Przedmiot recenzji jest pierwszoosobową grą akcji. Nie można nazwać go typowym przedstawicielem gatunku, ponieważ daje on nam także możliwość jazdy samochodem oraz wykonywania niezliczonych zadań pobocznych. Na siłę można by przypiąć mu łatkę z napisem „sandbox”, ponieważ tak naprawdę przemierzamy naszą planetę według własnego uznania. Trzeba przyznać, że system rozgrywki sprawdza się naprawdę nieźle. Wyścigi pozwalają trochę odpocząć od ciągłego strzelania. Zadania są w miarę zróżnicowane, jednak całość przypomina nieco serię GTA ze względu na schemat „pojedź, załatw sprawę, wróć”. Fabuła skupia się wokół wydarzeń na ziemi po wielkiej katastrofie, która wyniszczyła prawie cały gatunek ludzki. Nasz bohater w ramach programu, dzięki któremu przetrwał, został zamknięty w specjalnej kapsule. Po kilkunastu latach budzi się i jest zmuszony odnaleźć się w nowym środowisku, gdzie dosłownie o wszystko trzeba walczyć. W czasie grania nie sposób nie poczuć, że tutaj zwykłe rzeczy, ze względu na ich małą ilość, mają wielką wartość. Często brakuje nam amunicji, a takie rarytasy jak części do samochodu, wymagają już specjalnej wyprawy. Tu właściwie kończy się fabuła. Praktycznie nie ma ona żadnego wpływu na to, co dzieje się dalej. Mnie osobiście bardzo to nie odpowiada, ponieważ od dobrej gry oczekuję tego samego, czego wymagam od dobrego filmu. W RAGE musicie zadowolić się jedynie świetnym modelem strzelania, ponieważ gra pod względem przedstawionej historii jest bardzo biedna.

Tak jak już mówiłem, bardzo często nie ma czym strzelać, a przeciwnicy w RAGE to naprawdę ekstraklasa. Ja osobiście, jeśli miałem taką możliwość, wolałem likwidować ich uderzeniem kolbą, aby zaoszczędzić choć jeden magazynek. Nasza postać może ze sobą nosić trzy gatunki broni palnej oraz… pięści, co na dzisiejsze normy nie jest oszałamiającym wynikiem. Oprócz tego nosimy ze sobą również granaty i specjalne „bumerangi”, które działają bardzo podobnie do gwiazdek używanych kiedyś przez ninja. Bardzo fajnie rozwiązano kwestię amunicji. Podobnie jak w Bioshocku, mamy tutaj zwykłe naboje, a także różne wariacje jak np. „fatboys”, od których przeciwnik pada po jednym trafieniu. Warto przeszukać ciała naszych ofiar, ponieważ bardzo często znajdziemy tam właśnie uzbrojenie. Jak już wspomniałem, przeciwnicy to prawdziwe bestie. Nie dość, że chowają się za osłonami, to jeszcze są bardzo ruchliwi i naprawdę wytrzymali. Według mnie cały gameplay bardzo przypomina Bioshocka, oprócz amunicji, także Splicery były ruchliwe i wytrzymałe. Warto powiedzieć, że w RAGE gra się naprawdę fajnie, jest to gra, do której chce się wracać.

Oprawa audiowizualna jest bardzo dobra. Świat po apokalipsie został zaplanowany w najmniejszych detalach. Otoczenie jest bardzo bogate w różne szczegóły. Z pewnością produkt id Software można by uznać za jedną z najlepiej wyglądających gier na konsole obecnej generacji, jednak grafikę znacząco psuje straszne doczytywanie się tekstur. Niestety nie jest to problem, którego nie da się nie zauważyć, a świadczy o tym to, że mi, jako osobie, która zwykle nie zwraca na to uwagi, strasznie to przeszkadzało. Fakt, kiedy wszystko się wczyta, gra wygląda obłędnie, ale niestety jedno odwrócenie wzroku i wszystko znów jest zamazane i wczytuje się dopiero po chwili. Szkoda, bo doskonale poradzono sobie z aliasingiem, ale coś za coś. Powiedzmy sobie szczerze X360 i PS3 (na której testowałem grę) nie są już najnowszymi sprzętami, dlatego i tak programistom należą się brawa za taką jakość oprawy. Co ciekawe jest to szerszy problem, ponieważ występuje on nawet na PC, które są obliczeniowo znacznie mocniejsze od konsol. RAGE to nie ta sama półka co Uncharted czy Gears of War, ale jest to jedna z najlepiej wyglądających gier multiplatformowych. Wygląda znacznie lepiej od przykładowego Crysis 2. Natomiast dźwięk to już prawdziwa ekstraklasa. DTS sprawia, że takie odgłosy jak strzał i tłuczenie szkła brzmią fantastycznie, tak samo trzaskające ognisko. Nie pierwszy raz powiem, że warto wyposażyć się w porządny zestaw 5.1, ponieważ bez niego, właśnie na takich grach jak RAGE w kwestii dźwięku można stracić naprawdę wiele. To, co bardzo spodobało mi się w najnowszej grze twórców Doom’a i Quake’a to z pewnością świetny klimat. Składają się na niego m.in. bardzo szczegółowy świat, który przemierzamy, mała ilość ludzi, którzy przeżyli, a także szalone inicjatywy jak np. Bash TV, gdzie na wizji, walczymy z hordami przeciwników. Na upartego można porównać to z walkami na arenie, jednak tu odbywają się one w zupełnie innej scenerii. Na pewno w skórę naszego bohatera bardziej wczulibyśmy się gdyby gra była po polsku. Niestety jest tylko na komputerach PC. Na konsolach zabrakło nawet polskich napisów, gra jest w całości po angielsku.

Rage nie jest grą ani topową, ani rewolucyjną. Nie jest też obowiązkowym zakupem. Czy warto wydać na nią swoje 200zł? To zależy czego oczekujecie od tej gry. Fabularnie strasznie kuleje, ale nadrabia klimatem, grafiką i oszałamiającym udźwiękowieniem. Czy znudzi się po kilku godzinach? Model strzelania jest na tyle fajny, że id Software swoim tworem powinno na jakiś czas pozwolić na dobrą zabawę. Oczekiwałem nieco dłuższej kampanii, która jest trzonem gry, bo zadania poboczne, przynajmniej mnie, nie są w stanie wydłużyć czasu spędzonego z nią. Mimo to RAGE jest warte zastanowienia się nad zakupem. Jeśli ktoś lubi gry od id Software, tutaj zauważy szlif. Przyznam szczerze, że RAGE postawiłbym na półce niższej od tej z Killzone 3 i Crysis 2, dlatego że są to „tylko” dobra gra. Późną jesienią nie będzie miała szans ani z Battlefield 3, ani z Modern Warfare 3.

Ocena:

Nasza ocena: 7.5/10