Tannenberg zmierza na konsole. Dostanie polską mapę
Jeśli wśród gier wojennych za mało było takich o I Wojnie Światowej - ten tytuł to nadrabia.
Jeśli nie słyszeliście o Tannenberg, to spieszę z wyjaśnieniem, że to pierwszoosobowa strzelanka dla wielu graczy, w realiach I Wojny Światowej - będąca przy samodzielnym rozszerzeniem gry Verdun, która na konsolach zawitała w 2016 (PS4) i 2017 (Xbox One), a więc już jakiś czas temu. Tym razem jednak nie będzie aż takiego rozrzutu między platformami, a co ważniejsze, gra ukaże się jeszcze w tym miesiącu - już 24 lipca.
Dzięki temu, że fabularnie gra osadzona jest na froncie wschodnim, a więc głównie w Imperium Rosyjskim które wtedy było jednym z zaborców Polski, w najnowszej aktualizacji dostępnej na start na konsolach (i tego samego dnia na PC), znajdziemy nasz rodzimy Przemyśl - będący wtedy pod władaniem Austro-Węgier.
Co ciekawe, mimo nastawienia na tryb online gra ubrała standardowe tryby w bardziej sensowne reguły:
Gracze będą mogli wziąć udział w 40 bitwach, w których kluczowe będzie zdobycie ważnych sektorów mapy i odebranie punktów zwycięstwa przeciwnikowi.
Ilość bitew to nie jedyna czterdziestka w grze, bo wiem właśnie tyle samo osób jest w stanie na raz zagrać na mapach dostępnych w grze, więc lekko nie będzie. Gra nie posiada niestety kampanii dla jednego gracza, ale ostatecznie można pograć z botami, chociaż wiadomo - to nie to samo.
Fani strzelanek online powinni się jednak tytułem zainteresować, bo chociaż to nie Battlefield, to nasze "swojskie" klimaty i znajome ubrania czy narodowości nadają grze szczególnego klimatu, którego trudno szukać w grach od EA. Zobaczcie zresztą klimatyczny zwiastun:
Przeczytaj więcej na podobne tematy:
• State of Play zamiata konkurencję i co z nowym GoWem Trilogy?🎙️ GamePolis #17 Podcast - 23.02.2026 18:00
• Nowa szefowa Xbox stara się udowodnić, że gra w gry? Gracze mają jednak wątpliwości - 23.02.2026 16:31
• Saints Row jest już martwe. Właściciel marki miał włożyć ją do zamrażarki - 23.02.2026 13:12

Komentarze
Dodaj nowy komentarz: