Sprawdzamy Assassin's Creed: Shadows na Nintendo Switch 2. Kurde, to naprawdę działa!
Ubisoft od zawsze imponował grafiką w swoich grach i nie inaczej jest w przypadku Assassin's Creed: Shadows na Nintendo Switch 2, choć nie obyło się bez potknięć.
Assassin’s Creed Shadows to tytuł, którego debiut wzbudził sporo emocji w środowisku graczy. Ja jednak sprawdzę jak gra sobie radzi pod względem wydajnościowym na konsoli przenośnej Nintendo Switch 2, całkowicie pomijając warstwę fabularną. Czy Ubisoft powtórzy sukces wspaniałej konwersji jak w przypadku Star Wars Outlaws?
Dobrze wykorzystany potencjał konsoli
Assassin’s Creed: Shadows na Switch 2 to jeden z tych portów, które teoretycznie nie powinny istnieć, a jednak działają. Gdybym 15 lat temu pomyślał, że konsola przenośna będzie w stanie odtwarzać największe gry znane z PC lub PlayStation i to w jakości, która nie różni się drastycznie od tej z mocniejszych sprzętów, machnąłbym ręką i pomyślał, że to brednie. Tymczasem testując Assasin’s Creed: Shadows na Nintendo Switch 2, zastanawiam się, jak tak ogromna gra może działać na tak małym i ograniczonym sprzęcie. Efekt? Zaskakująco grywalny kompromis, który nie udaje wersji PS5, ale też nie próbuje udawać, że Switch 2 jest czymś, czym nie jest.
Assasin’s Creed: Shadows działa na Nintendo Switch 2 w rozdzielczości 1080p w trybie przenośnym (skalowane z 480p). Czy powinniśmy się obawiać tak niskiej rozdzielczości? Niekoniecznie. Choć może ona wydawać się niska, DLSS wykonuje tutaj świetną robotę i na ekranie o przekątnej 7.9 cala wygląda to po prostu dobrze, choć obraz jest nieco rozmyty. Zasięg rysowania jest wystarczający na tyle, że świat gry nie doczytuje się chamsko kilka kroków przed nami, choć jest to zauważalne. Płynność w trybie przenośnym to stabilne 30fps z okazjonalnymi spadkami, głównie podczas przerywników filmowych.
Tryb zadokowany to delikatny wzrost wydajności i wzrost skalowania do 1440p (z bazowego 648p). Finalny efekt jest zaskakująco dobry. Obraz jest czytelny oraz spójny i bez ząbków, choć nadal nieco rozmyty. Zasięg rysowania zwiększa się drastycznie, zwłaszcza gdy patrzymy daleko przed siebie z dachów budynków lub innych wzniesień, co widać na załączonym obrazku. Niestety w trybie zadokowanym doświadczyłem większej ilości spadków fps, chociaż nie było to specjalnie uciążliwe i również głównie podczas cutcscenek.
Świat – mniej detali, ale to wciąż ta sama gra
Nie da się ukryć, że feudalna Japonia na Switchu 2 ma mniej roślinności niż na mocniejszych konsolach. Rośliny są rzadsze, cienie uproszczone, a zasięg rysowania obiektów krótszy, ale Ubisoft zastosował sprytne rozwiązania: mimo cięć w detalach klimat gry został zachowany. Wioski wyglądają naturalnie a ilość npc potrafi zrobić wrażenie, bambus wygląda jak bambus, a poranna mgła faktycznie przypomina mgłę, a nie szarą smugę. To nie jest gra, którą zatrzymasz, żeby robić screeny — to gra, którą bierzesz w podróż i myślisz: „kurde, to naprawdę działa”.
Postacie – uproszczone, ale żywe
Modele postaci na Nintendo Switch 2 są zauważalnie mniej szczegółowe i to widać od razu. Zbroje oraz elementy ubioru nie mają takiej drobiazgowości znanej z PS5 czy PC, a twarze są bardziej „gładkie”. Na szczęście animacje pozostały te same. Są pełne dynamiki i podkreślają ciężar postaci — po prostu robią swoje. Shadows w ruchu potrafi więc nadrobić gorszą jakość statycznego obrazu.
Oświetlenie z wczesnej ery PS4
Choć w Star Wars Outlaws mieliśmy do czynienia z ray tracingiem, tutaj nie ma na to szans, co nie znaczy, że wygląda to źle. Światło w Assassin’s Creed: Shadows jest bardziej miękkie i typowe dla gier z czasów wczesnej generacji PS4. Każdy świetlny element ma typowy dla siebie ciepły blask, nadający klimat wieczornym spacerom po Japońskich uliczkach. Mimo pewnych uproszczeń, twórcom udało się sprawić, że światło nadaje charakter grze, a nie wygląda jak tania imitacja z dużych konsol.
Sterowanie jest płynne i responsywne
Nie ma się co oszukiwać, ale często gry działające w 30 fps mają problem z ociężałym sterowaniem. Assassin's Creed: Shadows nie ma tego problemu. Ruch jest płynny, responsywny, a animacje nie „ciągną” sterowania za sobą, tylko je uzupełniają. W handheldzie czuć, że gałki są krótsze niż w pełnowymiarowym padzie, ale gra to wybacza — system wspomagania celowania sprawia, że walka nie zamienia się w szarpaninę. Wspinanie oraz parkour działa dobrze, przyciski są rozlokowane intuicyjne, a kamera nie wariuje. Sterowanie wypada naprawdę dobrze.
To naprawdę działa!
Przyznam szczerze, że Assassin’s Creed: Shadows w wersji na Nintendo Switch 2 był dla mnie dużą zagadką... Byłem bardzo ciekawy, jak tym razem poradzi sobie Ubisoft, portując jeszcze większy tytuł na tę przenośną konsolę. Choć obraz oglądany na dużym ekranie może wydawać się rozmyty, to na Switch 2 nie brak mu szczegółowości i klimatu. Ta gra, poza tym, że ma gorszą grafikę, nic nie traci w stosunku do wersji z PC czy konsol PS5 oraz Xbox.
Podczas testów, nie napotkałem rażących błędów, czy bugów, choć podobno te wcześniej występowały, a w pełni naładowana bateria wystarczała na około 1,5h gry. Jeszcze raz pozwolę sobie powtórzyć… To nie jest gra, którą zatrzymasz, żeby robić screeny — to gra, którą bierzesz w podróż i myślisz: „kurde, to naprawdę działa”. I ten port po prostu działa.
PS. No i można głaskać koty!
Za udostępnienie gry do recenzji dziękujemy firmie Ubisoft.







Komentarze
Super, czyli jest powód do ogrania GOTY 2025 po raz kolejny! Dzięki za recenzję!
odpowiedzPamiętaj, że gra oferuje wybitnie dobrą fabułę i świetnych bohaterów :)
odpowiedzDodaj nowy komentarz: