Seria WRC na konsolach nie ma lekko - ostatnia dobra odsłona wyszła jeszcze w czasach PS3, gdy robiło ją Sony, a potem były to raczej wyścigi o różnej skali wykonania, trochę zbyt arcadowe, albo z grafiką i fizyką różnej jakości, którymi się raczej nie zachwycano i to seria Dirt była częściej przez graczy wybierana.

Jednak mające premierę już 5 września WRC 8, w serwisie Metacritic zgarnia obecnie 78/100 punktów (czyli 8/10), co oznacza, że jest to chyba jedna z najlepszych części tej gry (poprzednie dostały kolejno: WRC 5 - 62, WRC 6 - 66 , WRC 7 - 70).

Gra oferuje rajdy aż w 14 krajach na blisko 100 odcinkach specjalnych, no i z trybem kariery. Recenzenci narzekają trochę na słaby model zniszczeń i niską jakość wykonania pojazdów. Z tym ostatnim argumentem jednak bym dyskutował, gdyż to nie Gran Turismo gdzie przyglądamy się autom w trybie foto i muszą one lśnić niczym w salonie samochodowym, a brudne WRC, w którym najważniejsza jest jazda, a nie ilość polygonów na aucie - z zewnątrz w sumie ciężko to zauważyć, dopiero widok ze środka różni się od GT, Forzy czy Project Cars znacząco - ale auta i tak wyglądają nawet we wnętrzu nieźle, a nie jak z kartonu (a tak było czasem w WRC 7). Gra jednak nie ma złej grafiki (zwłaszcza na tle poprzedniczek), zniknęły wszelkie blury i bloomy, sporo jest też kamyków i głazów na poboczach, które nie są tylko teksturką.
Recenzenci chwalą też fizykę i zachowanie opon/przyczepność pojazdu. Samochody przestały wreszcie wyglądać jak unoszące się nad trasą, chociaż wciąż wydaje mi się, że nieco zbytnio się bujają na trasie i czasem wciąż wydają się być lżejsze niż faktycznie są. Zwłaszcza po "hopkach", auto mięciutko wraca na trasę, podczas gdy już w Colinie 2.0 waliły porządnie o glebę (widać to w 14:59 na gameplayu). Poproszę jeszcze o tworzenie się rynienek po przejazdach poprzednich aut jak w Richard Burns Rally i równie dobrych (kończących jazdę) dzwonów jak tam - i biegnę do sklepu.