Ostatnio miałem pogawędke z emerytowanym policjantem opowiedział mi pewną akcje prawie sie popłakałem ze smiechu przytocze ją, nie będzie tak śmieszne jak przy opowiadaniu ale chyba warto:
Jakiś policjant wracał w w nocy, była mgła przez las i wpierdolił sie w dzika. Cały przód auto rozwalony, ale dało sie jechac dalej to wzioł dzika władował go do bagażnika radiowozu i pojechał na komisariat. Dyspozytor chcąc nie chcąc musiał napisac sprawozdanie komendantowi na rano więc napisał treść mniej wiecej.
Dnia tego i tego, powracający radiowóz xx i ten z kierującym funkcjonariuszem Kowalskim powrócił na komisariat o godz xx. Stwierdzono liczne uszkodzenia: wgniecenia karoseri, oderwanie zderzaka, uszkodzone jeden reflektor.
Sprawca wypadku lezy w bagażniku. podpisał xxxxx
Na drógi dzien komisarz jak przeczytał notke , to postawił cały komisariat na nogi, krzyknoł coś tam K***** ro******* radiowóz i jeszcze trupa przywiózł w bagażniku

Najlepsze jest to że dyspozytor nie miał wcale zamiaru robic sobie jaj lali si epodobno z niego przez pare meisięcy jeszcze
