Lego w tym roku postanowiło pójść z duchem czasu i zainwestować w nowe technologie. Na pierwszy rzut poszły wymiany kontrolerów do sterowania pojazdami (np. Lego Technic czy pociągi Lego City/Lego Duplo) w których zamiast podczerwieni od teraz używany jest bluetooth (co pozwala na zabawę także tabletem), ale w sierpniu do sklepów trafiła nowa seria - Lego HIDDEN SIDE, która dzięki smartfonom z zestawu klocków zamienia się w zestaw mini-gier, w których walczymy ze zjawami niczym Pogromcy Duchów. Niby nic wielkiego gdyby nie fakt, że telefon potrafi zeskanować nasz zestaw w rozszerzonej rzeczywistości (AR) i przenieść go do gry. I wbrew moim wcześniejszym doświadczeniom z AR - robi to nadzwyczaj dobrze. Ale po kolei.

Lego HIDDEN SIDE to seria 8 zestawów klocków duńskiej firmy, które pozwalają dodatkowo na zabawę z użyciem telefonu. Najmniejszy zestaw - Laboratorium duchów J.B. ze 174 klockami dorwiecie już od 89,99 (chociaż są sklepy które zjechały na swojej marży i można szukać w okolicy 65zł), a największy - Nawiedzone liceum w Newbury z aż 1474 elementami, za 559zł (ale jak dobrze poszukacie to zjedziecie do 400zł). Najmniejszy zestaw jest więc jak na standardy LEGO w bardzo przyzwoitej cenie - zwłaszcza, że do kompletu otrzymujemy za darmo grę na komórkę.

Ja do recenzji otrzymałem od LEGO zestaw Autobus Duchozwalczacz 3000, z 689 klockami. Kategoria wiekowa tego zestawu została ustalona na 8+ i to chyba pierwszy raz, gdy zgodzę się z klasyfikacją LEGO. Chociaż uważam, że zależnie od rozwoju dziecka dobrze ogarnięty brzdąc spokojnie ułoży zestawy nawet 12+ mając 6-7 lat (zależy od wielkości i zaangażowania), to ze względu właśnie na aplikację na telefon która wymaga umiejętności czytania, jak i niektóre bardzo długie elementy w tym zestawie które można złamać we frustracji (a jest parę miejsc gdzie idzie się pomylić o jedno "oczko") przestrzegałbym tego zalecenia. Zwłaszcza dotyczy to dwóch płaskich klocków 16x2 - i chociaż LEGO jest naprawdę hiper mocne, to sprężystość ABS (plastik z którego są robione) powoduje, że te dwa elementy przy użyciu odpowiedniej siły przed połączeniem z drugim klockiem można złamać w pół. Mniejszym dzieciom mogło by to niestety wpaść do głowy jako forma zabawy - jeśli macie w domu połamane linijki wiecie o co chodzi.


Karton jest ogromny (mniej więcej taki jak np. do Guitar Hero), a w nim znajdujemy 5 dużych ponumerowanych worków z klockami - numery odpowiadają oczywiście kolejności składania w instrukcji, otwieramy więc tylko jeden woreczek na raz wtedy, gdy książeczka nas o to poprosi. Przejście przez 130 stron instrukcji i złożenie całego zestawu zajmuje ok. 2h. Wiem, że sporo osób preferuje wysypanie klocków i dzielenie ich rozmiarami/kolorami, ale przy podziale aż na 5 worków (w każdym z nich są jeszcze 2 woreczki z małymi elementami), moim zdaniem wystarczy wysypanie tych trzech kupek na stół i spokojnie odnajdziemy każdy element w parę sekund. Autobus ma cztery główne warianty kolorystyczne - żółty (kukurydziany), szary, czarny i błękitny, więc sortowanie to naprawdę jedynie strata czasu. W każdym z worków znajduje się jedna minifigurka Lego i akcesoria dla niej (niektóre mają dodatkowe włosy/brody, jest też jedna dodatkowa głowa kobieca jeśli komuś za dużo będzie męskich ludzików ;) ).


BUDOWA

Pierwsza paczka to klocki do budowy... toi-toia. Tak, jak już wspomniałem w nagłówku, ten zestaw to chyba najbardziej "niegrzeczny" zestaw w historii Lego. Nie dość, że budujemy wychodek (jest deska klozetowa, jest sedes z dziurą...), to jeszcze dzięki specjalnemu klockowi w ścianie, możemy z niego strzelać płaskim, okrągłym elementem w kolorze brązu... który chyba ma być krowim plackiem. Cała budka skonstruowana jest tak, że chowa w sobie "oczy" i "zęby", więc obracając elementy nasz kibel może stać się nawiedzony i to tłumaczy też, po co mu możliwość strzelania kupą. Taki klocek leci spokojnie na 2-3 metry, trzeba więc uważać, żeby nie wpadł za szafę czy kanapę - i oczywiście nie strzelać w głowę czy oczy osób w domu (o czym informuje instrukcja).
W tej samej paczce znajdziemy też klocki do budowy motorówki przemierzającej inne wymiary i centrum dowodzenia dla naszych poszukiwaczy duchów. Można ją potem schować do autobusu. Pojawia się tutaj kilka fajnych elementów, jak otwierany laptop, puszka na napoje czy peryskop.
Galeria

Od drugiej paczki zaczynamy budowę autobusu. Podwozie to element na którym najłatwiej się przejechać, gdyż składa się on z elementów Lego TECHNIC i wymaga wpinania pinów w otwory - łatwo się pomylić o jedno oczko, na szczęście w zestawie jest element do podważania i wyciskania elementów. Kilka razy mamy też do czynienia z momentami, gdzie część klocków "wisi" w powietrzu, a ponieważ elementy są długie, trzeba uważać, żeby sobie nie rozwalić konstrukcji - to właśnie ten moment, gdzie nerwowe odczepianie elementów w razie pomyłki nie jest wskazane. Gdy jednak już usztywnimy podwozie budowa idzie z górki i gwarantuję, że cały zestaw jak na standardy LEGO nie tylko trzyma się mocno, ale jest też wytrzymały. W samym autobusie jest sporo nietypowych klocków, które potem można wykorzystać w innych konstrukcjach - dużo ma "oczka" na swoich ściankach, pozwala więc zmieniać kierunek budowania. Jest też róg jednorożca na szczycie auta, drabinki i kraty, a nawet element w kształcie wałków do malowania ścian użyty jako lusterka. Autobus jest na tyle wielki, że wstawiamy do niego pełnowymiarowe drzwi od domów. Przyznam, że ten zestaw przypomniał mi czasy, gdy jako dziecko z klocków lego budowałem właśnie autobusy (i to przegubowe), ale wtedy nie wpadłem na to, ze dobry bus powinien być aż tak duży, jak ten. Przednia część dachu jest oczywiście przyczepiona na raptem dwa oczka, a reszta to elementy gładkie, aby można było go łatwo ściągać i posadzić za kierownicą jakiegoś ludzika. W tyle mamy też ogromne rury wydechowe, które spokojnie mogłyby robić za napęd w zestawach z Gwiednych Wojen.
Galeria

Najciekawsze części autobusu są jednak w piątym worku. To tutaj budujemy satelitę i działo, które pojawią się na dachu (oba elementy obrotowe) i które potem wykorzystamy w grze AR. Podstawa satelity posiada cztery różne kolory które potem wykrywać będzie gra i kazać nam obracać na konkretne z nich, aby kontynuować zabawę. Dwa kolejne działa/sonary (zależy od wyobraźni) schowane są w bocznych ścianach autobusu. To chyba jedyne miejsce, gdzie mam zarzut do autorów instrukcji, że nie zrobili zrzutu z góry, bo ciężko zgadnąć jak je zamontować - elementy trzeba wsadzić w "kółka" pod spodem innego elementu (a więc przesunięte o 50% względem normalnego łączenia klocków). Odkryjemy to próbując zamknąć drzwi.

Po złożeniu całego zestawu zostaje nam ok. 30 drobnych elementów, które dorzucono jako elementy zapasowe (głównie jednoczkowe "światełka"). To te elementy, które najczęściej się gubią, zapakowałem je więc z powrotem do jednej z paczek i zakleiłem taśmą. Fajnie, że LEGO w ostatnich latach o tym myśli i dostajemy właśnie te zapasowe elementy, jak i klocek do rozłączania/wyciskania elementów, który nie raz się przydaje (i to nie tylko do klocków - otwierałem nim już laptopa, żeby nie obskubać obudowy śrubokrętem).

Galeria

Sam autobus jest ogromny - położone przy nim PSX Classic to mniej niż połowa długości. Sporo elementów jest ruchomych, obracanych i chowanych, na dachu jest parę miejsc gdzie można przypiąć ludziki, jest nawet drabinka z boku autobusu, aby któraś z 5 postaci mogła się jej złapać. Same minifigurki też są oryginalne - poza zjawami z przeźroczystymi zielonymi głowami i włosami, dostajemy grupkę ziomków i szaleńców - moje ulubione trzy to chłopak-dres z kapturem na głowie, dziewczyna w czapce smerfów z fioletowymi włosami oraz szalona wynalazczyni z krótkich nażelowanych włosach z różowym pistoletem. I to nie dla tego, że lubię róż, ale widać, że LEGO idzie w odważne i jaskrawe kolory, których kiedyś czasem brakowało. Większość ludzików z racji włosów ma też namalowaną z tyłu głowy drugą, przerażoną twarz - można więc spokojnie odgrywać scenki, gdy na arenę zabawy wkraczają duchy.

GRANIE
Po dwóch godzinach rzeźbienia zestawu, czas na odpalenie gry na komórce. Dostajemy oczywiście standardowo informację, że trzeba grać przy dużym świetle itd., żeby wykrywanie AR działało lepiej - ale powiem wam, że w ramach testów spróbowałem zagrać przy zwykłej najtańszej lampce nocnej z IKEA i tak długo jak strona pojazdu wymagana przez aplikację była oświetlona, tak długo gra działała świetnie.

Co zaskakujące, LEGO Hidden Side nie korzysta z żadnych specyficznych nadruków na naszych klockach - nie ma żadnych kwadracików czy trójkącików, a zestaw rozpoznawany jest po... obrysie. Musimy najechać na niego pod odpowiednim kątem i dookoła zbuduje się wirtualny świat, a nasz zestaw będzie pokazywany z aparatu. Czasem gra na własne potrzeby dorysuje koła czy działo/satelitę, aby pokazać jakąś animację, ale zaskakujące jest, że komórka świetnie i płynnie radzi sobie z przechwytywaniem autobusu pod każdym kątem, gdy już raz go znajdzie. Można spokojnie chodzić dookoła i machać telefonem. Strzelam, że punktem odniesienia są niebieskie klocki na boku autobusu - nie mniej szacun, że to tak dobrze działa. Pamiętam w 2012 gdy próbowałem AR na PS Vicie i... no cóż, mimo kart z jakimiś ogromnymi dziwnymi kwadracikami, nie działało to najlepiej. Tutaj dostajemy niemal to, co PS4 potrafi z kamerą+dualschockiem, który przecież daje specjalne światło, a klocki tego nie robią.


Sama aplikacja jest dostosowana typowo pod dzisiejsze dzieciaki. Za nasze poczynania zbieramy subskrybentów (każdy 8-10 latek chce być dziś youtuberem), oraz punkty mroku i zwykłe punkty. Są dwa rodzaje gier - pierwsza, wykorzystująca wirtualną rzeczywistość, pozwala szukać zjaw dookoła naszego autobusu czy na naszych ludzikach. Tutaj wykorzystywane są cztery kolorowe klocki zamontowane na naszym radarze - gra często prosi, aby obrócić na konkretny kolor i chociaż ten element jest moim zdaniem dość mocno zakryty (tak wymyślili to ludzie z LEGO) to komórka nadal świetnie sobie radzi z rozpoznaniem kolorów. I żeby to były jeszcze jakieś wyraziste kolory, typu czarny/biały/czerwony. Nie, to takie nieco wyblakłe odcienie żółtego, różu, błękitu i bieli. Kolejny raz więc mocno zaskoczyło mnie, że LEGO wcale nie szło na łatwiznę i ktoś się przyłożył do roboty. Gdy już więc wykręcimy odpowiedni kolor, należy na autobusie, albo elementach otoczenia (wirtualne domy itp.) znaleźć punkty mocy w tym samym kolorze, które pomaga zlokalizować nasz radar. Gdy znajdziemy wszystkie nawiedzone punkty, pojawi się duch-zjawa, z którym trzeba walczyć. Na środku telefonu pojawia się celownik, a my próbujemy nadążać za uciekającym stworem i atakować go. Na wzór gatling-gunów z gier, nasza broń też się szybko przegrzewa, więc trzeba uważać. Żeby jednak nie było tak lekko - stwory strzelają w naszą stronę "glutami" rozładowując naszą baterię. Trzeba więc się pilnować i powiem wam, że pary razy przegrałem, więc nie jest to taka sobie tylko gierka.

W nagrodę, poza punktami sławy czy mroku dostajemy też danego stwora do naszej kolekcji. I tutaj zaczyna się druga część zabawy, gdzie nasze stwory możemy wypuszczać w teren i nawiedzać nimi różne lokacje (w tym niektóre zestawy właśnie z Hidden Side). Zdobywamy w ten sposób punkty doświadczenia i możemy ulepszać nasze stwory. Mamy więc takie trochę Pokemon Go i czekam tylko, kiedy będzie opcja gry ze znajomymi :) Gra swoimi duchami oczywiście też musi mieć jakąś przeszkadzajkę - tutaj jest to oko nadzorcy, które zmienia co jakiś czas kolory skanując teren w poszukiwaniu duchów - gdy nasz duch ma ten sam kolor, zostanie zaatakowany, trzeba więc jak najszybciej znaleźć miejsce, gdzie możemy się zmienić z innym duchem z naszego zestawu (do gry wchodzą zawsze wybrane trzy).

Zgrałem trochę gameplayu z mojego telefonu, ale z racji, ze gra jest raczej pionowa niż pozioma, oczywiście youtube nie odda tego co dostajemy naprawdę. Na tablecie pewnie wyglądałoby to jeszcze lepiej.



PODSUMOWANIE
Lego Hidden Side to ciekawy i myślę, że udany eksperyment ze strony LEGO. Po pierwsze, dostaliśmy najbardziej "potworne" zestawy w historii. Pomijam już wspomniane strzelanie kupą z kibelka, ale każdy zestaw zawiera domy czy pojazdy które mają ukryte oczy/zęby/skrzydła potworów (np. w pociągu są one schowane w bocznych ścianach i można je zakryć). Wszystkie zestawy mają więc sporo ruchomych i chowanych elementów, a więc już sama zabawa w realnym świecie jest mocno urozmaicona i bez dodatkowej gry. Jest też sporo nowych, kolorowych ludzików, a ruchome elementy też wymagają wielu fajnych patentów, które potem można wykorzystać w innych zestawach.
Dodatek w postaci gry na komórkę nie jest zabawką jedynie na 5 minut, pozwala nam zagrać w różne wersje poszukiwania duchów zależnie od zestawu który mamy, a potem je trenować i zdobywać nowe moce, mamy więc zarówno dobrze działającą grę w wirtualnej rzeczywistości (naprawdę detekcja ruchów mnie tu zaskakuje), ale też drugą zwykłą grę LEGO gdzie wykorzystujemy złapane duchy. Zaletą aplikacji jest też to, że wystarczy jedynie aktualizacja ze strony LEGO i możemy dostać nowe etapy i opcje, więc takowy zestaw może być stale rozwijany i rozszerzany.

Myślę, że Hidden Side to dopiero początek przygody Lego z grami dołączanymi do kloców. Patrząc na to, jak robiona jest detekcja zestawów, można by takie mini gierki zrobić pewnie dla większości zestawów na rynku (no, poza np. radarem w którym ustawiamy konkretny kolor i to decyduje o rozgrywce). Możliwość ciągłej aktualizacji aplikacji też wprowadza praktycznie nieskończone możliwości. Mam nadzieję, że zestaw z duchami to dopiero początek takiej zabawy - ja sam widziałbym chętnie reaktywację serii Rock Raiders (gra na jej motywie mocno pobudzała wyobraźnię), czy dodanie takiej gry do zestawów z podbojem kosmosu które ostatnio wyszły (mogłyby by być bardziej edukacyjne - np. pokazując gwiazdozbiory czy planety). A takie Lego Castle można by zmienić w grę taktyczną...

Po tym, jak Lego zrezygnowało z rozwoju marki Dimensions na konsolach, cieszy, że nie zrezygnowali całkiem z gier wykorzystujących fizyczne klocki, a ugryźli temat od drugiej strony - zamiast kupować grę i dokupywać klocki, kup zestaw i opcjonalnie pobierz za darmo grę. Zdecydowanie ciężko nazwać taki ruch skokiem na nasze portfele, a w erze wszechobecnych tabletów i komórek w których dzieci i tak siedzą, wręczenie zestawu Lego który muszą zbudować i potem mogą się nim bawić może sprawić, że dodatek w postaci aplikacji sprawi, że finalnie spędzą przy telefonie mniej czasu, a już na pewno bardziej kreatywnie, niż oglądając (często głupie) filmy na youtube. LEGO zresztą nazwało ten typ zabawy fluid play, czyli płynna zabawa i bada temat już od dawna.

Z raportu LEGO Play Well poświęconego roli zabawy w życiu dzieci i ich rodzin, na potrzeby którego przebadano blisko 13000 rodziców i dzieci w 9 krajach, wynika, że digitalizacja zwiększa możliwości zabawy, bo pozwala łączyć rzeczywiste, wyobrażone i wirtualne doświadczenia. Dla nich to po prostu jedna wielka zabawa. Na ten nowy typ zabawy, dzieci same ukuły określenie, nazywając ją fluid play, czyli płynną zabawą. LEGO HIDDEN SIDE uosabia tę pokoleniową zmianę w sposobie zabawy.


Z badań LEGO wynika też, że tak naprawdę dzieci wolą bawić się z rodzicami, czy ze znajomymi niż przed komórką (czyli to nasze zostawianie ich samym sobie powoduje, że chcą się w nie gapić) - a taki zestaw to chyba świetna okazja do spędzenia czasu razem. Bo w końcu który ojciec przegapi możliwość składania zestawu z LEGO? Ba, nawet jak nie macie dzieci, to i tak możecie bawić się świetnie. Czekam na więcej takich propozycji od LEGO - zarówno dla konstruktorów, jak i graczy.

OCENA
Plusy
+ jak na LEGO, niezły stosunek ceny do wielkości zestawu, darmowa aplikacja
+ zestawy są interesujące nawet bez korzystania z gry, dużo ciekawych elementów
+ mocno luzackie i ze śmiesznymi motywami, dużo ruchomych części, możliwość chowania/ukrywania elementów
+ aplikacja działa nawet w słabym świetle, wykrywa zestawy bez żadnych specjalnych "znaczników", nadąża za szybkimi ruchami
+ możliwość aktualizacji aplikacji i rozszerzenia jej przez LEGO

Minusy
- czasem instrukcja za bardzo trzyma się widoku izometrycznego i nie widać jak złożyć następny klocek (szczególnie przesunięty o 1/2 oczka, lub zasłonięty innym) i przydałby się rzut z góry
- w aplikacji brakuje czasem wyjaśnień do niektórych fragmentów, chociaż do innych tutoriale są; niektóre klikalne elementy za bardzo zlewają się z tłem, przydałoby się lepsze ich oznaczenie (np. lekkie migotanie)


Link do zestawów w oficjalnym sklepie LEGO: https://www.lego.com/pl-pl/themes/hidden-side .

Za dostarczenie zestawu do recenzji dziękujemy firmie LEGO.