Do listopadowej premiery Death Stranding jeszcze daleko, ale Kojima rozkręca marketingową machinę i po majowym trailerze ( Death Stranding w listopadzie. Jest trailer!!!) zaczyna karmić nas nowymi materiałami wideo. Dziś pokazuje nam jednego z bohaterów o którym nie wiedzieliśmy do tej pory nic, poza tym, że zagra go Nicolas Winding Refn. Heartman, to postać, która... żyje 21 minut a potem umiera. Do życia przywraca go defibrylator (AED), który nosi ciągle na ciele. W chwili w której dzieje się akcja trailera, facet ożywił się już... 218550 razy. Dziennie dzieje się to ok. 60 razy, łatwo więc policzyć, że w realnym świecie spędza 21 godzin, a w Death Stranding - "po drugiej stronie", uciekając po słynnej plaży z pierwszych zapowiedzi - około trzech godzin.

W trailerze są jeszcze dwie ciekawostki. Pierwsza, to marsz żałobny Fryderyka Chopina - uwielbianego przecież w Japonii. Druga, to postać podobna do Psycho Mantisa/Screaming Mantis z serii Metal Gear Solid. Tej, której Kojima nie może już kontynuować po rozwodzie z Konami, ale której wpływy wprawne oko zauważy w Death Stranding od razu (interfejs czy poruszanie bohatera w przykucu to niemal kopia z MGS V, jakby ktoś przekleił assety). Fajnym nawiązaniem są też półki z muzyką i filmami, które Kojima zawsze chłonie dziesiątkami i często wrzuca ich zdjęcia w media społecznościowe. Dom w trailerze to więc trochę jego dom.