Recenzja

Recenzja Avowed (PS5). Leniwy port i dalej niezła gra

Rozczarowanie dla fanów funkcji DualSense

Po roku oczekiwań, użytkownicy PlayStation mogą w końcu zasmakować wielkiego, Obsidianowego widowiska w klimatach fantasy. Produkcji, na którą wielu graczy czekało z wypiekami na twarzy, licząc na potężną odpowiedź na gry takie jak Skyrim czy Dark Messiah. Chociaż nie wszystkim oczekiwaniom udało się sprostać, to dumna, zielona osiemdziesiątka na Metacritic wskazuje na tytuł z rodzaju tych udanych. Czy wraz z premierą na PlayStation 5 średnia na ulegnie odczuwalnej zmianie?

Kolejny atak grzybów

W Avowed wcielamy się w rolę wysłannika imperatora Aedyru, który przybywa zbadać pogłoski o tajemniczej, sennej zarazie, jaka zbiera swoje żniwo na terenie Żyjących Ziem, na które to imperator, jak to jemu podobni mają w zwyczaju, ostrzy sobie zęby. Tak przynajmniej sądzą zamieszkujący Żyjące Ziemie tubylcy, którzy z wpływu Aedyru na ich ziemi, nie są przesadnie zadowoleni.

Szybko okazuje się, że zaraza wydaje się być powiązana z naszym bohaterem. W końcu jesteś nie byle kim, a boskim, czyli jednostką dotkniętą, czy zdaniem niektórych przeklętą przez istotę stojącą ponad zwykłymi śmiertelnikami. Efekty jej wpływu widać głównie w naszym wyglądzie, za sprawą narośli prezentujących się podejrzanie podobnie do tego, co zobaczyć można u dotkniętych senną zarazą ofiar.

Ilość informacji, frakcji i powiązań pomiędzy nimi, potrafi na początku nieco przytłoczyć. Uniwersum Pillars of Eternity, w którym osadzona jest gra, to prawdziwy kolos. W mojej ocenie twórcom i tak udało się przedstawić najważniejsze wątki i zależności całkiem sprawnie. Nie czułem się zagubiony czy niedoinformowany.

Główny wątek fabularny niczego nie urywa, ale miewa całkiem interesujące fragmenty. Fajnie, że nasze wybory mają odczuwalny wpływ na rozwiązanie całej historii. Po drodze niejednokrotnie przyjdzie nam zadecydować kogo oszczędzić czy z kim się sprzymierzyć.

Wiele ciekawych opowieści czeka też na nas w porozrzucanych na mapie notatkach i dziennikach, czy zadaniach pobocznych, jakich możemy się podjąć. Tutaj już poziom jest bardzo różny. Natkniemy się na sporo nudnych wypełniaczy, ale niejednokrotnie weźmiemy też udział w rozbudowanych misjach stawiających przed nami moralne wybory.

Moim największym zarzutem do całej historii jest to, jak bardzo wszystko tutaj jest czarno białe. Obsidian po raz kolejny pokazuje, że moralna szarość jest poza ich zasięgiem. Właściwie zawsze ograniczamy się do bycia kimś dobrym lub napędzanym rządzą mordu degeneratem. Bywa to zabawne, ale nie pozwala nam poczuć niejednoznacznych konsekwencji naszych decyzji.

Rasowy dyplomata

Zanim jednak przyjdzie nam całej tej historii zasmakować, będziemy musieli stworzyć naszą postać. Wcielić możemy się w przedstawiciela jednej z pięciu ras. Obok klasycznych ludzi i elfów, mamy tu też, na przykład, futrzastych orlan. Opcji związanych z wyglądem jest całkiem sporo, co powinno usatysfakcjonować wielu graczy, ceniących sobie ten aspekt.

Szkoda jednak, że rasa bohatera ma znikomy wpływ na resztę rozgrywki. Poza drobnymi modyfikatorami atrybutów, właściwie nigdy nie natknąłem się na wybory czy opcje zarezerwowane, na przykład, tylko dla krasnoludów. Zresztą, jeżeli granie jedną z ras nam się znudzi, możemy w każdym momencie udać się do obozu i zmienić wszystkie, związane z wyglądem wybory.

Cztery razy to samo poproszę

Struktura rozgrywki zbliżona jest do innych gier RPG z otwartym światem, choć otwartość w przypadku w Avowed jest mocno ograniczona. W trakcie przygody zwiedzimy cztery większe, oddzielone ekranami ładowania biomy, plus kilka znajdujących się za kolejnymi loadingami mniejszych lokacji w ramach każdego z nich. Czekają tu na nas kupcy, zleceniodawcy, wielu wrogów oraz pokaźna liczba pomniejszych miejscówek do samodzielnego zwiedzenia.

Bardzo szybko przyłączają się do nas towarzysze, którzy nie tylko wspomogą nas w trakcie walki, ale też podzielą się wieloma informacjami o świecie. Kompani znacznie uprzyjemniają zabawę. Często mają coś zabawnego bądź uszczypliwego do dodania, czy to podczas dialogów czy samej eksploracji. Nie każdy z nich jest jednak równie udany, więc na towarzystwo niektórych decydowałem się tylko wtedy, gdy zmuszały mnie do tego okoliczności.

W ramach każdego z biomów, pomijając zadania główne, czeka na nas około dziesięć do dwunastu misji pobocznych, pięć listów gończych (czyli bossów do ubicia) oraz dwie, trzy mapy skarbów. Same mapy są opcjonalne, bo przedmioty, do których wskazują drogę, możemy znaleźć samodzielnie.

W moim przypadku tak właśnie było, ponieważ kompleksowa eksploracja każdego zakamarku Żyjących Ziem wciągneła mnie niesamowicie. Szukanie rozsianych po mapie skrzynek ze skarbami to coś, co wyszło twórcom wyśmienicie. Duża w tym zasługa świetnego projektu lokacji oraz dobre zrozumienie tego, czego oczekują gracze. Podobnie jak w serii Gothic, jeżeli jakieś miejsce wydaje nam się interesujące, to zapewne czekać tam będzie na nas coś do zebrania.

Nagrody w Avowed często wynagradzają zbaczanie z głównej ścieżki. Raz trafimy na płonący miecz, innym razem na grymuar pełen potężnych zaklęć, a jeszcze innym na element pancerza, który nie tylko oferuje potężne bonusy, ale też świetnie wygląda. Chociaż przedmiotów faktycznie wyjątkowych znaleźć można sporo, to nie obyło się też bez nagród znacznie mniej pociągających jak złoto czy surowce do ulepszania sprzętu.

Dużą przyjemność czy to podczas misji, czy zwykłego zwiedzania, sprawiało mi wykorzystanie żywiołów. Aby dostać się do niektórych miejsc, często musimy ruszyć troszkę mózgownicą. Czasem ścianę wystarczy wysadzić, zaś innym razem będziemy musieli porazić prądem odpowiednie przełączniki. Często przydaje się też możliwość zamrażania, dzięki czemu stworzymy platformy na tafli wody, czy zniszczymy blokujące naszą drogę kraty.

Nie oczekujcie jednak od Avowed czegokolwiek więcej, niż zestawu misji i rozdzielającej je eksploracji. Po wykonaniu dostępnych zadań i zebraniu wszystkiego, co rozrzucono na mapie, nie ma tu absolutnie nic innego do roboty. W Skyrimie czy grach Rockstara możemy, na przykład, powalczyć z postaciami niezależnymi, natomiast tutaj zapomnijcie o jakiejkolwiek zabawie ze światem i rządzącymi nim mechanikami. To nie jest tego typu produkcja. Poza zawartością przygotowaną przez twórców pozostaje nam tylko pozbawiona życia makieta do zwiedzania.

Idziemy expić

Podczas zwiedzania i questowania, gromadzimy punkty doświadczenia, które co jakiś czas owocują kolejnym poziomem. Wraz z awansem zyskujemy po jednym punkcie do rozdania w atrybuty naszej postaci oraz w drzewko umiejętności jednej z trzech głównych klas (wojownik, łowca, mag). Te pierwsze dają nam pasywne bonusy i często brane są pod uwagę podczas rozmów. Drugie natomiast skupiają się na samej walce i działach dostępnych w jej trakcie.

Bardzo odczuwalne, zwłaszcza na początku zabawy, było dla mnie wolne tempo rozwoju bohatera. Punktów zdolności zawsze jest za mało i zanim będziemy w stanie nabyć wystarczająco dużo skilli, aby rozszerzyć nasze możliwości taktyczne, mija nieco zbyt dużo czasu.

Środki przymusu bezpośredniego

Walka to zdecydowanie jeden z najlepszych elementów Avowed. Jest szybka i intensywna, a jednocześnie znalazło się w niej miejsce na nieco taktycznego planowania. Wśród szerokiego wachlarza narzędzi mordu znajdziemy, między innymi, jedno i dwuręczne miecze oraz topory, łuki, pistolety, muszkiety, włócznie czy magiczne grymuary. Arsenał jest naprawdę imponujący. Zwłaszcza, że w większości nie są to proste podmianki tekstur, a bronie, którymi walka odczuwalnie się różni.

Podstawą systemu jest cios lekki i ładowany, blok lub parowanie, oraz uniki. Do tego dołożyć należy całkiem sporą liczbę umiejętności aktywnych, z jakich możemy skorzystać oraz modyfikatorów samego uzbrojenia. Przykładowo, strzelając do stojących w kałuży wrogów elektrycznymi pociskami, wyrządzimy im znacznie większą krzywdę, a okładając zaklętym mroźną magią toporem, będziemy mogli dosłownie roztrzaskać ich na kawałki.

Nasze akcje ograniczają w pewnym stopniu wytrzymałość, z jakiej korzystają standardowe manewry, oraz energia, zasilająca zdolności magiczne. Z jednej strony powstrzymuje nas to przed nadużywaniem najpotężniejszych umiejętności, ale z drugiej jest jej na tyle pod dostatkiem, że nie wymusza się na nas przesadnego jej oszczędzania.

Okazji do starć nie brakuje. Avowed to zdecydowanie bardziej gra nastawiona na akcję niż odgrywanie postaci. Na arenach znajdziemy też rzeczy typu wybuchające beczki, które tylko czekają, aż zrobimy z nich użytek. Natomiast gdy zrobi się nieco zbyt chaotycznie, możemy otworzyć okno dające nam szybki dostęp do prowiantu czy zdolności naszych towarzyszy i zaplanować nasz kolejny ruch.

W tym jak przyjemnie się w Avowed walczy, ważną rolę odgrywa niewątpliwie świetnie wykonane unikalne uzbrojenie, jakie zbieramy w trakcie naszej podróży. Nawet wśród tej samej klasy wyposażenia, odczucia pomiędzy dwiema brońmi potrafią być skrajnie różne. Eksperymentowanie z nimi dawało mi masę frajdy.

Coś blado wyglądasz

Strona wizualna Avowed nie jest szczytowym osiągnięciem technologicznym. Napędzający produkcję Unreal Engine 5 pozwala na wiele, ale trudno nie oprzeć mi się wrażeniu, że pod względem zaawansowania, jest jej znacznie bliżej poprzedniej aniżeli obecnej generacji. Na PlayStation 5 dostępne mamy trzy tryby graficzne. Jakość w 30 fps, wydajność w 60 oraz balans plasujący się gdzieś pomiędzy. Chociaż grałem na wersji Pro konsoli, to nie zauważyłem żadnej dedykowanej dla niej opcji.

Większość czasu spędziłem w trybie 60 klatek, w którym zdecydowanie zbyt często gra wygląda po prostu brzydko. Wydaje się wyprana z kolorów, rozmazana, a lokacjom bardzo brakuje detali, które magicznie pojawiają się w trybie jakościowym.

Żyjące ziemie w 30 klatkach potrafią pokazać pazur. Nadal jednak nie jest to poziom, który tłumaczyłby tak żałosną wydajność. Gdybyśmy jeszcze dostali tutaj duży, otwarty świat, to może mógłbym to zrozumieć, ale Avowed to zestaw lokacji połączonych ekranami ładowania. Fajnie, że można pograć płynniej, ale optymalizacja jest tutaj do poprawy.

Doceniam jednak, że tam, gdzie technologia niedomaga, sytuację ratuje sam projekt świata. Dzięki temu nawet w rozmazanych 60 klatkach czeka na nas wiele imponujących widoków. Czuć, że jesteśmy w fantastycznym, przepełnionym magią świecie.

Piękne słowa

Muzycznie produkcji nie udało się mnie zachwycić. Chociaż ukończyłem ją dwukrotnie, to żaden towarzyszący przygodzie utwór nie zapadł mi w pamięć. Nie zdarzyło mi się jednak nigdy muzyki wyciszyć, więc uważam ją za bardziej niż przyzwoite dopełnienie tego, co obserwowałem na ekranie.

Na pochwałę zasługują jednak aktorzy. Wiele dialogów słuchało mi się tu naprawdę dobrze. Na tyle, że chociaż je pamiętałem, to z przyjemnością posłuchałem ich po raz kolejny bez przewijania kwestii.

Funkcje PlayStation 5 nas nie interesują

Szkoda, że po roku oczekiwania, poza przeportowaniem na konsolę PlayStation 5, nie doczekaliśmy się żadnych ulepszeń wykorzystujących moc tego sprzętu. Możliwości kontrolera DualSense zostały kompletnie pominięte, podobnie jak szybkość dysku SSD, bo ekrany ładowania są tutaj irytująco długie. Uwagę zwracają też błędy w tłumaczeniu, widoczne kreatorze postaci.

Dalej tylko solidnie

Avowed niewątpliwie nie jest produkcją dla każdego. Niektóre uproszczenia i decyzje gameplayowe, na jakie zdecydowali się twórcy, zaowocowały gigantyczną falą negatywnych opinii.

Z perspektywy czasu sądzę jednak, że największym problemem jest to, że odbiorcy czekali na coś innego, niż ostatecznie dostaliśmy. Nie uważam, że jest to tytuł wybitny, ale gra sporo rzeczy robi naprawdę dobrze.

Walka daje mnóstwo satysfakcji, projekty poziomów robią wrażenie, a eksploracja świata bawi i odpowiednio nagradza nasze wysiłki. Fabularnie też jest bardzo solidnie. Może nie na tyle, żeby śledzić wydarzenia z zapartym tchem, ale po drodze czekają na nas zarówno zabawne, jak i zaskakujące zwroty akcji.

Boli jedynie fakt, że deweloperzy nie włożyli więcej wysiłku w to, aby Żyjące Ziemie były faktycznie żyjące i autentyczne. Przynajmniej na tyle, na ile to możliwe w ramach tego uniwersum. Zbyt często czuć niestety, że jesteśmy samotnym bohaterem zwiedzającym całkiem ładną, ale jednak jedynie makietę, wypełnioną niemrawymi manekinami.

Za udostępnienie gry do recenzji dziękujemy firmie Microsoft.

Podsumowanie

Gra
  • Satysfakcjonująca walka
  • Ładne projekty lokacji
  • Świetna eksploracja
  • Sporo ciekawych historii
  • Bogaty arsenał
  • Dobrze odegrane dialogi
Nie gra
  • Technicznie kiepska
  • Długie czasy ładowania
  • Błędy w tłumaczeniu
  • Brzydki tryb 60fps z poprzedniej epoki
  • Powtarzalna zawartość
  • Zmarnowany potencjał DualSense
  • Świat to makieta
Artyzm
Dźwięk
Gameplay
Fabuła
Werdykt: 3.5/5
"Między dobrą a przeciętną"
go-stargo-stargo-stargo-stargo-star
go-stargo-stargo-stargo-stargo-star

Rok oczekiwania na Avowed zaowocował portem, w którym nie czuć napracowania.

Platformy:
Czas czytania: 11 minut, 51 sekund
Komentarze
Dodaj nowy komentarz:
...
Twój nick:
Twój komentarz:
zaloguj się

Ta strona korzysta z reCAPTCHA od Google - Prywatność, Warunki.


Treści sponsorowane / popularne wpisy: