FIAT w Tychach.Praca na 3 zmiany po 8 godzin, na montażu pracowałem przez pół roku i jest przejebane.Aktualnie pracuje na podmontażu zawieszenia i w sumie jest spoko.Na zarobki też nie narzekam ok 3,300 jak przerobie wszystkie soboty a przerobie bo zamówień jest masa i nie można się odrobić, do tego dochodzą jakieś premie, wysługi, wyrównania.Generalnie bardzo sobie chwale.
Telemarketing to kpina z człowieka. Nigdy nie próbujcie szukać pracy w tej roli. Pracowałem 3 dni w pewnej tyskiej firmie i nigdy więcej. Zdawać się może, że robota to prosta i nie wymagająca większego wysiłku. Bzdura! Po ośmiu godzinach siedzenia przy stoliku, gapieniu się w ścianę i recytowaniu wciąż tej samej regułki byłem kompletnie wyprany z wszelkich sił. I jeszcze te śmiechu warte płace...strzeżcie się.
e tam. robota to głupota, picie to jest życie.
pijesz w dzień a trzeźwiejesz w nocy :lol: i to jest życie hyhye tam. robota to głupota, picie to jest życie.
no i się doigrałem. teraz nie dość, że robię nocki to jeszcze po 12h:/ przynajmniej płacą należycie:P
Też w tym siedze w dodatku w cyfrowym polsacie, z tym, że mam o tyle dobrze, że ja tylko odbieram i zbieram opierdol, więc nie muszę nigdzie wydzwaniać i nic wciskać. Robota nudna, niby się nie narobisz, ale jak są połączenia, że nawet nie zdążysz odłożyć słuchawki po poprzednim no to wysiadasz. W dodatku jak 50 klient dzwoni z tym samym to masz ochotę go zjebać, a jak się kłóci to już w ogóle. Także, jeżeli chcesz znienawidzić ludzi, POLECAM !!Pracujesz Soul może na starołęce?
Ja tam się dziwie, że tyle tam mieszkasz i jeszcze Cię Anglia nie "unieszczęśliwiła". :]
Jak to jest w rzeczywistości?Stres i wyrobienie jakis wynikow sprzedazy, zebys mial premie uznaniowa na tyle spora, zeby sie opylalo dorobic do podstawy.
szef tej hurtowni zbyt przyjazny nie jestI juz przez to bym odpuscil.
Wiem jak ciężko jest znaleźć dobrych ludzi i stworzyć fajną atmosferęNo i nie licz na to jako przedstawiciel handlowy. Wyscig szczurow i podpierdalanie sie nawzajem.
Czyli jednak. Potwierdzacie to co zdążyłem się dowiedzieć. Ponoć jeśli już, to lepiej uderzać w reprezentowanie dużych marek (np. AGD, RTV, budownictwo). Towar znanej marki sam się sprzedaje, więc wiele się człowiek nie narobi i stresu mniej. Spożywka to raczej trudny temat (aczkolwiek to zawsze będzie się sprzedawać). Na rozmowę i tak się przejdę, bo co mi szkodzi sobie pogadać z dyrektorem takiej dużej regionalnej firmy. Zawsze to dodatkowa para oczu na wysokim stanowisku, która może mnie pozytywnie zapamiętać (co może kiedyś się przydać).
Btw. Szkoda, że cienki w piciu wódki jestem bo bym się z tym kumpel ugadał i może przy flaszce powiedziałby mi jak tam jest naprawdę. ;)
Odkopię temat przy okazji.Odpuść BoBaN. Lepiej zbuduj swój team i ciesz się znaną Ci pracą. Na początku wszyscy ładnie wszystko przedstawiają, jakie to zarobki, żeby właśnie łapać "Janów", bo nikt nie chce pracować w takich firmach.
Pracy nowej nie szukałem, ale zadzwonił do mnie kumpel z zapytaniem czy nie chciałbym podjąć pracy w firmie, w której on od 7 lat pracuje. Praca to przedstawiciel handlowy potężnej hurtowni spożywczej (największa w regionie, obsługująca całe województwo). Z jednej strony teraz źle nie mam i praca stała (nie martwię się o wyniki, brak stresu), ale z drugiej przedstawiciel zawsze mnie interesował. Wiadomo, że kumpel pewnie trochę koloryzuje jeśli chodzi o zarobki, ale fajnie byłoby mieć takie doświadczenie (notabene w CV też by się przydało kiedyś). Odpowiedziałem mu, że muszę przemyśleć sprawę i przy okazji spotkania dałem mu CV aby przekazał dyrektorowi. Trochę się zaskoczyłem bo ów dyrektor po kilku dniach zadzwonił i mocno zainteresował się moją kandydaturą. Teraz pytanie do forumowiczów. Miał ktoś styczność z tym zawodem w branży spożywczej? Jak to jest w rzeczywistości? Dużo słyszę o przesadnym ciśnieniu i stresie jaki generuje tego typu praca (w dodatku ponoć szef tej hurtowni zbyt przyjazny nie jest). W sumie gdyby nie to, że obecnie próbuję zbudować ekipę na nowym oddziale sprzedaży u nas, to pewnie bym się nie zastanawiał tylko został w obecnej pracy. Wkurza mnie strasznie fakt, że musiałem opuścić zajebistą grupę ludzi z którymi dane mi było pracować do tej pory (około 3 lata pracy w takim zespole). Wiem jak ciężko jest znaleźć dobrych ludzi i stworzyć fajną atmosferę (a to sobie bardzo cenię).
4000 koła z dietami na miecha wychodzi.
PH w sektorze żarcia = oszust i kombinator. Nie lubię ich tak, jak Ty nie lubisz policjantów. :]
Początki na pewno trudne, ale ziomek, który robi tam od 7 lat, obecnie zaczyna pracę o 7, a kończy o 12 w południe (weekendy wolne) wyciągając piątkę bez większego problemu (w dobry miesiąc jeszcze więcej).
Jak lubisz taką pracę to możesz spróbować, ja byłem przez chwilę przedstawicielem finansowym i dziękuję(choć tu konkurencja jest duża).
Kiedy zaczynałem studia, to nie miałem pojęcia, że tak ułoży się moje życie.
Kiedy zaczynałem studia, to nie miałem pojęcia, że tak ułoży się moje życie.
jest dobry miesiąc, to te 3000 tys można wyjśćU mnie jakby rok byl dobry to mialbym 3 tysiace tysiacow. :>
jest dobry miesiąc, to te 3000 tys można wyjśćU mnie jakby rok byl dobry to mialbym 3 tysiace tysiacow. :>
Pracował z Was ktoś w Holandii? Chciałbym zahaczyć jakąś pracę na wakacje, ale nie wiem gdzie zacząć szukać, żeby trafić na pewnego pracodawcę. Znacie jakiś dobry portal pracy oferujący takie roboty?
ale nie mogli spelnic moich oczekiwan finansowychNie spodziewaj się, że szybko znajdziesz taką, szczególnie jak zaczniesz sobie przeliczać GBP na PLN.
Mogli gdzieś przenieść, a nie od razu usuwać. Przyznawać się, który moderator okazał się być taką miękką pałą.Wujek pewno. :troll:
Przyznawać się, który moderator okazał się być taką miękką pałą.
Kończcie ten offtop. :mad:Uderz w stół... :troll:
Napisz do s00s'a, podobno ma kopię z całej dyskusji, jako dowód w sprawie ;)o_O No to niezły cyrk musiał tu być.
Ja w rok zarobiłem niby 40 000 brutto i ja się pytam gdzie są te pieniądze :(
Zastanawiam się czy nie iść gdzieś na staż z urzędu. Tylko czy opłaca się dymać do roboty za 800zł pracując tak jak inni? W 90% przypadków jak się kończy staż biorą kolejną osobę a nie zostawiają na stałe "po szkoleniu".Na staż z urzędu tylko do urzędu. ;) Reszta to wyzysk, robisz jak każdy inny, a dostajesz grosze.
Reszta to wyzysk, robisz jak każdy inny, a dostajesz grosze.No dokładnie o to mi chodzi, potem nawet nie dają umowy.
Ja bym wybrał bezpłatny staż w kinach Helios.Żeby podawać żarcie i sprzątać sale po 22 dla Kapitana Bomby?
Ja bym wybrał bezpłatny staż w kinach Helios.U nie szukają studenciaków.
:lol:Ja bym wybrał bezpłatny staż w kinach Helios.Żeby podawać żarcie i sprzątać sale po 22 dla Kapitana Bomby?
Żeby podawać żarcie i sprzątać sale po 22 dla Kapitana Bomby?
Zależy co umiesz robić w życiu lub ile masz szczęscia.+ czy masz jakieś znajomości
+ czy masz jakieś znajomości90% mojej pracy to po znajomości mialem.
Wracając do tematu, czy kiedykolwiek znajdę normalną robotę za normalną stawkę i bez wyzysku?
Smutne to jest, że ludzie patrzą na papier a nie na zdobytą praktykę.Wracając do tematu, czy kiedykolwiek znajdę normalną robotę za normalną stawkę i bez wyzysku?
Nie, zrób maturę, skończ studia, a potem będziesz mógł być np. magazynierem.
Wracając do tematu, czy kiedykolwiek znajdę normalną robotę za normalną stawkę i bez wyzysku?
To jest nawet dobra myśl, znaleźć robote nawt blisko granicy i jeździć samochodem można.Wracając do tematu, czy kiedykolwiek znajdę normalną robotę za normalną stawkę i bez wyzysku?
W Szczecinie to bym na to nie liczył. Najlepiej uderzaj na weekendową (nawet jednodniową) pracę w Berlinie, skoro to rzut kamieniem. Np. sprzątanie biur w niedziele. A jak znasz język to jeszcze lepiej możesz ugrać. Jeden dzień w tygodniu, a Polską średnią krajową pewnie wyrobisz.
Zależy co umiesz robić w życiu lub ile masz szczęscia.+ czy masz jakieś znajomości
Pytałem tylko czy opłaca się iść na staż, temat sam się rozwiną.
Leciały pytania w stylu "a dlaczego pana nie przyjęli po stażu?" albo "czyli rozumiem, że na stazu byli od pana lepsi i w tamtej firmie zostali przyjęci?".To niezłe kurwiszony. :lol:
Ja akurat trafiłem na w miarę fajną pracę na staż, ale jak ktoś dyma jak każdy inny fizyczny czy coś i dostaje za to 800 zł do ręki, to beka, że są w ogóle chętni na takie coś.Są i biorą z pocałowaniem ręki.
Ja bylem na stazu z urzedu pracy i mialem zapewnione, ze po trzymiesiecznym stazu dostane zatrudnienie na co najmniej pol roku... Myslalem, ze takie sa ogolne zasady stazu.Chyba chodziło ci o przygotowanie zawodowe. Staż to staż. Z UP są jeszcze prace interwencyjne.
Kolega, który mi powiedział, że w IRL jest teraz ch**owo, chyba mnie okłamał :(Potwierdzam w Irlandii jest ch**owo, ze mna robi 4 chlopa, ktorzy spierdolili z zielonej wyspy bo z tyrka gorzej niz w UK.
Czyli robiles umowe "in blanko" i potem sprzedawales je w polsce? Zakladajac ze ktos kupi takie auto to co dalej? Musisz odeslac te blachy do niemczech czy po prostu ziomek co kupil idzie do urzedu i gitara?
Nic więcej nie piszę, bo nie chcę skarbówki i prokuratury na głowie :lol:
Wpis.Nic więcej nie piszę, bo nie chcę skarbówki i prokuratury na głowie :lol:
"Praworządny" jego mać 8)
490 Zusu ? A nie 400 ? Przynajmniej tyle mi księgowa mówi że wyjdzie.
Tylko ciemniaki kupią auto na jakąś lewą umowę na szwaba. Ja pier**lę, chcesz prowadzić działalność czy być kolejnym podejrzanym handlarzyną?
Wady ukryte czyli wszystko, co się może zjebać i co nie wyniknie bezpośrednio z działań/zaniedbań klienta. Nie czarujmy się, ale w starszych i tańszych samochodach jest tego cała masa, a koszty naprawy mogą wynosić znaczną część wartości samochodu.
Wady ukryte to z definicji wady ukryte - nie da się ich sprawdzić w momencie zakupu, a odpowiedzialności sprzedawcy nie da się wyłączyć żadnymi zapisami w umowie. Sprzedający nie odpowiada tylko za wady o których kupujący został poinformowany. Oczywiście ma to miejsce tylko wówczas, kiedy sprzedającym jest firma.