Nie jestem przesadnym fanem gier niezależnych, ale są takie perełki, na które jak już się natknąłem to zdecydowanie nie żałowałem. Transistor to jedna z tych gier - nie tylko spodobała mi się świetna immersja (postać która zamieniła się w tytułowy miecz mówi z głośniczka gamepada na PS4, niczym faktycznie zamknięta wewnątrz oręża którym sterujemy), ale też i muzyka. Główna bohaterka, która straciła głos była wcześniej piosenkarką - i to właśnie te "wokalne" fragmenty są moimi ulubionymi (The Spine - 6 w playliście, In Circles - 9, We All Become - 14, Paper Boats - 19, Signals - 22). Świetnie dopasowano kawałki - gdy akurat nie mamy żadnej walki, dostajemy coś bardziej w klimatach kawiarni i centrów handlowych, gdy wzrasta napięcie dostajemy bardziej elektroniczną muzykę, ale wszystko utrzymane jest w klimacie napięcia i niepewności, co przyniesie kolejny ruch. Cóż, gry indie potrafią być perełkami nie tylko gameplayowo.

Bonusowo poza normalnym soundtrackiem pojawił się też ten wokalny kawałek: