Recenzja

Recenzja Star Wars: The Force Unleashed 2

The Force Unleashed było najszybciej sprzedającym się tytułem opartym o bardzo bogate uniwersum Star Wars. Nie dziwię się więc, że firma LucasArts zdecydowała się tak szybko wyprodukować kontynuację tej całkiem udanej produkcji. Nieważne, że Starkiller skończył, tak jak skończył, przecież to jest science-fiction, tutaj przecież wszystko może się zdarzyć.

Wystarczy trochę inwencji twórczej, dobrych pomysłów i główny bohater w zaskakujący sposób ożywa, aby zarobić kolejne, grube miliony.

Historia rozpoczyna się od ujawnienia, a raczej potwierdzenia faktu, że Starkiller jest klonem. Darth Vader chciał stworzyć armię idealnych sobowtórów głównego herosa, niestety jak to już kiedyś zostało powiedziane – jedi nie da się sklonować. Starkiller postanawia wyzwolić się spod łaski ciemnego mistrza i ucieka z Kamino w celu uratowania swoich najbliższych przyjaciół. Za główny cel obiera sobie również odnalezienie zaginionej blondynki, Juno Eclipse.

Jednym z największym minusów w The Force Unleashed 2 jest fabuła. Pierwsza część gry była chwalona za świetny scenariusz. Nie wiem czy wiecie, ale oryginał zdobył nagrodę Writers Guild of America za najlepszą opowieść. Niestety, kontynuacja nie może pochwalić się już tak istotnym wyczynem. Powiem więcej, można odnieść wrażenie, jakby scenariusz napisano na kolanie w pięć minut. Do tego dochodzą bezpłciowe dialogi, zaś sami bohaterowie wyglądają, jakby brakowało im życia. Historia przypomina taniej klasy science fiction, puszczone po 24 w tv.

Tradycyjnie, twórcy umieścili w grze dwa zakończenia. Pierwsze z nich jest całkowicie niedorzeczne i sugeruje, że powstanie kolejna część serii. Drugie za to jest totalnie bezsensowne i sprawia, że cała wcześniejsza gra wydaje się bezcelowa. Przy tak beznadziejnej opowiastce, mogłoby się wydawać, że LucasArts przyłożyło się chociaż do naprawienia problemów związanych z rozgrywką, występujących w pierwszej części, ale tak niestety nie jest. Od początku do końca oczywiste jest, że Starkiller jest bardzo potężnym jedi. Może używać błyskawic do smażenia wrogów, ciskać nimi o ścianę przy pomocy pusha, kroić na pół za pomocą mieczy świetlnych. W rzeczywistości, główny bohater jest tak potężny, że gra nie stawia przed graczem żadnego wyzwania. Nawet wtedy, gdy pojawia się trzydziestu przeciwników, można pozbawić ich życia beż żadnych problemów.

Kolejnym istotnym problemem Force Unleashed 2 jest projekt poziomów. Pierwsza część gry pod tym względem królowała. Historia poprowadziła Starkillera na planetę Wookie, Kashyyyk, na pustkowia Raxis, oraz do tajemniczej dżungli na Felucji. Zwiedził on również Cloud City, a także walczył wewnątrz wczesnej pre-konstrukcji Gwiazdy Śmierci. W przeciwieństwie do oryginału, sequel został podzielony na dziewięć poziomów, które umiejscowione są w czterech nudnych lokacjach. Do jednej z nich należą między innymi bagna Dagobah, gdzie rozgrywka trwa jedynie dwie minuty. I to nie są żarty! Kolejne poziomy zlokalizowane są na statku, którego wnętrze jest powtarzalne i całkowicie banalne. Szczerze mówiąc, to istnieje tylko jeden poziom, który wyróżnia się czymś wyjątkowym, chodzi mi o Cato Neimoidie. Przy tak wielu wspaniałych zakątkach wszechświata Gwiezdnych Wojen, programiści nie potrafili wymyślić nic ciekawego. Jest to prawdziwy wstyd, biorąc pod uwagę wykonanie i lokalizację poziomów z pierwszej części gry.

Twórcy spaprali również robotę przy designie przeciwników. Ci nowi wyglądają bardzo przeciętnie, o maszynach nawet nie wspomnę, bo ich wygląd totalnie nie pasuje do uniwersum Gwiezdnych Wojen. Niestety, każdego z pięciu napotkanych w grze robotów można wykończyć tylko i wyłącznie za pomocą jednej animacji. Śmiech na pełnej sali. Oczywiście, zamiast dopracować to co najważniejsze, skupiono się takich pierdołach jak Quick time event, których w grze jest zdecydowanie

Błędów i bugów w Force Unleashed 2 jest bardzo wiele. I naprawdę mógłbym pisać o nich jeszcze przez parę dobrych godzin. Warto jednak przez chwilkę skupić się na jej zaletach, do których zdecydowanie zaliczyć trzeba niesamowite efekty wizualne oraz świetną muzykę. Pokłony dla Johna Williamsa. Po pięciu godzinach gry, bo tyle czasu trzeba poświęcić na ukończenie Force Unleashed, nawiedziła mnie totalna pustka. Produkcja ta nie ma do zaoferowania nic wartościowego. Gra jest płytka, kiepska i brak jej jakiekolwiek kreatywności. Problemy gnębiące oryginał nie zostały naprawione, a historia przedstawiona w The Force Unleashed 2 jest skazą na uniwersum Gwiezdnym Wojen.

Nasza ocena: 4.5/10

Czas czytania: 4 minut, 32 sekund
Komentarze
...
4966 dni temu

a tak czekałem na TFU 2. Wyszło tyle ciekawych filmików i informacji, ale widać kłamały :)

odpowiedz
...
#2
~Rodi
4954 dni temu

Niestety, ta gra to szmira jakich mało!

odpowiedz
Dodaj nowy komentarz:
...
Twój nick:
Twój komentarz:
zaloguj się

Ta strona korzysta z reCAPTCHA od Google - Prywatność, Warunki.


Treści sponsorowane / popularne wpisy: