Konsola póki co w sklepach dostępna jest bardzo słabo, a właściwie… niedostępna. W dzień premiery ustawiłem się w kolejce w jednym z hipermarketów RTV/AGD w Warszawie, jednak konsol przywieziono śmiesznie mało (około 12 sztuk) i musiałem obejść się smakiem. Szczęśliwym trafem, jednak udało mi się zamówić jedną z ostatnich sztuk na infolinii u konkurencji, dzięki czemu już dzień po premierze nowiutkie PlayStation 4 czekało na mnie w sklepie.

Najnowszy PS to konsola, która ma być dla Sony zbawienna. Konsola, która ma stać się tym czym dla rynku multimedialnego było PlayStation 2, czyli legendą. Ma zrobić to, czego nie udało się poprzedniczce, a więc zacząć niepodzielnie rządzić na rynku. Dlatego też zmieniono politykę reklamy samego sprzętu. Abstrahując od niebotycznie wysokiej ceny „trójki”, która na premierę kosztowała niespełna 3000zł, należy przypomnieć sobie hasła o „domowym centrum rozrywki”, „najtańszym odtwarzaczu blu-ray” czy iście „luksusowym urządzeniu”. Strategia promowania PlayStation 3, jako maszyny z najwyższej półki była ogromną klapą. Trzeba przyznać, że w konsole drzemało naprawdę dużo mocy, jednak architektura konsoli sprawiała, że tytuły multiplatformowe lepiej wyglądały na tańszym Xboxie 360. Trzecia konsola od Sony zapisała się jednak w naszej pamięci wspaniałymi exclusivami, które moim zdaniem były lepsze niż odpowiedniki konsoli Microsoftu. Sprzedaż PS3 po siedmiu latach od premiery dogoniła Xboxa, jednak… no właśnie, to ona musiała gonić, a nie jest to normalne dla marki tak silnej na rynku multimediów jak właśnie PlayStation. Cała sytuacja zaczęła być smutna dlatego, że PlayStation stało się raczej… EntertainmentStation. Zapomniano o tym, co w niej najważniejsze, czyli o grach. Po powolnym starcie konsola doczekała się jednak wielu wspaniałych gier, lecz do tej pory legenda PS2 pozostała nieruszona. PlayStation 4 od momentu jej oficjalnej zapowiedzi stara się naśladować „dwójkę”. Całe Sony trąbi wszem i wobec, że konsola nareszcie będzie tylko do grania, a także, że będzie sprzętem w rozsądnej cenie, na którą będzie mógł pozwolić sobie każdy, a nie drogim, luksusowym dobrem. Już na początku swojego żywota „czwórka” bije rekordy sprzedaży PS2, a kolejki w sklepach na całym świecie świadczą o tym, że teraz to piłka jest po stronie Sony. Po ogromnej ilości hucznych zapowiedzi ludzie zaufali na nowo japońskiej marce, teraz należy sprawić, aby zaspokoić oczekiwania graczy, a więc wydać wiele gier, o wysokiej jakości.

Przejdźmy jednak do testu najnowszej konsoli Playstation 4. To, co rzuca się w oczy od razu po rozpakowaniu pudełka, to mały rozmiar konsoli. Posiadam obecnie PS3 Slim, od której „czwórka” jest sporo mniejsza. Konstrukcja wykonana jest niezwykle porządnie, a design jest według mnie bardzo, bardzo przyzwoity. Konsola posiada na swojej obudowie dwa dotykowe przyciski, które służą do włączania oraz wyjmowania płyty z czytnika. Bardzo przyjemnym bajerem jest świecąca listewka, która zmienia kolor w zależności od wykonywanej czynności. Kiedy jest włączona świeci na biało, kiedy się włącza, świeci na niebiesko, a kiedy jest w stanie uśpienia, na żółto. W porównaniu do PS3 Slim, kultura pracy, czyli głośność jest porównywalna. Wydaje mi się, że ogólnie ciszej chodzi PS4, jednak napęd cichszy z kolei jest w „trójce”. PS4 jest ciepłe po kilku godzinach grania, jednak nie ma mowy o przegrzewaniu się, ani jakimkolwiek dyskomfortem płynącym z tego faktu. Menu jest niezwykle płynne, nie ma mowy o żadnym wczytywaniu, kiedy wychodzimy z gry aby powrócić do ekranu głównego. Poza momentami instalacji gier wszystko chodzi bardzo, bardzo szybko i płynnie. Wspaniałym usprawnieniem jest to, że w grę możemy zagrać już po ściągnięciu/zainstalowaniu około 25% naszej gry. Reszta instaluje/ściąga się w tle, dzięki czemu my oddajemy się rozrywce, a czynności poboczne wykonywane są bezinwazyjnie, w tle. Konsolę możemy połączyć z naszym kontem na facebook’u, dzięki czemu na naszym koncie widnieje zdjęcie profilowe oraz imię i nazwisko, których nie musimy nikomu udostępniać. Nowe PlayStation to też nowy pad, który zaskakuje wygodą, którą zapewniają nowe, wklęsłe analogi, większe triggery oraz gumowany tył, dzięki czemu pad lepiej leży w dłoni. Zrezygnowano z przycisków Start i Select, a w zamian zamieszczono w bardziej... intuicyjnych miejscach Share, służący do dzielenia się kawałkami rozgrywki oraz Options, zastępujący Start. Dodano też panel dotykowy, który jest sam w sobie przyciskiem. W przyszłości może on zaowocować wieloma ciekawymi rozwiązaniami, które wykorzystają jego potencjał. DualShock 4 posiada też światełko przypominające PS Move, co zapewne również znajdzie szerokie zastosowanie za kilka miesięcy. Czy pad jest lepszy od tego, którego dostajemy w zestawie z Xboxem? Trudno mi powiedzieć, ponieważ pasa od XONE nie miałem jeszcze w ręku, jednak jest z pewnością porównywalny z tym, co prezentuje kontroler od Xboxa 360. Podsumowując, nie sposób nie przyznać, że PlayStation 4 to konsola o ogromnym potencjale. Według tego, co mówią producenci, w przeciwieństwie do poprzedniczki nie jest trudna do programowania. Jest mocna technicznie i oferuje nowe rozwiązania za sprawą mocno wyewoluowanego pada. W tym momencie pozostaje poczekać na gry oraz na szerszą dostępność samej konsoli, która ze względu na perspektywy na przyszłość oraz rozsądną cenę jest dosłownie rozchwytywana, a potem cieszyć się tym, co przyniesie kolejna generacja konsol do gier.