Recenzja

Recenzja: Fable Anniversary

Rycerz w lśniącej zbroi czy okrutny mag, jakim bohaterem zostaniesz?

O tym, że Peter Molyneux wielkim producentem gier był, nie trzeba nikogo przekonywać. Tak jak i o tym, że jego dzieła nigdy nie dorównywały poziomem niesamowitości do historii, jakie na ich temat Piotruś roztaczał, snując wizje kolejnego, przełomowego dzieła. Pan Molyneux słynie z gier, w których mogliśmy wcielić się w boga, jak kultowy Populous czy Black and White. Znany jest też jako jeden z największych sprzedawców obietnic w branży. Jedną z takich obietnic miał być tytuł o bohaterach, z mechanikami tak niesamowitymi jak to, że żołądź upuszczony za dzieciaka stanie się potężnym dębem, w czasie gdy nasz dorosły już protagonista będzie znanym w całym Albionie bohaterem. No, przynajmniej próbował wszystkim wmówić, że z tym drzewem tak będzie. Ale zaraz, zaraz, jaki Albion? Jacy bohaterowie?

Nowe szaty starego bohatera

Fable Anniversary to wydany w 2014 roku remake wielkiego hitu z pierwszego Xboxa pod tytułem Fable, który zawiera w sobie również wydaną nieco później dalszą część historii - The Lost Chapters. Pierwotnie, Fable opisywane było przez Pana Molyneux jako dzieło iście przełomowe. Gra, w której każdy nasz wybór miał wiązać się z konsekwencjami, poczynając od drzewa zasadzonego przypadkiem w naszym dzieciństwie, a na tym kto przeżyje kończąc.

Zostając w temacie dzieciństwa. Drugie Kredo Asasyna nie było pierwszym tytułem, gdzie naszą zabawę zaczynamy jako dziecko. W Fable startujemy jako kilkulatek mogący nawet sprzedać komuś solidnego kopniaka. Naszą przygodę zaczynamy w sielskiej wiosce otoczonej potężnymi dębami, gdzie nasz bohater mieszka wraz ze swoim ojcem i siostrą. Akurat nastał dzień urodzin naszej siostry, więc wypadałoby skombinować jakiś prezent, zaś zebranie kilku sztuk złota potrzebnych na tę inwestycję będzie naszym pierwszym, nieszczególnie heroicznym zadaniem.

Od pierwszych minut w oczy rzuca się wyjątkowy, baśniowy klimat produkcji. Wioska, którą przemierzamy, wygląda niczym wyciągnięta z pięknego snu. Liście leniwie bujają się na wietrze, mieszkańcy uwijają się przy swoich sprawach. Słońce świeci, a my słuchamy śpiewu ptaków. Mimo że gra może sprawiać wrażenie skierowanej do najmłodszych, to tak nie jest. Nasze poszukiwania łatwego zarobku zaprowadzą nas do mężczyzny zdradzającego żonę, nadzorcy magazynu z za małym pęcherzem czy osiłka znęcającego się nad słabszym. Wszystko to historie małe i niepozorne, ale dające nam szansę od pierwszych minut kreować osobowość naszego protagonisty. Czy zachować tajemnicę niewiernego męża w zamian za złoto? A może donieść jego żonie? Nic nie stoi też na przeszkodzie, aby wykazać się wyjątkowym zmysłem do zarobku i nie zważając na moralne dylematy, wziąć kasę za milczenie, a potem oświecić małżonkę.

Ostatecznie nieszczęśliwy zbieg wydarzeń sprawia, że nasza wioska zostaje zaatakowana przez bandytów. Siostra znika, nasz ojciec ginie, a my, uratowani przez Maze’a — ważną szychę z gildii bohaterów — trafiamy do wspomnianej organizacji, gdzie rozpoczyna się nasze szkolenie. To nasz pierwszy przystanek na drodze ku zostaniu największym bohaterem w Albionie.

Zajęcia z podstaw bohaterstwa

Nasze szkolenie składa się z trzech części. Poznajemy ścieżkę siły dla bohaterów walczących w zwarciu, pozwalającą uderzać mocniej, dźwigać cięższe bronie czy przyjmować potężniejsze ciosy. Nauczymy się strzelać z łuku, broni przeznaczonej dla bohaterów zręczności, którzy stawiają na szybkość, ale też potrafią niepostrzeżenie zwędzić coś ze sklepu. Na koniec zaś zostajemy zaznajomieni z wykorzystaniem Woli, energii pozwalającej nam korzystać z potężnych czarów.

Rozwój naszego bohatera opiera się na wykorzystywaniu zdolności lub broni z każdej z tych ścieżek i zdobywaniu przypisanego im doświadczenia. System progresji to miks klasycznego zdobywania punktów doświadczenia oraz, mocno kojarzonym z Oblivionem, systemu rozwoju akurat tych zdolności, z których aktywnie korzystamy. Walcząc z przeciwnikami, zdobywamy dwa rodzaje doświadczenia. Pierwsze, przypisane do jednej z trzech dyscyplin bohatera, czyli SIły, Zręczności i Woli, uzależnione jest od tego czy atakujemy wroga mieczem, łukiem bądź czarami i pozwala nam rozwijać nasze umiejętności tylko w obrębie tej samej dyscyplinie. Natomiast drugie, ogólne doświadczenie za pokonanie wroga, możemy wykorzystać na rozwój dowolnych umiejętności. System ten stanowi złoty środek między rozwojem w tym z czego lubimy korzystać oraz nabywaniem umiejętności, które wydają się być fajnym dodatkiem. Nie kręci Was magia, ale potężny wojownik od czasu do czasu rażący wrogów piorunami brzmi nieźle? Niezwykle elastyczny system rozwoju w Fable pozwoli Wam osiągnąć to i wiele więcej.

Wraz z wykupywaniem kolejnych umiejętności zmienia się coś jeszcze. Jeśli inwestujemy w Siłę, nasz bohater nabiera tężyzny i staje się wizualnie coraz bardziej napakowany, jeśli w Zręczność bardziej wysoki i smukły. Inwestycja w Wolę doprowadzi do powstania ścieżek tej niezwykłej energiina naszym ciele oraz pulsujących mocą dłoni. Dodatkowo wszystko, w co inwestujemy, sprawia, że nasz bohater staje się coraz starszy, więc po kilku godzinach rozgrywki nie obserwujemy nabitego młokosa, lecz dojrzałego, muskularnego wojownika, na którego twarzy wypisane jest zdobyte podczas zadań doświadczenie. Te wizualne zmiany zachodzący w naszej postaci są czymś unikalnym dla serii Fable. Szkoda, że nie stało się to branżowym standardem, ponieważ obserwowanie jak nasza postać rozwija się w czymś więcej niż suchych cyferkach, jest po prostu bardzo przyjemne.

(Nie)moralny, lecz diabelnie przystojny

W Fable rozwój bohatera nie ogranicza się tylko do kolejnych umiejętności. Nasze decyzje moralne nie pozostają bez konsekwencji, przez co z czasem możemy wyhodować na głowie okazałe demoniczne rogi albo doczekać się iście anielskiej aureoli. Wizualny system moralności to kolejna wyjątkowa dla Fable mechanika. Choć rogi czy aureola mogą wydawać się dosyć skrajną reprezentacją naszych życiowych decyzji, to idealnie wpasowują się do klimatu panującego w grze.

Dodatkowo, dzięki szerokiemu wachlarzowi opcji customizacji naszego bohatera będziemy też mogli wpływać na to, czy innym będzie wydawał się pociągający, a może będzie budził w nich strach i obrzydzenie. Wszelakiej maści fryzury i tatuaże dostępne w grze pozwalają na stworzenie wielu unikalnych połączeń. Trudno znaleźć inne RPG, w którym nasze decyzje miałyby tak wielki wpływ zarówno na wygląd naszej postaci, jak i na to, jak odbiera ją świat gry. Przeżycia, jakie zapewnia w tym aspekcie Fable, są na tyle wyjątkowe, że warto ukończyć ten tytuł przynajmniej dwa razy, aby przekonać się, jak skrajnie różne doświadczenie na nas czeka.

Praca bohatera to nie jest lekki kawałek chleba. Na naszej drodze ku wielkości będziemy podejmować się wielu zróżnicowanych wyzwań. Od zwalczenia plagi os, przez boje z bandytami aż do starć z wilkołakami czy olbrzymimi trollami miotającymi w nas skałami. Ciekawym aspektem jest dodanie wyborów moralnych już przy podejmowaniu się zadań. Przykładowo, w trakcie misji na farmie, możemy albo chronić przechowywane na niej cenne towary, albo dołączyć do bandytów na ową farmę napadających. Swoboda decyzji w Fable jest naprawdę wyjątkowa. Same misje, choć zazwyczaj sprowadzające się do wybicia sporej liczby wrogów, okraszone są przyjemną i łatwą w odbiorze historią. W zadaniach, których się podejmujemy, przez cały czas przeplata się główny wątek, który wcale nie jest tak oczywisty, a w jego ramach czeka nas przynajmniej jedno duże zaskoczenie.

Wszystko to okraszone jest toną świetnego, angielskiego humoru, który jest naprawdę lekki do przyswojenia. Bo żywot bohatera to nie tylko mordowanie zastępów wrogów. To również przekazywanie książek do lokalnej szkoły, uczenie dzieci bekania i puszczania bąków, walka na pięści czy zawody w kopaniu kurczaków. Liczba aktywności pobocznych robi wrażenie. Możemy szukać zakopanych skarbów, zostać mistrzem wędkarskim czy zbajerować gadające drzwi, które odwdzięczą nam się za uczucia, które w nich wywołaliśmy. Nic nie stoi też na przeszkodzie, abyśmy zakupili posiadłość i kosili srogi grosz za wynajem. To trzeba po prostu przeżyć, grając.

Plecy bolą ale dalej wyprostowany

Pomimo upływu lat nie czuć wieku produkcji. Walka to przyjemny, branżowy standard - ciosy lekkie i specjalne, bloki, uniki, odpalanie czarów z paska szybkiego dostępu. Pod tym względem Fable Anniversary nie zestarzało się nawet o rok. Grafika, choć widocznie już odstająca od współczesnych tytułów, jest kolorowa i szczegółowa, mocno stylizowana, przez co ząb czasu nie nadgryzł jej wyjątkowo boleśnie. Ta gra dalej może się podobać.

W zatopieniu się w świecie Albionu pomaga również bardzo przyjemne udźwiękowienie produkcji. Muzyka, choć nie jest obfita w utwory mocno zapadające w pamięć, pasuje wyjątkowo dobrze do wszystkiego, co dzieje się na ekranie i podkreśla zarówno bajkowe, jak i wszelkie mroczne momenty. W stronie audio na pierwszy plan wysuwają się przede wszystkim fantastyczne głosy postaci, z którymi przyjdzie nam rozmawiać. Brytyjski akcent, w połączeniu z wyjątkowym dla Fable humorem, to prawdziwa uczta dla uszu. Jedynym, co doskwiera dzisiaj tak samo, jak robiło to lata temu to fakt, że świat gry, choć naprawdę duży, podzielony jest na niewielkiego rozmiaru plansze pooddzielane ekranami ładowania. Nie jest to poziom Bethesdy, gdzie każdy budynek to ekran ładowania, ale jednak takie rozwiązanie nie jest czymś szczególnie przyjaznym dla gracza.

Technicznie Fable Anniversary to najwyższa półka. Przez całą przygodę nie uświadczyłem problemów z teksturami, skryptami czy czegokolwiek cięższego, co wymagałoby wyłączenia gry bądź wczytania poprzedniego stanu zapisu. To naprawdę miłe doświadczenie w czasach, gdzie coraz rzadziej produkcje pojawiają się na premierę w stanie przynajmniej grywalnym.

Podsumowanie

Fable Anniversary to RPG wyjątkowe w swoim gatunku. Doskonałe odświeżenie pierwszej części serii gier od Lionhead Studios, które broni się dzielnie mimo upływu lat. Gra dalej obfita jest w mechaniki i rozwiązania, które czynią ją wyjątkową i które nie zostały zaadaptowane przez inne studia, a szkoda. Czy warto zagrać? Jeżeli choć raz w życiu marzyliście o zostaniu bohaterem, to Fable Anniversary będzie znakomitym wyborem, jednak trzeba mieć na uwadze, że przygoda ta trwa stanowczo za krótko.

Podsumowanie

Gra
  • Świetny humor
  • Mnóstwo opcji customizacji bohatera
  • Ciekawa historia
  • Unikalne mechaniki dla gatunku rpg jak starzenie się czy zdobywanie blizn
  • Praktycznie brak bugów
  • Możesz zostać landlordem
Nie gra
  • Zbyt wiele misji sprowadza się do samej walki
  • Małe obszary pooddzielane ekranami ładowania
  • Brak spolszczenia
  • Gra jest zbyt krótka
Artyzm
Dźwięk
Gameplay
Fabuła
Werdykt: 4.5/5
"Jedna z najlepszych"
go-stargo-stargo-stargo-stargo-star
go-stargo-stargo-stargo-stargo-star

Fable Anniversary to świetne odświeżenie ponadczasowego klasyka, bogate w wiele unikalnych dla gatunku mechanik.


Platformy:
Czas czytania: 10 minut, 17 sekund
Komentarze
...
46.45.***.*** • #1
m4teks
21 dni temu

Kiedyś się odbiłem, bo słabo z angielskim... Aktualnie się poduczyłem i może wrócę, bo recenzja zachęciła :)

odpowiedz
...
46.112.***.*** • #2
Prz3mQ
20 dni temu

Na pewno przydałby się jakiś remaster

odpowiedz
...
83.11.***.*** • #3
maniekmaniu
18 dni temu

Remaster remastera? Oryginalne Fable było na Xboxa Classic. To jest remaster z X360.

odpowiedz
...
46.112.***.*** • #4
Prz3mQ
17 dni temu

Może być, remake raczej pozostaje w strefie marzeń, a jakieś nowe odświeżenie by się przydało.

odpowiedz
...
83.11.***.*** • #5
maniekmaniu
17 dni temu

Remake TAK. Fable jest genialne. Ciekawe co przyniesie najnowsza część?

odpowiedz
Dodaj nowy komentarz:
...
Twój nick:
Twój komentarz:
zaloguj się

Ta strona korzysta z reCAPTCHA od Google - Prywatność, Warunki.


Treści sponsorowane / popularne wpisy: