Forum GameOnly.pl
Inne => Cmentarzysko => Wątek zaczęty przez: Hubi w Listopada 26, 2005, 19:18:04 pm
-
Co zamierzacie robic w przyszlosci? Macei jakies plany dotyczace swojej pracy?
-------------------
Ja postawilem sobie jedno zalozenie- nie charowac 5 dni w tygodniu po 8 godzin, nie korzytajac wougle z zycia. Chce znalesc taka prace, abym mial wolne dni w tygodniu i sile na zabwe. Np. moj brat jest recepcjonista w hotelu i co 3 dni siedzi tam 24 godziny (od 10. rano do 10. rano). I tym sposobem ma zawsze 3 dni wolnego. Albo taki recenzent w jakiejs gazecie konsolowej- ma okreslony termin i pisze kiedy mu sie to podoba. I ja pragne znalesc prace ktora bedzie sie opierac na takim schemacie jak wymienione wyzej. Amen :)
-
z blizszych ... to dostac sie do dobrego liceum na profil biol-chem w kraku... a z dalszych to znaleźc dobrą prace i przydałoby się, żeby kobita tez byla.
-
5 dni w tygodniu po 8 godzin
Każdy by tak chciał pracować.
Teraz zap***la się 6 dni w tygodniu po min 10 godzin.
8h to jest na papierze i w urzędach państwowych.
-
Moje plany na przyszłość są chyba znane - chce skończyć prawo, ewentualnie stosunki międzynarodowe, politologię, zarządzenie i marketing. Innymi słowy - kręci mnie polityka, biznes i sądownictwo. :mrgreen: Co oczywiście nie wyklucza publikacji w gazetach konsolowych, pisania książek, czy podróżowania.:) To z kwestii materialnych. Z niematerialnych - znaleźć "tę jedyną", która podzielałaby moje zainteresowania:>
btw - myślicie, że Rockstar zatrudni za kilka lat początkującego prawnika?
:mrgreen: Albo pracować w Nintendo jako analityk finansowy...
-
Cytujac mojego kolege: 'I tak wszyscy zginiemy' moge powiedziec, ze nie ma co planowac swojej przyszlosci, bo i tak nie wszystko sie spelni i jeszcze wiecej rzeczy moze sie pokaszanic.
A tak naprawde to chcialbym najpierw ukonczyc LO i zdac mature, potem wybrac jakies studia [nie wiem jeszcze jakie - zobaczy sie], zalapac jakas prace, ktora nie bedzie mnie ograniczac, a przy okazji bedzie dobrze platna [utopia], a na starosc, tak po 50'tce, gdy bede mial juz szczesliwa rodzine i uzbieram wystarczajacy majatek [ogromna utopia] wybywam na Wyspy Fidzi badz Polinezje Francuska tudziez na Seszele i zakladam tam swoj hotel, krece na tym dobry biznes i w takim raju dozywam konca swoich dni [to juz totalna utopia] ;)
-
btw - myślicie, że Rockstar zatrudni za kilka lat początkującego prawnika?
:mrgreen: Albo pracować w Nintendo jako analityk finansowy...
Jak znajdziesz w Polsce w ogole prace jako prawnik/adwokat itp. to juz wzbudzisz nie tylko w moich oczach szacunek. teraz za dużo osób się na prawo udaje a miejsc do pracy mało, np. dwóch moich kumpli skończyło prawo, jeden z nich zrobił aplikacje. Ten bez aplikacji kopie teraz doły pod kanalizcje w Sandomierzu, a ten z aplikacją pracuje w sklepie z odzieżą :shock:
-
Eee, nie przesadzaszz tymi dołami? Wiem, że dużo ludzi idzie na prawo, że miejsc jest mało. Dlatego trza być dobrym i twardym, a nie słabym i miętkim.:)
-
Eee, nie przesadzaszz tymi dołami? Wiem, że dużo ludzi idzie na prawo, że miejsc jest mało. Dlatego trza być dobrym i twardym, a nie słabym i miętkim.
Niestety nie, mój drugi kolega pracuje razem z nim pomimo, że skończył wyłącznie zawodówkę :roll:
-
Skonczyc wreszcie to Liceum (co powinno planowo nastapic juz rok temu xD) a pozniej roczny wyjazd na wolontariat, lub na kilka lat do pracy gdzies w Europe. Dla mnie osoby idace od razu na studia popelniaja wielki blad, bo sa ciagle na lasce rodzicow, chodza do szkoly nie majac zadnej gwarancji zatrudnienia po studiach, a praca gdzies w Europie to cos innego :) doswiadczenie, mozliwosc dobrego poznania jezyka i oszczedzenie kasy na start zyciowy. MI W TO GRAJ!
-
moja przyszlosc to moja przyszlosc, nie chce jej wszystkim oswiadczac, a raczej jej planow bo nie chce zapeszac :D , po drugie, mowie teraz do wszystkich ponizej 18 roku zycia, wasze plany sie jeszcze zmiania duuzo razy, mozecie sobie planowac, ale prawda jest taka ze te plany mozna o kant pupy roztrzaskac 8) , nie wspominajac juz o planach na zycie 13 latkow....po prostu z biegiem czasu swiatopoglad ulega drastycznym zmiana...zycie to nie fable :| :|
-
Ci ktorzy skonczyli prawdziwe prawo, a nie jakas prywatna szkole to wierz mi - im nie stanie sie krzywda :)
Blotniaks nastepny raz porazil mnie swoim stanowiskiem :) Ale coz - zalicz mnie do grona ludzi, ktorzy popelnili wg Ciebie wielki blad idac od razu na studia po LO :D
Moje plany nie zmienily sie od dawna - skonczyc studia, znalezc dobra prace, ktora oprocz niezlych pieniedzy bedzie mi sprawiala przyjemnosc :) Poza tym wiadomo - znalezc swoja druga polowke, zalozyc rodzine i miec dwojke dzieci :)
-
Poza tym wiadomo - znalezc swoja druga polowke, zalozyc rodzine i miec dwojke dzieci :)
to nie plan tylko cel zycia 8) 8)
-
z bliżyszych to dostać się do dobrego LO z dalszych studia informatyczne ew. fotografia
-
po drugie, mowie teraz do wszystkich ponizej 18 roku zycia, wasze plany sie jeszcze zmiania duuzo razy, mozecie sobie planowac, ale prawda jest taka ze te plany mozna o kant pupy roztrzaskac
Walker, ja zdania nie zmienię. Mam już określone drogi kariery i marzenia, które chcę zrealizować. Jedno z pierwszych już się realizuje - i nie mówię tutaj o prawie.:)
-
Poza tym wiadomo - znalezc swoja druga polowke, zalozyc rodzine i miec dwojke dzieci :)
to nie plan tylko cel zycia 8) 8)
Cel to byc szczesliwym w zyciu :)
Plan, zeby go osiagnac to zalozyc rodzine, znalezc swoja druga polowke i miec dwojke dzieci :)
Tak wyglada to z mojej strony :)
po drugie, mowie teraz do wszystkich ponizej 18 roku zycia, wasze plany sie jeszcze zmiania duuzo razy, mozecie sobie planowac, ale prawda jest taka ze te plany mozna o kant pupy roztrzaskac
Right, nie warto nic planowac bo i tak te plany sie zmienia? :D Nie wiem jakie masz plany Walker na chwile obecna, ale mozesz je rozbic o kant dupy :) Bedac po 70'tce bedziesz marzyl o nowym aparacie tlenowym albo o chociazby jednej na tydzien rozmowie z drugim czlowiekiem :wink:
-
no tak plany sie zmianiaja caly czas, dostosowuja sie do realiow zycia, bo trzeba rozroznic plany od marzen...
-
Plany? Wziąć się w końcu za magisterkę , abym mógł się przejrzeć w lustrze spokojnie...
-
Moje plany na przyszłość są moimi marzeniami, mierze dosyć wysoko, a jedyne co na razie mam do ich realizacji to ogromna nadzieja, samozaparcie i siła mojego umysłu ;)
A plany mam proste, zrobić gre na DSa, wybudować ogromny dom w którym chciałbym zamieszkać z taką jedną fajną dziewczyną i kilkoma kumplami, później jeszcze masa pomysłów i kilka gier, a za jakieś 10 lat rozpocząć realizacje mojego największego projektu :D.
-
, a za jakieś 10 lat rozpocząć realizacje mojego największego projektu :D.
Przejęcie panowania nad Ziemią/Układem Słonecznym/Wszechświatem* ?
__________________________________________________________
* niepotrzebne skreslić
-
A plany mam proste, zrobić gre na DSa,
Powodzenia… naprawdę.
wybudować ogromny dom w którym chciałbym zamieszkać z taką jedną fajną dziewczyną...
No to jest zrozumiałe i normalne...
i kilkoma kumplami,
...to już troszkę mniej :wink:
Co do mnie to:
:arrow: Skończyć studia,
:arrow: Znaleźć „tą jedyną”,
:arrow: Znaleźć dobrze płatną pracę,
:arrow: Założyć rodzinę i "zrobić" małego cosmatego lub cosmatkę :wink:
Co z tego wyjdzie, przekonam się za kilka lat, ale wątpię żeby wszystko wypaliło tak jak sobie to wymyśliłem. Już nie raz zmieniałem „plany”.
Co studiuję? Tym się nie będę chwalił. Kiedyś się może sami przekonacie :wink:
-
Moje plany?
W przyszlym roku przeprowadzam sie do Wroclawia. Potem chce skonczyc liceum plastyczne. I... i nie wiem. Moze wyjazd do Francji?
-
bonżur selene, komon sawa? :P
no i co do moich planów to fajnie było by mieć dom z basenem :wink:
-
bonżur selene, komon sawa? :P
no i co do moich planów to fajnie było by mieć dom z basenem :wink:
temat to plany czy marzenia??????, bo tak sie zastanawiam w jakim wy swiecie zyjecie, nie zebym zle zyczyl, badzcie i milionerami, ale i REALISTAMI, chyba ze stworzycie nowy temat..."wasze marzenia"
-
Skończyć szkołe.
Wyjechać do Anglii.
Kupić motorek i na nim zginąć :P.
Tamto poprzednie to dżołk oczywiście, ale dużo kasy mieć żeby się nie martwić o jutro i zwiedzić cały świat, umrzeć niezapomniany.
Ale najpierw ta szkoła
:evil: :evil:
-
Chcę zostać sprzataczką w Konami Japan;P
-
Chcę zostać sprzataczką w Konami Japan;P
A kto by nie chcial :wink: Ale to raczej niespelnione marzenia :)
-
Zrobic z GO polski odpowiednik IGN:)
-
Zrobic z GO polski odpowiednik IGN:)
Done :wink:
-
Chcę zostać sprzataczką w Konami Japan;P
Hehe, pracować jako prawnik w Sony (podkradanie patentów), Rockstar (oskarżenia o współudział w morderstwie), czy Microsofcie (monopol), to całkiem niezła rzecz.
Zrobic z GO polski odpowiednik IGN:)
Hmm, to kiedy pierwsza wypłata? :lol: :wink:
-
u mnie sprawa zdaje się prosta- matura (czuję już wiosne :wink: ), studia i posada designera w jakiejś firmie (trzeba rozwinąć rynek gier w Polsce :) ). Potem- może własne studio. Może praca u europejskich developerów. Niestety przy produkcji Polskich filmów ciężki jest los projektanta.
-
Najbliższe plany: matura->studia->robota w branży filmowej i wsio.
-
Ja planujac przyszlosc stawiam sobie 3 cele: nie uczestniczyc w "wyscigu szczurow", zarabiac i dobrze sie przy tym bawic. Zycie jest tylko jedno i nie mozna go zmarnowac, najpierw sie uczac do 20 ktoregos roku zycia, z poniej harowac jak wol 5 dni w tygodniu, 8 godzin dziennie, zeby tylko zarobic na wlasne utrzymanie.
Mam jeszcze jeden cel w zyciu: wyprowadzic sie z rodzinnego domu (a moze rowniez z miasta) i zaczac zyc na wlasny rachunek.
-
, a za jakieś 10 lat rozpocząć realizacje mojego największego projektu :D.
Przejęcie panowania nad Ziemią/Układem Słonecznym/Wszechświatem* ?
__________________________________________________________
* niepotrzebne skreslić
Chodziło mi raczej o projekcie gry nad którą pracuje od jakiś 6 lat ;)
Mam setki pomysłów na fabułe, design i rozwiącań na game play, w końcu 6 lat to kawałeczek czasu a jeszcze pewnie jakieś 2 lub 3 razy tyle. Ale już wiem że to będzie gra która zostanie w pamięci długo po ukończeniu, bedzie ogromny teatr emocji, nietypowy klimat wylewający się z wszystkiego i przesłania jakich nie ma w 99% gier i filmów. Na razie mie moge mówić. Życzcie mi powodzenia ;)
A plany mam proste, zrobić gre na DSa,
Powodzenia... naprawdę.
Dziękuje bardzo.
i kilkoma kumplami,
...to już troszkę mniej :wink:
Ojtam, będą pracować ze mną przy następnych projektach. I przy okazji nie będzie daleko na imprezy :lol:
-
skonczyc szkołe , potem może zrobic magistra .Póżniej załapac dobra prace (niekoniecznie zagranicą) , kupic jakis niewielki domek,żonka i korzystac z życia .Przydałyby sie jakies dalsze wypady do Stanów czy Japonii , regularne wyjazdy na mecze piłkarskie , kupowanie co najmniej jednej gry na miesiąc .Na chwile obecna te zachcianki pozostaja w sferze marzeń.
A i trzeba wkońcu dobic do nr 1000 pod moim nickiem na pewnym forum :lol:
-
Najbliższe plany: matura->studia->robota w branży filmowej i wsio.
Jakbyś potrzebował scenarzysty Tarny, to daj znać :mrgreen: :wink:
-
Jakbyś potrzebował scenarzysty Tarny, to daj znać
To będzie raczej "ta druga strona barykady" :wink:.
-
normalka, to co kazdy prawie :/
skonczyc szkole, mature, potem studia, dobra praca, rodzina, zrobic ze dwóch małych ako.
-
Ja chciałbym w przyszłości tworzyć muzykę... Ale to raczej abstrakcja, mimo że chciałbym, aby to było możliwe do zrealizowania... Chciałbym znaleźć dobrą żonę, która mnie całkowicie zaakceptuje, takiego, jakim jestem, ze wszystkimi moimi wadami. Taką, która mnie pokocha szczerze, tak samo, jak i ja ją. Jeśli chodzi o pracę, to wcale nie chcę zarabiać nie wiadomo ile. Przy dobrym rozplanowaniu wydatków, da radę utrzymać się całkiem nieźle przy średniej pensji. Ech... Czuję, że trudne czasy przede mną. Będzie ciężko i o pracę, i o żonę... :(
-
Co ja będe myślał o przyszłości jak za dwa lata koniec świata ;)
-
Co ja będe myślał o przyszłości jak za dwa lata koniec świata ;)
Masz pecha, koniec świata jest za siedem lat ;)
A ja... a ja... no nie obraziłbym się gdyby zadzwonił do mni jakiś Reggie czy inny Iwata ;)
-
A ja bym chciał robić coś związanego z konsolami czyli poprostu to co lubie. Praca w jakieś konsolowej gazecie. Czy skromniej...nawet mieć jakiś sklep z konsolami.
-
Masz pecha, koniec świata jest za siedem lat Wink
23 grudzień 2012 rok, jeśli mamy być dokładni :mrgreen:
-
Sądzę że 3DRealms wkrótce poda datę premiery Duke Nukem 4ever - 24.12.2012 :lol:
-
najpierw sie uczac do 20 ktoregos roku zycia, z poniej harowac jak wol 5 dni w tygodniu, 8 godzin dziennie, zeby tylko zarobic na wlasne utrzymanie
a jezeli pracuje codziennie przez 8 miesiecy, min po 11 godzin dziennie to zle? nie ja wybralem sobie taki rodzaj pracy, lecz zostal mi on narzucony przez "gore" co oczywiscie tak zupelnie totalnie mnie nie przeszkadza. bo kazda praca ma swoje plusy.
pracuje tak jak chcialem, spelnilem swoje marzenie - pracuje na morzu, daleko od domu, od rodziny - to troszke lipa - ale od zycia nie mozna meic wsyztskiego, wiec nalezy brac tyle ile sie da, podzielic sie tym z innymi a reszte zachowac w pamieci.
i taka praca "wymarzona" naprawde nie meczy i znaczenia nie ma ile pracujesz
-
A może byście skończyli offtopa? :wink:
Do tematu : Matura :arrow: Studia :arrow: Praca :arrow: Rodzina :arrow: Korzystanie w pełni z życia :P
-
Ja mam wciąż kilka możliwości, nad którymi się zastanawiam.
Skonczyć licencjat i jeśli okaże się konieczne (a raczej okaże)- magisterkę.
Zjeżdżać z tego kraju do a) Stanów (pół famili- łatwy start), b) Irlandii, c) Australii (najbardziej obiecujące i zapewne najlepszy wybór)
Że nie jestem patriotą? Jestem. Ale mam dość zwycięstw moralnych po prostu. A to co teraz się dzieje, woła o pomstę do nieba- i nie zanosi się na poprawę. Nie w tym pokoleniu niestety.
-
Tez chetnie bym wyjechał za granice. Ale ofkors nie na stałe tylko na jakis rok-dwa, zarobił troche kasy i wrócił do polski (jak moja siostra, wywaliła do anglii) wybudowac sobie domek :wink:
-
Zawsze mnie zastanawia coś takiego- "wybudowac domek"... tak, a jego utrzymanie? Ok. 2000, 3000 tys. miesięcznie (zimą chociażby)?
-
a jego utrzymanie? Ok. 2000, 3000 tys. miesięcznie (zimą chociażby)?
heh to chyba willa a nie domek....
-
zwykly dom dla 1 rodzinki...... takie sa realia i ceny.... Z tego kraju trzeba uciekac i to szybko :D
-
wyjechać chce z tego chorego kraju, właśnie załatwiam wszystko by wyjechać do norwegii i tam zamieszkać. Oby mi się udało. A jak nie uda się, to chce wydać z kapelą jakąś płyte zwieńczającą naszą dotychczasową pracę, może otworzyć sklep z żarciem wege/vegan [na przekór mlodzieży wszechpolskiej, twierdzących że wegetarianie to "szataniści" lol]. Czas pokaże.
-
heh to chyba willa a nie domek....
Dobrze powiedziane.
:D :D :D
Z kraju też mam zamiar kiedyś wyjechać ale tak jak sie zastanowie i popatrze na te mordy moich znajomych to aż sie łezka kręci. Niby tu jest tak źle ale zawsze jakiś sentyment jest.
-
Hmm, ja na stałe nie chciałbym się przenieść z Polski, ale podróżować po świecie już jak najbardziej. Zawsze marzyłem o tym by zrobić sobie wycieczkę dookoła świata i opisywać kulturę, mitologię krajów które odwiedzam. Albumy uzupełnione własnoręcznie zrobionymi zdjęciami...:) Jakaś wyprawa śladami starożytnych cywilizacji...Ehh, może za dziesięć lat.
-
Hmm, ja na stałe nie chciałbym się przenieść z Polski, ale podróżować po świecie już jak najbardziej. Zawsze marzyłem o tym by zrobić sobie wycieczkę dookoła świata i opisywać kulturę, mitologię krajów które odwiedzam. Albumy uzupełnione własnoręcznie zrobionymi zdjęciami...:) Jakaś wyprawa śladami starożytnych cywilizacji...Ehh, może za dziesięć lat.
no to dawaj do iraku, zwiedz se babilon i starozytne miny przeciwpiechotne :twisted: :twisted:
-
wyjechać chce z tego chorego kraju, właśnie załatwiam wszystko by wyjechać do norwegii i tam zamieszkać
Norwegia fajna, tylko język ciężki (jak dla mnie przynajmniej), no i zimno cały czas- a to juz męka :roll:
-
Norwegia fajna, tylko język ciężki (jak dla mnie przynajmniej), no i zimno cały czas- a to juz męka Rolling Eyes
No tak... pojechać do norwegi za zimno, pojechać do hiszpani za gorąco, pojechać do angli znowu nam deszcze spokoju nie dadzą. A w polsce szystkiego po trochu jest :wink: I u nas jest FAJNIE!
-
A w polsce szystkiego po trochu jest I u nas jest FAJNIE!
A i dobrej wódki się napić i kiełbasy dobrej zjeść, a nie te podroby angielskie czy niemieckie. Ciekawe z czego oni to robią?
Morze u nas jest, tak?
Góry u nas są, tak?
No to czego chcecie?
-
problem nie leży w Polsce, a w Polakach.
-
problem nie leży w Polsce, a w Polakach.
A dokładniej w elicie polaków.
-
rozwiń myśl
-
Morze u nas jest, tak?
Góry u nas są, tak?
No to czego chcecie?
W cywilizowanych krajach zwykle jest tak, że tam gdzie morze to jest Południe (czyli ciepełko), a tam gdzie góry to Północ (czyli zimno, śnieg). Jak zwykle w Polsce jest wszystko postawione na nogi... :lol:
-
W cywilizowanych krajach zwykle jest tak, że tam gdzie morze to jest Południe (czyli ciepełko), a tam gdzie góry to Północ (czyli zimno, śnieg). Jak zwykle w Polsce jest wszystko postawione na nogi... Laughing
Tu akurat głupoty gadasz. Niemcy tak samo mają ! a lepiej im sie żyje.
We Włoszech akurat jest tak jak powiedziałeś :wink:
-
Ale oni mają ciepło.
jedyne wyjscie to wysadzic danie :twisted:
-
nie jestem masohistą - lubie zimę - to jedno - dlatego chciałbym zamieszkać akurat w norwegii, a drugie, to to , że wszystkie państwa skandynawskie mieszczą się w pierwszej 10tce krajow o najniższym stopniu korupcji, i dlatego chę tam żyć, mam dość płacenia podatków i nie widzieć sensu tego [brak wymiernych skutków przez nieumiejętne ich rozporządzanie/profity dla rządzących]. Co z tego że mamy morze - i tak mnie nie stać by tam jeżdzić bo paliwo dochodzi do 1 euro/litr a kolejarze strajkują? góry - owszem, mam blisko i to mnie jeszcze tu trzyma w tym kraju, że jeden weekend w mieś.mogę sobie pojechac i odetchnąć [zatrważająca jest "kultura" polaków w górach - discopolo: śmieci, wrzaski i psy spuszczone ze smyczy - zgroza]
-
A dokładniej w elicie polaków
Problem absolutnie nie leży w elicie polaków , tylko w całym społeczeństwie.
Jak myślisz, skąd się biorą politycy których nazywasz elitą?
Przecież nie spadają z księżyca pochodzą z ludu, a lud przez wszystkie lata PRL-u nauczył się jak dobrze kombinować, ale niestety nie nauczył się jak dobrze pracować.
I ta kłótliwość, jesteśmy chyba najbardziej kłótliwym narodem świata, jeden drugiego utopił by w łyżce wody.
Popatrzcie na sejm.
-
Dawno nikt tu nic nie pisal. Przypomnialo mi sie ostatnio, ze kiedys zalozylem taki temat. A troche z moich planow sie zmienilo.
Tych blizszych- pragne dostac sie do liceum do klasy dwujęzycznej. Rozszerzony anglielski (w pierwszej klasie 18 godzin tygodniowo :shock: ) i francuski. A na dotatek liceum na takim rofilu trwa 4 lata (ale to nie jest technikum). Po takiej nauce zapewne jezykowo bym wymiatal, co w przyszlosci by mi pomoglo znalesc prace jako jakis tlumacz, a dorywczo moglbym uczyc angielskiego mlodszych. Ale i tak nie planuje siedziec w ojczyznie. Pragnalbym gdzies wyjechac za granice, gdzie zarabialbym o wiele wiecej niz w Polsce i gdzie moglbym kupic sobie wszystko, co dusza zapragnie. A takie rzeczy to tylko za granicą :)
-
Czyli to co pisałeś w pierwszym poście tyle że już konkretniej. Grunt to mieć pomysł na życie. Powodzenia!
-
Hubi: 18 godzin tygodniowo angielskiego???????????? O_o
O kurde, coś mi się zdaje, że będziesz rzygać tym angielskim... ;)
Ale mi to by odpowiadało, przynajmniej zakres materiału będzie ogromny i lekcje szkolne zapewnią mi bardzo dużą wiedzę - nie trzeba będzie chodzić na dodatkowe. A poza tym lubię angielski...
-
Ja bym chciał chodzić do takiej klasy z 18 godzinami anglika-w mojej klasie (rozsz. ang.) mam 5h tygodniowo, przy czym większość osób słabo sobie z tym anglikiem radzi, więc ja nie mam żadnych postępów. Są jeszcze lekcje dodatkowe, ale to i tak mało.
-
Nie pisałem tu chyba, coś trzeba machnąć.
Obecnie jestem w pierwszej klasie LO, chcę zdać na przyzwoitym poziomie maturę, żeby na jakieś studia dzienne się dostać. Mogą być jakieś kieprawe, ale na pewno dzienne, chcę sobie przedłużyć życie, a nie po LO od razu zapieprzać do roboty. Interesuję mnie prawo, filozofia lub dziennikarstwo ekonomiczne, tudzież politologia. Z mgr. zatrudniam się do wypożyczalni kaset video w swoim mieście (tzn. 5km od wioski w której mieszkam), najlepsza fucha na świecie, choć mało dochodowa. A dalej to już zależnie od tego jakie studia skończyłem (pisanie artykułów/radca prawny). Mam dzianych rodziców, więc o start nie mam co się bać - jak się czegoś dorobię to jakiś średniej wielkości domek jednorodzinny na wsi (byle by internet stały był). I do końca życia zbieram gry i konsole, super...
- - -
Chciałbym też aby serwis który prowadzę zyskał popularność w kraju i stał polską bazą danych nt. starych gier.
- - -
Chciałbym też na kilka lat wyjechać do Hiszpanii, zamieszkać trochę z wujem i jego żoną francuzką, poznać dobrze ten język, a potem sprowadzać z Francji jakieś rarytasy kolekcjonerskie (i dla siebie i dla ludzie, coś jak Gimiak).
-
A to moje plany.
1) skończyć szkolę, iść na studia związane z grafiką lub czymś związanym z komputerami. I szukać pracy :/
2) skończyć szkolę i wyemigrować do USA.
Jakoś od zawsze fascynował mnie ten kraj a w szczególności pozytywizm jaki emanuje od amerykaninów. W ogóle zwykła codzienność tam to dla mnie coś pięknego.
-
Derek - Pozytywizm to epoka literacka a nie cecha charakteru.
A u mnie się nie zmieniło to co napisałem tyle że teraz mam jeszcze więce pomysłów i planów. Już widze mój dom, intensywniej widze swoje gry... :D Wiosna się zaczęła, czyli ta lepsza połowa roku. Teraz więcej, lepiej, łatwiej mi się tworzy. Tylko czekam na ocieplenie i jasne noce, super-kreatywne wakacje! Dlatego obecnie mam w planach mase rzeczy, plastyczno-twórczych ;)
-
Ja chcialbym skonczyc jakies dobre liceum niekoniecznie w dużym mieście :D Dopiero na studia do krakowa albo warszawy :twisted: Ale kierunek to jeszcze nie jestem pewny ... może prawo ? :)
-
Hubi, aby zostać tłumaczem np. niemieckiego, to najpierw musisz skończyć studia (germanistyka), a potem robić jeszcze jakieś dodatkowe szkolenia (2, 3 lata) :wink:
Ja natomiast chyba będę kontynuował obyczaje rodzinne i chyba wybiorę się na prawo (moja siostra obecnie studiuje ten kierunek, więc bedę miał dobrą pomoc :P). Drugą możliwością jest stomatologia (wiem, nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe :wink:), ale stomatolodzy to nawet w takiej Polsce ładnie kasę trzepią, a jak moja ciotka jest stomatologiem we Francji, to na wakacjach postawiła sobie dom za ponad 1 mln Euro :shock:.
Po ukończeniu jakiś studiów wyjeżdżam do Włoch, do Turynu. Tam wykupuję karnet na cały sezon meczów Juve no i zyć nie umierać :wink:.
Jeżeli jednak odechciałoby mi się Włoskiego państwa to chyba wybiorę się do Francji, gdzie mam więcej rodziny niz w Polsce :lol:.
Jak każde plany tak i te pewnie jeszcze ulegną zmienie, więc nic nie jest wiadome...
-
Hmm....Ja również chciałbym kontynuować tradycje i skończyć prawo, jak kolega wyżej, no ale nic nie zakładam z góry-może znajdą się inne ciekawe studia, które akurat mi podpasują?
-
chcę zdać na przyzwoitym poziomie maturę
Aby sie dostac na prawo czy dziennikarstwo to matura na przyzwoitym poziomienie wystarczy.
-
a ja tam nic nie planuję bo wiadomo ze będzie kompletnie inaczej..
-
ja planuje doprowadzić do końca pewien eksperyment (wraz z kumplem- pozdro DUD) -jest on niestety zbyt tajemniczy by zdradzić wam szczegóły :lol: więc powiem tylko że chodzi o sprawdzenie pań i ich zachowania wiosną 8)
-
Ja tam pójde na medycyne i założę jakiś prywatny gabinet bo w szpitalu jakoś pracować mi się neichce
-
Hubi, aby zostać tłumaczem np. niemieckiego, to najpierw musisz skończyć studia (germanistyka), a potem robić jeszcze jakieś dodatkowe szkolenia (2, 3 lata)
Dodatkowe szkolenia?
Zależy czy kończysz studia z tytułem tłumacza publicznego- jeśli tak, to możesz prawnie tłumaczyć teksty.
Rozszerzony anglielski (w pierwszej klasie 18 godzin tygodniowo )
18 tygodniowo? Lol...
-
Rozszerzony anglielski (w pierwszej klasie 18 godzin tygodniowo )
Cztery godziny dziennie (w poniedziałek masz pewnie luz bo tylko dwie).
Rok szkolny trwa jakieś 10 miechów - na czysto może z 8 (wyłączając ferie, święta etc.). 8 miechów = 32tygodnie = prawie 600godzin. Jedziesz tak przez trzy lata, ale Ci w ostatniej klasie dadzą więcej, żebyś lepiej zdał egzaminy, 2000godzin. Czyli jakieś 85 dni NON-STOP nad angielskim, dodajmy do tego kucie w domu... Fajnie masz O_O.
-
Ale przynajmniej się nauczy... Chociaż jest ryzyko, że się zrazi... No, ale ja bym tak mógł.
-
Ale przynajmniej się nauczy... Chociaż jest ryzyko, że się zrazi... No, ale ja bym tak mógł.
Z tym, że to jakieś nieporozumienie. Nie można mieć 18 godzin w tygodniu tego samego przedmiotu, a co z pozostałymi? Jedna godzina polskiego, jedna matematyki etc.? Może ma 8, coś musiał pokręcić.
-
No niech napisze Hubi, czy faktycznie tak jest... Na początku też mnie to zaskoczyło.
-
Zgadzam się z Setezerem. Musiał sobie chyba coś pomylić, bo 18 godzin tygodniowo angola to niemało :lol:.
-
Zgadzam się z Setezerem. Musiał sobie chyba coś pomylić, bo 18 godzin tygodniowo angola to niemało .
nawet Ibra nie ma tyle godzin.
-
Ja idę na zaoczną Politologię - Nauki społeczne, na UW. Stancje już mam, a pracy poszukam w jakimś elektromarkecie.
-
ja planuje doprowadzić do końca pewien eksperyment (wraz z kumplem- pozdro DUD) -jest on niestety zbyt tajemniczy by zdradzić wam szczegóły :lol: więc powiem tylko że chodzi o sprawdzenie pań i ich zachowania wiosną 8)
Sexmisja jakaś? ;) Eh... ten testosteron.
A 18 godzin anglika to sporo, aż trudno uwierzyć. Ja mam tygodniowo 36 godzin razem wszystkiego a i tak padam. Jeszcze mam kursy rysunku po 4 godziny w środe i poniedziałek. Czasami wychodzi po 15 godzin poza domem. Katorga ale za to na kursach nie musze się stresować że dostane laske za rysowanie na lekcji ;)
-
Hubi, aby zostać tłumaczem np. niemieckiego, to najpierw musisz skończyć studia (germanistyka), a potem robić jeszcze jakieś dodatkowe szkolenia (2, 3 lata)
Po profilu, na ktory sie wybieram, bedzie mi latwiej dostac sie na studia zwiazane z angielskim.
A co do godzin angielskiego w tygodniu:
(http://img64.imageshack.us/img64/8709/slowacki9ua.th.png) (http://img64.imageshack.us/my.php?image=slowacki9ua.png)
źródło: www.slowacki.phg.pl
Co wiecej- niektore przedmioty sa wykladane wlasnie w jezyku angielskim. Ale jeszcze nie wiem jak rozwiazana jest sprawa innych przedmiotow. Jeszcze nic przesadzonego, bo 1 czerwca pisze sie egzamin z anglika o przyjecie do szkoly.
-
hmm, ja tam wywnioskowałem, że 18 godzin angielskiego to ty bedziesz miał w całej klasie 0, a nie w tygodniu :o :lol:
-
hmm, ja tam wywnioskowałem, że 18 godzin angielskiego to ty bedziesz miał w całej klasie 0, a nie w tygodniu
Taaa. Klasa z rozszerzonymi jezykami i lekcje angielskiego co 2 tygodnie 8)
-
Eh, Hubi... 8) Wyglada na to, ze jest tak jak napisal Miazga. Klasa "0" nie trwa caly rok.
-
Eh, Hubi... Wyglada na to, ze jest tak jak napisal Miazga. Klasa "0" nie trwa caly rok.
Klasa 0 trwa jeden rok szkolyn, potem jest jeszcza klasa 1., 2. i 3. co daje 4 lata nauki w liceum.
-
Jak chcesz, to zapisuj się.
Ja bym się na to nie pisał na twoim miejscu.
Lepiej moim zdaniem iść do normalnego LO, dodatkowo na korepetycje do native'a lub kogos naprawdę dobrego i efekt będziesz miał lepszy.
Dlaczego tak piszę?
Ponieważ angielski w LO w 99% skopie ci akcent i to porządnie. Ja miałem normalną ilość godzin (czyli z 6 tygodniowo) w LO i przez rok , b. cieżką pracą musiałem się oduczyć praktycznie całej wymowy. Co dopiero gdybym miał 18 godzin tygodniowo.
No chyba że w tym LO będą cie uczyć właśnie native'i, to wskakuj, bo warto.
-
Dlaczego tak piszę?
Ponieważ angielski w LO w 99% skopie ci akcent i to porządnie. Ja miałem normalną ilość godzin (czyli z 6 tygodniowo) w LO i przez rok , b. cieżką pracą musiałem się oduczyć praktycznie całej wymowy. Co dopiero gdybym miał 18 godzin tygodniowo.
No chyba że w tym LO będą cie uczyć właśnie native'i, to wskakuj, bo warto.
Nie mam pojecia kto tam bedzie uczyl, musze sie dowiedziec. Ale mysle, ze jesli angielski jest tam az tak rozszerzony to zatrudnia bardziej doswiadczonych nauczycieli, niz tych, uczacych na poziomie podstawowym.
-
Nie mam pojecia kto tam bedzie uczyl, musze sie dowiedziec. Ale mysle, ze jesli angielski jest tam az tak rozszerzony to zatrudnia bardziej doswiadczonych nauczycieli, niz tych, uczacych na poziomie podstawowym
Nie ma czegoś takiego jak "uczenie na poziomie podstawowym" :roll:
Dla nauczyciela to bez różnicy czy będzie uczył w podstawówce, liceum, czy wykładał na studiach (no- tu już musi się specjalizować często w danym przedmiocie specjalistycznym- ale tez nie zawsze).
Zresztą często jest tak, że ci najlepsi uczą właśnie młodszych, bo tych akurat najtrudniej uczyć.
-
Ja zamierzam skończyć gimnazjum, dostać sie albo do dobrego LO i harować, a jak mi sie nie uda to pójść do rejonowego, potem na studia [ ekonomia, zarządzanie ?] a potem jakaś niezła praca która bedzie mnie też troche satysfakcjonować.
-
Ja nie zamierzam, tylko już zamierzyłem :) zostaję rysownikiem komiksowym, teraz chodzę do 1 klasy technikum, ale w szkole jestem raz na 2 mce, a tak w ogóle to rysuję album mojego autorstwa ( scenar + grafix ), nie wiem czy będe startował dalej do szkoły, ale po rysunkach i komiksach wykształcenia nie widać, a jeśli to będzie hitowny album to good bye Śląsk i dymy kopalniane :)
-
Nauka jezyka angielskiego w szkole to jedno a obycie z tym jezykiem to drugie, to czego nauczycie sie w szkole moze dac wam, ze tak powiem troche inne spojrzenie na jezyk, bo co innego jest uczyc sie jezyka i uzywac go tylko w szkole a co innego jest byc zmuszonym do uzywania go na codzien, wiec jesli naprawde chcecie sie go uczyc, niech wasza nauka nie ogranicza sie tylko do nauki w szkole, uzywajcie go tak czesto jak sie tylko da, rozmawiajcie w domu z rodzenstwem jesli macie i potrafi ono poslugiwac sie danym jezykiem, mowcie sami do siebie i nie pod nosem tylko glosno i wyraznie, bo poprawna i wyrazna wymowa jest tak samo wazna jak znajomosc pisowni i gramatyki, rozmawiajcie z kolegami, nawet na glupiej przerwie w szkole, jesli ktos bedzie z was zlewal, olejcie go i nie przejmujcie sie tym bo robicie to dla siebie nie dla innych, czytajcie anglojezyczne ksiazki, jesli wasz jezyk nie jest az na takim poziomie, nie przejmujcie sie tym, zaczniecie zapamietywac budowe zdan, jesli nie rozumiecie wyrazow, starajcie sie lapac na zasadzie skojarzen a pozniej sprawdzajcie w slowniku czy mieliscie racje. Ogladacie duzo fimow? swietnie, ogladajcie i uczcie sie, wlaczajcie angielska sciezke dzwiekowa, wylaczcie napisy zeby nie skupialy na sobie waszej uwagi i zacznijcie sluchac, w ten sposob bedziecie starali sie zrozumiec dialogi, obraz bardzo duzo wam w tym pomorze i bedziecie mogli sluchac wymowy, to wszystko naprawde o wiele bardziej pomoze wam nauczyc sie jakiegokolwiek jezyka nie tylko angielskiego, musicie tylko wiedziec czy na pewno chcecie sie go nauczyc dla siebie czy po to by zaimponowac innym, bo wbrew pozorom jest to wielka roznica, powiedziec kilka szpanerskich textow po angielsku to zaden wyczyn a opisanie budowy ludzkiego organizmu wraz ze wszystkimi zachodzacymi w nim reakcjami to jest juz nie maly wyczyn. Moze nie sa to madrsci jakiegos profesora, ale ja w ten sposob sie jezyka nauczylem. wszystko jest w waszych rekach.
To tak odnosnie tych kilku postow wyrzej mowiacych o jezyku w szkole :)
-
Ja nie zamierzam, tylko już zamierzyłem :) zostaję rysownikiem komiksowym, teraz chodzę do 1 klasy technikum, ale w szkole jestem raz na 2 mce, a tak w ogóle to rysuję album mojego autorstwa ( scenar + grafix ), nie wiem czy będe startował dalej do szkoły, ale po rysunkach i komiksach wykształcenia nie widać, a jeśli to będzie hitowny album to good bye Śląsk i dymy kopalniane :)
Keep going! :D Myśle że jak chcesz to robić na poważnie to powinieneś dobrze rysować postaci, perspektywa i kolory też nie mogą być ci obce.
Możesz sobie poszukać kursów jakiś albo oglądaj dużo rusunków w sieci, inspiracja i nauka "trików", ćwicz. Ale mógłbyś zacząć od czegoś mniejszego, wysłać pare plansz do jakiegoś czasopisma (kiedyś był Produkt, wypromowali Wilqa) lub umieścić w necie w formie bloga. Trzeba zdobywać renome i wyrobić sobie marke, ale nie wszystko za szybko.
-
Keep going! Very Happy Myśle że jak chcesz to robić na poważnie to powinieneś dobrze rysować postaci, perspektywa i kolory też nie mogą być ci obce.
Możesz sobie poszukać kursów jakiś albo oglądaj dużo rusunków w sieci, inspiracja i nauka "trików", ćwicz. Ale mógłbyś zacząć od czegoś mniejszego, wysłać pare plansz do jakiegoś czasopisma (kiedyś był Produkt, wypromowali Wilqa) lub umieścić w necie w formie bloga. Trzeba zdobywać renome i wyrobić sobie marke, ale nie wszystko za szybko.
bez obrazy monio ale twoje wszystkie rysunki są strasznie shitne. No poza tym z avatara. Nie wiem dla czego ty pouczasz kogoś o perespektywie czy tam kolorach skoro tobie to nie wychodzi.
Poza tym wszelakie kursy to bzdura jesli sie nie ma talentu.
Wiesz z rysowaniem się rodzisz i jeśli masz o tym pojęcie to sam z czasem dojdziesz do perfekcji.
Mam nadzie że przez moją fale krytyki nie zamkniesz się w sobie.
-
Ha, przyszłość. Ja swoją już zaplanowałem. Chyba nawet pisałem ją tutaj...
matura, prawo/kierunki polityczno-bankowo-ekonomiczno-językowe, potem koniec doktorat...napisanie paru rzeczy...haha, a na razie to znikam z forum na miesiąc jakiś...Może sporadycznie będę się pojawiał, raz na tydzień czy cuś...
matura sux.
-
@Red- ja staram sie jak najwiecej uzywac jezyka angielskiego. Dotychczas ogladalem filmy z napisami, teraz bede sie staral je ogladac po angielsku, bez napisow. Czesto bez powodu rowniez tlumacze sobie w glowie jakies wymyslone zdania na angielski- ot tak sobie. Ksiazek jeszcze nie czytalem, pewnie dlatego ze duzo rzeczy bym nie zrozumial. Ale i tak nic nie nauczy tak jezyka jak wyjazd za granice, gdzie trzeba bedzie go uzywac codziennie. Dlatego chcialbym wyjechac kiedys np. na Wyspy na kilka tygodni/miesiecy zeby sobie dorobic (np. podczas wakacji), a przy tym podszkolic swoj jezyk. Tylko, zeby gdzies wyjechac do roboty to raczej trzeba miec juz zaklepana ta prace, a ze ja nie mam zadnych znajomosci za granica, totez trudno bedzie wyjechac.
-
Z tego co wiem to w Angli organizowane sa tez letnie kursy j.angielskiego. wiec przy okazji moglbys sobie naprawde jezyk podszkolic. Jesli chcialbys wyjechac tam do pracy to fakt, najlepiej miec cos nagrane niz jechac w ciemno. Hubi, czytaj tyle ksiazek ile sie da, jak pisalem, nie wazne ze czegos nie rozumiesz, staraj sie lapac na zasadzie skojazen a pozniej sprawdzajw w slowniku, z samego patrzenia na text zaczniesz zapamietywac strukture zdan co na pewno sporo ci ulatwi nauke. Ukladanie lub tlumaczenie czegos w glowie na angielski jest dobrym bardzo dobrym pomyslem, pamietaj jak tylko masz okazje i mozliwosc to mow zdania na glos, nawet jesli grasz na konsoli i cos tam mrudzisz sobie pod nosem staraj sie robic to po angielsku. Nie chce ci prawic zadnych madrosci, ale sam tak sie uczylem, a po przyjezdzie do tego kraju, zobaczylem jak minimalne wyobrazenie o j.angielskim daje nam szkola.
-
Kurde a mi ta nauka języków nie idzie. Może to prędzej przez lenistwo.
Te wszystkie czasy ehhhh nie ma mi kto tego dokładnie wytłumaczyć.
Bo słówka to nie problem.
Z tego co wiem po sobie to dużo zrozumiem jak ktoś do mnie mówi niz ja mam coś do kogoś xDxDxD
-
Z tego co wiem to w Angli organizowane sa tez letnie kursy j.angielskiego. wiec przy okazji moglbys sobie naprawde jezyk podszkolic.
Hubi, czytaj tyle ksiazek ile sie da, jak pisalem, nie wazne ze czegos nie rozumiesz, staraj sie lapac na zasadzie skojazen a pozniej sprawdzajw w slowniku, z samego patrzenia na text zaczniesz zapamietywac strukture zdan co na pewno sporo ci ulatwi nauke.
Tak masz rację, są organizowane (sam na taki jadę). A co do książek po angielsku.... czy ogólnie wszystkiego, nawet recek gier :P staram sie czytac jak najwiecej
-
Chciałbym żeby przeczytali to wszyscy bo jak najbardziej odnosi się do tematu o naszej przyszłości. I przy okazji do malowania.
Derek - Idąc twoim tokiem rozumowania. Jak osoba która nie rysuje (Pokazałeś 2 prace nie robione filtrami, rysowane) tylko uczy się filtrów w PotoShopie może mówić że mam słaby warsztat.? Ja myślę że oczywiście że może! Tyle że ja jestem świadomy tego że dopiero się uczę i mam zupełnie skopaną perspektywę oraz słabo poznaną anatomie. Podobnie jak Ty, dopiero się uczę. Moje prace to w 90% szkice czyli najprostsze wizualizacje pomysłów, misiek z avatarka jest w gruncie rzeczy jedyną pracą o której mogę powiedzieć że jest skończona, a jak znalazłbym czas to mogę dopracować tak większość szkiców tyle że na razie nie ma większego sensu, bo jak pisałem wiele razy, dopiero się uczę i mam jeszcze wiele do nauczenia zanim będę "kończył" swoje prace. To że wiem jak ważna jest anatomia, perspektywa i masa innych nie znaczy wcale że jestem jakimś mistrzem, to jest po prostu wiedza ze źródeł zewnętrznych.
Kursy mogą pokazać co i jak, wiele nauczyć, chociażby zwykłych "trików", po prostu tak powinien być ktoś z doświadczeniem, ktoś kto może otworzyć nam oczy na pewne sprawy o których nie wiemy. Ale o tym jak będzie się tworzyć decydujemy my sami.
Wszyscy (;))- Co do talentu, słowa które nie ma raczej jakiegoś określonego znaczenia. Jeżeli ktoś odkryje w sobie pokłady kreatywności, zapału, wyczucia i innych "składników" talentu to będzie robił takie prace że Michał Anioł wysiada. To jest fakt. Bo prawda jest taka że KAŻDY może, tylko mało kto próbuje i jest na tyle niepokorny że może zanegować jakieś głupie "prawdy" wtłaczane przez otoczenie. (Nie próbuje Staszek, nie uda ci się*). Trzeba sobie uświadomić jaka drzemie w nas moc. Ludzie nie wiedzą na ile ich stać a przykładów jest wiele.
Kiedyś rozmawiałem ze samym sobą, wicie o co chodzi.
-Kto powiedział że nie możesz zrobić najlepszej gry video ever?
-Raczej nikt
-Nie. Ty to powiedziałeś!
I tu jest właśnie ten jeden z punktów zwrotnych w moim życiu, nie tylko jeżeli chodzi o przyszła prace ale o wszystkie czynniki życia.
Ludzie dają sobie jakieś głupie ograniczenia, nawet o tym nie wiedząc. Jest to zazwyczaj spowodowane przez najbliższe otoczenie które zabija wiarę w siebie i nadzieje (*). Ale jeżeli uda się wyzbyć się tych chorych komunałów które z niejednego zrobiły "szaraka", urwały mu skrzydła dziecka i wtłoczyły w pustą egzystencje na tym "padole łez"... można osiągnąć wszystko, szczyty o których ludziom się nie śniło. Nie ma podziału na ludzi lepszych i gorszych, ale jest wyraźny podział na świadomych i nieświadomych, baa większość jest nawet nieświadoma swojej nieświadomości.
A jak nie jesteście pewni że w ludziach jest taka moc to poczytajcie sobie biografie ludzi którzy osiągnęli to czego nie osiąga 99% naszej wesołej populacji, chodzi mi o tych najwybitniejszych z możliwych. W ich życiu zawsze był ten moment kiedy uświadomili sobie swoją moc, często tylko jej kawałek ale wystarczający żeby wyznaczyli sobie cel oraz drogę i osiągnęli szczyt, cel.
Polecam wszystkim zapoznanie się z filozofią Friedricha Nietzschego, szczególnie książką "Tako rzecze Zaratustra". Nietzsche mówi o Nadludziach czyli istotach przewyższających ludzi zwykłych, Był jednym z niewielu który przewartościował wszystkie wartości. Tylko uważajcie bo zła interpretacja maże prowadzić do tragedii, A. Hitler przerobił właśnie jego filozofie na faszyzm bo spłycił to i wyznaczył podziały względem budowy cielesnej (też fałszywe). A chodzi o to że Nadczłowiek jest w każdym. Problem tkwi w tym żeby go obudzić i się w niego zmienić, myślę że już to było by nagrodą samą w sobie.
Poprosiłem kumpla żeby przeczytał ten tekst i ocenił treść, powidział że „to jest mądre ale oni tego nie zrozumieją”. Ja jednak mam nadzieje że przynajmniej niektórzy zrozumieją, w końcu jedno słowo w odpowiednim miejscu i czasie może zmienić bieg świata, a jedna chwila, obraz, zdanie może odmienić życie ;). Kto wie… może Wudi zostanie marketingowcem Sony, Derek będzie sławnym malarzem a Zielarz założy małą developerską firme z którą po kilku latach będą się liczyć Niny, Microsoft i Sony? ;) Tylko trzeba sobie uświadomić tą moc.
Hehe, jestem pieprzonym, zepsutym do szpiku kości idealistą, i wiecie co? Za X lat pogracie w najlepszą grę video ever…
-
No no i pomyśleć że trochę niemiły post derka był katalizatorem do spisania jednej z ważniejszych części moich przemyśleń, thx zioom. ;) Jak pisze chaotycznie i miejscami niejasno o przepraszam, niektórych myśli nie da się określić słowem pisanym albo jest to conajmniej trudne. To jest taka moja ułomność.
Co sądzicie o tych herezjach? :D
-
To jest dla mnie za madre i ja tego nie rozumiem...
-
No łeeeee... nie naśmiewaj się tylko napisz na serio.
-
Ty, Monio, to może zamiast bycia malarzem czy jakimś innym artystą, to zostaniesz psychologiem?
-
Polecam wszystkim zapoznanie się z filozofią Friedricha Nietzschego, szczególnie książką "Tako rzecze Zaratustra". Nietzsche mówi o Nadludziach czyli istotach przewyższających ludzi zwykłych, Był jednym z niewielu który przewartościował wszystkie wartości. Tylko uważajcie bo zła interpretacja maże prowadzić do tragedii, A. Hitler przerobił właśnie jego filozofie na faszyzm bo spłycił to i wyznaczył podziały względem budowy cielesnej (też fałszywe). A chodzi o to że Nadczłowiek jest w każdym. Problem tkwi w tym żeby go obudzić i się w niego zmienić, myślę że już to było by nagrodą samą w sobie.
:lol: Myślę, że to zajebiście zły przykład. A o przewartościowaniu wartości to tylko hasło... :/, bo z logicznego punktu widzenia to nierealne. WIęc w kwestii odszukiwania w sobie talentu Nietzsche nie powinen być autorytetem i wyrocznią, ale całkiem niegłupie wywody ogólnie, choć wiadomo nie zgadzam się z utopijną wizją, że pojawi się impuls, który wszystyko przewróci :D :)
-
blancio - Pisząc "zrozumieć", ja i mój kumpel myśleliśmy: zrozumieć, przyswoić i wdrożyć w życie. O!
Ibra - Akurat mój brat właśnie studiuje psychologie i niewykluczone że ja też będę się tam kiedyś starał dostać, tyle że bardziej dla siebie niż w celu leczenia, pomagania komuś. Moim marzeniem jest po prostu robić gry, i to marzenie musze realizować.
Tarniak - Jeżeli z tym złym przykładem chodzi ci o Hitlera to w pewien sposób rozumiem ale on jest już nierozłączną skazą dlatego myślę że niestety wspomnieć o nim trzeba, w końcu to on pokazał czym nie jest Nietzscheanizm.
"A o przewartościowaniu wartości to tylko hasło... :/, bo z logicznego punktu widzenia to nierealne." Owszem hasło. Tyle że patrząc na zanik wartości w czasach zarówno przed 2 wojną światową jak i jeszcze większy teraz, jest to w pewien sposób słuszne. Tu chodzi o ukazanie wagi wartości.
A z tym impulsem, to też taka przenośnia, to może być dłuższy kawałek czasu. U mnie taki swoisty impuls trwał około pół roku zanim zacząłem być świadomy zmian.
-
Wiesz każdy tekst można interpretować na wiele sposobów, a interpretacja hitlera nie była znów taka "z dupy wyjęta". Ja uwazam, ze podwaliny faszyzmu to niejako takze jego zasluga. Chodzilo o co innego? Trudno, Nietzsche został tak zinterpretowany i ztym jest utozsamioany. Jestes mlody, znajdz sobie lepszy autorytet, mniej kontrowersyjny :].
-
Młody jestem ale jestem też na tyle świadomy że filozofia Nietzshego do mnie przemawia. Tyle że opieranie się o jedną filozofie lub nie poznanie innych nie wystarcza, nie ma po prostu idealnej filozofi dla wszystkich czy też dla poszczególnych jednostek, tak prawda. A co do tego autorytetu... Ja nie mam autorytetu bo uważam to za kopiowanie kogoś, a życie jest na tyle różnorodne że przyjmowanie postawy danej jednostki będzie, w moim odczuciu, zabijaniem indyidualności własnej. Autorytety są dobre dla ludzi którzy dopiero zaczynają kształtować własną świadomość a ja uważam siebie za już wstępnie ukształtowanego, spora część pracy za mną, to oczywiste że będe się zmieniał przez caaałe życie, ale fundamenty do tej wierzy już ustanowiłem.
Anyway, uważam że trzeba obudzić w sobie moc i dawać jej szanse do uzewnętrznienia, głównie o to mi chodziło w tamtym poście. Ludzie z "lenistwa" zatracają swoje mażenia bo boją się porażki i trudu ich realizacji, a taka postawa jest zła. People can peolpe do. ;)
-
a ja ci powiem monio że ja to wszystko wiedziąłem tylko nie chciałeo mi się/nie umiałem tego przelać na papier (tzn na forum), zgadzam sie z tym... konkretnie z 'punktem zwrotnym' w życiu, nieraz byłem świadkiem wydazenia które odmienia czyjeś życie i sprowadza go na zupełnie inna drogę (ale nie chodzi mi o staczających się ćpających małolatów), co wiecej chyba sam tego doświadczyłem- chociaz nie mi to oceniać....
-
Monio - to może lubisz też filozofie "Der Wille zur Macht", także Nietzchego?
-
Autorytety są dobre dla ludzi którzy dopiero zaczynają kształtować własną świadomość a ja uważam siebie za już wstępnie ukształtowanego, spora część pracy za mną, to oczywiste że będe się zmieniał przez caaałe życie, ale fundamenty do tej wierzy już ustanowiłem.
:wink: Po tym tekście jeżeli masz mniej niż 16 lat:
a) rozwaliłeś mnie
b) chyba troche przesadzasz z tym ukształtowaniem, bo dużo Cię w życiu czeka i wątpie by ktoś przed skończeniem edukacji i rozpoczęciem konkretnej pracy, może powiedzieć, że ejst ukształtowany. Co do autorytetu to mylisz chyba pojęcie z idolem. :mrgreen:
-
Monio - to może lubisz też filozofie "Der Wille zur Macht", także Nietzchego?
Przyznam że wcześniej nie znałem tego hasła, bo ja ogólnie nie trawie tego języka. Macht z niemieckiego znaczy moc. Nie wiem o czym pisał Nietzshe ale jeżeli to przetłumaczyć "wola mocy" to ja taką wole mam, taka chęć osiągnięcia swojego celu, i bynajmniej nie chodzi mi że po trupach i półśrodkami. Tym bardziej nie odbieram mocy jako jakiejś broni czy czegoś co ma niszczyć, a wiem że tak niektórzy ją określają.
PS. Czy tobie też się to skojażyło z Xsenosagą? ;)
Tarniak- Mam prawie osiemnastkę. A tak to bywa że pod wpływem różnych czynników niektórzy dorastają szybciej. Tak w ogóle zaznaczyłem że dopiero wykrystalizowały mi się podwaliny do następnych zmian, najważniejszy punkt odniesienia do dalszego kształtowania które będzie trwać całe życie. Chodziło jeszcze o zbudowany od nowa kręgosłup moralny a w dzisiejszych czasach to już duży sukces, jeżeli wiesz o czym mówię.
-
arniak- Mam prawie osiemnastkę.
o_O !!! na samym początku co wystawiałeś swoje prace dawałem ci góra 13-14 lat.
No i jeszcze jedno nie musisz tu pokazywać swojej inteligęcji po przez pisanie wyrazów mało zrozumiałych.
Chodzi o to że piszesz tu swoje inteligętne zdania a zapewnie połowa tego nie zrozumie.
-
Byc moze on pisze do tej drugiej polowy :wink:
Do nauki jezyka angielskiego najlepsze sa gry i tv. W ten sposob mozna wyrobic nie tylko slownictwo, ale i dobry akcent. Jedynie gramatyki w szkole sie trzeba poduczyc.
-
Ja mam zamiar na razie skończyć liceum. Potem chciałbym dostać się na anglistykę do Poznania lub Stolicy. Będzie ciężko, ale postaram się jak najlepiej wypaść na maturze (mam jeszcze całe dwa lata ;)). Gdy zakończę studia, to poszukam sobie jakiejś pracy. Po anglistyce mogę zostać, np. tłumaczem, co jest nawet dobrze płatną robotą. Pracowałbym sobie tak 5-6razy w tygodniu po 5-8godzin i byłoby spoko :). Kaskę przeznaczałbym na mieszkanie i... konsole :lol:.
-
Chodzi o to że piszesz tu swoje inteligętne zdania a zapewnie połowa tego nie zrozumie.
Nie no Derek, nie można tak wątpić w inteligencję forumowiczów...
-
Potem chciałbym dostać się na anglistykę do Poznania lub Stolicy
Na anglistykę stosunkowo łatwo jest się w Wawie dostać. Jak się pytałem w czasie dni otwartych na UW ile trzeba mieć % z matury, to powiedzieli, że jeśli chodzi o angielski spokojnie wystarczy mieć 100% z podstawy i z 70% z rozszerzenia. To nie jest trudne do osiągnięcia...
Kaskę przeznaczałbym na mieszkanie i... konsole
Heheh, mam podobne plany jeśli chodzi o przeznaczanie zarobionych pieniędzy. Własne M, HDTV i konsole. Wiesz co jest najśmieszniejsze? Że za parę lat wejdzie...kolejna generacja konsol. :shock: Wtedy nie będziemy myśleć nad kupnem PS3, czy X360, a PS VR, ON-style console od Nintendo, czy jeszcze może inne cuda-wianki...
-
Heh, no 70% z extended matury to chyba łatwizna, moja klasa teraz pisała rozszerzoną próbnę maturę, to 88% miałem (przez to, że opis osoby zrobiłem po swojemu i się nie trzymałem konwencji, tak to byłoby więcej ;)).
Ale sambady, wracając do tematu, tłumaczów teraz od groma jest i trudno się załapać na tłumaczenie czegoś... chociaż to też zależy od rodzaju tekstów, które chciałbyś tłumaczyć :)
-
Heheh, mam podobne plany jeśli chodzi o przeznaczanie zarobionych pieniędzy. Własne M, HDTV i konsole. Wiesz co jest najśmieszniejsze? Że za parę lat wejdzie...kolejna generacja konsol. Wtedy nie będziemy myśleć nad kupnem PS3, czy X360, a PS VR, ON-style console od Nintendo, czy jeszcze może inne cuda-wianki...
tylko smutna prawda jest zupełnie inna niż sobie planujecie.
mieszkając samemu musisz tez wykładać kase na zarcie, opłaty, ubrania i dopiero to co zostanie idzie na rozrywkę...
chyba ze zarabiasz duzo a płacisz mało to co innego...
ja tam uwazam ze wydawanie kasy jest spoko, byle robic to z głową
-
Tylko, zeby gdzies wyjechac do roboty to raczej trzeba miec juz zaklepana ta prace, a ze ja nie mam zadnych znajomosci za granica, totez trudno bedzie wyjechac
Nie martw się- 99% znajomych co wyjechali na żywca, powrócili szczęśliwi.
Jeden kumpel wrócił tylko po 3 miesiącach z 5 funtami w kieszeni. Ale miał przynajmniej na autobus do domu :]
Po anglistyce mogę zostać, np. tłumaczem, co jest nawet dobrze płatną robotą. Pracowałbym sobie tak 5-6razy w tygodniu po 5-8godzin i byłoby spoko
Idylla tak zwana.
Konkurencja na rynku jest bardzo ostra. Pracujesz więc u kogoś, 8 godz na dobę, 6 dni w tygodniu i zarazbiasz 1500 zł miesięcznie.
Sam otwierasz biuro- fajnie, ale jeśli nie masz renomy (kto ma na początku kariery?), albo dobrych układów, to nie dożyjesz do 1 każdego miesiąca.
Osobiście mogę ci powiedzieć, że najlepiej się załapać na tłumacza w sądzie- ciązko- fakt, trzeba jeszcze chyba dodatkowe uprawnienie mieć, ale posada spoko.
Nie wypowiadam się za dużo o nauce angielskiego, bo Red w sumie powiedział co najważniejsze. Studia jednak odbiegają od "zwykłego użycia języka" i trzeba być przygotowanym na wiele przedmiotów, które są totalnie zbędne i niesamowicie pokręcone (chyba że ktoś chce odrestaurowywać antyczne języki- to będzie zachwycony). Taka dola.
A ja wciąż myślę, by na magisterce wyuczyć się japońskiego i wyemigrować tam za 3 lata- bo za posadę nauczyciela w polsce dziękuję.
-
A co sądzicie o takim pomyśle po liceum:
2 lata - studium farmaceutyczne; znalezienie pracy w aptece i jednoczesna, zaoczna nauka w kolegium nauczycielskim języka angielskiego - 3 lata - potem bym się skupił na udzielaniu korków w wolnym czasie po pracy w aptece, a następnie zrobiłbym, także zaocznie, magistra - 2 lata
Praca w aptece chyba na początek nie byłaby zła, tym bardziej, że już po dwóch latach nauki? Nie wiecie może, czy duże są tam zarobki? Apteki chyba powstają w sumie, coraz to więcej...
-
mieszkając samemu musisz tez wykładać kase na zarcie, opłaty, ubrania i dopiero to co zostanie idzie na rozrywkę...
Ja sobie zdaje doskonale z tego sprawę. Dlatego właśnie chcę iść na prawo, by mieć dużo $.Nawet jak nie będę adwokatem, to fachowca, który zna się na prawie przyjmie każda szanująca się firma.
A ja wciąż myślę, by na magisterce wyuczyć się japońskiego i wyemigrować tam za 3 lata- bo za posadę nauczyciela w polsce dziękuję.
Hej, to był jeden z moich pomysłów na życie jeślibym nie znalazł roboty jako prawnik:P (ostatecznie mogą być firmy prowadzone przez kretynów, którym prawnicy są niepotrzebni). Ty, a może by tak otworzyć za 5-6 lat w Japonii szkołę polskiego? :mrgreen: Albo chociaż angielskiego...
btw - moja była babka od niemca(!) pojechała do Chin(!!) uczyć tam angielskiego(!!). Heh..
-
btw - moja była babka od niemca(!) pojechała do Chin(!!) uczyć tam angielskiego(!!). Heh..
To jest piękne właśnie- w Japoni i Chinach nauczyciele anglika są jak złoto. Nawet najgorszy Europejski akcent jest lepszy niż przeciętny japoński i to się chwali.
2 lata - studium farmaceutyczne; znalezienie pracy w aptece i jednoczesna, zaoczna nauka w kolegium nauczycielskim języka angielskiego - 3 lata - potem bym się skupił na udzielaniu korków w wolnym czasie po pracy w aptece, a następnie zrobiłbym, także zaocznie, magistra - 2 lata
Strasznie rozrzucone te kierunki- na dobry początek zdecyduj, czy chcesz być farmaceutą, czy nauczycielem. Aby udzielać korków, nie musisz iść na anglistykę w końcu.
Po farmaceutyce masz więcej możliwości rozwoju- po anglistyce, możesz zostać nauczycielem albo tłumaczem publicznym (co jest dobre, jeśli ma się głowę na karku).
Nie sądze też, że mógłbyś pracować w aptece po 2 letnim studium, ale tu tematu dokładniej nie znam, więc może się mylę.
-
nie no, wiadomo, farmacja zawsze była i będzie dobrym, dochodowym kierunkiem, ale wiesz, takie studia to jest mordęga niesamowita, no i po 2 latach to może cię na sprzątacza w aptece przejmą... o ile oczywiście masz znajomości.
-
Strasznie rozrzucone te kierunki- na dobry początek zdecyduj, czy chcesz być farmaceutą, czy nauczycielem. Aby udzielać korków, nie musisz iść na anglistykę w końcu.
Po farmaceutyce masz więcej możliwości rozwoju- po anglistyce, możesz zostać nauczycielem albo tłumaczem publicznym (co jest dobre, jeśli ma się głowę na karku).
Nie sądze też, że mógłbyś pracować w aptece po 2 letnim studium, ale tu tematu dokładniej nie znam, więc może się mylę.
Wiesz _Music, mi to nie przeszkadza, że rozrzucone. W aptece mógłbym pracować, a po powrocie z niej udzielać korków z angola. Nauczyciel - hmmm, na początku nauczyciel ma strasznie małe wynagrodzenie, niestety... A poza tym nie mam zamiaru pracować w gimnazjum ani żadnej zedzie, jeśli już, to tylko w liceum... W sumie bardzo lubię angielski i chętnie bym się nauczył porządnie, a takie kolegium nauczycielskie byłoby do tego dobre, bo myślę, że tutaj bardziej się stawia na język, a nie na jakąś kulturę i historię, jak na anglistyce.
A po studium farmaceutycznym dwuletnim można pracować w aptece, ale teoretycznie nie tylko tam.
Miazga - w mojej okolicy dwie osoby kończyły studium farmaceutyczne i zaraz po nim poszy pracować w aptece w mojej miejscowości... A znajomości trzeba mieć wszędzie teoretycznie, prawda?
-
Najlepiej to skończyć prawo i japonistyke, zrobić certyfikaty językowe i pojechać do japonii by podjąć tam pracę w kancelarii. :twisted: Przejść do Nintendo by wreszcie móc dokopać Sony za kradzież technologii:. Muahahaha muahahahah muahahahhaha..<diaboliczny śmiech>
-
Kurde McJohn, napisałbyś mi jakąś poradę z prawdziwego zdarzenia, bo ja naprawdę nie wiem, co mam zrobić ze sobą....... A to studium, o którym myślę, to nie jest jakaś prywatna szkoła, tylko państwowa i znajdująca się w Wawie. To tak apropo, ogólnie tak przytaczam to...
-
W sumie bardzo lubię angielski i chętnie bym się nauczył porządnie, a takie kolegium nauczycielskie byłoby do tego dobre, bo myślę, że tutaj bardziej się stawia na język, a nie na jakąś kulturę i historię, jak na anglistyce.
Heh
No ja jestem dokładnie na kolegium nauczycielskim, więc mogę ci powiedzieć jak to wygląda w praktyce.
Masz kulturoznawstwo brytyjskie, kulturoznawstwo amerykańskie, historię brytyjską, historię amerykańską (wszystko osobne przedmioty naturalnie- nie łączą się z kulturką). Tyle jeśli chodzi o "historyczne". Są upierdliwe, ale łatwe.
Prawdziwymi smaczkami są bomby typu "gramatyka opisowa" (filozofia w gramatyce- lol, kto to wymyśla wogóle?), językoznawstwo (odrestaurowywanie antycznych, zapomnianych języków), czy gramatyka kontrastwywna (absurdlaność).
Tak to wygląda w praktyce + mnóstwo przedmiotów już normalnych (typu pisanie, słuchanie, fonetyka, psychopedagogika itp). Wszystko prowadzone po angielsku + język obcy (hiszpański w moim wypadku).
Jeśli się piszesz to polecam- dla mnie to przyjemność (nie licząc kilku cudów wspomnianych wyżej), po 3 latach możesz uczyć w każdej szkole + masz tytuł tłumacza, choć rekomendowane jest dojście do magisterki.
-
Najlepiej to skończyć prawo i japonistyke, zrobić certyfikaty językowe i pojechać do japonii by podjąć tam pracę w kancelarii. :twisted: Przejść do Nintendo by wreszcie móc dokopać Sony za kradzież technologii:. Muahahaha muahahahah muahahahhaha..<diaboliczny śmiech>
Setki ludzi mysli podobnie, a kończy jako sprzedawca w sklepie kosmentycznym w Anglii :P.
Za kilka lat dojdzie do sytuacji, gdzie tylko osoby z domów prawniczych będą miały dobrą pracę, powyżej 1500-2000zł.
Wiem, bo moja cała rodzina w tym siedzi.
-
Kurde McJohn, napisałbyś mi jakąś poradę z prawdziwego zdarzenia, bo ja naprawdę nie wiem, co mam zrobić ze sobą.......
Wiesz co? W sumie to anglistyka nie jest zła taka, naprawdę. Sam się zastanawiam nad anglistyką, jakbym się nie dostał nigdzie w wymarzonych kierunkach (jak się na prawo nie dostanę, to na politologię etc też, bo są wymagania zbliżone...). Zawsze jako drugi kierunek możesz wziąć zarządzanie i marketing i otworzyć własną firmę i handlować na rynkach zagranicznych. Przed tłumaczami, czy w ogóle ludźmi perfekt znającymi języki obce, stoją szerokie możliwości. Praca w firmach, czy kancelarii sejmowej, albo w UE, ONZ, NATO, czy innych organizacjach tego typu.
Ja nawet jak nie znajdę pracy w Nintendo ( :roll: ) to może w tym kierunku pójdę...we'll see.
-
A co chcesz _Music robić w przyszłości?, i czy hiszpańskiego uczysz się tam od podstaw? I chodzisz dziennie, tak? Ej no, niekiepsko to wygląda... Czy jest ciężej, niż na filologii angielskiej albo anglistyce?
Nom można robić magisterke bez problemu, to jest bardzo dobre właśnie.
McJohn - chodziło mi raczej o komentarz tego, co napisałem wcześniej, a nie anglistyki... :P
-
Ja nawet jak nie znajdę pracy w Nintendo ( Rolling Eyes ) to może w tym kierunku pójdę...we'll see.
Zawsze pozostaje jeszcze praca w Sony :wink: Oj, jako prawnik mialbys wiecej tam roboty niz w Nintendo :D
-
Zawsze pozostaje jeszcze praca w Sony Wink Oj, jako prawnik mialbys wiecej tam roboty niz w Nintendo Very Happy
Albo w MS :lol:
McJohn - chodziło mi raczej o komentarz tego, co napisałem wcześniej, a nie anglistyki... Razz
To o farmaceutyce? Imo zły pomysł. Za duży rozrzut, o czym wspominał Music. Chociaż ja nie lepszy wcale...chcę studiować jednocześnie prawo (na II roku prawo japońskie) i japonistykę:P
-
A co chcesz _Music robić w przyszłości?, i czy hiszpańskiego uczysz się tam od podstaw? I chodzisz dziennie, tak? Ej no, niekiepsko to wygląda... Czy jest ciężej, niż na filologii angielskiej albo anglistyce?
Mi się podoba nauczycielstwo i tłumaczenie- nie w Polsce jednak, dlatego opuszczam ten kraj zaraz po zakończeni nauki i jadę na stałe do rodzinki.
Drugi język zaczynasz od poziomu, na którym czujesz się najlepiej- ja zacząłem od poczatku bo nie uczyłem się go wcześniej.
Ta- codziennie są zajęcia (tzn- soboty, niedziele i poniedziałki mamy wolne, bo wtedy odrabiamy praktyki w szkołach- a że te już zaliczyłem, to mam 3 dniowe weekendy :roll: )
-
Mi się podoba nauczycielstwo i tłumaczenie- nie w Polsce jednak, dlatego opuszczam ten kraj zaraz po zakończeni nauki i jadę na stałe do rodzinki.
Ty to masz dobrze. Ja nie mam rodzinki za granica, wiec trudno bedzie sobie cos zalatwiac poza naszym krajem. W wakacje bez zaklepanej pracy, np. w Angli nie ma tam czego szukac, za to podczas roku szkolnego jest wiecej miejsc pracy. Ale jechac bez zadnej gwaracnji troche glupio.
-
Ty to masz dobrze. Ja nie mam rodzinki za granica, wiec trudno bedzie sobie cos zalatwiac poza naszym krajem. W wakacje bez zaklepanej pracy, np. w Angli nie ma tam czego szukac, za to podczas roku szkolnego jest wiecej miejsc pracy. Ale jechac bez zadnej gwaracnji troche glupio.
eee tam mój kumpel właśnie tylko skończy maturke i na wakacje do angli rusza. No i dodam że też na farta. Nie wiem ale on się jakoś tym nie przejmuje że coś nie znajdzie. "
-
Ty to masz dobrze. Ja nie mam rodzinki za granica, wiec trudno bedzie sobie cos zalatwiac poza naszym krajem. W wakacje bez zaklepanej pracy, np. w Angli nie ma tam czego szukac, za to podczas roku szkolnego jest wiecej miejsc pracy. Ale jechac bez zadnej gwaracnji troche glupio.
mysle ze anglia nie jest tutaj wyjatkiem, w wakacje w okresie sezonowym, gdy jest masa turystów nawet w kraku ciezko jest znalesc prace okresowa.
co innego poza sezonem letnim :]
wiec bez skrepowania powiedziec moge ze wszedzie tak jest
-
trudno bedzie sobie cos zalatwiac poza naszym krajem
Bezedura że tak powiem- łatwiej często niż w samej Polsce coś odszukać...
W wakacje bez zaklepanej pracy, np. w Angli nie ma tam czego szukac, za to podczas roku szkolnego jest wiecej miejsc pracy. Ale jechac bez zadnej gwaracnji troche glupio.
Jak mówiłem, na wszystkich znajomych tylko 1 wrócił bez większej gotówki. Wszyscy na żywca jechali.
-
Postawilem sobie nowy cel: zamierzam uczyc sie japońskiego :) Nie wie jeszcze kiedy, jak i gdzie, ale kiedys napewno.
-
Hehe Hubi, a powiedz lepiej, którego gracza konsolowego to NIE jest marzenie... :P
-
Hubi toz to nie jest trudne, ja sie ucze Japonskiego wysylkowo w ESKK. Chyba ze chcesz sie dostac na Japonistyke - tu jest nieco trudniej :P .
-
Postawilem sobie nowy cel: zamierzam uczyc sie japońskiego Nie wie jeszcze kiedy, jak i gdzie, ale kiedys napewno
Kupuj więc podręczniki (bądź przeszukaj net), najpierw wykuj podstway sam, potem zapisz się na jakiś kursik i już spełniasz własne marzenie.
-
hmm
właśnie w głośnikach leci mi muzyka z FF IX, wcześniej był ost z MGS3, i siedzę sobie w pracy, muzyka która mi przypomina mile spędzone chwile i jest fajnie
na idealna prace wiele czynnikow sie sklada
-
hmm
właśnie w głośnikach leci mi muzyka z FF IX, wcześniej był ost z MGS3, i siedzę sobie w pracy, muzyka która mi przypomina mile spędzone chwile i jest fajnie
hmm... A co to ma do przyszlosci :roll:
Wracajac do japonskiego. Moje plany sa nastepujace: Narazie beda uczyl sie w zaciszu domowym podstaw tego jezyka. Jesli dostane sie do klasy dwujezycznej (pisalem o niej wczesniej- 18 h angilskiego i te sprawy) to przestane chodzic na prywatny angielski. A wtedy moze znajde czas, aby zapisac sie na japonski.
-
Chyba ze chcesz sie dostac na Japonistyke - tu jest nieco trudnie
Tak z 90% z matury wystarczy. Jeśli nie zawalę wypracowania z polskiego (czyt. podejdzie mi temat, bo w lo nie przerobiliśmy nawet połowy lektur...) to powinno być dobrze. O angielski się nie martwię, ale polski pisemny... :shock: Ehh, japoński...