Studio The Game Bakers już od dekady dostarcza wyjątkowo oryginalne produkcje niezależne. Choć zapewne mało kto kojarzy zespół z nazwy, ciężko nie pamiętać jak wielkim sukcesem było Furi, czyli dynamiczny boss rush z 2016 roku oraz Haven, romantyczna gra akcji o dwóch kochankach, którzy pomimo przeciwności losu próbują pozostać razem. Każdy projekt tego studia jest inny, a jednocześnie na swój sposób całkowicie niezwykły. Zaskoczeniem nie okazał się więc fakt, że najnowszy tytuł tych twórców ponownie zamierza zaskoczyć graczy.
Cairn to opowieść o legendarnej alpinistce, która decyduje się podjąć próbę wejścia na śmiertelny szczyt góry Kami. Potężny i dotąd niezdobyty dziewięciotysięcznik jest prawdziwym wyzwaniem, gdzie każdy kolejny ruch powinien być rozważnie zaplanowany, a upadek bez przygotowanej asekuracji prawie na pewno zakończy się śmiercią. Rozgrywka skupia się tylko na tej jednej górze, a wielodniowa przeprawa powinna zająć nam około dziesięciu do dwunastu godzin realnej rozgrywki.
Ambicja czy może szaleństwo?
Główną bohaterką opowieści jest Aava, młoda, szalenie zdeterminowana i zagubiona kobieta, która podejmuje swoje największe wyzwanie w historii i próbuje dokonać niemożliwego, wspinając się na sam czubek góry Kami. Przez większość przeprawy jej jedynym towarzyszem będzie robot wspinaczkowy Climbot, który potrafi chodzić po ścianach i odzyskiwać wykorzystane haki asekuracyjne. Ma on także możliwość komunikacji głosowej, dzięki której alpinistka może porozumiewać się ze swoim agentem i partnerką życiową.
Mogłoby się wydawać, że tak samotna rozgrywka będzie pozbawiona głębszego sensu, jednak twórcom świetnie udało się wpleść dodatkowe wątki, które sprawiają, że historia ma znacznie cięższy wymiar. Aava jest postacią wewnętrznie skonfliktowaną, której pasja dawno przerodziła się w formę ucieczki przed resztą świata. Jej ambicja zagraża wszystkiemu, co do tej pory osiągnęła. Wielu graczy może mieć problem z polubieniem tak charakternej bohaterki, ale to świadomy wybór twórców. Na tym etapie jedynym, co nadal ma dla niej znaczenie, jest dotarcie na szczyt.
Góra Kami była dawniej domem dla wielu ludzi, więc na różnych etapach podróży będziemy mogli spotkać pozostałości kulturowe po tamtejszej społeczności. Czasem są to proste notatki rozszerzające wiedzę o świecie, ale wielokrotnie trafimy również na niezwykle imponujące konstrukcje architektoniczne wykute w skale. Podczas wspinaczki zdarzy nam się także spotkać inne postaci, które z różnych powodów zdecydowały się pozostać na górze, a interakcja z nimi może zaowocować zdobyciem bardzo przydatnych przedmiotów. Wielokrotnie na naszej drodze spotkamy także szczątki tych, których wyprawa nie zakończyła się sukcesem.
Krok za krokiem! Jeszcze tylko cztery tysiące metrów
Na rynku znaleźć można co najmniej kilka mniejszych produkcji opartych na mechanice wspinaczki. Mamy m.in. kooperacyjne i mocno satyryczne Peak, proste i skupione na narracji Jusant, a także bardziej realistyczne i wymagające New Heights, jednak to właśnie Cairn wydaje się złotym środkiem między rozrywką a symulacją. Podchodząc do ściany, przechodzimy w tryb wspinaczki, w którym naprzemiennie sterujemy każdą z kończyn. Zawsze powinniśmy szukać punktu zaczepienia, dzięki któremu ręka lub noga nie zsunie się w dół. Podczas planowania ścieżki musimy więc logicznie podejść do każdego etapu szlaku, tak aby był on możliwy do ukończenia. Do celu prowadzi wiele ścieżek o różnym poziomie trudności, więc warto wybrać tę, która wydaje się nam najbardziej odpowiednia.
Bez oparcia ręki lub nogi o inny punkt, ciężar ciała przenoszony jest na pozostałe kończyny, co wpływa na wytrzymałość bohaterki i szybko może prowadzić do jej upadku. W takim przypadku pomóc może natomiast magnezja wspinaczkowa, która czasowo zwiększa chwyt i pozwala przedostać się przez bardziej wymagające fragmenty bez idealnego zaczepienia. Ściana oczywiście nie jest płaska, więc każdy etap wspinaczki jest inny. Natrafimy na proste ustępy, gdzie nogi mogą łatwo odpocząć, a także na niebezpieczne przewieszenia czy zacięcia, znacząco osłabiające wytrzymałość Aavy.
W takich momentach warto rozważyć wwiercenie haka, który zamortyzuje upadek i uchroni nas przed śmiercią oraz ponownym powtarzaniem całego etapu. Liczba haków jest jednak limitowana, a ich skuteczność ograniczana za pomocą sekwencji QTE, więc należy rozważnie podchodzić do ich wykorzystania. Nie w każdy fragment skały da się wbić hak, więc niektóre fragmenty ściany mogą być szczególnie stresujące. Dodatkowo rozgrywka oferuje także pełen cykl dnia i nocy, wraz z systemem pogodowym. Kiedy zapada noc, widoczność staje się bardzo ograniczona, a opady deszczu osłabiają chwyt, więc jest to kolejny czynnik, który należy mieć na uwadze przed podjęciem długiego etapu wspinaczki.
Jest to bardzo zaawansowany model poruszania się, więc nie mogło obyć się bez kilku problemów, które momentami mogą zaburzać rozgrywkę. Siłą rzeczy podczas wspinaczki widzimy jedynie plecy Aavy oraz zbliżenie na ścianę. W efekcie nie zawsze dobrze widać, którą kończyną poruszamy, a szybkie przeklikiwanie może zakończyć się utratą staminy i upadkiem. W celu ułatwienia w opcjach dostępności znalazła się możliwość podświetlenia aktywnej kończyny, jednak jest to wybór, który negatywnie wpływa na immersję i wizualną stronę gry. Nie jest to szczególnie duża wada, a raczej zarzut, którego trudno byłoby uniknąć w tego typu gatunku.
Często zawodzi także fizyka gry, przez co Aava może wykonywać nierealistyczne pozy, które nawet w przypadku człowieka z gumy na takim etapie podróży powinny skończyć się śmiercią. Czasem gra niepoprawnie wykrywa naszą pozycję, przez co normalna ścieżka nadal traktowana jest jako sekwencja wspinaczkowa. Prowadzi to do bardzo pokracznych animacji, w których kobieta próbuje się utrzymać na zwykłej płaskiej podstawie. Tryb można wyłączyć przez odskoczenie od ściany, jednak zdarzyło mi się, że ruch ten był tak odległy, że bohaterka skoczyła do tyłu prosto w przepaść.
Biwak na wysokości
Zdobycie szczytu Kami to wielodniowa wyprawa, więc aby przetrwać, musimy także odżywiać się i utrzymywać optymalną temperaturę. Stale musimy monitorować cztery statystyki, czyli zdrowie, głód, nawodnienie oraz temperaturę ciała. Szczęśliwie na szlaku znaleźć można wiele różnych surowców oraz jedzenie pozostawione przez innych wspinaczy. Wodę można przechowywać w pustych bidonach i butelkach, a następnie wykorzystywać do gotowania sycących potraw. Ciepło natomiast zapewnią gorące posiłki oraz spędzanie czasu w namiocie, który jest również jedynym sposobem zapisu rozgrywki.
Rozbijając obóz, otrzymujemy dostęp do wielu dodatkowych opcji, które pozwalają lepiej zaplanować kolejne godziny spędzone na ścianie. Zgromadzone odpady możemy przerabiać na dodatkową magnezję, sprawdzimy nadchodzące zmiany pogody, ugotujemy bardziej zaawansowane posiłki, a także naprawimy zniszczone haki. Obozy można rozkładać tylko w wyznaczonych miejscach, więc nie ma możliwości zapisywania rozgrywki w dowolnym momencie. Jeśli ktoś potrzebuje takiej funkcji podczas pokonywania trudnych segmentów wspinaczkowych, to może skorzystać z opcji cofania czasu na łatwym poziomie trudności.
Każdy przystanek to punkt widokowy
Tytuł wyróżnia także specyficzna oprawa graficzna, która miesza elementy realizmu z kreską w stylistyce komiksowej, co prawdopodobnie wiąże się z udziałem artysty Mathieu Bableta w procesie produkcji. Choć jest to estetyka, która nie każdemu przypadnie do gustu, to nie sposób odmówić twórcom artyzmu. Projekt góry wraz z elementami architektonicznymi momentami zapiera dech w piersi i aż zachęca do włączenia trybu fotograficznego. Świetnie wypada także oświetlenie, które widocznie różni się w zależności od pory dnia i pogody. Jednocześnie muszę przyznać, że nie pokochałem modeli postaci, które być może dobrze wpisują się w stylistykę artysty, ale mocno odrzucają mnie ze względu na mocno zaakcentowany wygląd twarzy, które wydają się karykaturalne.
Mieszanka elementów cel-shadingu z realistycznym oświetleniem i cieniowaniem niestety odbiła się na optymalizacji gry, ponieważ momentami spadki wydajności są bardzo znaczące i wpływają na przyjemność z rozgrywki. Problem ten dotyczy głównie sekwencji eksploracyjnych, kiedy to Aava porusza się po płaskiej powierzchni i mamy szansę pozachwycać się widokami. Podczas wspinaczki spadki nie są zauważalne, ponieważ kamera koncentruje się wyłącznie na bohaterce oraz ścianie, co pozwala grze złapać oddech.
Bardzo spodobała mi się oficjalna ścieżka dźwiękowa, która już na samym początku podróży, podczas ukazania się logo gry świetnie buduje klimat wokół nadchodzącej przeprawy. Za album odpowiada Martin Stig Andersen, który wcześniej komponował muzykę m.in. do Control, Back 4 Blood oraz gier z serii Wolfenstein. Do kompozytora dołączył także francuski DJ The Toxic Avenger. Szkoda tylko, że album jest dość krótki, ponieważ obejmuje zaledwie jedenaście utworów i trwa niewiele ponad czterdzieści minut. To jedno z moich największych odkryć muzycznych w tym roku.
Podsumowanie
Cairn to bez wątpienia tytuł niezwykły! Studio ponownie zdecydowało się przedstawić opowieść całkowicie inną niż ich poprzednich produkcje i był to świetny wybór. Zdobycie szczytu Kami to ogromne wyzwanie nie tylko dla bohaterki, ale również dla gracza, ponieważ każdy nierozważny krok może zakończyć naszą wyprawę. Pod pewnymi względami nowa gra The Game Bakers stawia na elementy logiczne, zmuszając odbiorców do rozważnego planowania trasy i zarządzania ekwipunkiem. Rozbudowana mechanika poruszania się po ścianie znajduje złoty środek pomiędzy rozgrywką a realizmem, dzięki czemu wejście na szczyt nie staje się frustrujące.
Nie jest to jednak wspinaczka idealna, ponieważ kłopotliwą kwestią może okazać się dość umowna fizyka, która pozwala bohaterce wykonywać absurdalnie niemożliwe pozycje, a jednocześnie gubi się przy wchodzeniu na płaską powierzchnię. Obecnie grę trapią istotne problemy z optymalizacją i duże spadki wydajności, nawet na konsoli PlayStation 5 Pro. Dobrany styl artystyczny oraz wygląd bohaterów mogą okazać się wielką zaletą, ale również wadą gry.
Ostatecznie jest to jednak naprawdę dobre i oryginalne doświadczenie, które powinno być obowiązkową pozycją dla fanów unikalnych pozycji niezależnych. Jaka będzie następna produkcja tych kreatywnych deweloperów? Prawdopodobnie i tak nikt nie zgadnie. Ja już teraz jestem jednak pewien, że możemy ustawiać się w kolejce po zamówienia przedpremierowe!
Dziękujemy firmie The Game Bakers za udostępnienie gry do recenzji.
Podsumowanie




Cairn to świetna opowieść o determinacji, która przeradza się w obsesję. Prawdziwe wyzwanie wspinaczkowe, które pokonujemy krok po kroku.








Komentarze
Dodaj nowy komentarz: