Wycieczka/pielgrzymka do Częstochowy.
Szczególnie 2 momenty:
chodzimy sobie w 5 osób i szukamy jakieś restauracji czy czegoś, sporo jest pozamykanych. Mówię do kumpla
-chyba będziemy musieli śnieg wpier*alać
Nagle patrzymy jakaś buda coś jakby kebab, albo chińczyk, w czasie kiedy podchodzimy do niej mówię do kumpla (z tym samym)
-mogli by tu odśnieżyć
-no ku*wa mogli by...
-ej ja już kur*wa wiem! oni wszystko pozamykali żeby pielgrzymi śnieg pierda*ali i odśnieżą przy okazji..
podchodzimy do tej budy..okazuje się że to zwykły warzywniak, zawracamy idziemy kawałek, patrzę że kumpel (tak nadal ten sam) coś żuje:
-co ty kur*wa jesz?
-śnieg wpier*alam.

A drugi moment to jak ulepiliśmy bałwana-koksiarza, chcieliśmy mu dać kartkę "ja tu się roztapiam a wy się ku*wa matury boicie", ale nikt nie miał kartki. Ostatecznie wyszło że ziomek wpier*olił się na niego z front kicka.
Tu zdjęcie bałwanka i typa co w niego wjechał i żarł śnieg.
