Forum GameOnly.pl
Inne => Cmentarzysko => Wątek zaczęty przez: nochance w Lipca 21, 2005, 18:33:39 pm
-
Czy poswiecacie sie sztuce kulinarnej, czy preferujecie jedzenie only?
Jakie potrawy lubicie, jakie wzbudzaja w was obrzydzenie, czego nigdy nie wlozylibyscie do ust?
Najwazniejsze pytanie: jak ugotowac ryz dlugoziarnisty?
-
No to ja czekam tylko na wypowiedź Dona, bo to kucharz pierwszej klasy jest. Ach te obiady środowe ;).
-
Jem, ale potrafie też sobie coś ugotować jeżeli trzeba :) Ostatnimi czasy zostaje coraz częśćiej sam w domu, trzeba sobie jakoś radzić :twisted: Najlepiej to chyba umiem jajecznice, chociaż dawno nie robiłem :roll:
-
Jem jem jem jem jem jem jem i jem (no cholera, skądś się musiało wziąść to niepotrzebne jak dla mni8e 20 kg które utrudnia mi życie :lol:). A ugotować... umiem zrobić kanapkę z szynką :twisted: Ale coś tam ugotować by się dało, jakąś zupę w proszku czy coś...
-
jak gotowanie, to zupky chynskie, jajecznica, grzanki, pierogi (nie, nie lepienie... podgrzewanie gotowych, kupionych w ślicznym opakowaniu w osiedlowej żabce), kanapka, "le burdel" (co będzie w lodówce - położone bez większego ładu i składu na sobie - czasem strawne), frytki... ha, kucharzyna ze mnie pełnoetatowy :P
-
Heh no to się Casper doczekałeś :twisted:
Gotuję często i gęsto... Zwykle coś niezbyt wyszukanego (makarony z różymi dodatkami - tuńczykiem, sosem pomidorowym czy carbonara..., pizzę...) Generalnie więc preferuję kuchnie południową. Mogę zabić za wspaniałą paellę czy naprzykład canelloni ze szpinakiem zapiekane pod beszamelem.
PS: Uczcie się gotować bo to rewelacyjny sposób na kobiety - ta wdzięczność wyrażana uściskami i pocałunkami wynagradza wszelkie trudy kuchcenia :D
-
Ja wole jesc niz gotować.Niestety naleze do tych co to "przypalaja wode na herbatę" wiec do kuchni zbliżam sie tylko z jednym zamiarem-pożądnie się najeść!!!Najbardziej lubie kuchnie włoską i meksykańską,ale chinczykiem nie pogardze.Pozdro dla WZSYSTKICH co potrafia gotowac bo to naprawde ciężka sztuka :D
-
Widze, ze jednak jest tu ktos z podobnymi upodobaniami do moich :D.
Z tymze ja lubie bawic sie w skomplikowane potrawy, najbardziej intryguja mnie teraz potrawy tybetanskie i indyjskie (ostre swinstwo :D).
Wstyd sie przyznac, ale czesto ogladam programy kulinarne, kopiujac przepisy i sprawdzajac je w zyciu na sobie i dziewczynie.
-
Wstyd sie przyznac, ale czesto ogladam programy kulinarne, kopiujac przepisy i sprawdzajac je w zyciu na sobie i dziewczynie.
No tak... Paskal i Makłowicz to absolutna czołówka w Polsce. Bezpłciowy wydaje mi się za to Okrasa. Beznadziejny jest także gość prowadzący "Domową kawiarenkę" na Polshit'cie (od tak durnych tekstów głowa mnie zawsze boli). Za to polecam jako terapię śmiechem TV Trwam i ichniejszy "program o gotowaniu" - niezamierzona śmiesznść i toporność sprawiają, że turlam się za kazdym razem ze śmiechu po podłodze...
-
Co by nie mówić, potrafię zagotować wodę na herbatę/kawę/zupkę chińska (tak btw. to zastanawiam się po jakiego wacka jest tyle smaków tych zupek, skoro i tak wszystki smakują identycznie - jak rosół o_O), odgrzać coś w mikrofali tudzież zrobić sobie jakąś kanapkę. Kanapka oczywiście z chleba krojonego, bo jak sam się wezmę za krojenie, to wyjdzie na to samo, jakbym na chama oderwał pół bochenka . To samo zresztą tyczy się krojenia sera czy pomidorów (tu na ogół zostaje mi w ręce zmiędlony flak pomidora - chyba wkładam w to za dużo uczucia x_x).
No, ale fantazji nie można mi odmówić. Raz przyżądziłem pure ziemniaczane z dodatkiem niedogotowanego makaronu, przegryzane chlebem i popijane kawą.
Tak, byłem pijany ;p
-
Makułowicz jest nalepszy, troche ciezko mi wylapac te wszystkie tlumaczenia Pascala :D.
A Tokar odkryl to co najlepsze: improwizacja. Nie ma to jak otwarcie lodowki, obadanie sytuacji i gotowanie czegos co moze okazac sie niejadalne.
Ostatnio mialem zamiar nakupywac owocow morza, ale raz ze drogie, to dwa nie wiem czy ktokolwiek by to jadl :D, czy ktos z was mial z tym doczynienia? Chodzi mi glownie o kalamarnice, zawsze mam wrazenie, ze to parzydelkowe straszydlo na mnie patrzy ze sklepowej polki (a spotkanie jej w sklepie to rzadkosc).
-
frutti di mare nie wchodzą mi za nic w swiecie... ośmiornica to straszna opona (mowa o konsystencji, w smaku jest nawet gorsza od opony I suppose), a krewetki są po prostu... niesmaczne. Homara natomiast nigdy nie jadłem, trzeba będzie nadrobić.
-
nochance: Jadłem to kiedyś we włoszech kalamary - o tym, że muszą być świeże i odpowiednio przygotowane (a te były przyrządzane przez mojego tatę) przekonałem się w trakcie obiadu - w smaku i konsystencji: OPONA (w kształcie z resztą też.
-
Czyli odpada, gdzies czytalem, ze sa lekkostrawne, ale nie wydaje mi sie, zeby opona gladko przechodzila przez przwod pokarmowy.
A co z malzami, lub slimakami?
Koniecznie chcialbym zaskoczyc dziewczyne czyms romantycznym, gdy zapytalem na czacie faceta z TVP kuchnia, odpowiedzial, ze truskawki w szampanie sa idealne.
-
U mnie jest niemal identyczna sytuacja jak u towarzysza Miazgi. 8)
Co by nie mówić, potrafię zagotować wodę na herbatę/kawę/zupkę chińska (tak btw. to zastanawiam się po jakiego wacka jest tyle smaków tych zupek, skoro i tak wszystki smakują identycznie - jak rosół o_O), odgrzać coś w mikrofali tudzież zrobić sobie jakąś kanapkę. Kanapka oczywiście z chleba krojonego, bo jak sam się wezmę za krojenie, to wyjdzie na to samo, jakbym na chama oderwał pół bochenka . To samo zresztą tyczy się krojenia sera czy pomidorów (tu na ogół zostaje mi w ręce zmiędlony flak pomidora - chyba wkładam w to za dużo uczucia x_x).
No, ale fantazji nie można mi odmówić. Raz przyżądziłem pure ziemniaczane z dodatkiem niedogotowanego makaronu, przegryzane chlebem i popijane kawą.
Tak, byłem pijany ;p
ten post mnie zupelnie rozwalil :) nawet nie wiem czemu tak sie przy nim usmialem, fajnie napisany. Dzieki Tokar 8)
-
ten post mnie zupelnie rozwalil :) nawet nie wiem czemu tak sie przy nim usmialem
ponieważ jesteś po blancie_ :D
-
Lubie krewetki - szczególnie z ryżem i warzywami pod postacią paelli - PYCHOTA. Możesz śmiało próbować.
PS: A truskawki i szampan to takie... oklepane chyba coś mi się wydaje.
-
Ja czasem lubie sobie cos ugotowac bo wtedy smakuje 2 razy lepiej i czlowiek w przyszlosci nie zdechnie z głodu:P (ostatnio gustuje w kuchni wloskiej bo jest szybka do przygotowania i smaczna) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8)
pozdro 600 for all 8) 8) 8)
-
To ja jak już mam coś gotować, to jest to kuchnia chińska - pychota, ot co. Wujek Ben robi swoje :P
-
Ja tam bardzo lubie robic i jesc pieczonki(nigdy nie smakuja tak dobrze, gdy samemu sie je zrobi):]
-
Jeszcze wracając do owoców moża, to polecam kalmary. Żarłem je w jakiejś wienamskiej knajpie (tak, lubię smak ryzyka ;p) i mają konsystencję coś pomiędzy gumą do żucia a roztopionym serem, ale smakują o dziwo wyśmienicie. Szczególnie fajne są takie kuleczki z kalmarów obtoczone w cieście. Co do krewetek, to jeśli już, to tylko i wyłącznie te duże (królewskie), bo te małe (koktailowe) są strasznie twarde. No i małże marynowane na wszelkei sposoby są wyśmienite. Poleciłbym Wam też filet z rekina, tylko że nie mam żadnej gwarancji, że to co jadłem nie było filetem z morszczuka, bo smakowało identycznie ;p
-
Uuu, kilka dni temu bylem w muzeum kultury japońskiej w Krakowie, jadłem sushi, jaka jazda, dziwne to strasznie, chociaż lubie ryż, te danie nie przypadło mi do gustu, wole schabowego :D
Co do gotowania, jestem w trakcie nauk, gdyż może przeprowadzę się za rok do innego miasta sam i będe musiał sobie pichcić. Robienie kanapek w takim wypadku nie wystarczy.
-
Kocham grillowac:]
-
Don opier*** mi coś na ciepło :wink:
Ja tylko jem, gotować nie umiem...nie no tylko jajca na pateli se nieraz ugotuje ale to tylko w sytuacjach kiedy bebzol mi wręcz napier****!!!Tak więc żarcie lubie...jeść :wink:
-
Potrafię kilka rzeczy ugotować i zamówić pizzę ;]. Oczywiście jak każdy prawdziwy mężczyzna trudnie się smażeniem jajecznicy (dodając ser żółty i szyneczkę ;])
-
KILKA LAT TEMU BYŁEM W ARMI JAKO KUCHARZ (NIEZŁA JAZDA PRZEZ 3 GODZINY LEPIĆ PULPETY ALBO GOTOWAĆ 3000 JAJ NA TWARDO).ALE TAK NAPRAWDE NA KUCHNI NAJLEPIEJ WYCHODZIŁO MI GOTOWANIE KAWY ZBORZOWEJ.BĘDĄC W GRUDZIĄDZU NA SZKÓŁCE MIELIŚMY WARSZTATY Z GOTOWANIA ,DOBRZE ŻE GOŚCIU Z KTÓRYM GOTOWAŁEM BYŁ KUCHARZEM ZAWODOWYM TO SIĘ TROCHE NAUCZYŁEM I EGZAMIN ZDAŁEM NA 4 .CHOCIASZ EGZAMINATOR POWIEDZIAŁ ŻE DANIE KTÓRE WYLOSOWAŁEM(BIGOS)MOŻNA PODAWAĆ JAKO DESER --NO TROCHE TO PRZESŁODZIŁEM BO KAPUCHA PRZED GOTOWANIEM BYŁA BARDZO KWAŚNA.NO WIĘC PODSUWOWUJĄC KUCHARZ ZE MNIE MARNY ,ALE ZA TO JESTEM DOSKONAŁYM (skromnośc to moja zaleta od lat :mrgreen: )CUKIERNIKIEM ZRESZTĄ ZAWODOWYM .JESZCZE JEDNO TROCHE Z INNEJ BECZKI -----CHYBA MIAŁEŚ BYĆ KUCHARZEM --------DLACZEGO-------BO MASZ RYJ JAK NALEŚNIK------------------------ :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
-
Klawiatura Ci sie zepsuła czy coś ? :roll: