już 2 dzień jest zajebiście śmiesznie w szkole, ech uwielbiam tych ludzi i matołów z którymi jestem w klasie.
Ot np dziś zamułka 2 godzinna na polskim, już nam się rzygać chce od siedzenia, zostaje jakieś 10 minut do końca 2 godziny, patrzę na kumpla z ławki a on robi minę jakby miał zatwardzenie, no to się pytam:
-co ty kur*wa robisz?
-próbuje zniknąć, bo wysiedzieć nie mogę
a po 2 minutach kumpel z tyłu robi takie "prutnięcia" wargami jakby poyebany był.
Albo przykład z godziny wcześniej: babka coś gada o maturach mówi że nie musicie pisać matury jak nie chcecie itp jedzie po nas, na co ten sam kolega od "prutnia":
-a ja wyciskam 200 na klatę.
