Recenzja

Recenzja książki Warhammer 40 000 Eisenhorn. Świat z perspektywy Inkwizytora, ciekawszy niż można by sądzić!

Masowe mordy, intrygi, sekrety. Imperium w 41 millemium nie jest wcale tak odmienne od naszej rzeczywistości.

Ci z was, którzy mieli okazję zapoznać się ze wcześniejszą recenzją książki w uniwersum Warhammera fantasty, czyli Przygody Gotreka i Felixa , wiedzą, że moja fascynacja z Warhammerem zaczęła się od jego kosmicznego uniwersum, czyli W40k.

Za sprawą wydawnictwa Copernicus Corporation, w moje ręce wpadła książka Eisenhorn, autorstwa Dana Abnetta. Sądziłem, że moja książkowa przygoda z imperialnymi wojażami w kosmosie zacznie się od popularnej serii "Herezja Horusa", ale trzeba brać, co los daje (dał lepiej, niż mogłem oczekiwać). Otrzymana książka Eisenhorn, to pierwsze w Polsce wydanie w naszym języku, tej liczącej już ponad 20 lat opowieści.

Czy to oznacza, że skoro pojawia się u nas dopiero po tylu latach, to nie ma czym się ekscytować? Nic bardziej mylnego! Im więcej przeczytałem, bardziej poznawałem losy tego inkwizytora i jego nietypowej drużyny, tym trudniej było mi się oderwać, jednocześnie zżywając się z obecnymi tam postaciami. Postaram się jednak unikać spoilerów, tak abyście sami mogli dać się zaskoczyć i ekscytować tą opowieścią równie mocno, jeśli tylko zdecydujecie się dać jej szansę, a warto!

Inkwizycja nie jedno ma oblicze

Gregor Eisenhorn jako tytułowy bohater, pełni funkcję imperialnego inkwizytora, poszukując i zwalczając wszelkie zagrożenie ze strony heretyków, z chaosem na czele. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że będzie to historia bardziej przyziemna, pozbawiona monstrualnych bitew i rzezi, tak często obecnych w tym uniwersum. Nie mogłem się jednak bardziej pomylić, w końcu to Warhammer 40 000.

Książka jest podzielona na trzy opowieści, które są wycinkami z życia tego inkwizytora. Co ciekawe, pełni on także rolę narratora, dzięki czemu czytając, zapoznajemy się z historią niejako z jego własnej perspektywy, niczym z osobistego pamiętnika. Opisywane wydarzenia w każdym z rodziałów dzieją się na przestrzeni ponad 140 lat! Oczywiście nie powinno to dziwić, możliwość przedłużania życia dzięki technologii nie jest tutaj niczym nowym, choć rzecz jasna, nie jest to dostępne dla każdego.

Inkwizycja sama w sobie nie jest tworem jednolitym. Jest podzielona na trzy główne dogmaty, według których podejmowane są wszelkie czynności. Co dokładnie mam na myśli? Otóż jedni uznają, że jakiekolwiek działania balansujące na krawędzi etyki, czy korzystania ze zdolności psionicznych (którymi nasz główny bohater również dysponuje), zakrawa o herezję i w żadnym wypadku nie jest to dopuszczalne.

Inni z kolei nie tylko takie opcje dostrzegają, ale i chętnie z nich korzystają, jeśli tylko będzie to prowadzić do realizacji celów imperium w myśl "cel uświęca środki". W tym wszystkim Gregor Eisenhorn jest mniej więcej po środku, co często prowadzi go do konfliktów z innymi przedstawicielami tej uświęconej istytucji. Nasz bohater kierując się własnym kompasem moralnym, zebrał wokół siebie bardzo nietypowych kompanów w porównaniu do innych drużyn inkwizytorskich, co znów dla wielu jest przedmiotem kontrowersji (oraz zaskoczeniem dla wrogów).

W takich właśnie okolicznościach wykonywanie swojego inkwizytorskiego fachu nie jest zadaniem łatwym, choć z perspektywy czytelnika trudno nie docenić pomysłowości Gregora i jego elastyczności w dostosowywaniu się do okoliczności. Jakie wyzwania przed nim stoją i czy uda mu się wyjść cało z zawirowań wydarzeń, w które zostanie wplątany? Dzieje się tutaj naprawdę sporo, przez co od czytania niezwykle trudno się oderwać!

Chaos czai się za każdym rogiem

Każdy, to kiedykolwiek liznął świata W40K, wie jak rozległe jest to uniwersum, obejmujące całe galaktyki pośród których nieustannie trwa walka o dominację Imperium ludzkości z innymi kosmicznymi rasami. My z kolei jako czytelnicy, śledząć inkwizytorskie poczynania Eisenhorna, swoją uwagę będziemy kierować na odległe obrzeża galaktyki. W miejsca, gdzie mimo pozornie panującego ładu Imperium, pośród społeczeństwa a nawet i samej władzy czają się intrygi, a także podejmowane są działania, które wielu uznało by za przejawy herezji.

Dzięki takiemu osadzeniu akcji, autor daje nam także niepowtarzalną możliwość wglądu w codzienne życie obywateli, struktur społecznych, czy architektury. Wówczas okazuje się, że ludzkość w 41 milemium nie wiedzie wcale tak odmiennego życia od tego, którego my doświadczamy na co dzień. Także i tutaj wiele znanych naszej cywilizacji problemów są nieodłącznym elementem ich egzystencji. Wiara w Imperatora choć wielka, wcale nie zniwelowała istnienia wielu półświatków i miejsc, gdzie lepiej się nie zapuszczać oraz gdzie prowadzone są intratne interesy.

W takim otoczeniu Eisenhorn wykonuje swoje obowiązki, prowadząc swoją osobistą krucjatę. Sam fakt, że inkwizytor znacznie częściej wchodzi w interakcje z tą normalną i często pomijaną częścią imperium, sprawia, że bardzo łatwo jest sobie to wszystko wyobrazić, wczuć się w akcję i otoczenie przedstawione w książce Dana Abnetta.

Przed sięgnięciem po tę pozycję, po Warhammerze 40 000 spodziewałem się głównie krwawej, kosmicznej jatki (spokojnie, ta też się tutaj pojawia), a tutaj dostajemy naprawdę dojrzałą historię, pełną trudów, intryg oraz sekretów. Wszystko to bardzo mocno kontrastuje z przedstawieniem Imperium jako czystej i niezachwianej w wierze ludzkiej rasy. Przez ten fakt znacznie łatwiej jest zrozumieć i docenić trud, jaki muszą wkładać inkwizytorzy w zachowanie ładu i tępienie stale pojawiającego się spaczenia, a także coraz to nowych oznak herezji.

Jak wypada książka jako fizyczny produkt?

Zestaw opowiadań autorstwa Dana Abnetta zamknięty w książce o tytule "Eisenhorn" to solidny kawał tomiszcza. Otoczony twardą, przyjemną w dotyku oprawą mieści w sobie ponad 775 stron pełnych wciągającej historii. Zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że mimo swojego rozmiaru oraz wspomnianego solidnego wykończenia, książka jest niezwykle lekka i czytanie jej, trzymając ją tylko w jednej ręce nie sprawiało mi problemu.

W tekście nie brakuje licznych zmian czcionek, co precyzyjnie podkreśla i daje podświadomie do zrozumienia, czy czytane słowa pochodzą od postaci, narratora, czy też może od maszyny. Często bowiem obserwując poczynania bohatera, będziemy świadkami kontaktu z całym technologicznym ekosystemem imperium. Oschłym, analitycznym i pozbawionym jakiejkolwiek empatii komunikatem, co bywa podkreślone poprzez specjalną grafikę. To niesamowicie podbija immersję i często przywodzi mi na myśl fragmenty z niektórych gier tego uniwersum.

Odnośnie samej struktury książki, nie jestem do końca przekonany co do pomysłu wprowadzenia pod rozdziałami specjalnych sekcji, z których te się składają. Nie jest to może stricte spoiler, bardziej ogólny zarys tego co na nas w danym fragmencie czeka, ale jednak co nieco to odkrywa. To może niektórym czytelnikom przeszkadzać i psuć element zaskoczenia akcją. Z drugiej jednak strony, może ten zabieg mieć odwrotne działanie. Będąc już zmęczony wieczorową porą, chciałem odłożyć książkę, ale po przeczytaniu tego co czeka mnie w kolejnym, potrafiłem się (czego nie żałuję) zmusić do podołania jeszcze jednej porcji przygody.

Na zakończenie

Zbliżając się do finału moich wrażeń z Eisenhornem, którymi się z wami dzielę, zdecydowanie zachęcam was do sięgnięcia po tą pozycję. Jeśli tak jak do niedawna ja, bardzo lubicie kosmicznego Warhammera i chętnie byście coś z tego przeczytali, to ta książka może być dla was idealną propozycją na początek tej wspaniałej, krwawej i brutalnej przygody. Można się przy tej okazji wielokrotnie zaskoczyć, jak bardzo wielowątkowa, złożona i pełna zwrotów akcji jest to historia.

Podczas śledzenia losów głównego bohatera, nie zabrakło wielu nawiązań do "Herezji Horusa" od której chciałem zacząć i teraz zdecydowanie muszę po to sięgnąć. Na koniec chciałbym z pełnym uznaniem pochwalić osoby odpowiedzialne za przekład z oryginału, a także za pieczołowitą kontrolę nad procesem produkcyjnym. Nie napotkałem ani jednego błędu, a wykorzystane słownictwo zostało dobrane wprost idealnie. Eisenhorn stał się dla mnie oficjalnie jedną z najlepszych książek ostatnich lat i sądzę, że jeśli tylko dacie mu szansę, będziecie co najmniej podobnego zdania.

Dziękujemy firmie Copernius Corporation za dostarczenie książki do recenzji.

Platformy:
Czas czytania: 8 minut, 5 sekund
Komentarze
Dodaj nowy komentarz:
...
Twój nick:
Twój komentarz:
zaloguj się

Ta strona korzysta z reCAPTCHA od Google - Prywatność, Warunki.


Treści sponsorowane / popularne wpisy: