Znasz już nasz Growy Radar Cenowy?
Znasz już nasz Radar Cenowy? Znajdziesz tam najniższe ceny gier spośród 40+ sklepów internetowych »
Recenzja

Recenzja: LEGO Mario - podstawka, Mistrzowskie Przygody i Bagno Wigglera

Niedawno w sklepach pojawiła się druga seria klocków bazujących na przygodach hydraulika, a na lato zapowiadana jest trzecia seria. Jak wypadają?

O zestawach LEGO Mario pisałem już na stronie kilka razy, nadeszła jednak przyjrzeć się temu co oferują nieco bliżej.

Przypomnę tylko, że LEGO Mario to nowa seria duńskich klocków oparta na licencji Nintendo, która z pomocą interaktywnej figurki słynnego hydraulika, oraz opcjonalnie dodatkowych zestawów, pozwala na odtworzenie realiów gry i zbudowanie własnych etapów, bez korzystania z telewizora i konsoli, chociaż wciąż z odrobiną elektroniki.

Pierwsza seria LEGO Mario pojawiła się na rynku w sierpniu 2020 roku i składa się z:
- Przygody z Mario - Zestaw Startowy (samowystarczalny; wymagany do zabawy z pozostałymi zestawami)
- Toad szuka skarbu
- Twierdza strażnicza
- Tarapaty w forcie Whompa
- Megazjeżdzalnia Piranha Plant
- Ostrzał Banzai Bill
- Pustynny Pokey
- Yoshi i dom Mario
- Walka w zamku Bowsera
- 4 kostiumy: Helikopterowy Mario / Mario budowniczy / Mario kot / Ognisty Mario.
- 10 zestawów przeciwników (losowo w paczkach): Paragoomba, Fuzzy, Spiny, Buzzy Beetle, Bullet Bill, Bob-omb, Eep Cheep, Blooper, Urchin lub Peepa

W drugiej serii wydanej na początku 2021 dodano natomiast:
- Trujące bagno Wigglera
- Spadający Thwomp
- King Boo i nawiedzone podwórze
- Zawikłane zadanie Piranha Plant
- Spotkanie z Chain Chompem w dżungli
- Mistrzowskie przygody - zestaw twórcy
- 2 kostiumy: Mario pingwin / Mario szop (tanuki)
- 10 zestawów przeciwników (losowo w paczkach): Huckit Crab, Spiny Cheep Cheep, Ninji, Foo, Parachute Goomba, Para-Beetle, Poison Mushroom, Thwimp, Fly Guy i Bone Goomba.

Są jeszcze dwa unikalne zestawy - Monty Mole & Super Grzyb i Specjalna kryjówka Toada. Te są jednak nie były dostępne w normalnej dystrybucji i generalnie ciężko je dostać.

Galeria

Wiadomo też, że jeszcze w tym roku, latem, wyjdzie 8 nowych zestawów (z czego dwa to być może nowe kostiumy), oraz kolejny zestaw losowych postaci. Na razie brak jednak więcej szczegółów, a domniemania bazują na zarezerwowaniu przez LEGO numerów tych zestawów i przypisaniu do numerków sugerowanych cen.

Jak widać, zestawów jest sporo, a ich niesłabnąca popularność powoduje, że część z nich jest już nie do kupienia (zestaw podstawowy przez kilka miesięcy nie był dostępny na półkach sklepów, zapewne LEGO produkowało wtedy drugą partię).

Dzięki polskiemu oddziałowi LEGO miałem okazję sprawdzić w praniu trzy zestawy: Startowy, oraz dwa z najnowszej serii - Mistrzowskie Przygody i Trujące bagno Wigglera.

Przygody z Mario

Najważniejszym zestawem z całej trójki którą miałem okazję sprawdzić jest oczywiście Zestaw Startowy - bez niego kupowanie jakiegokolwiek innego zestawu nie ma sensu (chyba, że w celach kolekcjonerskich, a nie do zabawy). Ważne jest jednak to, że LEGO przy okazji tej serii nie zrobiło skoku na nasze portfele i zamiast jedynie sprzedawać samą figurkę Mario, w zestawie startowym mamy faktycznie wszystko czego potrzeba do zabawy i to na więcej niż jeden sposób.

Przede wszystkim - to figurka Mario. Zasilana dwiema bateriami AAA, wyposażona jest w dwa ekrany LCD (jeden na oczy, jeden na brzuch), głośnik, mikro-kamerę która jest w stanie odczytywać kolorowe kody kreskowe i podłoża, światło LED do tej kamery, które pozwala bawić się w każdych warunkach (trzeba pilnować aby dzieci nie świeciły nią po oczach), akcelerometry pozwalające wykrywać skoki i obroty, oraz Bluetooth. Mario może więc dostawać aktualizacje, ale bluetooth służy też do oznaczenia w aplikacji które zestawy już posiadamy (i otwierania instrukcji ich składania), czy też do zapisywania rekordów zebranych monet.

Jak działa sama zabawka? Zasada jest prosta - Mario dzięki skanerowi może odczytywać specjalne kody kreskowe, więc w każdym z zestawów jest kilka klocków które takowe zawiera. Zestaw podstawowy oferuje przede wszystkim dwa najważniejsze - klocek startowy (umieszczany w znajomej zielonej rurze), oraz klocek mety, który można umieścić koło flagi z wizerunkiem Bowsera (lub tam gdzie ma być meta). Pozostałe naklejki dzielą się na trzy kategorie - przeciwnicy (zazwyczaj umieszczane na głowach lub plecach figurek), przeszkody (zazwyczaj mają rozmiar 4x4) i skrzynki (te są podobne do tych umieszczanych na przeciwnikach). Oczywiście jak to w LEGO - nic nie stoi na przeszkodzie, aby je przyczepić gdziekolwiek indziej. Co ważne, naklejki są już fabrycznie przytwierdzone i to tak porządnie, więc nie trzeba się martwić, że przyłożymy je krzywo. Są też wykonane z cienkiego plastiku zamiast folii, więc powinny być wytrzymałe na uderzenia w czasie zabaw i farba nie powinna znikać.
Aby rozstawić wszystko, trzeba skorzystać z instrukcji - której w pudełku nie ma. Jest tylko ulotka która informuje o konieczności pobrania aplikacji Mario, oraz o tym który klocek należy zeskanować, aby dostać dalsze instrukcje. Z poziomu aplikacji, po połączeniu przez Bluetooth przechodzimy przez kolejne etapy budowy, a przy okazji po każdym z nich pojawia się film instruktażowy co z danymi elementami można zrobić, oraz jak zdobywać za ich pomocą punkty. Generalnie jest to więc połączenie tutoriala z budowaniem. Zaletą tego rozwiązania jest fakt, że na ekranie telefonu można obracać instrukcję LEGO, więc jest ona wygodniejsza od wersji papierowej, a animacje pomogą dzieciakom złożyć zestaw i nauczą kolejnych ruchów.

Po zmontowaniu wszystkiego, co zajmuje z 15-20 minut, można zabrać się za zabawę. W podstawowym zestawie otrzymujemy całkiem sporej długości trasę, na której co prawda jest tylko jedna skrzynka, ale pojawia się też chociażby Goomba którego trzeba pokonać (skokiem na głowę), mamy okazję przewrócić wieżę na której siedzi Bowser Jr. (jego pokonanie wymaga kilku skoków na plecy), oraz są aż dwa wyzwania balansowania. Pierwsza to latająca chmurka na której zbieramy monety tak długo jak Mario nie spadnie, ale tylko pod warunkiem, że będziemy nią ruszać (to jedno z miejsc gdzie działają akcelerometry), a druga to obrotowa równoważnia, która działa podobnie. W przeciwieństwie jednak do chmurki nie ma w niej Legowych "oczek" (studów) do których Mario mógłby się przyczepić, bardzo łatwo więc go zrzucić/przewrócić - mimo, że całość tym razem stoi na ziemi. Figurka jest do upadków jak najbardziej przystosowana, bo wyświetla nawet stosowne animacje i zmienia melodię.
Mario reaguje też na podłoże na jakim staje - zestaw startowy zawiera ich aż trzy - trawiaste, wodne i lawę - stawanie na tej ostatniej odejmuje nam punkty, trzeba więc skakać po kamieniach. Oczywiście wykrywanie działa na dowolnych klockach (a więc takich spoza zestawu), a nawet na kolorowym papierze. Można więc zaszaleć tworząc etapy.


Mario generalnie jest skonstruowany tak, że poza klockami z kodami, monety można zdobywać głównie skacząc - aczkolwiek na to wpływa też jaki kostium mamy. Niektóre pozwalają np. zdobywać monety chodząc po konkretnej powierzchni, czy też - jak w przypadku kota, którego dokupiłem - biegając po ścianach. Na przejście etapów mamy 60 sekund od momentu wejścia na klocek w rurze startowej i gdy nadepniemy na "metę", podliczone zostają nam zdobyte punkty (w tym te za pozostały czas). Jeśli mamy podłączoną aplikację wynik można zapisać, wraz ze zdjęciem toru który wykonujemy telefonem/tabletem.


Zestaw startowy jest więc tak naprawdę zestawem niezwykle kompletnym i sam w sobie i tak może wystarczyć dziecku na długie godziny. Dorosłym w sumie też, bo wiadomo, że LEGO jest dla każdego. Co ciekawe, chociaż pudełko sugeruje, że minimalny wiek to 6-7 lat, zestawami świetnie bawiła się nie tylko moja 5-letnia córka, ale nawet ta… 2,5-letnia. Od razu intuicyjnie wiedziała jak włączyć Mario za pomocą guzika na plecach, że trzeba wskakiwać tam gdzie są kody, a nawet odkryła, że… Mario zacznie chrapać gdy położymy go na 30 sekund w pozycji leżącej.

Jeśli jednak dzieci zakochały się w zabawce, a zestaw startowy w którym wszystkie 12 sekcji można dowolnie przestawiać się znudzi, nie pozostaje nic innego jak dodać…

Rozszerzenia

Na chwilę obecną zabawę można rozszerzać za pomocą:
- 14 zestawów dodatkowych
- 6 kostiumów
- 20 dodatkowych przeciwników (niestety te z serii 1 już się wyprzedały i osiągają chore ceny)

Mój pierwszy zarzut w tej recenzji skieruję właśnie w stronę kostiumów, na które składa się czapka, spodnie, oraz dwie małe platformy plus 5-6 małych klocków do połączenia podstawki i ozdobienia jej (np. kwiatkiem). Mimo, że te zastawy są tak ubogie, kosztują około 20% zestawu startowego. Tak jak więc zestaw startowy z figurką jak na LEGO (do tego wypakowane elektroniką) jest niesamowicie tani, tak moim zdaniem kostiumy powinny być sprzedawane w tej cenie w dwupaku. Zwłaszcza, że poza wciśnięciem innych z czterech pinów na brzuchu Mario, aktywując tym samym nowe dźwięki lub inne zachowanie - nie robią nic więcej (swoją drogą - jeśli zdejmiemy mu spodnie gdy jest włączony, krzyczy słynne włoskie "Mamma mia!"...). To niemalże takie DLC w stylu złotej zbroi dla konia.

Zestawy losowych przeciwników kosztują mniej więcej tyle ile losowe zestawy wszystkich minifigurek LEGO - da je się dorwać między 15 a 20zł. Zawierają albo totalnie inne stworki niż te w zestawach, albo przynajmniej odróżniają się one minami. Zdecydowanie najfajniejsze były te z 1 serii (ale niestety wyprzedały się na całym świecie), druga zaczyna sprawiać wrażenie pewnego deja vu, jestem więc ciekaw co przyniesie trzecia. Generalnie to fajny dodatek, bo mniejsze zestawy mają zazwyczaj po 1-2 przeciwników, więc ich większa ilość urozmaica zabawę - zwłaszcza gdy zostanie nam parę wolnych platform po łączeniu kilku zestawów. Tutaj mój drugi zarzut - o ile przeciwników raczej nie brakuje, tak po dokupieniu tych losowych bardzo, ale to bardzo czuć, że we wszystkich zestawach jest zdecydowanie za mało skrzynek, z których słynęła gra. Właśnie te małe paczki to świetna okazja, aby dodać ich nieco więcej, bo na 14 zestawów skrzynek jest (jeśli żadnej nie przegapiłem) raptem 10, z czego 3 w zestawie "Mistrzowskie przygody", do którego recenzji tym sposobem dobrnęliśmy.

Mistrzowskie Przygody - zestaw twórcy



Zestaw twórcy, co zdradza jego nazwa, w przeciwieństwie do pozostałych nie prezentuje żadnej konkretnej lokacji okraszonej kojarzącą się z nią postacią, zamiast tego wprowadza wiele małych elementów którymi można ozdabiać i łączyć pozostałe zestawy, oraz wprowadza nowe mechaniki.
Pierwsza z nich, to nowa rura startowa - która skraca zabawę o 30 sekund. Zestaw posiada jednak dodatkowe skrzynki, które pozwalają przedłużyć zabawę - więc jest to element mający wprowadzić nieco dreszczyku do rozgrywki. Ma jeszcze jedną zaletę - jeśli bawimy się z dziećmi i widać przewagę rodziców, to można ustalić regułę, że osoby które lepiej sobie radzą korzystają z "wyższego poziomu trudności".
Druga mechanika którą wprowadza ten zestaw - to wehikuł pozwalający programować klocki!.


Sama już jego konstrukcja jest ciekawa i wiele dzieci zaciekawi jak to się dzieje, że bez użycia baterii całość się nie tylko się obraca, ale mamy tu nawet wyrzutnię klocków (i to bez sprężyny!). Przyznam, że sposób połączenia klocków który za tym stoi zaskoczy niejednego swym geniuszem, wykorzystującym prawa fizyki (i fakt, że cięższe klocki muszą opaść na swoje miejsce). Zasada działania maszyny jest prosta - wkładamy jedną z trzech skrzynek do środka, stawiamy Mariana na górze (gdy aktualnie nie przechodzi żadnej trasy), naciskamy czerwony klocek i po chwili zaczyna się programowanie - obrót w lewo i prawo pozwala zmieniać powerupy które znajdziemy w danej skrzynce, bądź zwiększać/zmniejszać dodatkowy czas ze skrzynki z zegarem.
Poza tym, zestaw zawiera mnóstwo łączników, trawników, parę "murowanych" podstawek i kilka ciekawych wieżyczek na lawie. Do tego jeszcze czterech przeciwników - Goomba, Bob-omba, Koopa Paratroopa i Larry. Zestaw zdecydowanie polecany dla osób które już mają przynajmniej jeden dodatkowy i ciągle im mało, lub właśnie chcą zmodyfikować swoją rozgrywkę i wprowadzić do niej poziomy trudności.

Trujące bagno Wigglera



Drugi zestaw to moim zdaniem najfajniejszy z całego drugiego "sezonu" Mario. Bagno Wigglera wprowadza nowy kolor klocków (wymagana aktualizacja przez bluetooth, jeśli kupiliście starter w zeszłym roku) - fioletowy "szlam". Mario może po nim chodzić, ale po chwili zakręci mu się w głowie. Najfajniejsza część to jednak platforma za pomocą której możemy "machać" Wigglerem - jeśli zrobimy to dostatecznie mocno, jego ogon uderzy w klocek który spowoduje otwarcie się zwodzonego mostu, którym można dotrzeć na tratwę pozwalającą opuścić bagno. Jest tu też skrzynka z powerupem który powoduje, że stajemy się przez jakiś czas nietykalni (lub leczy zatrucie, jeśli takowego się nabawimy po drodze). To kolejny z zestawów, przy którym dzieci dziwią się, jak działa on bez baterii - a designerzy LEGO udowadniają, że klocki potrafią wiele - mechanika otwierania mostu zaskakuje nawet po tym, gdy wiemy już jak on działa. Do zestawu mam w sumie dwa zarzuty - na gładkich podłogach cała wysepka niestety nieco się ślizga gdy machamy Wigglerem i trzeba przytrzymać całość mocno ręką, co jest nieco niewygodne. Drugi - w tym zestawie ponownie jest Koopa Paratroopa i Goomba, więc łącznie z dwoma poprzednimi zestawami i moim prywatnym zakupem jednej z losowych paczek, mam teraz już cztery czy pięć małych brązowych kurdupelków i dwa latające. W Paratroopach wybitnie słabo trzymają się też skrzydła - jak na LEGO jest to wręcz nietypowe.

Osobiście na trzeci dodatkowy zestaw wybrałbym, zależnie od funduszy, albo Pustynny Pokey, gdzie Mario za pomocą obrotowego młota rozwala kolejne sześciany składającego się z czterech części Pokeya (znów akcelerometr w grze i o dziwo figurka świetnie wykrywa moment uderzenia), albo zamek z Bowserem, głównym bossem, który zawiera ponad 1000 klocków i sporo ruchomych elementów.

Podsumowanie

Seria z Mario daje naprawdę dużo możliwości i łączy nowoczesne technologie (aplikacja mobilna i bluetooth, czytnik kodów, LCD, dźwięki) z mechaniką niewymagającą elektroniki i zdecydowanie rozwija wyobraźnię (nawet starzy wyjadacze LEGO znajdą tutaj parę ciekawych rozwiązań).

To czego zdecydowanie mi brakuje, to zestawy z Luigim i księżniczką Peach - liczę, że trzecia partia zabawek będzie zawierać te ikoniczne postaci, zwłaszcza, że przecież Bowser pojawił się już w pierwszych pudełkach, a jego syn jest elementem tego podstawowego. Już nie wspomnę o tym, gdyby poza Mario pojawiła się druga interaktywna postać i pozwoliła np. na równoległą zabawę dwójki dzieci, co totalnie podwoiło by liczbę frajdy.
Fajnie by było gdyby aplikacja służyła też za coś więcej niż tylko wirtualny hub zliczający nasze zabawki, oraz możliwość powiązania wyników ze zdjęciem naszej pracy. Można co prawda podpatrzeć gotowe przykłady i tory które zbudowali inni, ale fajnie byłoby widzieć tutaj nieco więcej interakcji, albo np. dodać jakieś elementy AR niczym w serii Hidden Side - większość platform w zestawach jest na tyle unikalna i łatwa do odróżnienia po kolorach, że raczej jest to wykonalne.
Coś przydałoby się też zrobić z kostiumami, bo te zestawy mają nieproporcjonalną do ceny zawartość - jak już pisałem, dwupaki w tej samej cenie byłyby znacznie bardziej do zniesienia.
No i zdecydowanie brakuje bloczków które w grze niszczył Mario, zdobywając monety i powerupy - myślę, że każdy zestaw powinien zawierać przynajmniej 2x po klocku z monetą i jeden inny. LEGO nie może też zdecydować się, jaki wymiar mają mieć bloczki - niektóre zestawy dostały podkładki pod wszystkie z nich, w niektórych podkładki mają tylko te interaktywne.

LEGO mimo wszystko trafiło tą serią w dziesiątkę, nawet jeśli nie każdy zestaw spodoba się każdemu - ale właśnie tak ma być, stąd taka różnorodność, aby każdy znalazł coś dla siebie i nie musiał kupować wszystkiego - a to, że zestaw startowy jest tak bogaty i stanowi zarówno zamkniętą całość jak i jedynie początek zabawy, to naprawdę ukłon w stronę klientów. W dzisiejszych czasach bowiem coraz częściej zdarza się, że serie zabawek z dodatkami wręcz wymagają dokupienia kolejnych pudełek gdyż inaczej zdają się być wykastrowane (np. LEGO Dimensions takie było). Tutaj natomiast nie czuć tego nacisku, a dodatkowo - mimo, że to produkty na licencji Nintendo - na tle innych zestawów, te moim zdaniem należą do jednych z tańszych - połowę da się wyrwać w wielu sklepach poniżej stówki. No i najważniejsze - to LEGO, więc sami możemy dobudować sobie do tego co chcemy. Na dzień dzisiejszy mocne 4.5/5, ale jeśli trzeci sezon zaoferuje jeszcze jedną interaktywną postać, jestem skłonny zaktualizować tę ocenę (i uszczuplić zasoby mojego portfela).

Podsumowanie

Gra
  • zestaw startowy pozwala na kompletną zabawę
  • ogromny wybór nieobowiązkowych dodatków
  • fanserwis dla miłośników Mario aż kipi bokami
  • Aplikacja jest wymagana raz, a potem całkowicie opcjonalna
Nie gra
  • gdzie Luigi i Peach?
  • ceny kostiumów zdecydowanie za wysokie
  • w zestawach mogłoby być więcej klocków-skrzynek z odpowiednią naklejką
  • bez telefonu/tabletu ani rusz
Artyzm
Dźwięk
Gameplay
Fabuła
Werdykt: 4.5/5
"Jedna z najlepszych"
go-stargo-stargo-stargo-stargo-star
go-stargo-stargo-stargo-stargo-star

Chociaż bez pada i telewizora, LEGO Mario wciąż pozwala na zabawę przypominającą grę.

Za 3 zestawy omówione w recenzji dziękuję firmie LEGO.


Tagi:
Platformy:
Czas czytania: 16 minut, 3 sekund
Komentarze
Dodaj nowy komentarz:
...
Twój nick:
Twój komentarz:
zaloguj się

Ta strona korzysta z reCAPTCHA od Google - Prywatność, Warunki.


Treści sponsorowane / popularne wpisy: