Nie każdego z nas stać na klawiatury w cenie używanego Golfa III. Czasami człowiek chce po prostu czegoś, co świeci, działa, ma logo znanej firmy i nie obudzi połowy osiedla, gdy o 2 w nocy gramy "jeszcze jedną meczyk w CS-a”. Czy ten Korsarz to skarb, czy może dziurawa łajba? Rozsiądźcie się wygodnie, parzcie kawę (byle z dala od klawiatury, o czym później) i lecimy.
Pierwsze wrażenie, czyli co w pudełku piszczy
Kiedy kurier wręczył mi paczkę, pierwsze co pomyślałem: "Lekkie to". Klawiatura przychodzi w typowym dla Corsaira, żółto-czarnym pudełku. Wygląda profesjonalnie, żadna tam szara tektura. Pomimo, że jest to najtańsza klawiatura w ofercie producenta, nie czujemy, że jesteśmy gorzej traktowani już na starcie.
W środku? Minimalizm. Mamy klawiaturę zawiniętą w folię, trochę makulatury i... tyle. Nie ma tu narzędzia do wyciągania klawiszy (bo to nie mechanik), nie ma dodatkowych nakładek na klawisze z inną fakturą, a co najważniejsze – nie ma podpórki pod nadgarstki. Trochę szkoda, bo starsze i droższe modele K55 (np. wersja PRO) często miały ten kawałek plastiku w zestawie. Tutaj Corsair mówi nam prosto w oczy: "To jest wersja CORE, płacisz za to, co niezbędne".
Klawiatura z dopiskiem TKL oznacza, że ucięli jej prawą stronę z cyferkami (numpad). Efekt? Myszka ma więcej miejsca na biurku. Jak nie wklepujesz tabelek w Excelu zawodowo, to nawet nie zauważysz braku, a Twoje ramię Ci podziękuje, bo nie musisz go tak szeroko rozstawiać.
Budowa i jakość wykonania. Plastik-fantastik?
Wyjmuję sprzęt na biurko. Całość wykonana jest z czarnego tworzywa. Nie jest to metal, nie jest to szczotkowane aluminium znane z droższych modeli np. K70. To uczciwy, matowy plastik. Czy trzeszczy? Kiedy chwyciłem ją obiema rękami i spróbowałem trochę mocniej ponaciskać w różnych miejscach na obudowie, to nie miałem wrażenia, że rozleci się w rękach. Podczas normalnego grania czy pisania jest stabilna, a to najważniejsze.
Kabel. Tutaj mam mieszane uczucia. Jest gumowy, a nie w oplocie. Kable w oplocie są trwalsze i ładniejsze, ale ten gumowy jest dość miękki i łatwo go ułożyć na biurku. Uwaga: kabla nie da się odpiąć. Wychodzi na stałe ze środka obudowy. Jak Ci go królik przegryzie, to masz problem. Nie użyjesz też wypasionych kabli, które zwinięte w kłębek wyglądają bardziej estetycznie, ale w tej cenie – nie ma co narzekać.
Na spodzie standard od lat - gumowe nóżki, by klawiatura nie jeździła po biurku i rozkładane stopki, żeby podnieść tył klawiatury wyżej. Osobiście należę do tych, którzy zawsze te nóżki rozstawiają, więc minus byłby jedynie za ich brak, a tak – jest, odhaczone, można odpalać CS-a.
Klawisze. Membrana czy mechanik?
To jest najważniejszy punkt programu. Corsair K55 Core to klawiatura MEMBRANOWA.
W internecie "znawcy" powiedzą Wam: "Tylko mechanik! Membrana to zło!". A ja Wam powiem: guzik prawda. Wszystko zależy od tego, czego szukasz. Klawisze w K55 Core chodzą miękko. Nie ma tego charakterystycznego "KLIK-KLAK", który brzmi jak seria z karabinu maszynowego. Tutaj wciskanie klawisza jest jak wdeptywanie w gęsty mech albo miękką gąbkę.
Dla kogo to plus?
Dla ludzi, którzy mają współlokatorów, żonę, męża albo dzieci śpiące w tym samym pokoju. Ta klawiatura jest CICHA. Naprawdę cicha. Możesz napisać elaborat o 3 nad ranem i nikogo nie obudzisz. Skąd wiem? Ta recenzja była pisana na tej klawiaturze grubo po północy, kiedy cała rodzina już spała. Nie dostałem poduszką z sypialni, więc test zaliczony.
Dla kogo to minus?
Jeśli lubisz czuć wyraźny punkt, w którym klawisz "łapie", tutaj tego nie znajdziesz. Uczucie jest nieco "gumowe" (bo pod spodem są gumowe kopułki). Jak już trzymamy się CS-a, wannabe pro-gracze będą narzekać, ale prawda jest taka, że w wielu innych gatunkach ten klik wcale nie ma tak dużego znaczenia. Parę meczy w LoL-u też zaliczyłem i nie narzekałem.
Skok klawisza jest dość wysoki, ale miękki. Nie zacinają się, chodzą płynnie. Dla typowego gracza w RPG, czy casualowo LoL-a – w zupełności wystarczy.
Światełka, czyli RGB
Corsair słynie z oświetlenia i tutaj, mimo niskiej ceny, nie zawiedli, choć jest pewien haczyk. Klawiatura ma 8 stref podświetlenia. Co to znaczy dla Kowalskiego? W drogich klawiaturach każdy klawisz ma swoją oddzielną diodę. Tutaj diody są umieszczone grupami. Nie możesz ustawić tak, że klawisz "W" jest czerwony, a "S" niebieski, a reszta wygaszona. Kolory przechodzą falami przez całą klawiaturę.
Mimo to, wygląda to obłędnie. Kolory są żywe, nasycone, ładnie przebijają przez czcionkę na klawiszach. W nocy wygląda to po prostu ładnie. Możesz zmieniać jasność dedykowanym przyciskiem (bardzo wygodne!).
Oprogramowanie iCUE – kombajn czy koszmar?
Klawiatura współpracuje z programem Corsair iCUE. To ten sam program, który obsługuje myszki, słuchawki, a nawet pamięci RAM tej firmy.
Plusy:
• Możesz zsynchronizować oświetlenie ze wszystkim innym co masz od Corsair.
• Możesz nagrywać makra (przydatne, jak chcesz jednym klawiszem odpalić np. sekwencję czarów w grze lub komendy w Helldivers 2).
• Możesz zmienić funkcję każdego klawisza.
Minusy:
• Ten program waży swoje. Dla starego laptopa może być lekkim obciążeniem. Wielokrotnie potwierdzano też, że iCUE może powodować konflikty z np. overwolfem i innymi nakładkami na ekran.
• Czasami jest mało intuicyjny. Żeby ustawić prostą falę tęczy, trzeba się chwilę naklikać.
Ale dobra wiadomość jest taka: jak raz ustawisz, to zapominasz. A jak nie chcesz instalować softu, klawiatura ma wbudowane kilka trybów świecenia, które zmieniasz skrótami klawiszowymi.
Dodatki, które cieszą
To, co wyróżnia ten model na tle taniej chińszczyzny, to dedykowane przyciski multimedialne. Znajdziecie je w prawym górnym rogu. Są to małe, okrągłe guziczki.
Mamy tu:
1. Play/Pauza – oglądasz YouTube, ktoś dzwoni do drzwi, cyk i pauza. Bez szukania myszką po ekranie.
2. Głośniej/Ciszej – zbawienie.
3. Wyciszenie – absolutna podstawa.
4. Win Lock – blokada klawisza Windows
5. Stopniowanie podświetlenia klawiatury
Te przyciski nie są mechaniczne, mają taki twardy "klik", ale działają bez zarzutu.
Odporność na życie (i colę)
Producent chwali się odpornością na zalanie do 300 ml. Oczywiście, jako odpowiedzialny recenzent... nie, nie wylałem na nią kubka kawy (celowo), ale przeanalizowałem konstrukcję. Pod klawiszami jest jednolita warstwa gumy/plastiku, a na spodzie są otworki drenażowe.
Jeśli wylejesz na nią wodę – powinna przeżyć. Jeśli wylejesz słodką colę – pewnie też przeżyje, ale klawisze będą się kleić, więc czeka Cię mycie.
To duży atut dla osób, które jedzą i piją przy kompie (czyli dla 99% z nas). Niech podniesie rękę ten, który nigdy nie wytrzepywał okruchów z klawiatury lub nie kładł na kaloryferze albo w ryżu, po zalaniu. Właśnie.
Wrażenia z grania
Ograłem na niej kilka tytułów, żeby zobaczyć jak się sprawuje w boju.
• Battlefield 6 / CS2: Nie oszukujmy się, w grach e-sportowych liczy się czas reakcji. Membrana jest minimalnie wolniejsza w "powrocie" klawisza do pozycji wyjściowej niż przełącznik mechaniczny. Ale czy mi to przeszkadzało? Absolutnie nie. Klawiatura ma odświeżanie 1000Hz (1000 razy na sekundę), więc opóźnień elektroniki nie ma – sorry, nie ma wymówki, że zginąłeś przez „wolną klawiaturę”.
• Wiedźmin 3 / Cyberpunk: Tutaj K55 Core błyszczy. Miękkie klawisze sprawiają, że długa sesja jest wygodna, palce się nie męczą od "tłuczenia" w twardy plastik.
• Anti-Ghosting: Klawiatura ma "12-key rollover". W języku ludzkim: możesz wcisnąć 12 klawiszy naraz i komputer zarejestruje wszystkie. Nie zablokujesz się, robiąc skomplikowany unik po skosie, zmieniając broń i kucając jednocześnie.
Podsumowanie – Brać czy nie brać?
Dochodzimy do sedna. Corsair K55 Core RGB TKL to solidny kawał sprzętu dla konkretnego odbiorcy.
Kup ją, jeśli:
• Szukasz markowej klawiatury do 200-250 zł.
• Nienawidzisz hałasu klawiatur mechanicznych (lub Twoja rodzina).
• Potrzebujesz więcej miejsca na biurku (format TKL).
• Lubisz bajeranckie podświetlenie RGB.
• Zdarza Ci się wylać picie na biurko.
Odpuść sobie, jeśli:
• Jesteś pro-gamerem i liczysz każdą milisekundę (dołóż do mechanika).
• Musisz mieć blok numeryczny do pracy.
• Szukasz klawiatury bezprzewodowej (ale to już czepianie).
Dla typowego Kowalskiego, który po pracy chce postrzelać w czołgi albo pojeździć w Need for Speed, a potem odpisać na maile – to jest świetny wybór. Jest wygodna, cicha i wygląda na dwa razy droższą niż jest w rzeczywistości. W cenie około 200 zł, jeśli nie szukamy na gwałt mechanika, albo chcemy przyoszczędzić na klawiaturze i nie męczyć się z rozwiązaniami biurowymi - idealne rozwiązanie. Wersja Core jest dokładnie taka jaka powinna - podstawowa, ale solidnie wykonana oraz cicha i niemęcząca. W to mi graj!
Ocena końcowa: 4+ na 5
Za udostępnienie klawiatury do recenzji dziękujemy firmie Corsair.











Komentarze
Dodaj nowy komentarz: