Recenzja

Recenzja mikrofonu Nubi NMIC1. Ciepło, tanio i wyraźnie

Odszumianie, XLR i solidna obudowa za mniej niż 150 zł

Ostatnie lata przyniosły nam gigantyczne wzrosty na rynku podcastów (my też swój mamy i zapraszamy :) ). Coraz liczniejsze grono osób ich słucha, a jeszcze więcej marzy o rozpoczęciu własnej kariery w tej branży. Nie każdy może sobie jednak pozwolić na zainwestowanie od razu tysięcy złotych w sprzęt.

Na szczęście, na rynku znajdziemy konstrukcje znacznie bardziej przystępne cenowo, które oferują jakość znacznie powyżej przeciętnej. Niemniej, stare porzekadło mówi, że jeżeli robisz coś tanio, to nie zrobisz tego dobrze. Sprawdźmy zatem jak dobry stosunek ceny do jakości, udało się osiągnąć mikrofonowi Nubi NMIC1.

Byliście na otwarciu?

Nubi NMIC1 dotarł do mnie w niewielkim, estetycznym i dobrze zabezpieczonym opakowaniu. Wewnątrz dodatkowo umieszczono sporo pianki, więc produkt powinien być w stanie dotrzeć do nas w jednym kawałku nawet wtedy, gdy okoliczni kurierzy mają z nami na pieńku. W środku znajdziemy krótką, acz bardzo treściwą instrukcję, którą warto na szybko przekartkować.

Zaraz pod nią odpoczywa gwiazda wieczoru, czyli mikrofon Nubi NMIC1. Nie musimy niczego skręcać, bo wszystkie elementy są ze sobą domyślnie połączone. Na samym dole czeka na nas kabel USB, do połączenia mikrofonu z naszym sprzętem. Ten niestety bez oplotu, ale wygląda na dosyć solidny.

Na tym zawartość pudełka się kończy. Z jednej strony, mamy tutaj wszystko, co niezbędne, aby zacząć naszą podcasterską karierę (praktycznie identyczne zestawy oferuje Logitech Yeti Orb oraz Razer Seiren V3 Mini ) . Z drugiej, aby korzystać z pełni możliwości produktu, zabrakło w pudle jednego istotnego przewodu, ale o tym porozmawiamy sobie w dalszej części.

Może i mały, ale za to jaki ciężki!

Pierwsze, o czym pomyślałem wyciągając Nubi NMIC1 z pudełka to — o rany, ależ to ciężkie! Sprzęt jest na tyle niewielki, że zupełnie nie spodziewałem się jego wagi. Całość to aż 900 g! Nie jest to jednak zasługa elektroniki znajdującej się w mikrofonie, a znacznie bardziej solidnej i ciężkiej, metalowej podstawki.

Dotychczas korzystałem z produktów ustawianych na rozkładanych “nóżkach”, więc płaska i ciężka podstawa była dla mnie nowym doświadczeniem. Moim zdaniem rozwiązanie zastosowanie w NMIC1 wypada znacznie lepiej. Zajmuje mniej miejsca na biurku, dzięki czemu łatwiej umieścić go blisko klawiatury, zza której do niego mówimy. Do tego jest bardzo stabilna i to na tyle, że nie miałem problemu z bujającym się mikrofonem, gdy pracowałem przy uginającym się blacie.

Nie wszystkie elementy są jednak metalowe. Wygląda na to, że poza podstawą i obudową mikrofonu, mamy do czynienia z plastikiem. O ile w przypadku nóżki jest to tworzywo dosyć solidne, tak uchwyt wokół urządzenia lekko się ugina. Nie stanowi to problemu w codziennej pracy, ale niższa jakość tego elementu lekko kontrastuje z resztą.

Nie zmienia to jednak faktu, że jako całość Nubi NMIC1 prezentuje się niezwykle elegancko. To taki estetyczny minimalizm, bez tysiąca świateł RGB rozpraszających naszą uwagę. Dzięki temu sprzęt wpasuje się idealnie zarówno do gamingowych transmisji, jak i wideo spotkań w korporacji. Na obudowie znajdziemy tylko jedną diodę, informującą nas o tym, czy mikrofon jest włączony lub korzysta z oznaczonej danym kolorem funkcji (o których dłużej porozmawiamy później).

O kablu, którego zabrakło

Na przedniej części znajdziemy dwa pokrętła. Oba odpowiadają za zarządzanie głośnością. Jedno mikrofonu, drugie zaś podłączonych do niego słuchawek. To pierwsze możemy lekko stuknąć, aby szybko wyciszyć lub włączyć sprzęt, a jeżeli przytrzymamy je dłużej, uruchomimy wbudowaną funkcję tłumienia szumów. Od razu mamy też założony przyjemny w dotyku pop filter, który poprawia brzmienie niektórych problematycznych głosek.

Na spodzie umiejscowiono zestaw niezbędnych złączy. Aby rozpocząć korzystanie z urządzenia, wystarczy podpiąć załączony w zestawie przewód USB C, ale mamy tu też dwa dodatkowe porty dla bardziej zaawansowanych użytkowników. Po pierwsze, wyjście słuchawkowe jack 3,5 mm. Jeżeli zależy Wam na odsłuchu tego, co nagrywacie, to zapewnia ono minimalne opóźnienia.

Całość domyka olbrzymie złącze XLR. Większość odbiorców tego sprzętu zapewne nigdy z niego nie skorzysta, ale osoby bawiące się w nieco bardziej profesjonalne nagrywanie dźwięku ucieszą się z jego obecności. Niestety w zestawie zabrakło przewodu, którym moglibyśmy podłączyć Nubi NMIC1 do portu XLR w naszym interfejsie audio. Zakładam jednak, że jeżeli możliwość ta Was interesuje, to stosowny kabelek już posiadacie.

Ciepło w rączki

Zaskoczyło mnie to, jak bardzo Nubi NMIC1 nagrzewa się podczas działania. I nie, nie mówimy teraz o nagrywaniu i faktycznej pracy, a samym podłączeniu do zasilania. Nie mam w zwyczaju odłączać peryferiów od komputera, gdy akurat z nich nie korzystam. Z tego powodu sprzęt miał włączoną diodę, gdy tylko zdarzyło mi się uruchomić peceta.

Dla jasności — mikrofon nigdy nie zrobił się gorący. Mowa o byciu wyraźnie ciepłym, czasem do tego stopnia, że czuć, jak wyższa temperatura lekko promieniuje na elementy dotykające obudowy. Nie przeszkadzało mi to w korzystaniu z urządzenia, ale nagrzewający się mikrofon to dla mnie nowość.

Szumi, a ja nic nie słyszę!

Na pokładzie Nubi NMIC1 nie znajdziecie przytłaczającej liczby funkcji, ale znalazła się jedna bardzo istotna i działająca naprawdę dobrze. Po przytrzymaniu gałki głośności mikrofonu dioda zmienia kolor na niebieski, informując nas o aktywacji systemu redukcji szumów. Nie spodziewałem się, że zrobi on zauważalną różnicę, więc tym większe było pozytywne zaskoczenie, jakie na mnie wywarł.

Próbki dźwięku nagrane z jego wykorzystaniem faktycznie brzmiały lepiej, a odgłosy otoczenia były w większości na tyle wytłumione lub całkiem zniwelowane, że dodatkowe, programowe obrabianie ich w celu wyeliminowania szumów, właściwie nie miało sensu. Funkcja ta podoba mi się tym bardziej, że pozwala zaoszczędzić kilka megabajtów RAMu, które musielibyśmy poświęcić, na przykład, na działający w tle proces bramki szumów na naszym komputerze.

Sporo o cyferkach, plus coś istotnego

Omówienie techniczne zaczniemy od rzeczy, które dla większości pewnie nie mają żadnego znaczenia. Mikrofon wymaga zasilania 5 V/200mA, czyli podłączamy go do dowolnego portu USB i sprawa załatwiona. Częstotliwość próbkowania (czyli proces zamiany analogowej fali dźwiękowej na sygnał cyfrowy poprzez pomiar poziomu dźwięku w określonych odstępach czasu) to 192 kHz / 24 bity, pasmo przenoszenia między 50 a 20000 Hz, a poziom ciśnienia akustycznego wynosi 110 dB. Nuda, co?

To teraz rzeczy zrozumiałe i mające znacznie większe znaczenie dla użytkowników, których życie nie kręci się wokół cyferek. W Nubi NMIC1 zastosowano przetwornik dynamiczny. Charakteryzuje się on większą odpornością na wstrząsy, uszkodzenia mechaniczne i inne, niekorzystne warunki w porównaniu do mikrofonów pojemnościowych. W skrócie; sprawdzi się dobrze w domowych warunkach, a stukanie w klawiaturę czy inne odgłosy w tle nie będą wielkim problemem.

Na koniec sprawa najistotniejsza — charakterystyka kierunkowości. W tym przypadku jest ona kardioidalna. Sporo dziwnie brzmiących słów, co? W rzeczywistości chodzi tutaj tylko o to, skąd mikrofon zbiera dźwięk. W przypadku Nubi NMIC1 powinniśmy mówić do niego, mając jego czubek w równej linii z naszymi ustami.

Ustawienie sprzętu pod odpowiednim kątem jest w tym przypadku kluczowe, ponieważ tylko wtedy nagranie jest głośne i wyraźne. Każdy odgłos dziejący się dookoła, jak klikanie myszki czy muzyka ze stojących przed nami głośników, są bardzo mocno przytłumione. W praktyce daje nam to mikrofon, który wyłapuje, to co chcemy, a całą niepotrzebną resztę wycina bez naszej ingerencji.

Testy dźwięku i porównanie z innym modelem

Znacie już wszystkie mniej i bardziej techniczne szczegóły na temat Nubi NMIC1. Ostatecznie najważniejsze jest jednak to, czy jakość dźwięku, jaką pozwala uzyskać, będzie Wam odpowiadać.

Poniżej znajdziecie kilka testowych nagrań w różnej konfiguracji podłączenie mikrofonu do komputera oraz z włączonym i wyłączonym wbudowanym tłumieniem szumów. To surowe materiały, bez żadnej programowej obróbki.

Dla porównania możecie sprawdzić też próbkę z mojego obecnego mikrofonu Tonor TC30, z którego korzystam, przygotowując materiały wideo na GameOnly. Zwróćcie uwagę, że korzysta on z innego (pojemnościowego) przetwornika, przez co głos brzmi zdecydowanie inaczej.

Test dźwięku mikrofon Tonor TC30 (złącze USB-C, pojemnościowy)

Test dźwięku mikrofon Nubi NMIC1 (złącze USB-C, tłumienie szumów OFF)

Test dźwięku mikrofon Nubi NMIC1 (złącze USB-C, tłumienie szumów ON)

Test dźwięku mikrofon Nubi NMIC1 (złącze XLR)

Ciepły i tani, a do tego dobry

Mikrofon Nubi NMIC1 zaskoczył mnie bardzo pozytywnie wysoką jakością nagrań, oraz nieco nastraszył, odczuwalnym nagrzewaniem się obudowy. Wbudowana funkcja redukcji szumów otoczenia działa naprawdę dobrze i pozwala zaoszczędzić czas i RAM, które musielibyśmy poświęcić, aby osiągnąć podobne efekty programowo.

Za 149,00 zł, za jakie możemy obecnie go nabyć, dostajemy w zestawie właściwie wszystko, co niezbędne do nagrywania podcastów czy prowadzenia transmisji na żywo. Szkoda, że w zestawie zabrakło kabla XLR, ale dzięki temu jego cena jest niższa, a i tak wiele osób z tej opcji nie skorzysta. Myślę, że w tej kwocie warto rozważyć zakup tego modelu.

Za udostępnienie sprzętu do recenzji dziękujemy firmie Nubi.

Platformy:
Czas czytania: 9 minut, 26 sekund
Komentarze
Dodaj nowy komentarz:
...
Twój nick:
Twój komentarz:
zaloguj się

Ta strona korzysta z reCAPTCHA od Google - Prywatność, Warunki.


Treści sponsorowane / popularne wpisy: