5

Recenzja Metal Gear Solid V: Ground Zeroes

Metal Gear Solid to szczególna seria, kochana przez wielu fanów na całym świecie, ponieważ przyciąga dosłownie wszystkim, co w niej zawarte. Dziś w sklepach zagościła najnowsza odsłona tej niesamowitej gry. Szkoda jedynie, że niestety niepełnowartościowa. Czy płatne demo zatytułowane Metal Gear Solid V: Ground Zeroes to bardzo dobry prolog do właściwej części? Czy tylko skok na naszą kasę?

Moją recenzję rozpocznę od tego, że po perypetiach z Killzone, NFS Rivals oraz Thiefem nie spodziewałem się po prologu do MGS zbyt wiele, mimo tego, że jest to gra z mojej ulubionej serii. Szedłem do sklepu z myślą wydania pieniędzy na płatne demo, jednak ku mojemu zdziwieniu po powrocie do domu nie żałowałem ani jednej złotówki, jaką wydałem na prolog do piątej części MGS. W nowym dziele Konami od początku rzuci się Wam w oczy wspaniała, przepiękna grafika. Silnik Fox Engine na PS4 rozwija skrzydła i to w sposób tak piękny, jak paw swój ogon. Fizyka, tekstury, dosłownie wszystko tutaj zachwyca wykonaniem. Wszystkie trailery, które widzieliście do tej pory nie były żadnymi renderami, wszystko jest obliczane na silniku gry. Postacie wyglądają obłędnie, otoczenie czaruje dokładnością oraz odbijanymi refleksami światła. Co ciekawe po raz pierwszy od bardzo dawna, w grze usłyszałem coś, co mogę określić jako perfekcyjny dźwięk. Metal Gear Solid V Ground Zeroes to absolutna orgia audiowizualna, która pokazuje co czeka nas w generacji nowych sprzętów.

Metal Gear Solid V Ground Zeroes

Kolejną rzeczą godną pochwały jest niemal doskonała, lekka mechanika i feeling grania. Snake „prowadzi się” bardzo intuicyjnie, nie odczułem żadnego dyskomfortu w związku z przyzwyczajaniem się do sterowania na nowym sprzęcie. Inaczej miała się sprawa, kiedy ogrywałem MGS HD Collection na PS3, wtedy nieraz z moich ust wypływała wiązanka z powodu sterowania, które w MGS3 skutecznie psuło radochę z grania. Gra doczekała się mocnego powiewu świeżości, jaki gwarantują: system regeneracji zdrowia, który dobrze znamy z gatunku gier pierwszoosobowych, system powiadamiania nas o naszej widoczności, a także system szybkiej reakcji w momencie gdy zostaniemy zauważeni przez jednego strażnika. W całość wsiąka się momentalnie. Co jest warte zauważenia to to, że gra faktycznie swoją specyfiką zachęca nas do tego, aby się skradać, a nie na nas to wymusza, jak wiele nowych produkcji. Interakcja z obiektami zawartymi na mapie również bardzo dobrze sprawdza się w planowaniu naszych akcji np. na pokładzie ciężarówki jako pasażer na gapę możemy wjechać do ogrodzonego i pilnowanego kompleksu, żeby potem niezwłocznie się wymknąć i rozpocząć eksplorację „na butach”. Oprócz jednej misji fabularnej, która mi zajęła godzinę i dziesięć minut, odblokowujemy misje dodatkowe, które mogą być dla nas swoistym treningiem przed tym co czeka nas w pełnoprawnej piątej części MGS.

Metal Gear Solid V Ground Zeroes

Nowy MGS to doskonały prolog do pełnej części, który robi na nią niewyobrażalnego smaka. Nowy Metal to stara, sprawdzona, niemalże doskonała konwencja, ale podana w zupełnie nowy sposób – w sposób świeży, nowatorski oraz profesjonalny. Przyznam szczerze, że dopiero po wcieleniu się w nowego Snake’a poczułem, co to znaczy „gra nowej generacji”. W recenzji nie wspomniałem rzecz jasna o aspektach fabularnych, ponieważ zbrodnią byłoby wyjawiać cokolwiek, mogę jednak z pełnym sercem powiedzieć, że Kojima znów to robi, znów gra na naszych emocjach, dokładnie tak samo jak dziesięć czy piętnaście lat temu… Tak, możecie mówić, że to tylko płatne demo, że to skok na kasę graczy jednak… to jest gratka dla fanów, a także okazja dla młodszych graczy do zapoznania się z feelingiem grania jako Snake. Niezależnie od tego, że gra jest krótka, tak naprawdę to właśnie ona dała mi najwięcej frajdy spośród wszystkich gier, jakie ograłem na PS4 i dała mi też do zrozumienia, że Kojima za sprawą piątej części Metal Gear Solid wstrząśnie całym światem elektronicznej rozgrywki, wywróci go do góry nogami i jeszcze raz pokaże, że jedyne czego możecie być pewni, to to, że niczego nie możecie być pewni. Szykujcie się na najlepszą grę w historii elektronicznej rozgrywki. Ocenę traktujcie jako stosunek jakości do ceny gry za 119zł, bo właśnie za tyle zakupiłem swoją kopię.

  • Ocena:
Spodobał Ci się artykuł? Poleć go znajomym:

5 komentarzy:

Ponieważ nie jesteś zalogowany, przed opublikowaniem Twój komentarz będzie musiał zostać zaakceptowany przez naszych moderatorów. Zarejestruj się lub zaloguj, jeżeli chcesz, by Twoje komentarze były automatycznie publikowane na stronie.

Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *