Znasz już nasz Growy Radar Cenowy?
Znasz już nasz Radar Cenowy? Znajdziesz tam najniższe ceny gier spośród 40+ sklepów internetowych »
Recenzja

Recenzja: Spacebase Startopia

Miau-Cafe otwarte dla wszystkich!

Zanim zaczniemy, przenieśmy się na chwilę 20 lat wstecz — do 2001 roku. Wtedy to debiutuje Startopia — oryginalny miks gry strategii ekonomicznej z wojskowym RTS—em i kilkoma elementami z innych gatunków. Pomimo wysokich not recenzentów tytuł studia Mucky Foot Productions nigdy nie osiąga wielkiego sukcesu sprzedażowego. Wkrótce firma złożona po części z byłych pracowników zasłużonego Bullfrog, mającego na swoim koncie legendarnego Populousa podejmuje kolejną próbę i na półki sklepowe trafia Blade II. Tym razem recenzje od samego początku są niezbyt przychylne i kolejna produkcja zespołu okazuje się finansową klapą. Pomimo potencjału, jaki drzemał w deweloperach, studio zostaje zamknięte w 2003 roku, a niemal wszystkie stworzone przez nich gry zapomniane — poza jedną.

Startopia przez całe lata od premiery jest wspierana przez fanów, którzy modują i patchują stareńką grę, by wciąż mogła działać na nowoczesnych komputerach i cieszyć kolejnych graczy. W końcu w 2019 podczas imprezy Gamescom po niemal 20 latach grucha wieść o przygotowywaniu remake'u kultowej strategii. Tworzony przez Realmforge Studios na silniku Unity tytuł pod nazwą Spacebase Startopia po kilku opóźnieniach ostatecznie ma zadebiutować 26 marca (prace nad tekstem rozpoczęły się wcześniej) na PS4, PS5, Xbox One oraz PC. Czy jednak po tak długim czasie można przygotować tytuł na tyle wierny oryginałowi, by nie rozgniewał fanów produkcji, a jednocześnie wystarczający nowoczesny, by mógł zadebiutować na wiodących w dzisiejszych czasach prym konsolach? Tego dowiecie się z poniższego tekstu.

A gdyby tak rzucić to wszystko i wylecieć w kosmos?

Jednak co tak naprawdę wyróżnia Startopię (teraz już Spacebase Startopię)? To przede wszystkim formuła rozgrywki. Są tytuły, które można jednoznacznie zaszufladkować do jednego gatunku jak Rayman, są takie, które czerpią z dwóch gatunków jak Jak & Daxter 2, a bywają również takie, których wzorce czerpano z tak wielu różnych schematów, że ciężko jest określić, czym tak naprawdę są i Spacebase Startopia należy wrzucić do tego ostatniego worka.

Możliwości własnoręcznego projektowania pomieszczeń są intrygujące, ale przygotowano również gotowe schematy.

Nie znaczy to jednak, że nie można, chociażby wskazać głównych jej założeń. W remake'u tak samo, jak w oryginale mamy do czynienia z gigantyczną stacją kosmiczną mającą być utopią dla wszystkich kosmitów, gdzie mogą oni odpocząć, zasięgnąć porady lekarza czy obstawić walki na arenie. Plan był dobry, ale wykonanie już niespecjalnie i wkrótce stacja mocno podupadła. Wtedy do akcji wkraczamy my, a nasze zadanie to oczywiście dokończenie utopijnego projektu. Dodajmy, że pod czujnym okiem nadzorującego nas komputera, który nie szczędzi nam gorzkich słów.

W waszych głowach kiełkuje już pewnie obraz strategii ekonomicznej i rzeczywiście, Spacebase Startopia najwięcej cech odziedzicza właśnie z tego gatunku, ale do całego tego ekonomicznego drinka dorzućmy również walkę w czasie rzeczywistym z użyciem dronów i mechów, czy możliwość bezpośredniej ingerencji w naszą stację pod postacią zbierania i rozpakowywania modułów, sprzątania śmieci czy destrukcji szkodników kursorem.

Fascynujące perspektywy to na Startopii chleb powszedni

Zmieszajmy to wszystko z często absurdalnym humorem jak rzygające kosze na śmieci, czy inwazje uprzejmych kosmicznych piratów, którzy grzecznie pytają, czy mogą najechać naszą stację i już zaczyna robić się ciekawie. I śmiem twierdzić, że to właśnie humor najbardziej przyciągał graczy do tego tytułu po tak wielu latach. Nie tylko dlatego, że jest on całkiem wyrafinowany, ale głównie przez to, że sam produkt dosłownie ocieka nim w każdym aspekcie, ale o tym później.

A tam, gdzie to kretowisko, będzie stał mój Przekąskomat!

Do naszych zadań w grze będzie należała budowa nowych budynków, zatrudnianie pracowników i dbanie o naszych kosmicznych klientów składających się z wielu różnych ras, z których każda ma swoje własne potrzeby i zachcianki. Schemat nie wydaje się skomplikowany, ale wystarczy dodać, że samych rodzajów kosmitów jest tu osiem, dla któryh przeznaczone są dziesiątki budynków, a także 9 sfer klimatycznych na pokładzie biologicznym i już z całkiem prostego zadania robi się już całkiem niezła łamigłówka. Na samych zachciankach naszych gości się jeszcze nie kończy, bo samą stację musimy wysprzątać (samemu bądź, zatrudniając do tego innych kosmitów) i zapewnić jej bezpieczeństwo poprzez stację ochrony i areszt.

Smród, brud i ubóstwo — to nie może skończyć się dobrze

Poczuliście się w miarę komfortowo? A nie powinniście, bo nie zawsze będziemy na stacji sami. Podczas niektórych misji obecna także będzie konkurencja (a czasem nawet kilku konkurentów) starająca się jak najbardziej uprzykrzyć nam życie. W grę wchodzi wtedy opcja militarna z zajmowaniem i destrukcją wrogich sektorów jak w rasowym RTS-ie, gdzie jednostkom wojskowym wydajemy poprzez specjalny interfejs rozkazy. Koniec końców na stacji robi się ogromna zadyma, którą przetrwa jedynie najsilniejszy i dysponujący najbardziej zdrową gospodarką dowódca i trzeba pogodzić się z faktem, że nie zawsze będziemy to my.

Nasz oponent raczej nie spodziewał się takiego arsenału

Niestety, choć podstawowe założenia tytułu są całkiem w porządku, to będąc właścicielami coraz większych biznesów, szybko dostrzeżemy spore braki. Gra nie jest bowiem wyposażona w mechanizm kontroli czasu ani aktywną pauzę, co przy tytule nastawionym na zarabianie pieniędzy jest niemal nie do pomyślenia. Spory problem jest też z wykresami i statystykami poszczególnych sekcji naszej stacji, które są doprawdy szczątkowe i nie pozwalają na ocenę potencjału każdej z naszych usług, przez co, ciężko nam tak naprawdę stwierdzić, która z gałęzi naszej stacji przynosi największe dochody, a to przecież właśnie planowanie, ocena i optymalizacja to podstawowe założenia każdego dobrze funkcjonującego biznesu.

Niektóre ekrany są bardzo obszerne, innych — całkiem brakuje

Ewidentnie twórcy, zamiast starać się dostosować w każdym aspekcie remake do nowych realiów, starali się jedynie zachować jak największą zgodność z oryginałem, co jak widać, nie zawsze okazuje się słuszne. Braki czy problemy tytułu z 2001 roku wtedy, gdy gry wideo przeżywały prawdziwy boom, a deweloperzy uczyli się nowych gatunków, były jeszcze do zaakceptowania, ale w 2021 roku, gdy dziesiątki strategii przetarły już szlaki mechanik, pewne standardy po prostu muszą zostać zachowane.

Krótko i na temat

A skoro już o samych misjach wspomniałem. Tytuł oferuje ich zaledwie dziesięć, z czego kilka pierwszych przejdziemy pewnie w pierwszy dzień. Później zaczynają się schody ze wzrastającym coraz bardziej poziomem trudności i złożonością samych misji. Z sielankowego, niemal samouczkowego klimatu przejdziemy w końcu do prawdziwej łamigłówki, której ogarnięcie i rozwiązanie to często przyjemność. Same scenariusze są całkiem różnorodne i pomysłowe, a także, co ważne, pełne celów opcjonalnych, których wypełnienie zapewni nam lepszy start w kolejnej misji. Niestety, choć rozgrywkę będziemy mieli zapewnioną na jakieś kilkanaście godzin, to ciężko nie odnieść wrażenia, że można było pokusić się o coś więcej. Szczególnie że tytuł do tanich nie należy, bo na grę wysupłać powinniśmy pełną cenę 259 zł.

Utrzymane w humorystycznym tonie komiksowe scenki cieszą oko

Na osłodę producent przygotował tryb potyczek zwany "Darmową grą", a także tryb wieloosobowy, w którym zabawę prowadzić możemy w kooperacyjnie lub przeciwko sobie, co powinno znacząco przedłużyć zabawę. Naturalnie, tylko jeśli mamy zamiar go wykorzystać, choć zapewniam, że rozgrywka multiplayer w Spacebase Startopia to cała masa dodatkowych pokładów dobrej zabawy. Trzeba jednak brać pod uwagę, że wiele osób tryb wieloosobowy w tego typu produkcji może nie interesować i odczują one po ukończeniu kampanii lekki niedosyt, którego takie dodatki nie zrekompensują.

Soczek z foczek dostępny jedynie na ładnych stacjach

Producenci gier z tego segmentu często starają się dopracować swoją produkcję i zawarte w niej mechaniki nie zważając przy tym zbytnio na styl i jakość samej grafiki, co może zrazić nieco młodszych czy dopiero rozpoczynając przygodę z tym gatunkiem graczy. Co dość nieoczekiwane deweloperzy z Realmforge Studios zrobili akurat odwrotnie, co dostrzec można podczas pierwszych minut obcowania z tytułem.

Pokład biologiczny to jedno z ciekawszych i bardziej kolorowych miejsc na stacji

Grafika w Spacebase Startopii jest bowiem nie tyle odpowiednia, ile nawet powyżej poziomu zarysowanego gdzieś pośród większości produkcji tego rodzaju. Zarówno jednostki, jak i budynki wykonane są estetyczne, a elementy stacji takie jak generatory czy rośliny wyglądają naprawdę dobrze, i idealnie wpasowują się w styl graficzny produkcji. Co więcej, jest nie tylko bardzo ładnie, ale i różnorodnie. Modele wszystkich ras kosmitów są od siebie mocno odmienne, a każdy budynek stanowi swoisty wzór dobrego projektu, imponując pomysłowymi rozwiązaniami i zabawnymi dodatkami. Dopracowano nawet niemające dużego znaczenia detale jak kosmiczne koty przymilające się do klientów w Miau-Cafe czy ekrany konsol pokazujące zmagania graczy w salonie gier, które to cieszą oko każdego starego wyjadacza i bardziej spostrzegawczych niedzielnych graczy.

Disco nigdy się nie nudzi — a przynajmniej naszym klientom!

Takie przywiązanie do szczegółów jest doprawdy godne podziwu i bez wątpienia deweloperom za ten bardzo rzadko spotykany element należy się duża pochwała. Całości pod względem wizualnym dopełnia znakomicie zarysowany klimat i humor produkcji, do którego w końcu wracamy. Bez niego Spacebase Startopia byłaby po prostu strategią zmiksowaną z wielu gatunków, a to właśnie odpowiednia dawka absurdu czyni ją tym, co gracze widzieli w pierwowzorze przez 20 lat.

Puchate kosmiczne koty? Tak, poproszę

Bo dlaczego tradycyjnego baru dla kosmitów nie nazwać przystanią, a w nim, zamiast automatów z drinkami umieścić "maszyny z pićku" zabawnie wypluwającej z siebie kapsułki? Dlaczego należy opróżniać kosze na śmieci, gdy można dać im nogi, które powiodą ich do stacji recyklingu, gdzie wyrzygają (serio) swoją zawartość do pieca? Potrzebujecie relaksu? Miau-Cafe z kosmicznymi kotami stoi otworem. Po poradę psychologiczną, zamiast do psychologa możemy udać się do kosmicznego walenia, a jeśli zapragniemy coś wygrać, Loteria lootbox, w której otrzymamy skrzynkę z losową zawartością znaną z gier F2P zaprasza. Masę rozrywki zapewni wam kosmiczna dyskoteka, a jeśli jesteście kosmicznymi żuczkami z pancerzykiem na plecach to tym lepiej, bo na parkiecie będziecie mogli się nań kręcić, zwracając uwagę reszty gawiedzi!

Losowanie lootboxów to zawsze ważny moment dla każdego kosmity

Żeby absurdu nigdy nie było zbyt mało, to, jak wspominałem, twórcy do gry dodali, również nadzorujący nas komputer. I tak słusznie już przypuszczacie, że nie jest to znany z innych gier bezosobowy pomocnik, a coś więcej. VAL (jak został nazwany) mówiąc do nas, może używać trzech różnych syntezatorów mowy (coś jak legendarna Iwona). A robiąc to, z reguły krytykuje nie tylko nas, ale cały gatunek "form życia opartych na węglu" często podkreślając swoją wyższość. Co więcej, robi to w języku polskim oraz przy użyciu całkiem sprawnie wykonanych głosów i koniec końców, brzmi to naprawdę nieźle, a jego złośliwość niejednokrotnie przyprawi nas o ból głowy. ;)

Komputer może nie gryzie, ale za to rani ;)

Całość dla czytającego tekst może wydawać się nieco abstrakcyjna, ale zapewniam, że warto przekonać się, że wszystkie elementy tej zabawnej układanki idealnie do siebie pasują i ani trochę nie cuchną tanim humorem, który męczy w niektórych utrzymanych w tego typu klimacie produkcjach.

Crashnęło się? Nie widzę, bo mam mydło

Strony wizualnej tytułu niedane mi było jednak często podziwiać przez pewien poważny błąd, który aż do premiery nie został naprawiony i nadal straszy niektórych graczy. Producent twierdzi, że wersje gry na konsole nowej generacji oferują natywne 4K przy 60 klatkach na sekundę, ale potwierdzić tego nie jestem w stanie, gdyż moja kopia wyświetlała się znacząco poniżej poczciwego Full HD, które znamy z poprzedniej generacji konsol i śmiem twierdzić, że z pewnością nie tylko ja zostałem tym błędem dotknięty. Szkoda, że deweloperzy nie przetestowali tego aspektu bardziej uważnie, bo aby dostrzec przez rozmydloną zamieć jakąkolwiek rozgrywkę musiałem przełączyć się na wersję PS4, która co zagadkowe, tą samą przypadłością nie jest dotknięta.

Prawie jak na PS3... tylko, że na PS5.

Czy wtedy grało mi się dużo lepiej? Bynajmniej. Wersja na PS4 ma bowiem szereg innych problemów, z których wymienię, chociażby poważny błąd z nieustannym trzaskaniem i przerywaniem dźwięku przy jednoczesnym spadku klatek na większych stacjach, co niemal uniemożliwia normalną rozgrywkę po kilku godzinach zabawy na tej samej mapie. Dodajmy do tego koszmarnie denerwujący bug powodujący niemożność masowego awansowania naszych pracowników, przez co pole przy każdym musimy nacisnąć osobno, a przy 30 kosmitach jest to po prostu nudne, żmudne i bezsensowne. Mało? To nie koniec, gdyż należałoby jeszcze wspomnieć o 50% szansie na crash gry przy wczytywaniu każdego sejwa.

Ach te wybory. Byłyby pewnie łatwiejsze gdybym wiedział, do czego konkretnie odnosi się czterokrotnie powtórzona linijka odporność...

Aż chciałoby się powiedzieć, że deweloperzy z Realmforge Studios inspirowali się chyba przy produkcji gry naszym rodzimym CD Projektem RED, bo faktem jest, że tytuł w takim stanie nigdy nie powinien zostać wydany. Dodatkową porcją zgrozy napawa mnie fakt, że takie błędy występują już po przesunięciu jego premiery, gdyż poprzednio miał on zadebiutować kilka miesięcy wcześniej i strach pomyśleć co działoby się, gdyby do przełożenia debiutu nie doszło. W połączeniu z poważnymi brakami w interfejsie i absencją aktywnej pauzy staje się jasne, że premiera Spacebase Startopii powinien zostać opóźniona o co najmniej 90 dni i nie mogę zrozumieć, dlaczego wydawca wraz z producentem ostatecznie się na to nie zdecydowali. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że twórcy w następnych tygodniach przyłożą się porządnie do usuwania błędów, a także dodadzą najbardziej potrzebne ficzery, by gra stała się nieco bardziej grywalna.

Alarm dźwięczy, to nie męczy

Lepiej za to ma się sprawa z udźwiękowieniem tytułu, który, choć nie jest może bardzo różnorodny, to przygotowane utwory są na tyle dobre, że wpadają w ucho i nie powodują efektu deja vu nawet po godzinach rozgrywki. Przyznam szczerze, że po jeden z nich, na pokładzie zabawowym, nawet specjalnie wracałem, by usłyszeć go jeszcze raz, a to wbrew pozorom, w grze, która rozgrywa się na jednej stacji — bardzo pożądany element, gdyż te same ścieżki będziemy słyszeć nadwyraz często. Zastrzeżeń nie można mieć także co do dźwięku otoczenia, czy jednostek, które dobrze dopasowują się do reszty gry, a poszczególne akcje można łatwo od siebie odróżnić, co nie zawsze udaje się twórcom podobnych produkcji.

Tej wielkości pokład już niestety poważnie krztusi się na wersji PS4

Niewielka ilość utworów dostępna w grze może niektórych zrazić, ale przyznam, że podczas wielu godzin spędzonych ze Startopią nie dopadło mnie uczucie znudzenia sferą audio produkcji, a więc śmiem przypuszczać, że takowe nie wystąpi również u większości grających, którzy z grą nie zapoznają się zapewne tak głęboko.

Sterowanie

Spore zastrzeżenie mam również za to do samego sterowania, które to, choć po długiej nauce pozwala na całkiem sprawne wykonywanie podstawowych akcji, to jest pełne niedoróbek i niezbyt intuicyjnych rozwiązań, które zmuszają nas z kolei do nauki też skomplikowanych skrótów. Po raz kolejny palmę pierwszeństwa gra tu także wyjątkowo niedopracowana warstwa techniczna, przez którą często będziemy wybierali nie ten element, gdyż wciskając górnego krzyżaka, niekoniecznie trafimy na górną opcję, a czasem ta sama akcja wykonana kilkukrotnie na tym samym elemencie spowoduje, że nasz "kursor" wyląduje w dwóch różnych miejscach, co przeczy jakiejkolwiek logice.

Twórcy zbytnią uwagę skupili na niekoniecznie najpotrzebniejszych opcjach, jak poruszanie kamerą w górę i w dół, które to jest umiejscowione na przyciskach R2/L2 i zaniedbali bardziej podstawowe akcje, do których trzeba się dostać, wciskając kilka przycisków naraz. A przecież regulacji kamery często dokonujemy na samym początku rozgrywki, później właściwie jej nie ruszając, podczas gdy zajmuje ona cenne, i praktycznie niewykorzystane triggery, a to nie jedyny kwiatek. Czy można się tego schematu nauczyć i w miarę komfortowo grać? Można, ale biegać bez butów też można, a jakoś nikt nie próbuje, gdyż jest to bez sensu i właśnie to ostatnie słowo dobrze opisuje nie do końca przemyślany schemat sterowania w Spacebase Startopii.

To wszystko mogłaby choć trochę osłodzić obsługa myszki i klawiatury, która to na konsolach staje się coraz popularniejsza, ale no właśnie. Nie osłodzi, bo jej po prostu nie ma i pozostaje mi ubolewać nad tym, że na dodanie takowej się nie zdecydowano.

Podsumowanie

Odpowiednia ocena Spacebase Startopia powinna być dokonana na dwóch płaszczyznach, jako remake 20-letniej produkcji, a także jako całkowicie nowy produkt. Niestety poprzez katastrofalny stan techniczny w obecnym kształcie zawiedzie on zarówno wieloletnich fanów produkcji, którym dokuczać będą uciążliwe bugi i crashe, jak i nowych, niemających dotychczas do czynienia z marką graczy, których oprócz samych błędów zniechęcą braki w mechanikach. Wierzę, że gdzieś pod tą warstwą słabych technikaliów kryje się dobry szpil, który przyciągnie wielu z nas na długie godziny nawet pomimo oczywistych braków, ale w obecnym stanie nie mogę go niestety polecić żadnemu szanującemu się graczowi. Mam nadzieję, że za jakiś czas, kiedy producent upora się w końcu z większością niedoróbek Spacebase Startopia stanie się ciekawą, choć nie obowiązkową pozycją na mapie fanów osobliwych strategii.

Za udostępnienie kopii gry dziękujemy firmie Koch Media. Recenzja powstała na bazie wersji działającej na PlayStation 5 z elementami wersji PS4.

Podsumowanie

Gra
  • Ciesząca oko grafika
  • Godne podziwu przywiązanie do szczegółów
  • Znakomity humor tryskający z ekranu
  • Świetne połączenie wielu różnych gatunków
  • Osobliwy polski dubbing
  • Obecność trybu multiplayer
Nie gra
  • Koszmarny stan techniczny z błędami i crashami na każdym kroku
  • Czy wspominałem już o miliardzie bugów?
  • Niezbyt przemyślane sterowanie i brak obsługi myszy
  • Karygodne braki w mechanikach
  • Zbyt krótka kampania
Artyzm
Dźwięk
Gameplay
Fabuła
Werdykt: 3/5
"Zwykły przeciętniak"
go-stargo-stargo-stargo-stargo-star
go-stargo-stargo-stargo-stargo-star

Wierzę, że gdzieś pod tą warstwą słabych technikaliów kryje się dobry szpil, który przyciągnie wielu z nas na długie godziny nawet pomimo oczywistych braków, ale w obecnym stanie nie mogę go niestety polecić żadnemu szanującemu się graczowi. Mam nadzieję, że za jakiś czas, kiedy producent upora się w końcu z większością niedoróbek Spacebase Startopia stanie się ciekawą, choć nie obowiązkową pozycją na mapie fanów osobliwych strategii.

Platformy:
Czas czytania: 17 minut, 42 sekund
Komentarze
Dodaj nowy komentarz:
...
Twój nick:
Twój komentarz:
zaloguj się

Ta strona korzysta z reCAPTCHA od Google - Prywatność, Warunki.


Treści sponsorowane / popularne wpisy: