Forum GameOnly.pl
Inne => Cmentarzysko => Wątek zaczęty przez: Hubi w Stycznia 17, 2006, 13:52:46 pm
-
Jak w temacie. Co Wam najbardziej przeszkadza w grach, oraz czego najbardziej nie lubicie. A wiec, nie lubie:
- Mocno zarywającej animacji,
- Liniowosci (gdy nie mamy zadnej swobody),
- Kiepsko rozmieszczonych lub rzadkim chekpointow,
- Czestych dogrywań (loadingi),
- Gdy pojawia sie napis "There's a problem wuth disc you're using. It maybe dirty or damagded".
-
ja nienawidze jak gra jest za trudna albo skomplikowana...
moze to starosc, ale hardcorowym graczem nie jestem. i jak sama nazwa wskazuje wlaczam konsole zeby "zagrac" a nie zeby spotegowac stresy nazbierane przez caly dzien...
ah prosze nie mylic pojecia gry trudnej z gra ambitna :) to zupelnie inne pojecia...
no i nie lubi tego co wszyscy napisu loading
i debilnego sterowania... potrafi zepsuc cala radosc.
tak mam w przypadku NFSMW 5-10-0 gra caliem fajna, ale wozek jedzi jak fura z weglem po sniegu.tragedia...
-
Jak w temacie. Co Wam najbardziej przeszkadza w grach, oraz czego najbardziej nie lubicie. A wiec, nie lubie:
- Mocno zarywającej animacji,
- Liniowosci (gdy nie mamy zadnej swobody),
- Kiepsko rozmieszczonych lub rzadkim chekpointow,
- Czestych dogrywań (loadingi),
- Gdy pojawia sie napis "There's a problem wuth disc you're using. It maybe dirty or damagded".
:shock:
Nawet nie myślałem że coś takiego istnieje (na szczęście pozbyłem się PS2 zanim zaczęły wychodzić takie gry)
Na GC takiego czegoś jeszcze nie miałem.
Najbardziej denerwuje mnie w grach memorkożerność i przenikanie postaci przez ściany.
-
---Backtracking. Straszna sprawa, nie nawiedzę łazić kilkadziesiąt razy po tych samych lokacjach. Gdy już moja cierpliwość się kończy, gra londuje za oknem.
---Nienagradzanie gracza za różne zadania.
---Za duża swoboda, lekki tutorial i potem rzucają mnie na wielką mapę bez jakiejkolwiek podpowiedzi.
---Gdy gra sie po prostu nudzi i niewidze sensu w dalszą grę.
-
Nie lubię bugów ( jak każdy ), tnięcia animacji i głupiej animacji postaci ( jak załadowałem Fable i zacząłem biegać po mieście to skojarzenia miałem z jakimś słabym RPG ... )
-
No dobra luz ja was rozumiem. Jednak dla mnie najgroszą rzeczą jest NISKI poziom trudności, gierki w stylu Contra czy Ghos'n'Ghouls nigdy by nie były tak popularne gdyby nie wyśrubowany poziom trudności. Obecnie w najnowsze tytuły daję sobie rade z palcem w nosie, wyjątki to Ninja Gaiden czy Metroid Prime. Na brak oryginalności nie narzekam, bo dobre to były czasy gdy gł. bohater dostawał inny kolor czapki i taki to był sequel :mrgreen: . Kiedyś to lepsze były gry, bida z nędzą koniec świata!!!
-
ja nienawidze jak gra jest za trudna albo skomplikowana...
moze to starosc, ale hardcorowym graczem nie jestem. i jak sama nazwa wskazuje wlaczam konsole zeby "zagrac" a nie zeby spotegowac stresy nazbierane przez caly dzien...
zgadzam się. lubie gry które dają wyzawanie ale nie denerwują cchorym poziomem trudności
-
ja najbardziej nie lubie jak gra MA checkpointy, ale one NIE zapisują sie jako save... co za bezsens. (np. men of valor)
-
---Za duża swoboda, lekki tutorial i potem rzucają mnie na wielką mapę bez jakiejkolwiek podpowiedzi.
Jedyna wada gier - moze jestem dziwny, ale ja wole jak gra jest liniowa i prowadzi mnie za rękę ... ;D
-
A ja nie lubie gdy gra ma ****(bardzo dużo) bugów.
Gdy jest już do przesady trudna ale i niekiedy do przesady łatwa.
Nienawiedz gier z kiepską fabułą która zamiast zachęcać odpycha gracza.
-
ja nie lubie:
:arrow: zbyt wysokiego poziomu trudnosci, dla mnie gry sa po to aby bawic, a nie doprowadzac do nerwicy....
:arrow: debilnej fabuly......
:arrow: no i wiadomo ...bugi :D:D
-
Jedyna wada gier - moze jestem dziwny, ale ja wole jak gra jest liniowa i prowadzi mnie za rękę ... ;D
Też mi to absolutnie nie przeszkadza. Nie lubię znów długich, rozbudowanych gier, które dają baaardzo dużą swobodę graczowi. Np. GTA żadnego nie skończyłem... Wolę skończyć grę liniową i krótszą, i mieć przy tym satysfakcję o wiele większą, np. Fahrenheita.
-
U mnie sa to tylko 3 rzeczy:
-przesadzony poziom trudnosci [w obie strony]
-zbyt rzadkie save pointy
-wkurzajacy, monotonny dzwiek [bo jak sie go slucha, to koncentracja spada i nic nie wychodzi tak, jak powinno, wiem to z autopsji :)].
-
Wysoki poziom trudności jest dobry wtedy, gdy wystawia na próbę umiejętności gracza, a nie jego cierpliwość. Fajne pod tym względem jest Ninja Gaiden - tam nic nie dzieje się przypadkiem, jak dobrze znasz przeciwników, masz nieludzki refleks, a wszystkie możliwe kombinacje ciosów opanowałeś do perfekcji, to żaden wróg nie będzie stanowił problemu. Najlepszym dowodem niech będzie filmik, na którym typ rozwala każdego bossa bez najmniejszej straty życia o_O Kosmos, a jednak do zrobienia. A na przykład Liberty City Stories jest o tyle trudne, że jak cię zabiją (w późniejszym etapie gry), to szkoda całego kolekcjonowanego arsenału - trzeba robić load game. Wrrr. Bolączka wszystkich GTA - jakby nie można było dać możliwości przechowywania broni w domu :/ No i to cholerne wpadanie do wody... była jedna misja, w której trzeba było rozwalić łódź jakiegoś gangola. Wykonałem ją, podpłynąłem do brzegu, wysiadłem i plum! dwie sekundy i jestem na dnie o_O Całą misje szlag trafił. No i weź tu sie człowieku nie zdenerwuj.
„Uczciwie” hardkorowe jest Amplitude. Kurde, za tę grę mógłbym dać sie pociąć. Nie jest tak, że animacja przytnie i przez to przegrywam. Nie jest tak, że głupie błędy programistów czy jakieś chore patenty decydują o mojej porażce. Wszystko zależy tylko i wyłącznie od ‘skila’ – od tego, ile poświęcam na trening i jak dobrze znam daną piosenkę. Nie lubię gier, do których potrzebne jest więcej szczęscia, niż faktycznych umiejętności (bye bye soul calibur 2). Tak samo jest z Tekkenem czy VF – nie ma bata, żeby kapuściarz wygrał z naprawdę dobrym zawodnikiem. Innymi słowy – gra ma być dobrze napisana. Bez losowości.
Wkurza mnie też backtracking i liniowość. Np. taki Riddick - gra jest do rozwalenia w kilka godzin, ale cholera, wole to, niż przez miesiąc grać w tytuł, w którym nic sie nie dzieje! Escpae from Buthcer Bay jest od początku do końca naładowany akcją, dochodzą nowe elementy, zmieniają się lokacje (od więziennych celi, przez kanały, podziemia i bóg wie co jeszcze) - no nie ma szans sie nudzić! To samo w God of War. Wczoraj przeszedłem grę drugi raz i wiecie co? Mam ochotę na więcej! Prawda, że poziom trudności jest nieco za niski, ale akcja od początku do końca, masa niespodzianek i GENIALNYCH pomysłów autorów sprawiają, że ciężko odessać się od pada.
Nie lubię też, gdy gra jest za wolna. Splinter Cell. Rozumiem, że jest to świetna produkcja, ale ja po prostu nie moge 10 minut kisnąć w cieniu, by w końcu wyskoczyć i podciąć typowi gardło. A potem bawić się w chowanie ciała, po drodze rozbrajając 348907 alarmów i kombinując co tu zrobić, aby nikt mnie nie przyuważył ani nie usłyszał. Wolę wyskoczyć zza winkla, wystrzelać worek amunicji, zostawić za plecami wypatroszoną armie i wio dalej. Pod tym względem trochę denerwujący jest Dragon Quest VIII. Gra jest naprawdę genialna i przez 30 godzin z nią spędzonych zdążylem ją pokochać jak własną mamę, ale zdecydowanie niepozytywne jest to, że aby gdzieś dojść (nawet względnie blisko) trzeba wygospodarować sobie mnóstwo czasu. Walki, walki i jeszcez raz walki. Trzy kroki i od razu wyskakuje banda pajaców nieświadoma mojego levelu :D Same pojedynki są fajne, dynamiczne, ale występują w takiej ilości, że potrafią nielicho wkurzyć. Jeszcze jak cały czas jest łatwo, a nagle niewiadomo skąd wezmą się tańczące diabełki, które w kilku turach wycinają w pień całą moją drużynę, to już w ogóle.
Strasznie uciążliwe jest również przechodzenie tego samego fragmentu gry po kilka razy. Ma być wartko, szybko i bezboleśnie (co nie znaczy, że łatwo!) – a nie to, co na przykład w MoH Europea Assault, gdzie dochodzę do połowy levelu, zabjią mnie i musze wszystko przechodzić od nowa. A wiedzcie, że misje w tej grze są naprawdę długie i często wymagające. Tu znowu kłania się God of War. Jak wpadnę do dziury, to nie zaczynam od save’a, oddalonego o pół godziny drogi, tylko właśnie od feralnej przepaści. To lubię. Jestem człowiekem biznesu i nie mam czasu, żeby godzinę babrać się z jednym fragmentem. No. :mrgreen:
No, to ja skończyłem :oops:
-
Wkurza mnie też backtracking i liniowość. Np. taki Riddick - gra jest do rozwalenia w kilka godzin, ale cholera, wole to, niż przez miesiąc grać w tytuł, w którym nic sie nie dzieje! Escpae from Buthcer Bay jest od początku do końca naładowany akcją, dochodzą nowe elementy, zmieniają się lokacje (od więziennych celi, przez kanały, podziemia i Bóg wie co jeszcze) - no nie ma szans sie nudzić!
Nie lubię też, gdy gra jest za wolna. Splinter Cell. Rozumiem, że jest to świetna produkcja, ale ja po prostu nie moge 10 minut kisnąć w cieniu, by w końcu wyskoczyć i podciąć typowi gardło. A potem bawić się w chowanie ciała, po drodze rozbrajając 348907 alarmów i kombinując co tu zrobić, aby nikt mnie nie przyuważył ani nie usłyszał.
Całkowicie się z tym zgadzam. A poza tym wkurza savowanie w GTA: trzeba jechać ciągle w to samo miejsce, oczywiście zgodnie z tym co mówisz, należy to robić po każdej misji... Kiepskie rozwiązanie.
Co do Splinter Cella: ja chciałem w tę grę pograć i ją przejśc. Ale po 20 minutach wyłączyłem tę grę. W ogóle, ale to w ogóle mnie nie wciągnęła, przyczyny to między innymi te cechy, które opisał Miazga. Metal Gear Solid jest zdecydowanie lepszą skradanką - po prostu wciąga pod każdym względem.
A Riddick rzeczywiście jest świetną grą. Krótką i wciągającą, czyli taką, jaką powinna być większość gier.
-
Meduza... każda gra jest do wyuczenia i do przejścia bez straty życia. Czasem tylko trzeba więcej czasu jej poświęcić. Tyle w tej kwestii.
Nie lubię jeszcze grafiki 3D w grach :mrgreen:
-
Tak, ale po pierwsze, NG jest szczególnie trudne. Po drugie, niech zamilkną ci, którzy twierdzą, że ta gra jest nie do przejścia, bo poziom trudności jest sztucznie zawyżony, a w ogóle to kamera uniemożliwia zabawe. Bullshit.
Swoją drogą, obadajcie ten filmik http://video.google.com/videoplay?docid=6493722340610946105&q=super+mario+64 [osoby ze słabszym sercem uprasza sięo upuszczenia sali lub zaopetrzenie się w respirator] - gość przechodzi Super Mario 64 w 16 (!!!) minut, zdobywając przy tym 16 gwiazdek. A sposób, w jaki pokonuje kolejne levele idealnie (nie - IDEALNIE!) wymierzonymi skokami i łamie wewnętrzne parwa fizyki gry, po prostu zlasował mi mózg. Zlasował, a następnie wyprosotował i znów zlasował. Tak, typ jest aż tak dobry o_O.
-
Skoro jestesmy przy ninja gaiden. Ta gra to fenomen, jest cholernie trudna, a mimo to chce sie w nia grac! Nie jest frustrujaca(no dobra, moze czasem;).
-
NG jest grą szczególną. Jej wykonanie, zamysł i rajcowność nie pozwala ludziom jej porzucić. Gdyby taki poziom trudności władować do kieprawej sieczki, to wszyscy by narzekali, że za trudna. W grach genialnych twórcy mogą sobie pozwolić na podwyższanie poziomu trudności, bo wyjdzie to tylko ich grze na dobre "Rewelacyjna gra, do tego oldschoolowo trudna" :mrgreen: . Dla mnie Trudne jest synonimem słowa dobre. Nawet kosmicznie naciągany i sztucznie zawyżany poziom trud. jest lepszy niżby takowy miał być niski. Dłubiąc w nosie podczas grania = nudzę się.
Meduza są lepsi czarodzieje, ale ten też NIEZWYKŁY. www.speeddemosarchive.com (ew. .net)
-
Best time, European Extreme difficulty, Fox Hound rank: 1:29:46 by Adnan Kauser on 31.08.05.
:shock: Metala 3 w 1,5 h :lol: Best 120-star time: Single-Segment 2:57:47 by Jeremy 'spiderman88mil' Taylor on 18.12.04.
:lol: W mario 64 zdobył wszystkie gwiazdki w niecałe 3 godz. :lol:
Best time: 6:42 by Mike 'TSA' Damiani on 18.04.05, done in 22 segments.
Ale ten bije wszystkich, Wind Wakera w 6:42 h :lol:
Można też filmiki obejżec jak tego dokonali...
HARDCORE PEŁNĄ GĘBĄ :lol: Szacun 4ever...
-
Hehe widze, ze dobrze zrobilem podajac adres.
Zobaczcie Morrowinda... BRAK SŁÓW! To samo Metroid Prime (ok. 1godz.). Co do WindWakera normalny człowiek (tj. my) po treningu obróciłby go poniżej 8godzin na luzie. Najgorzej to doszliwować, bo czas zaprawdę BOSKI!.
-
Best Single-segment time: 0:14:26 by Ryan 'Benito' Bennitt on 23.04.05.
:lol: NIEMOŻLIWE :!: Jakoś hackują grę czy coś, jak można najbardziej rozbudowaną gre wszechczasów złamać w niecałe 15 min. :lol: Coś mi tu nie pasuje...
-
Lubie gdy gra ma pewna swobode, jednak czasami liniowosc jest atutem. Jesli gra sie przyjemnie. Nie lubie natomiast gdy teren gry ograniczaja kepki trway siegajace do kolan lub niewidzialna sciana.
A co do poziomu trudnosci- gra nie moze byc ani za prosta, ani za latwa. W Ninja Gaiden miescami poziom trudnosci jest przesadzony i nie na moje nerwy. Ile to juz przeklenst polecialo przy tej grze. Pewnie nie zdolam jej przejsc, bo jest dla mnie poprostu za trudna. Ale mimo to bede probowac.
-
NIEMOŻLIWE Exclamation Jakoś hackują grę czy coś, jak można najbardziej rozbudowaną gre wszechczasów złamać w niecałe 15 min. Laughing Coś mi tu nie pasuje...
Benito to kozak i dał radę - nic nie hackował, odpalił ghrę i dał radę. Inna sprawa, że korzystając z uchybienia twórców. Sztuką jednak jest ten bug wyłapać.
Hubi graj więcej. Im się więcej gra tym się lepszym jest. Udokumentowane! Możesz zostać na poziomie osoby szukającej w grach rozrywki, ale możesz i stawiać sobie poprzez gry wyzwania. Pokonywać bariere swoich umiejętności i takie tam.
PS. Obaj tacy gracze są spoko, jednak ten drugi boi się światła i zamiast mówić do widzenia, używa zwrotu koniec transmisji...
-
Skoro jestesmy przy ninja gaiden. Ta gra to fenomen, jest cholernie trudna, a mimo to chce sie w nia grac! Nie jest frustrujaca(no dobra, moze czasem;).
no wlasnie, ja nie lubie trudnych gier, a z NG bylo tak, zdenerwowalem sie wylaczalem konsole.....i za minute wlaczalem bo chcialo mi sie w to grac :D
-
to co mnie denerwuje w wiekszości(na szczęściesa wyjatki)współczesnych gier jest brak frajdy .Nie wiem ,moze jestem juz starym sklerotykiem ktoremu wszytko nie pasuje , ale w takim wychwalanych pod niebiosa MGS3 nie odczuwam żadnym radosci z grania .Czym sie tu do %^&$ fascynować ?fanatastyczna grafika? genialna fabuła ? poruszajaca muzyka? Dla mnie te wszystkie czynniki sa zerem w porównaniu z takim niepozornym Bornoutem;Revenge.Gra posiadająca duzo wiecej wad anizeli MGS a mimo to wciagnął mnie bardziej i odczuwalem wieksza ochote do jej wracania .
Dalej , nie lubie jak konsola mnie oszukuje .PES4 to chyba dobry przyklad ,masz milion stale powtarzajacych sytuacji z ktory zwykly kibic powiedzialby ,ze brama jes pewna ,a mimo to ciągle przytrafiaja ci sie slupki , porzeczki.Albo taki Driver .Niby nic, a jednak .Tu prosta czynnośc zamienia sie w mordege doprowadzajac do rozpaczy nawet maniaka .
-
Best Single-segment time: 0:14:26 by Ryan 'Benito' Bennitt on 23.04.05.
Geez ...
Musaiłem wyjść wrócic znowu wyjść zapalić :wink: no i jestem
Szczerze to nie wiedzialem , ze tacy ludzie kroczą wśród zwykłych śmiertelnikow po ziemi i oddychają tym samym powietrzem co my .
Świat sie obrucil o 180stopni
-
Ja yto w grach najbardziej nielubie długich loadingów. W sumie krótkich tez nie lubie..
-
Szczerze to nie wiedzialem , ze tacy ludzie kroczą wśród zwykłych śmiertelnikow po ziemi i oddychają tym samym powietrzem co my .
Świat sie obrucil o 180stopni
A co powiesz na mojego wujka który przeszedł Jungle w Contrze z zamkniętymi oczami na moich oczach? Autentycznie. Takie tam sobie. Polecam zobaczyć też filmik z Contry Petera Yanga - 12minut :shock: , Gauntlet na nesa 18 minut :shock: , Super Mario Bros 5 minut :shock: :shock: .
-
Szczerze to nie wiedzialem , ze tacy ludzie kroczą wśród zwykłych śmiertelnikow po ziemi i oddychają tym samym powietrzem co my .
Świat sie obrucil o 180stopni
A co powiesz na mojego wujka który przeszedł Jungle w Contrze z zamkniętymi oczami na moich oczach? Autentycznie. Takie tam sobie. Polecam zobaczyć też filmik z Contry Petera Yanga - 12minut :shock: , Gauntlet na nesa 18 minut :shock: , Super Mario Bros 5 minut :shock: :shock: .
Nie zebym sie czepial ale SMB5 w 5 minut to wyczyn,ale troche mniejszy. Jak mialem 7 lat i mialem pegazusa to odkrylem ... kazdy z tych sekretow. w 6-6,5 min sam dalbym rade ;D
-
Hehe fakt, ale jak to brzmi: 5 minut!! Mało coś jak na najlepszą grę wszech czasów, hehe. Warp zone i jazda... Bez tych "rur" byłoby znacznie dłużej.
-
Chciałem się wypowiedzieć w tym temacie, ale Pan Miazga mnie wyręczył. Dodam tylko, że strasznie mnie denerwuje kamera w niektórych grach - potrafi ona naprawde popsuć nerwy.
-
Dodam tylko, że strasznie mnie denerwuje kamera w niektórych grach - potrafi ona naprawde popsuć nerwy.
Dokładnie, kamera w niektórych grach potrafi nieźle narobić bajzlu, że wogóle nie wiadomo co się dzieje; nie lubię tez tnącej animacji i "gupiej" fabuły.
-
Ja sporo gram w sportówki i męczy mnie jak zawodnicy poruszają się jakby połkneli miotłę :evil:
-
- ja nie lubie notorycznie przegrywac w jakąkolwiek gre
- nie lubie gdy podczas grania odczuwam nude, i chęć wylączenia konsoli
- częstych loadingów
- nieuczciwego zachowania "komputera" (np. w strategiach, gdy wiesz ze przeciwnik komputerowy nie ma juz surowcow, a nadal się "buduje")
- zbytniej przemocy
i najwiekszy hardkor, choc teraz juz nieaktualny, nie znosze gdy gra zabiera mi całe zycie i później gadam tylko o niej w szkole (jak to miało miejsce z Vandal Hearts, czy Front Mission3 na PSX'a)
ja wiem ze to dziwne, ale jak jest gra idealna (dla mnie MGS 3) to tez za dobrze nie jest, bo później śni mi się po nocach i za dnia też o niej mysle !!! :mrgreen:
-
i najwiekszy hardkor, choc teraz juz nieaktualny, nie znosze gdy gra zabiera mi całe zycie i później gadam tylko o niej w szkole
Ja tak miałem z Diablo II
W grach piecowych denerwujace sa zaciecia :evil: Od kiedy mam gacka nie ma problemu :twisted:
częstych loadingów
Z tym też nie ma większego problemu :) I tak wole loadingi na konsoli niz instalke na Piecu.
Na kompie nie gram od 1,5 roku :wink:
-
Na kompie nie gram od 1,5 roku
u mnie piec, to do uzyki, netu i filmów
a do grania tylko konsola
-
Nie lubie rowniez gdy zastne sie w pewnym momencie gry i nie bede wiedzial co teraz zrobic :evil:
-
Dodam tylko, że strasznie mnie denerwuje kamera w niektórych grach - potrafi ona naprawde popsuć nerwy.
W gierka 2d takich problemów nie było :mrgreen:
nie znosze gdy gra zabiera mi całe zycie i później gadam tylko o niej w szkole
Ja to UWIELBIAM, jeden z kilku powodó dla których gram. Zamiast się nudzić w głowie rysuję sobie levele z danej gry.
Nie lubie rowniez gdy zastne sie w pewnym momencie gry i nie bede wiedzial co teraz zrobic
Zagraj w Maniac Manison, z całą pewnością "polubisz" tę grę :D. Ja takie zjawisko lubię, bo wymusza kombinowanie. Ofkoz pod warunkiem, że rozwiązanie problemu ma jakieś logiczne wytłumaczenie. Seria Zelda rządzi w tym temacie.
I tak wole loadingi na konsoli niz instalke na Piecu.
Święta prawda, a potem jeszcze aktualizacja sterowników, o kurde za mało miejsca na dysku...
-
I tak:
- rzecz która odrzuca mnie na starcie od NFS i kilku innych serii wyścigów- nieuczciwy "handicap" w obie strony. Znaczy to tyle, że jeśli przegrywamy, to przeciwnicy nagle poruszają się dziwnie wolno. Wygrywamy- to inne pojazdy przyśpieszają jak głupie, lecąc niemalże w powietrzu...
- zbyt łatwy poziom trudności, lub sztucznie zawyżony (przeciwnik trudniejszy dlatego, że atakuje jak szalony, sztucznie dopalone statystyki itp)
- w strategiach i bijatykach- brak balansu. przez co rozgrywka czesto traci sens gry.
-
Czego nie lubię w grach?
- liniowości,
- niedokładnej kamery,
- krótkiego / nędznego scenariusza,
- braku oryginalności,
- bugów,
- słabej grafiki,
- kiepskiej ścieżki dźwiękowej,
- trudnego sterowania.
Itd., itp.
-
- liniowości,
każdemu z Was przeszkadza liniowość, a ja napiszę tak:
moze to wam sie wyda dziwne wręcz śmieszne, ale ja lubię liniowość w grach i wcale mi ona nie przeszkadza. Jeżeli gra jest liniowa to jest napewno bardziej dopracowana niż ta nieliniowa. Weźmy np. takiego KillZona'a, gra liniowa ale jakże cudowana(wg mnie najlepszy shooter, taki mam gust i wg. mnie bije na głowę Halo i całą resztę).
-
Dla mnie tez liniowosc nie zawsze jest minusem. KL jest swietnyym tego przykładem. Zwiedzanie duzych placówek ofkors tez jest swietne, choc mnie zawsze nęka myśl, ze czegos nie zobaczyłem, cos ominąłem... i to mnie drażni.
-
No, ale musi być też umiar w tej liniowości. Bo jeśli nie ma ŻADNEGO rozwidlenia w grze to jest do du*y. Dobry przykład Medal of Honor: Rising Sun, takie coś jest jak najbardziej wporzo. Latasz po dżungli i myślisz "o rany ale masa przejść", po 30minutach stwierdzasz, że jednak wszystko sprowadza się do jednego. Gorzej gdy kompletnie nie masz wyboru, jest droga w bok, idziesz 2metry i "Closed" - wracasz. To wynika z lenistwa programistów. To trzeba tempić, w kwestii idealnej liniowości lub jej braku rządzi seria Zelda (masz item możesz przejść, jak nie to wracaj go szukać).
-
Bez przesady- Killzone nie byl AŻ tak liniowy. Zagrajcie sobie w King Konga a zobaczycie co to liniowosc. Przez cala gre nie uswiadczylem 2 przejsc. Ciagle idziemy "po szynach".
W grach przeszkadza mi rowniez czas, potrzebny na ukonczenie. Wezmy na przyklad ww. King Konga. Gra bardzo mi sie spodobala, ciekawie sie gralo, a tu koniec po zaledwie kilku godzinach gry. Gdyby nie ten krotki czas, to King Kong bylby gra IMO świetna, tak jest tylko dobrą. Tak samo czas gry przeszkadzal mi min. w ShellShock lub Jak 3.
-
Sprawa czasu gry to bardzo rozbudowana rzecz. Dużo ludzi woli gry krótkie ( :shock: ), więc twórcy wychodzą im na przeciw. W usa, dzieciaki kupują po 6 (lub więcej) gier miesięcznie, więc zwyczajnie nie mają czasu na zbyt długie przygody z jednym tytułem. To samo w japoni, z tym, że tam to najlepiej gdyby gry były jedno godzinne. King Konga za bardzo nie wyobrażam sobie dłuższego, po prostu byłby naciągany, a wtedy też wszyscy by narzekali. To jest problem gierek opratych na scenariuszach, bo jak twórcy dodadzą za dużo od siebie zacznie się kolejne narzekanie.
-
King Konga za bardzo nie wyobrażam sobie dłuższego, po prostu byłby naciągany, a wtedy też wszyscy by narzekali. To jest problem gierek opratych na scenariuszach, bo jak twórcy dodadzą za dużo od siebie zacznie się kolejne narzekanie.
Peter Jackson mowil, ze mial wiele nowych pomysłow, ktore chcial wrzucic do filmu, ale nie pozwolil mu na to ograniczony czas. Szkoda wiec ze przynajmniej kilku z tych akcji nie zawarto w grze. Jakby sie postarac, mozna vy to gre zrobic dluzsza.
-
Nie śledziłem tematu od początku, ale muszę napisać, że w grach nie lubię:
-niewidzialnych ścian;
-skopanego AI;
-przesadnej dawki przemocy (vide Manhunt);
-"rozbierzności klimatycznej" (od miecza po czołg - nie licząc RTSów)
-
Długich i częstych loadingów (np. Shenmue) i handicapu (Burnout, PES (:!: :!: w sumie wszystkie spórtówki prawie :P )
-
Ja osobiście nie znoszę "odcinania kuponów":) (wszystkie gry z serii_THPS)
-
Długich i częstych loadingów (np. Shenmue) i handicapu (Burnout, PES (:!: :!: w sumie wszystkie spórtówki prawie :P )
Dobrze ze o tym wspomnialem - strzelanie goli w doliczonym czasie gry, albo szybka utrata prowadzenia o 20 sekund bardzo denerwują. Inana sprawa, ze handicap jest marny w wielu grach...
-
Chodziło mi bardziej o tajemnicze słupki, dziwne wypadki i inne takie związane z serią PES niźli takie w sumie zdarzenia losowe :)
-
Chodziło mi bardziej o tajemnicze słupki, dziwne wypadki i inne takie związane z serią PES niźli takie w sumie zdarzenia losowe :)
I tak na jedno wychodzi :P A tam mialo byc wspomniałes a nie wpomnialem btw.
[Tarniak: No właśnie tu sie rozchodzi o tę subtelną różnicę :] Casper zapewne wie o czym mówię]
-
Dzisiaj zawiodłem się trochę na PES5. Ja oddałem 19 strzałów z czego 14 celnych, mój rywal 5 z czego 3 celne i przegrałem 3:2? Cały mecz atakuje, cisne go, miałem 2 słupki przy jednym strzale :shock: i przegrałem :cry: . Moi na pustą nietrafiali a on takie bramki z ok 25 m przy słupku po ziemi Henrym :cry: Poszły 3 kontry, 3 bramki i cio bambino :cry: . W sumie na prawdziwych meczach też tak bywa, i nie mam tego hadnicapu twórcą za złe :wink:.
-
A tam bugowy PES.
w Fifie mój przeciwnik miał rzut wolny. Moi piłkarze ustawili mur...
Byłem Manchesterem United (z kupionym bartezem xD), strzela Henry i co? Piłka przeleciała nad murem, przez brzuch (!!!) Barteza i miałem gol w plecy :lol:
-
W Fifa Worl Cup 2002 jak strzelałes karnego to piłka przelatywała bramkarzowi przez twarz :!: Juz nie wspomnę o tym że piłkarze sobie po banerach reklamowych przechodzili...
-
A ja w grach nie lubie najbardziej:
-niskiego poziomu trudnosci
-glupich zagadek
-niewidzialnych scian
-walki z 5 na krzyz rodzajami przeciwnikow przez cala gre
-kiepskiej muzyki ;]
-skopanego sterowania
-rwacej animacji
-15 godzinnych walk z bossami ;]
-tragicznej grafiki ( kiepska jestem w stanie przelknac, ale nie tragiczna)
-nie lubie gdy gry sa za krotkie
- znalazlo by sie jeszcze tego troche ale sie wstrzymam bo jezcze wymienie wszystko i ktos mnie zapyta po co wogole gram heheheh;]
-
Po graniu w CoD2 dopisze jeszcze jedna rzexz, jakiej nie lubie w grach. A mianowicie.
Grajac w ww. gre przez wszystkie misje szlo sie z ekipa. Gdy np. wpadlismy pod ostrzal wroga i, dajmy na to, Niemcy obstrzeliwali moich kompanów z CKM'u, ja chcialem wuchylic sie lekko z durgiej strony i go zestrzelic. Oczywiscie Niemiec musial zaczac mnie obstrzeliwac, chociaz naprawde by mnie nie zobaczyl.
Ta sama sprawa mila miejsce, gdy np. wszedlem od tyłu za zapore Niemców. Wokol wybuch i strzaly, a Ci oczywiscie jakims cudem mnie uslyszeli i sie odwrocili do mnie, zanim podszedlem.