Recenzja

Recenzja City Tales - Medieval Era. Rozpoczynamy rok 2026 od GOTY?

Genialny początek roku dla fanów strategii ekonomicznych!

Jestem wielkim fanem gier określanych jako city-buildery. Moja miłość do tego gatunku rozpoczęła się od serii Anno, której nie traktowałem jako strategii ekonomicznej, a raczej jako coś w stylu płótna, na którym mogłem malować kolejne, urbanistyczne dzieła sztuki. Obserwowanie jak niewielka kolonia z czasem przekształca się gigantyczny ośrodek miejski, jest dla mnie niezwykle odprężającym doświadczeniem. Z tego powodu śledzę właściwie każdą, nastawioną na czynienie ziemi sobie poddanej produkcję, która trafi na mój radar.

City Tales - Medieval Era było na nim już od kilku miesięcy, a teraz, przy okazji premiery pełnej wersji, postanowiłem sprawdzić, czy tytuł od niewielkiego studia indie ma w tym gatunku coś ciekawego do powiedzenia.

Znana formuła z dodatkami

Rozgrywka w City Tales - Medieval Era to gatunkowy standard — zaczynamy z kilkoma mieszkańcami oraz podstawową technologią wyrębu drzew i zbierania jagód, a następnie odblokowujemy bardziej zaawansowane budowle pozwalające nam wytwarzać wyższej jakości towary w ramach stopniowo coraz mocniej skomplikowanych łańcuchów produkcyjnych. Wszystko to, rzecz jasna, aby zadowolić potrzeby naszych mieszkańców, które zmieniają się i rosną w ramach każdego awansu do kolejnej klasy społecznej. Innymi słowy, znajdziecie tutaj dużo zabawy zbliżonej do tego, co oferują gry takie jak Anno 1800 czy Manor Lords.

Dlatego też, zamiast opisywać wszystko to, co zapewne doskonale znacie z innych przedstawicieli tego gatunku, skupię się na rzeczach, które tutaj zrobione są inaczej niż w większości pokrewnych produkcji.

Pierwszą rzeczą, która na początku nieco mnie zdziwiła i wydawało się raczej mało intuicyjna, jest brak możliwości wytaczania dróg. Naszym jedynym zadaniem jest stawianie budynków, do których szlak nasi poddani wytaczają automatycznie. Im częściej gdzieś drepczą, tym ścieżka staje się wyraźniejsza. Dodatkowo, wraz z rozwojem okolicznych zabudowań, zmienia się także nawierzchnia pokrywająca okoliczne drogi. Ostatecznie przyzwyczaiłem się do tego pomysłu i przyznaję, że miło było obserwować takie organiczne tworzenie się przecinających nasze królestwo ulic.

Drugą, wydaje mi się wyjątkową w ramach gatunku, rzeczą związaną z budową królestwa jest system dystryktów. Budowle w grze dzielą się z grubsza na te związane ze zbieractwem, które stawiamy klasycznie, tam, gdzie możemy wydobywać dany surowiec oraz całą resztę, którą stawiamy w wytyczonych wcześniej dzielnicach.

Obszar naszego królestwa nie jest podzielony żadną siatką i możemy rysować na nim działki, które automatycznie dzielą się na mniejsze parcele. Na tych z kolei, odwiedzający nas osadnicy automatycznie zaczynają stawiać swoje domostwa, zaś my mamy możliwość rozkazać postawienie na nich jednego z szerokiej gamy budynków użyteczności publicznej. System organicznych dystryktów to prawdziwa rewolucja w dosłownie, malowaniu naszej metropolii na tle w postaci mapy. Możemy tworzyć naprawdę skomplikowane układy, których ograniczeniem jest jedynie nasza wyobraźnia.

Kolejnym elementem wyróżniającym City Tales - Medieval Era są doradcy, którzy towarzyszą nam podczas rozgrywki. Mają oni kilka funkcji. Po pierwsze, co jakiś czas zagadują do nas i przydzielają zadanie, które jednocześnie pozwala nam łatwiej zrozumieć rządzące rozgrywką zasady. Po drugie, każdy z nich ma zestaw umiejętności, które rozwijają, pracując w budynku zajmującym się wytwórstwem z określonej gałęzi gospodarki. Każdy budynek gospodarczy wymaga na początku pomocy jednego z naszych towarzyszy i dopiero po jakimś czasie zyskuje on samodzielność. Dodatkowo, będąc pod nadzorem jednego z naszych kompanów, dana miejscówka wytwarza swoje towary szybciej.

Po pewnym czasie pojawia się też możliwość przydzielenie jednemu z naszych obdarowanych smykałką do nauki podwładnych ich własnego przysiółka. Warto wybrać jako kierownika kogoś z jak najwyższymi umiejętnościami, ponieważ wtedy wszystkie budynki w okolicy pracują bardziej wydajnie. Żonglowanie przybocznymi to bardzo udany dodatek, który wprowadza do zabawy dodatkową warstwę optymalizacyjną.

Przeczytaliście już sporo odnośnie samej rozgrywki. Było nawet kilka słów o obecności zadań i możecie zastanawiać się, dlaczego nie wspomniałem ani słowa o fabule. Otóż pewna historia jest w grze obecna i teoretycznie coś tam poza samym budowaniem w tle się odbywa, ale jest to tak szalenie nudne, że szkoda mi poświęcać miejsca na serwerze, żeby o tym opowiadać. To nie jest tytuł, w który gra się dla fabuły. Jej największym plusem jest to, że w bardzo przystępny sposób prowadzi nas przez kolejne zawiłości mechanik.

Podwyżkę dla projektanta UI!

Interfejs użytkownika w City Tales - Medieval Era to klasa sama w sobie, zasługująca na wyróżnienie w postaci nie tylko osobnego akapitu, ale wręcz jakiejś branżowej nagrody. Jest z jednej strony na tyle minimalistyczny, żeby odbierać nam więcej przyjemności z delektowania rozrastającym się miastem niż to niezbędne, a z drugiej daje nam dostęp do wszystkich informacji, jakich moglibyśmy potrzebować w trakcie zabawy.

Możemy z łatwością śledzić trendy dostarczania poszczególnych surowców, czy dwoma kliknięciami dokładnie prześledzić łańcuchy dostaw, w których wyszczególniony mamy każdy biorący w nim udział budynek. Nawet po kilkunastogodzinnej sesji nie napotkałem sytuacji, w której namierzenie delikwenta odpowiedzialnego za nadmierne zużycie jednego z czterdziestuośmiu dostępnych w grze surowców zajęło dłużej niż dziesięć sekund.

Pomimo tych pochwał nie uważam interfejsu w City Tales - Medieval Era za idealny. Nadal znajdziecie tutaj kilka rozwiązań, które możnaby poprawić i usprawnić. Nie zmienia to jednak faktu, że rzeczy, która byłaby zrobiona po prostu źle, bardzo trudno jest się w nim doszukać. To kolejny przykład gdy zespół indie deweloperów dostarcza nam coś, czego przez lata nie były w stanie osiągnąć gigantyczne studia z budżetami idącymi w miliony dolarów.

Z daleka bajkowo, z bliska… mniej

Oprawa graficzna jest mocno stylizowana. Mógłbym pokusić się o stwierdzenie, że jest wręcz bajkowa. Obserwując nasze włości z oddali, robią one fenomenalne wrażenie. Dzięki temu, że twórcy nie zdecydowali się na przesadny realizm, nawet wielotysięczne miasta nie powodują odczuwalnego spadku wydajności podczas rozgrywki.

Gorzej robi się natomiast wtedy, gdy zaczniemy się wszystkiemu dokładniej przyglądać. Wtedy okazuje się, że tekstury w wielu miejscach prezentują rozczarowująco niską rozdzielczość, a symulacja mieszkańców jest tak prosta, że pojawiają się i znikają w losowych miejscach, a podczas wędrówki nie mają problemu przenikać przez obiekty na ich drodze. Jeżeli nie chcecie psuć sobie wrażeń, to lepiej spoglądać na włości z lotu ptaka.

Gdy to czytacie ja dalej słucham muzyczki w menu

Pod względem muzycznym, City Tales - Medieval Era zrobiło na mnie fantastyczne pierwsze wrażenie. Motyw przygrywający w menu głównym to kawałek tak dobry, że przez kilka minut po prostu bujałem głową, słuchając magicznego głosu piosenkarki. Każde kolejne uruchomienie produkcji oznacza dla mnie spędzenie dłuższej chwili w menu, bo dalej nie mam dosyć tego utworu. Za najlepszy wyznacznik jego jakości uważam to, że uprzyjemnia mi on właśnie czas, podczas powstawania niniejszej recenzji.

Podczas faktycznej rozgrywki muzyka nie jest już równie bajkowa. Niemniej, twórcom udało się zachować wysoką jakość tego, co przygrywa nam w głośnikach podczas stawiania kolejnych osiedli. Szkoda natomiast, że właściwie przez cały czas słuchamy tego samego. Trudno mi ocenić jak wiele utworów tutaj dostajemy, bo całość zlewała mi się w jedno. Chociaż przez cały czas było na tyle przyjemnie, że ścieżka dźwiękowa w znaczącym stopniu potęgowała uczucie odprężenia, jakie wywoływało u mnie sielankowe tempo rozgrywki, to podczas kilkugodzinnych sesji może pojawić się pewne znużenie, słuchając w kółko tego samego.

Oprawa dźwiękowa to jednak nie tylko muzyka, zatem poświęćmy chwilę na resztę dźwięków, jakimi raczy nas City Tales - Medieval Era. Twórcy włożyli trochę wysiłku w to, żeby rodząca się przed naszymi oczami symulacja średniowiecznego królestwa brzmiała jak najbardziej autentycznie. To, co słyszymy zależy od tego jak oddalimy lub przybliżymy kamerę.

Gdy podziwiamy rozległą panoramę naszych włości, miejski zgiełk staje się niesłyszalny na rzecz roznoszących się w powietrzu śpiewów ptaków. Natomiast gdy zbliżymy się, przykładowo, do okolicznej tawerny, usłyszymy szum rozmów oraz przygłuszone, wypełniających jej wnętrze dźwięki instrumentów tutejszego Jaskra. Niestety, nie każdy budynek może pochwalić się odpowiednimi efektami dźwiękowymi. Jeżeli zbliżymy się do hodowli świń, wtedy czeka nas jedynie cisza.

W grze bardzo brakowało mi jakiegokolwiek dubbingu. Zadań i dialogów jest na tyle dużo, że podczas kilkunastu godzin, jakie zajmuje ukończenie głównej kampanii, co kilka, kilkanaście minut dostajemy okienko ze zdjęciem naszego niemego rozmówcy. Gdyby szły za tym jakieś specyficzne, rozpoznawalne głosy, które moglibyśmy powiązać z danym towarzyszem, to może wtedy moglibyśmy ich odrobinę polubić. Bez tego, najczęściej miałem jedynie ochotę jak najszybciej przeklikać te rozmowy do końca, bo i tak nie wnosiły do zabawy niczego istotnego.

Ponieważ informacji, a co za tym idzie czytania, znajdziecie w trakcie fabuły naprawdę sporo, to tym bardziej boli brak polskich napisów. Sam tekst jest na tyle mało skomplikowany, że osoby z podstawową znajomością języka angielskiego powinny sobie poradzić. Niemniej, brak, chociażby maszynowego tłumaczenia w 2026 roku uważam za absolutnie niedopuszczalny.

Dajcie mi więcej!

City Tales - Medieval Era to nie tylko naprawdę udany debiut niewielkiego zespołu deweloperów ze studia Irregular Shapes, ale też jeden z najlepszych przedstawicieli gatunku city builder dostępnych na rynku. Przyjemna oprawa audiowizualna produkcji nadaje jej fantastycznego, wręcz sielankowego klimatu, przez który godziny spędzone na grze stają się zupełnie niezauważalne.

Na dodatkowe wyróżnienie zasługuje też praca, jaką twórcy włożyli w stworzenie interfejsu, który pod względem użyteczności i przejrzystości znajduje się w ścisłej topce rozwiązań spotykanych na rynku. Jeżeli szukacie tytułu, przy którym będziecie mogli odpocząć po ciężkim dniu, bez obaw, że napotkacie jakiekolwiek irytujące drobnostki, to City Tales — Medieval Era jest idealną, bezpieczną przestrzenią, w której zrelaksujecie się lepiej niż podczas masażu.

Za udostępnienie gry do recenzji dziękujemy firmie Firesquid.

Podsumowanie

Gra
  • Wolność jaką daje system dystryktów
  • Kombinowanie ze zdolnościami towarzyszy
  • Świetna muzyka
  • Super odprężająca rozgrywka
  • Piękne krajobrazy
  • Genialne UI
  • Dobra optymalizacja
Nie gra
  • Fabularny bełkot
  • Niewielka liczba utworów
  • Słaba symulacja na poziomie mieszkańców
  • Brzydka grafika na zbliżeniach
Artyzm
Dźwięk
Gameplay
Fabuła
Werdykt: 4/5
"Solidny szpil"
go-stargo-stargo-stargo-stargo-star
go-stargo-stargo-stargo-stargo-star

City Tales - Medieval Era to definicja relaksowania się podczas rozgrywki.

Platformy:
Czas czytania: 10 minut, 26 sekund
Komentarze
Dodaj nowy komentarz:
...
Twój nick:
Twój komentarz:
zaloguj się

Ta strona korzysta z reCAPTCHA od Google - Prywatność, Warunki.


Treści sponsorowane / popularne wpisy: