Dupa, dupa, dupa - utwierdzam się w przekonaniu, że nie warto ruszać się z domu i w ogóle wszelkie zorganizowane imprezy plenerowe to syf, gdzie jest wyjątkowo dużo lachonów, ale z żadnym i tak nie zagadasz, bo niby jak w tym tumulcie, hałasie i kurzu? O_o Z resztą w ramach przerwy w nauce skoczyłem sobie tylko na miasto i chciałem spokojnie, prawie intelektualnie poczytać książkę w parku na ławeczce, a tu wchodzę na Pola Mokotowskie i tam jakaś uber-impreza, kilkanaście tysięcy ludzi, połowa pijana, druga połowa jest na dobrej drodze >.<. Pseudo-piwo po 5 zł, kolejka na bungiee na 5 godzin stania, a ja jeszcze nieopacznie powiedziałem kumplom, że nic nie wiedziałem i ja tu tylko książkę poczytać przyszedłem O_o!!
Ehhh... Lizanie lodów przez szybkę... =_=''