Forum GameOnly.pl
Inne => Cmentarzysko => Wątek zaczęty przez: Mielu w Listopada 27, 2003, 19:27:41 pm
-
Yo, rozwalacie pady z nerwów? Może walicie piąchą w konsolkę, albo sprzedajecie kufla telewizorkowi? Jaka gra doprowadziła Was do szału i w jakim momencie? Nie chodzi mi o dawne czasy gdy joye latały po ścianach, a myszki rozlatywały się na 100 części :D Jak rozładowjecie złą energię gdy nie dajecie rady z gierą? Może młotkiem? :lol:
-
Jeśli jakiś szpil nie daje się w którymś momencie rozgryźć to najzwyczajniej save, power off i przerwa od tej gry:>
Najkrótsza przerwa to była dzisiaj, jak odpaliłem Harvest Moona, pograłem godzinkę, zgasiłem i zakapowałem, że nie zrobiłem save'a o_O Minuta nerwów, psioczenia do siebie i powrót króla;]
Najdłuższa przerwa trwała przeszło pół roku;D Gra, która mnie tak wnerwiła to żadna inna jak ukochana gierka o tytule GTA: VICE CITY;]]] Wtajemniczeni wiedzą 'o co poszło', thx to samozaparcie i wspomagacze na nerwy;] udało mi się dokończyć pewną misję po takiej przerwie za pierwszym podejściem:] Dodatkowo zgarnąłem wszystkie paczuszki w ten sam dzień:>>>
-
Kiedy szlag mnie trafia podczas gry wale ręką w ścianę, albo w to co znajduje się blisko mnie.
Pewnego razu podczas gry z bratem w PES ( a trzeba dodać, że z bratem grywam tylko o pieniądze i to niemałe sumki:D) remisowałem z nim w dogrywce i wtedy on w ostatnich minutach strzelił gola, byłem wkurzony i żeby rozładować energię uderzyłem z całej siły w ścianę, efekt był taki, że ręka była niesprawna przez kolejne 3 dni, a ból czułem jeszcze trzy miechy.
-
Ja juz sie przestalem wqrwiac jak mi cos nie wychodzi bo z tego wyroslem. Teraz gdy np. zmarnuje "setke" w PESa3 to sie z tego smieje :) .
-
Ja juz sie przestalem wqrwiac jak mi cos nie wychodzi bo z tego wyroslem. Teraz gdy np. zmarnuje "setke" w PESa3 to sie z tego smieje :) .
W moim przypadku zmarnowanie „setki” oznacza dyszka w plecy, wiec wtedy nie jest mi do śmiechu :)
-
nerwica występuje w puszczy. Jezeli tak mozna nazwać mój mózg :) Często-gęsto rzucałem padem od PSX'a w chwilach frustracji (vide ISS) ale teraz się ograniczyłem i nie rzucam padzikiem od GC ( bo to droga rzecz jest ;) )
-
No przerwy się przydają. Czasem nawet te dłuższe. Ale zazwyczaj leci dużo bluzg. I wszystko co się da nawlam piąchą. No i nogą. No i z bańki :D A jeśli chodzi o przykłady to zaciąłem się kiedyś w Abe's Odyssee bo nie mogłem czegoś tam przeskoczyć i giera na parę miechów poleciała na półkę. W DMC szlag mnie trafiał przy skakaniu na te niewidzialne półki w komnacie ze smokiem. Jak ja nie lubię takich momentów. A jeśli chodzi o DMC to w tej grze najczęściej mi się "berserk" włącza. Jak za dużo na raz ziomków i zaczynają mnie prać to wrzeszczę głośną k.... i wtedy nie ma że boli, wszyscy mają ostro przewalone :D Normalką jest rzucanie padami przy mordobiciach, ale dlatego, że słaby jestem. Jak w szachy :D
-
W sumie przy grach sie nie denerwuje, ale zdarza sie psuc klawiaturki (polamane podstawki, klawisze w calym pokoju :) przy tym jak znow program nie chce sie skompilowac :] To moze naprawde denerwowac :)
-
Dokladnie! Przy konsolce sie nie denerwuje, ale jezeli chodzi o komputer to nie znam litosci. Kopie, uderzam, wszystko...
-
Zwykle jak gram, to obok mnie śpi dziewięcioletnie psicho o ksywce Sonya (tak tak - dostała ją w czasach świetności pierwszego mortala :). Jak mi "idzie", psiak zostaje nagrodzony głaskami. Jak nie wychodzi, to czasem ją mocniej zgarnę :shock: . Poza tym polecam EyeToy Groove :twisted: Dwu - trzy godzinna sesyjka i z gracza nie ma co zbierać :) Kamerka stoi sobie 2 metry od niego i nie ma raczej mowy, żeby ją dosięgnąć :)
-
z kompem to inna sprawa, jak się pożądnie wqr***ę to nie raz i nie dwa walnę w monitor, za***ę w jednostke centralną lub rzucę klawiaturę, narazie się nie sypie, twardy jest :D
-
e to wy spokojni jestescie, ja nieraz wpadam z nieopanowane furie zadko...ale jak juz wpadne to po uszy
np? vf4 na ps2, nie mogłe znesc porazek z konsolą a im dalej w gre to konsola wymiatała zajebiscie w koncu roztrzaskałem mojego czarnego dualka i kopnąlem ps2 -niestety skutki były złe, gra sie poturbowała (ps2 ją porysowało) a pad nieodwracalnie sie rozleciał (naprawiłem ale juz zawsze działał hu****...., ps2 zresztą tez;D)
podsumowanie- vf4 nie działa, pada wyrzucilem a ps2 zepsute...erh
-
Ja jestem niespotykanie spokojny czlowiek, ale ostatnio przy pes 2 mialem ochote pada rozwalic, a to 42 sezon, stary a glupi jestem :).
-
Dobra, podczas sesji z Jet Grind Radio, w napadzie
szału tak zglanowałem DC'ka, że ten po pewnym czasie zdechł...
O rzałowałem ja, rzałowałem.
A tak bardzo chciałbym skończyć kiedyś te Jet...
-
żałować nie piszemy przez "rz", sorki, musialem
-
Jeśli o konsole chodzi, to jobla dostawałem przy Wave Race Blue Storm i podczas walki z jednym bosse w Zelda TWW... Przy kompie natomiast dostaje systematycznie "hyzia" i mam ochotę wypirzyć to cholerstwo komputerem zwane prosto przez zamknięte okno...
Najczęściej kończy się na kopniaku w "jednostkę centralną" bądź energicznym stuknięciem pięścią klawiatury (fajnie czasem przyciski fruwają...)
-
żałować nie piszemy przez "rz", sorki, musialem
:D nie rupcie plentuf :D
-
Nie zapomnę jak kiedyś tata kupił mi nieoryginalnego pada, który w pewnym miejscu nie miał obudowy. Miałem wtedy 5 lat i nie mogłem przejść czegoś w crashu. Zacząłem płakać, a moje łzy wpadły do środka pada. JAK PIE*****ŁO mnie prądzikiem... pad do wyrzucenia:)
-
Nie zapomnę jak kiedyś tata kupił mi nieoryginalnego pada, który w pewnym miejscu nie miał obudowy. Miałem wtedy 5 lat i nie mogłem przejść czegoś w crashu. Zacząłem płakać, a moje łzy wpadły do środka pada. JAK PIE*****ŁO mnie prądzikiem... pad do wyrzucenia:)
lol ;p
PS: sanset trzeba było mi oddać PS2 a nie go rozwalać ;p
-
Nie zapomnę jak kiedyś tata kupił mi nieoryginalnego pada, który w pewnym miejscu nie miał obudowy. Miałem wtedy 5 lat i nie mogłem przejść czegoś w crashu. Zacząłem płakać, a moje łzy wpadły do środka pada. JAK PIE*****ŁO mnie prądzikiem... pad do wyrzucenia:)
lol ;p
PS: sanset trzeba było mi oddać PS2 a nie go rozwalać ;p
Nigdy tego nie zapomnę. Chodziłem po domu ze "zrąbamym" padem i przeklinałem Cortexa...
-
Ale nic nie daje takiej satysfakcji jak wygranie meczu/pojedynku/wyścigu z kumplem i wyśmianie go prosto w twarz. Uwaga, grozi ujrzeniem tyłka oponenta :D
-
Ale nic nie daje takiej satysfakcji jak wygranie meczu/pojedynku/wyścigu z kumplem i wyśmianie go prosto w twarz. Uwaga, grozi ujrzeniem tyłka oponenta :D
heh
-
Z deczka zapomniany temat, a mi się akurat dzisiaj udzieliło przy PoP. Normalnie można panele ze ścian zębami zerwać przy tak "doskonałej" pracy kamery. Dobrze, że starszyzna wybyła z chawiry, bo tyle qrf to dawno nie poleciało :wink:
-
Jak konsola sprzysiegla sie przeciwko mnie w WE 7 to wywaliłem plytke przez okno a padem rypnalem o ziemie (pekl). Kumpel powstrzymał mnie od "rozłorzenia" Sonki na czesci pierwsze.
-
ja jak nie moge czegosc przejsc i sie denerwuje to przewaznie wylaczam gre ale raz jak gralem w gta:vc to pizlem w klawiaturke i rozwalilem "nozki" owej klawiatury. tylko ze to komp mojego 27 letniego brata;]
-
Ostatnio ścigając się w GT3byłem pierwszy. W ostnich 2 sekundach wyścigu wyprzedził mnie jakiś psychol. Prawie odgryzłem lewą gałkę... która teraz dziwnie się porusza...
-
Hehe, ja za czasow NES'a, grajac w Ultimate Stuntman (Złota Piątka cartridge :D) rozwalalem regularnia pady, o...sorry DŻOJSTIKI 8)
Poza tym zdarzylo sie przyladowac kopa w konsolke z powodu wskoczenia marianem do przepasci itp :) Ale z tego sie wyrasta.
-
ja to teraz za bardzo się nie denerwuję (szkoda kasy) ale gry często idą w odstawkę jak mi coś nie wychodzi :twisted: (ostatnio (2 miechy temu) wkurzył mnie DMC 8) ) ale kiedyś co to się działo :twisted: :twisted: :twisted: pamiętam jak rozwaliłem dwa pady na ścianie a następnego dnia brat mnie pobił kablem od pada jak nie mógł czegoś wykonać w thps2 8)
-
U mnie konsolka, gry, pady są świętością, to też nie rozwalam. Zresztą frustruje się tylko przy mojej ulubionej grze, o ironio, WE7. Po straconej bramce, zawsze mają farta :wink:, biorę coś do ręki ze stołu i łupię tym w ściane z nerwów. Albo książkę, zapalniczkę, świeczke, cokolwiek. Najczęściej jednak klne w niebogłosy. Pada mi szkoda 8)
-
Ja się ogólnie już przy grach nie denerwuję (kiedyś to było - pada oszczędzałem kosztem...hmmm...ołówków...). Mnie denerwują w graniu jedynie osoby, które wpadają do pokoju z tekstem ''może już starczy - telewizor wybuchnie'', ''idź już spać może...'', ''zaraz będzie M jak miłość'', ''ja bym jakiś film chcial w TV obejrzeć...'', ''masz czas tylko do Wiadomości...'', itd., itp. ...AGHRRRR!!! Nienawidzę tego!!!!!! (Szczególnie przy bossie, nad którym męczyłeś się od pół godziny, a tu ktoś wpada przed ekran z zamiarem wyciągnięcia kalesonów z szafy... :roll: :evil: )
-
Dlatego na swieta wraz z NES'em dostalem TV do pokoju. Rodzice juz nie dawali rady... 8)
-
Pamiętam w sumie dwie takie sytuacje, bo na ogół nie wkurzam się grając. Staram się odprężyc. W końcu o to chodzi.
Ale te dwa razy nie wytrzymałem. Pierwszy raz to było jak grałem na GB w Pokemony chyba i jak nie mogłem jakiegoś złapac to GB zaliczył sape
na ekrana. Drugi: Amplitude, Insane, Słipknot. Do dziś coś w padzie grucha od kiedy nim rzuciłem.
-
Ja gram po to, żeby się rozerwać, a nie po to, żeby się denerwować. Rozumiem, że w pewnym wieku chłopcom szaleją hormony, ale żeby robić takie rzeczy, jak rzucanie padem o ściane, to trzeba mieć nierówno pod sufitem. Zacznijcie sami na siebie zarabiać i kupować oryginalne gry, to zastanowicie się 10 razy zanim przywalicie pięścią w swoją konsolę czy też rzucicie padem o podłogę. Jeżeli gry Was tak bardzo denerwują, to mam dla Was jedną radę- nie grajcie. A takie wyczyny nie są żadnym powodem do dumy, nie wzbudzicie u mnie podziwu, tylko co najwyżej żal.
-
Ja jak gram na kompie to najczęściej walę w monitor :) Jak gram na Czarnulce to najczęściej odbijam pada od materac który jest na łóżku a ten odbija sie i nic mu nie jest :) Na prawdę odpręża :]
-
Dobry jesteś. Co Ci to daje, że walisz w monitor? Jak Cię tak denerwuje granie, to nikt Cię do tego nie zmusza. Zawsze możesz wyjść na dwór trochę pobiegać...
-
Ja podchodze do łużka i walę obiema rękoma z całej siły w materac. Pomaga.
Pada jeszcze nie rozwaliłem bo ja do bogatych graczy nie należę.
-
dużo tu psycholi widzę
joke ;)
a co ja robię jak się wkurzam? zamykam oczy i licze do 10. pomaga :)
-
Napisze tylko tyle.. Crash Bandicoot (chcialem zdobyc wszystko w grze) !!! :evil:
To byl cud, ze konsola przetrwala moje starcie z ta gra.. utkwila mi ta przygoda w pamieci jak tatuaz :wink:
-
Pamiętam w sumie dwie takie sytuacje, bo na ogół nie wkurzam się grając. Staram się odprężyc. W końcu o to chodzi.
Ale te dwa razy nie wytrzymałem. Pierwszy raz to było jak grałem na GB w Pokemony chyba i jak nie mogłem jakiegoś złapac to GB zaliczył sape
na ekrana. Drugi: Amplitude, Insane, Słipknot. Do dziś coś w padzie grucha od kiedy nim rzuciłem.
Wchodzę na forum, patrzę i zastanawiam się jakiż to bystrzak odkopał taki stary temat (to już dwa lata :shock: ). I w życiu bym się nie domyślił, że to mój ulubieniec Chudy :mrgreen: !!! Pozdro, kiedy następna popijawa we wspólnym gronie?? :twisted:
-
Jeżeli gry Was tak bardzo denerwują, to mam dla Was jedną radę- nie grajcie. A takie wyczyny nie są żadnym powodem do dumy, nie wzbudzicie u mnie podziwu, tylko co najwyżej żal.
Nie mozesz nikim zabronic wyrazac swoich emocji podczas grania. Emocje, to normalne i dosyc czeste zajwisko. Zadowolenie - ze cos sie przeszło, wkurzenie - ze sie zgineło itd.
Najwieksze emocjo sa przy PESie. Chyba nie ma osoby co by sie nie wkurzała z np. niewykorzystanych sytuacji i by tych emocji nie pokazywała. To samo z zadowoleniem kiedy sie strzeli gola. Zapewne RainuS głównie chodzi Ci o te rzucane pady... no serio, dziwne wyrazanie zlosci. Ja padzika nigdy bym nie skrzywdził.
-
Cicho, Ako, nie widzisz, że wzbudzasz tylko co najwyżej jego żal? :lol:
-
Jeżeli gry Was tak bardzo denerwują, to mam dla Was jedną radę- nie grajcie. A takie wyczyny nie są żadnym powodem do dumy, nie wzbudzicie u mnie podziwu, tylko co najwyżej żal.
Nie mozesz nikim zabronic wyrazac swoich emocji podczas grania. Emocje, to normalne i dosyc czeste zajwisko. Zadowolenie - ze cos sie przeszło, wkurzenie - ze sie zgineło itd.
Najwieksze emocjo sa przy PESie. Chyba nie ma osoby co by sie nie wkurzała z np. niewykorzystanych sytuacji i by tych emocji nie pokazywała. To samo z zadowoleniem kiedy sie strzeli gola. Zapewne RainuS głównie chodzi Ci o te rzucane pady... no serio, dziwne wyrazanie zlosci. Ja padzika nigdy bym nie skrzywdził.
Ako ma fajną reakcję jak strzeli gola. Szybko wstaje tak do połowy, podnosi rękę do góry, równierz do połowy i krzyczy ,,jest!", i siada z uśmiechem na kanapie :) .
Ja jak w 93 min strzele na 1:1 to dre się ,,jahoo!", albo ,,jest!". Albo tekst: ,,należała mi się bo w 1 połowie miałm poprzeczkę xD".
Ogólnie moty z ręką do góry jest u mnie częsty. Albo schybam się do połowy i ,,napężłoną" ręką macha, tu w górę, tu w dół, i ,,jest!" :wink:
-
Ja ogolnie tlumie to w sobie, ale jesli cos mnie naprawde wkurzy (to sie zdarza glownie przy PESie), to na...am padem o lozko - przynajmniej nie ponosze strat finansowych. :)
-
ja od niedawna stosuje taki trik: wk***iony [np. pes5: 91minuta i 2:1 dla przeciwnika] ide popatrzeć w lustro......od razu zaczynam polewać z tego jak debilnie wyglądam wkurzony, i wracam do konsoli
-
hehe, ciekawe :D
-
rainuS nei przepada za kobietami, frustracje uważa za bezsensowną... może chce nam coś powiedzieć? Mnie się zdarzyło tylko raz w Driv3rze je*nąć takim kurczaczkiem 'piskającym' o ścianę i w PESie je**ąć padem w kogoś i powiedzieć "Pier*ole tą je*aną grę", wtedy wychodzę i mam tzw. "żyłkę". :wink:
-
Dobija mnie FarCry. Zazwyczaj jestem opanowany, ale dzisiaj rzuciłem padem o ławe bo juz nie moge. Zaciąłem sie w takim glpim momencie. Dzisiaj nareszcie to przeszedlem i z podniety strzelam gdzie mozna i zabiłem Kade, czyli game over... a nie bylo checkpointu :lol:
-
Gdy gra naprawde mnie wkurza i nie moge przejsc danego momentu to zazwyczaj po po kolejnej porazce wale piescia w łóżko i przeklinam :) Na sprzecie sie nie wyzywam, bo mi zal kasy, gdybym musial cos potem naprawiac.
-
Gdy gra naprawde mnie wkurza i nie moge przejsc danego momentu to zazwyczaj po po kolejnej porazce wale piescia w łóżko i przeklinam Smile Na sprzecie sie nie wyzywam, bo mi zal kasy, gdybym musial cos potem naprawiac.
Też tak robie.
Ale zdarzylo mi sie to 1 raz a ława była blisko mnie wiec nic sie nie stało.
No i juz przeszedlem ten moment zreszta :D