Z serią F1 były dwa problemy. Po pierwsze, zdawała się nieco stać w miejscu, po drugie, wychodziła nieco zbyt późno względem sezonu - premiera gry we wrześniu, podczas gdy sezon trwa od marca do końca listopada (w tym roku do 1 grudnia) to nie było dobre rozwiązanie. W pocie czoła Codemasters uwinęło się więc i w tym roku wydało grę w czerwcu. Nie jest jednak tak, że przez szybszą premierę mieli mniej czasu na poprawki - wręcz przeciwnie, wygląda, że to zeszłoroczna edycja mogła być zrobiona po łebkach bo już siedziano nad tegoroczną.

Przede wszystkim w oczy rzuca się 60 FPS nawet na podstawowych wersjach konsol, a więc ci którzy nie mają Pro czy One X również nacieszą oko. Zmieniono też system oświetlenia, więc gra nie wygląda już tak plastikowo. Ot, porównanie wersji 2018 i 2019 na którym wyraźnie widać lepsze światło i jeszcze dodatkowo efekty atmosferyczne, dodające tylko klimatu i realizmu:


Niesamowita jest różnica we wspomnianym oświetleniu - w wersji 2018 światło zdaje się być tylko białą teksturą, w najnowszej wersji widać łunę w kierunku w którym pada, a do tego widać mgiełkę w powietrzu. Spójrzcie też na opony - w zeszłym roku wyglądały jak z samochodów zabawek, a teraz świetnie widać ich nieregularne zużycie. Nie wspomnę na odblaskach na bolidzie - gołym okiem widać bardziej niż znaczną poprawę.

Jedyne na co narzeka Digital Foundry to... słaby motion capture, zwłaszcza twarzy. Pytanie czy gra tego pokroju potrzebuje tego jednak aż tak bardzo?

Pełna analiza techniczna na materiale od Digital Foundry. Ja nabrałem nagle ochoty na zakup.