest taki paradox?
jasne spotykamy sie z nim na codzien :) to nasze kobiety :)
-
Najbardziej wyprowadzila mnie z rownowagi PS3 i filmiki z gier na nia (szczegolnie Killzone 2). Nosi mnie po mieszkaniu, skacze i robie dziwne rzeczy. Z jednej strony rozrywa mnie szczescie, z drugiej nie moge pogodzic sie z tym ze to jeszcze rok.
-
a mnie ponosi jak widze zdjecie Adriany Limy :twisted: :twisted:
-
Tak samo jak Playker01 noszą mnie te filmiki z PS3 ... widziałes ten filmik w którym był Spidermnz filmy i GT5 ?? :D Fajnie to zrobili :D
-
Rockman na pegazusa. Jak japońce mogli to przejść!!!!
ja przeszedłem (na pegasusie) , nie gadaj ze trudna!!??
pograj sobie na NES/pegasus w DRAGON'S LAIR!! - zobaczysz piekło trudnej gry!!!!!!!!!!!!!...........koszmar...
jeszcze raz: DRAGON'S LAIR na NES - ultra mega hardcore.tyle.
a ostatnio? schody były przy HALO 2 na poziome trud. legendary.
-
WaveRace - sterowanie z kosmosu, po prostu nie da się ładnie wejść w zakręt, trzeba puścić gaz i spokojnie wcelować.
Resident Evil - po zostawieniu korby w skrzyni i przejściu całej rezydencji okazuję się, że potrzeba nam korbę - nawrota...
Freekstyle - w 3 wyścigu, 3 okrążenie (trzeba być pierwszym inaczej restart) kolo bierze cię na ostatnich metrach - o.1 straty...
THPS i THUG - 34.000 x 89, gleba przy manualu...
Mario Sunshine - kamera...
Medal of Honor - druga misja, aby zrobić ją na złoto trzeba zestrzelić 75samolotów po chyba 15 próbie w statystykach mam 74! Zabrakło jednego. Pad poleciał, że huhu.
1080 - po dniu okazuję się, że nie ma co robić w tej grze.
SSX Tricky - wszystkie postacie wymaksowane, właśnie Martym robię ostatni trick z "Trick Book". Mam go! Wszystkie postacie mają uberboardy, już zapisuję - Format. Przez 2 miesiące nie dotykałem Gacka...
Jest jeszcze tego trochę...
-
Setezer : O kur.. Co za jazde miałes!! Ja do tej pory nie mam wszystkich chociaż uwazam sie za maniaka! U mnie tez byla niezla sytuacja: W Twisted Metal Black na Ps2 zdobylem wszysktie sekrety w postaci dodatkowych plansz, wszystkie samochody, przeszedłem nimi wszyskimi gre i dałem bratu zagrac zdobytym własnie Minionem. Wchodze po jakiejs pol godzinie sprawdzic jak mu idzie a tu brak sejwa na karcie!! Co kur** jest grane a ten do mnie: chciałem zasejwowac story minionem, ale przy sejwowaniu mi zniknął i teraz nie ma go i niektorych innych samochodow tez :!: :shock: I ja i on pamietamy ten dzien do tej pory (przeżyl mniej wiecej tyle co ja psychicznie tylko ze cielesnie) :D
-
No właśnie jazda konkretna ale taka od środka ;). Patrz temat "Czas na chwilę prawdy" (czy coś). Teraz powolutku w SSX Trciky wszystko nadrabiam, tak na raz ostro wszystko zaliczyć nie mam kompletnie ochoty, ale raz na tydzień kilka zjazdów - czemu nie. Poza tym mam SSX3, więc Tricky wieją nudą. Jednak kiedyś wszystkie posiadane przezemnie gry zaliczę na 100%, a gier mam na razie 33, plus dwie w drodze (Eggo mania i Zoocube - czas logiki:). Współczuję doman, kasowane save to beznadziejna sprawa.
-
W sumie to każda w jakis tam sposób mnie wyprowadza lekko ze stanu równowagi psychicznej :wink: hehe,wtedy lecą w stronę niczemu winnemu TV różne takie tam epitety :twisted: ,ostatnio nerwicy dostaję grając w Burnouta 3 :)
-
Mnie żaś najbardziej doprowadziły do furii:
Mafia-(eh te cholerne wyścigi)
MGS 3-(gdy mnie zobaczyli za którymś podejściem,i był alert to woh,a także gdy przechodziłem na Stealth to żabki nieraz doprowadziły do wulkanu)
RE4-(chodzi mi tu głównie o Right Hand Sallazara i pare akcjii z wsiukami także potrafiło wqrzyć).
-
3 dni temu DMC3 :evil: na 2 bossie pseudonim "piesek z harrego pottera" dopiero uczyłęm sie grać żeby nie było że jestem aż takim ciptakiem :) za ok. 30 podejściem kundel miał milimetr energii ja miałem jakieś 1,5 cm i mnie fiutosz pizgnoł łapką... pad owinięty wokół nogi poszybował i zaliczył ściane :evil: zdechł :evil: następnego poranka rozkręciłem i okazało sie że 3 z tych żyłek płynących w kablu "odkleiły" sie od układu scalonego... kombo lutownica+cyna+kalafonia+gazeta+koncentracja dały rade i sysko teraz działa. a w dmc dopiero 7 misje mam :oops:
-
DMC3 w wersji angielskiej to istny hardkor na początku, pozniej jest wiele łatwiej, no poza kilkoma wyjątkami. Nie zapomne jak sie męczyłem z pieskiem. A brak sejwu przed bossem dobijał jeszcze bardziej.
-
forza motorsport :!: jak zacząłem w nią grać to nic kompletnie mi nie wychodziło :!: rozwaliłem przy tym pada :D
-
Ja doskonale pamiętam moje początki przy ISSie...to był dopiero gnój :) a także pojedynki z kumplem (byłym) w PESa,normalnie szczelał z sytuacji z których sie nie da :lol:
-
A mnie Apocalypse na PSX'a...Pad latał w częściach :wink:
-
mnie to żadna niewkurzała żebym rzucił padem. Jakoś tak łatwo przechodziłęm te gry.... Chociarz B3 denerwował mnie jak dziwnym trafem w preview lap mi durnowacie wyścigówka skręcała o 180* i niechciała poprawnie wrócić na trase
-
Ja swego czasu padem rzucałem bardzo często, ostatnio jesem jednak opanowany, wnerwiam sie ale conajwyżej wyłączam konsole...
-
Mnie denerwował Driv3r,ale nie chodzi o poziom trudności tylko u bugi które mocno utrudniały gre
-
Mnie denerwował Driv3r,ale nie chodzi o poziom trudności tylko u bugi które mocno utrudniały gre
No jeśli chodzi o bugi to mnie zdecydowanie Tenchu 2
-
Wyprowadził mnie z równowagi Burnout Revenge, kiedy zagrałem, od razu upadłem ( z wrażenia ) :lol: :lol:
-
Mnie w zasadzie jedynie wnerwjają wyścigi pokroju NFS. Pad nie latał, ale waliłem w niego z łokcia.
-
Mnie w zasadzie jedynie wnerwjają wyścigi pokroju NFS. Pad nie latał, ale waliłem w niego z łokcia.
Heh, a ja raz tak ścisnąłem pada że pękł!Pozatym ciskanie o ściany to była normalka!
-
WE9 przez pierwszy sezon. To byla masakra. :shock:
-
PES4- bardziej wnerwiającej gry chyba nie znam. Nie ma takiego meczu żebym nie klną na błędy gry, sędziego i własną druzynę. Sam się dziwie że jeszcze gram w to. Na szczęście (lub nie) nadchodzi PES5.
-
Mnie najbardziej wyprowadził... PES4 jest po prostu taki zjebany ze niewiem!!! Te błedy itd. Ale i tak rozegrałem 14 sezonów i setki meczy z kumpami 8) 8) 8) a znowu mój kumpel jak grał z bratem w pesa to zajebał mu padem w ''ŁEB'' ze miał siniaka biedak a ze był słabszy fizycznie nie mógł sie postawic(i u nich ta sytuacja sie powtarza ostatnio czesto jak graja w halo
) 8) 8) 8)
-
zje...zaje...za to słowa mogą być ostrzeżenia :? :P
-
wogule wsyzstkie gry piłkarzyków są zjeban*. Co można tam dać? Strasznie mnie intersują kibice 3d..
-
On topic: Chyba Mitologie Mortal Kombat: Sub- Zero
Gierka ma tylko 10 leveli, ale miejscami jest tak trudna, że wielu nie wytrzymywało do końca...nawet nie same walki (choć i te były ciężkie), ale elementy platformowe. Do tej pory pamiętam chuśtawki w 2 levelu- niby nic trudnego, ale kamera była idealnie w poziomie (a chuśtwaki chuśtały się w głąb ekranu) i niesamowicie trudno było wyczuć moment skoku. Brrr...
-
Zdecydowanie wyścig 87 w Nfs:U. Przechodzilem go jakies piec godzin, a wiem ze wszyscy moi kumple tez mieli z nim problem. A teraz jest to Tales of Symphonia. bo za cholere nie wiem jak dostac sie do takiego wiezienia, a gra az prosi by grac dalej. Cholernie frustrujace
-
Która gra wyprowadzila mnie z równowagi?
Zdecydowanie Colin McRae Rally 2.0 jak staralem sie skonczyc rajdy na ekspercie...
Szkód w ludziach nie odnotowano… za to w padach tak… trzy duale odeszły do krainy wiecznych łowów…
-
Kurcze widze że tu sami nerwowi ludzie....
-
hmm..
Niektóre wyścigi i face off'y w B3. K*rwy, f*ki i pady latały na wszystkie strony :D
-
Ja raz od kumpla pozyczylem Xboxa z gra NG-ta gra jest najbardziej wyprowadzajaca z rownowagi
-
mnie też najbardziej z równwagi wyprowadził Burnout 3 .... gdy odpaliłem go po raz pierszy dnia 17 września 2004 (zanotowałem to w swoim kalendarzyku w kategorji mega specjal) , mianowicie po odpaleniu gry zacząłem skakać biegać , wrzeszczeć, płakać, turlać sie po podłodze, gwizdać, tupać, i aż sie z podnietki musiałem czegoś mocniejszego napić (kakało mnie poprostu uspokaja i zawsze je piję w takich sytuacjach).
Ps: czy to jest "wyprowadzenie z równowagi"? bo jeśli chodzi o psychiczną to z pewnością ,a jeśli chodzi o izyczną to sie zlałem w gacie więc chyba też :)
i
Wyprowadził mnie z równowagi Burnout Revenge, kiedy zagrałem, od razu upadłem ( z wrażenia ) Laughing Laughing
ach ten burnout :wink:
-
Mnie tez ostro z równowagi wyprowadził Burnout 3, ale z czasem było lepiej (naszczęście bo ta gre by nie przeszedł na all gold medals).
PS. Uwolnijcie tego fajnego goscia o nicku Wudi :wink: .
[Głos z lodówki: Niestety, planujemy z Wudiego zrobić męczennika i najprawdopodobniej posiedzi tyle co Mandela]
-
Ja jestem bardzo spokojna gdy gram,jedynie na turniejach gdy jestem blisko jakiegoś sensownego miejsca i nagle mnie ktoś pokona,lub mam mało życia,adrenalina skacze...Xenogears i MGS3 doprowadziły mnie ostatnio do łez(smutna fabuła a nie to że przejść nie umiałam ;P)a przez JAK 2 nie umiałam spać w nocy...siostra mówi że po Suikodenie 2ce krzyczałam w nocy
-
Ja chyba najbardziej stracilam cierpliwosc przy NG na VH :roll: Jestem dosyc nerwowa i szybko trace cierpliwosc :shock: a ta gra na tym poziomie 2 razy sprawila ze zucalam niecenzuralnymi slowami na prawo i lewo :evil: ehh :roll:
-
Uaa, tez jestem dosyc nerwowa i praktycznie kazda gra chociaz raz mnie wyprowadzila z rownowagi :P Ale gra, ktora najbardziej mnie denerwowala (i denerwuje dalej) to... ICO :P Moze jestem jakas dziwna, ale ta Yorda... arrrgh, szkoda, ze sie jej walnac nie dalo :twisted: :roll: :wink:
-
Mnie wyprowadzają w grach elementy gdzie mamy kogoś niańczyć.
-
a mnie czasówki,Bóg jaden wie ile razy i kogo przeklnąłem podczas czasówek w bylejakiej grze (np licencje w GT,niektóre poziomy w katamari,Driver,GTA,itd... :wink: )
-
Mnie tez ostro z równowagi wyprowadził Burnout 3, ale z czasem było lepiej (naszczęście bo ta gre by nie przeszedł na all gold medals).
to masz juz wszedzie GOLD czy nie?:P (ja mam)
mnie czasówki,Bóg jaden wie ile razy i kogo przeklnąłem podczas czasówek w bylejakiej grze (np licencje w GT,niektóre poziomy w katamari,Driver,GTA,itd... Wink )
tez nienawidze czasówek
-
Challenge of the gods w god of war ,przeszedłem ich koło 7/8 i dałem sobie spokój-5 challenge to masochizm, do tego brak saveowania..
-
F - Zero (GBA)
-
... F-Zero (GCN), mowie o czwartym poziomie trudnosci. Dostajemy go po wygraniu wszystkich (4) pucharow na b. trudnym. Po prostu masakra
-
Najbardziej się wpieniałem (a bardzo żadko mi się to zdarza) przy Ninja Gaiden. Myślałem miejscami, że mnie szlag trafi i krew zaleje...no i zalała.
Najlepsze jest to, że to zacięcie przy cioraniu Ryu Hayabusą jest wliczone w miodność gierki. Bo tam jest chyba wszystko na plus :) .
-
Dragon's Lair na NES - koszmar :x
-
Najbardziej wkurzająca była ostatnia misja w pierwszej części Drivera na PSX. Policyjne "samochody-rakiety" grały sobie w bilarda prowadzonym przeze mnie Cadilaciem. Mimo to ukończyłem grę ze 3 razy, zaś podejść do tej misji miałem za każdym razem ze 30.
-
prince of persia: s.o.t. = level z windą i bandą oprychów.....takich przekleństw świat niesłyszał, ponoć miałem takiego hate'a w oczach że strach było podchodzić. Swego czasu sporo krwi mi napsuła giana sisters :) a ostatnio hitem wyprowadzania z równowagi jest tekken 5... trenuje od T3 combosy, nie żebym był wymiatacz, ale przychodzi do mnie koleś co to na pad mówi "dżojstik" i mi klepy daje.... FAKKK!! nie nawidze T5 ;)
-
tu sie z tobą zgodze, level z windą był upierdliwy (tzn. upierdliwe było dobijanie przeciwnika, gdy dookoła atakuje cie masa innych :x )
-
Najbardziej z równowagi wyprowadził mnie Winning Eleven 6:Final Evolution.Grałem Master League na najwyższym poziomie trudności i musiałem wygrać mecz 2:0...i ile razy próbowałem tyle razy strzelali mi bramkę w ostatniej minucie...AAAARGGHHHH!!! to było straszne :evil:
-
Cała seria PES. Nie ma dnia aby coś mnie nie wyprowadziło z równowagi.
Koszmar!
No ale oczywiście są niekiedy dni gdzie to ja wygrywam. :wink:
-
Mnie z rownowagi najbardziej wyprowadzil Ninja Gaiden Black. Nieziemski poziom trudnosci i przeciwnicy odadzajacy sie przy kazdym loadingu- hardcore.
-
Mnie z rownowagi najbardziej wyprowadzil Ninja Gaiden Black. Nieziemski poziom trudnosci i przeciwnicy odadzajacy sie przy kazdym loadingu- hardcore.
Doskonale Cię rozumiem. Jednak po jakimś czasie dochodzi się do perfekcji. NGB to nie jest gra dla tych co nie lubią się uczyć.
-
przylaczam sie nic tak nie wyprowadza mnie z rownowagi jak nieudane mecze stracone gole w ostatnich min lub karne ktorych nigdy nie umialem wykonywac ta gra daje mnostwo satysfakcji i tyle samo pusje krwi
-
Mnie najbardziej denerwują obrońcy w PESie. Potrafią chyba obronić praktycznie wszystko. Blokują piłki nie możliwe do obrony.
-
Ogólnie to mnie wyprowadza wszystko z równowagi, ale w sensie pozytywnym [skakanie, niekontrolowane ruchy, ogólne podniecenie] najbardziej wyprowadza mnie stary dobry Tekken 5 :mrgreen: Nic tak nie nakręca jak dobry spar :mrgreen:
-
Mnie najbardziej wyprowadziła z równowagi gra PoP:TtT.
To jest tak głupia gra że nie mam słów. Jeśli nie uda ci się zrobić speed killa, to masz murowaną piekielnie trudną walkę z min 2-3 przeciwnikami.
Ale największym kwasem, no to mnie poprostu zmieliło na kawałki, usmażyło i i rozsypało na torach. Posłuchajcie:
Toczy się walkę z przeciwnikiem. Ale ta gra jest tak mądrze zrobiona że tylko 1 uderzenie z comb'a wchodzi :shock:
Chcesz przeprowadzić jakąś serię ataków, kombinację ciosów, ale nie, tylko pierwsze uderzenie siada, bo resztę wrogowie z łatwością bronią.
Więc każda moja walka z przeciwnikiem polegała, nie na mashowaniu ataku by zrobić kombinację, tylko z lekkim opóźnieniem wyprowadzać tylko pierwszy cios. Po prostu kułem plugactwo pierwszym uderzeniem z comba. :lol:
Robiłem to z zamkniętymi oczami.
W połowie gry był taki moment, że byłem ja sam na 3 wojowników i dwóch łuczników. Po 20 razem tak się przeogramnie w*urwiłem(obok siedziałą moja mama), ze wyciągłem płytkę z PS2, i złamałem ją w rękach na pół, potem po niej poskakałem i wywaliłem do kosza. To sreberko tak się po pokoju pokruszyło, że przez 3 godz wydłubywałem części naklejki z dywanu :lol: .
Wpadłem w furię :!:
Grałem w wiele trudnych gier, ale żadna mnie tak nie zdenerwowała. Nie codzi tu o wyśrubowany poziom trudności, tylko beznadziejnie przemyśleny system walki. No miałem łzy w oczach z gniewu.
Ja nie wiem za co ta gra dostaje takie wysokie oceny. PoP 1 i 2 były spoko, ale 3 to shit do potęgi.
-
PS2 - Tekken 5 ( prawie pada rozwalilem)
Xbox - Ninja Gaiden (prawie pada rozwalilem)
Xbox 360 - poki co szkoda mi pada
-
Pamiętam jak jakiś rok temu jeden z kolegów strasznie wnerwiał się podczas gry w Soul Calibur. Rzucanie Padem, baaardzo głośne wyklinanie, rzucanie tekstow typu "Ivy grać nie wolno, bo za dobrze Ci idzie" i takie tam (nie powiem imienia ni nicka, bo czasem jeszcze wypowiada się na różnorakich forach, to mu siary robić nie bede) :roll:
Sam jestem raczej spokojny podczas grania, nie awanturuje się. Pamiętam tylko, że raz w czasie grania w jednego z Mariów rzuciłem GBA... gdzieś na początku żywota kieszkonsolki.
Natomiast niektóre gry (jak Pkmn Colloseum :? ) wywołało u mnie efekt odwrotny - robiłem się tak senny, że usypiałem zaraz po odejściu od konsoli.
-
poqiwm jedno: GoW. w tak qkur*iającą grę dawno nie grAŁEM :evil:
-
Prince of Persia : Warrior Within. Nie usmiecha mi sie ciegle spadanie w przepascie
-
Far Cry Instincs i Splinter Cell Chaos Theory. Nie zeby gry byly kiepskie, tylko wkurza ciagle ogladanie filmikow, przy kazdym wlaczeniu gry. Na szczescie grajac na konsoli mozna sobie zawsze wlaczyc jakis program w TV :wink:
-
Mnie najbardziej denerwują obrońcy w PESie. Potrafią chyba obronić praktycznie wszystko. Blokują piłki nie możliwe do obrony.
W ISS 2 na GaCku jest odwrotnie. Głupota całego bloku obronnego wliczając bramkarza potrafi wku:x
-
Far Cry Instincs i Splinter Cell Chaos Theory. Nie zeby gry byly kiepskie, tylko wkurza ciagle ogladanie filmikow, przy kazdym wlaczeniu gry. Na szczescie grajac na konsoli mozna sobie zawsze wlaczyc jakis program w TV :wink:
w SCCT nie trzeba ogladac ciagle tego filmiku, zrob test: odpal gre, pograj chwile i wyłącz konsole. potem za kazdym razem gdy bedziesz odpalał SCCT juz bedzie mozna przeskoczyc filmik. niestety gdy odpalisz jakas inną grę to skasuje tymczasowe pliki splinteraz z HDD i bedzie trzeba oglądac trailer znowu (bo gra bedzie ponownie wgrywała swoje dane na HDD). Wiec ten problem istnieje tylko dla osob co graja w wiele gier jednoczesnie;) Jesli grasz tylko w jedna to wszystko bedzie ok.
podobnie jest z doom3 i innymi grami (zwłaszcza ubisoftu).
To samo tyczy sie FAR CRY, DOOM3 i innych gier. To nie są wady gry:)
Jak sie gra w kilka na raz to niestety trzeba za to pokutowac:]
-
Tak naprawdę najbardziej z równowagi wyprowadził mnie Saper na pozioomie Expert...
-
Armored Core, uwielbiam ta gre, ale momentami to dostaje takich frustracji ze chetnie zucilbym czymkolwiek w kogokolwiek :)