South of Midnight to nowa przygodowa gra akcji studia Compulsion Games. Jeśli nie kojarzycie nazwy studia, to nie powinniście mieć do siebie pretensji, ponieważ nie zabłysnęli oni produkcją hitów. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych gier, która wyszła spod ich ręki to We Happy Few, które zebrało średnie oceny od recenzentów i graczy. Czy South of Midnight pozwoli wreszcie wzbić się studiu ponad ciepło przyjęte "średniaki"? Zapraszam do recenzji.
Klimat, klimat i jeszcze raz klimat!
South of Midnight narobiło szumu medialnego w branży gier, głównie za sprawą swojego specyficznego stylu graficznego oraz poklatkowej animacji. Styl graficzny produkcji to wyjątkowa mieszanka baśniowego realizmu, gotyckiego folkloru i malarskiej estetyki, która nadaje grze własnej tożsamości i odróżnia ją od innych tytułów. Świat przedstawiony pełen jest detali, mocnych kolorów i specyficznej animacji, zwłaszcza w przerywnikach filmowych. Całość dobrze współgra ze sobą i w efekcie otrzymujemy miłą dla oka grafikę, która miejscami potrafi zachwycić.
Grając na komputerze z RTX 4070 Super, Ryzen 7 5700X 3D w rozdzielczości 1440p nie odnotowałem praktycznie żadnych problemów z wydajnością. Raz na jakiś czas zaobserwowałem doczytujące się tekstury lub minimalne przycięcie ekranu, ale to były rzadkie przypadki. Gra utrzymywała również bezproblemowe 60fps bez DLSS. Do optymalizacji ciężko mieć więc jakieś większe zarzuty, a w dobie koszmarnie zoptymalizowanych gier działajacych na UE5 taki wynik zasługuje na pochwałę.
Poklatkowa animacja dobrze tutaj pasuje
Specyficzny styl animacji w South of Midnight to element, który zasługuje na osobny akapit. Tytuł od początku wzbudził zainteresowanie graczy, poprzez zastosowanie poklatkowej animacji, która może zarówno przyciągać jak i odpychać. Osobiście mnie to urzekło i jestem zachwycony, jak dobrze komponuje się to ze światem gry oraz ładnie wygląda podczas ruchu. Zastosowana poklatkowa animacja jest na tyle subtelna, że nie rzuca się w oczy podczas rozgrywki, jednak w czasie przerywników filmowych, jest znacznie bardziej agresywna i niekoniecznie każdemu musi się podobać. Mnie nie przeszkadzała i uważam ją za ciekawy aspekt produkcji, jaki nadaje jej cząstkę własnej tożsamości w gąszczu innych tytułów.
Spójrzcie poniżej na oficjalnym wideo producenta jak wygląda ten efekt i czy Wam również się spodoba: 👇🏻
Ale są też problemy...
Choć graficznie tytuł prezentuje się dobrze, to niestety ma problem z HDR oraz kilka niedociągnięć, które wybijają z imersji. Docierając do części gry, w której podróżowaliśmy przez skąpane w słońcu farmy oraz pola pełne słoneczników, kolory w grze nabrały takiej jaskrawości, że rozgrywka była praktycznie niemożliwa. Wszystko było tak rozjaśnione i zlane w jeden zamglony kolor. Co ciekawe, we wcześniejszych etapach gry nie napotkałem takiego problemu, a po feralnym rozdziale zdarzały się miejsca i obiekty, które ewidentnie zdradzały tę samą przypadłość.
Wygląda tak:
A powinno wyglądać tak:
Zabrakło detali
Kolejnym elementem, który potrafi przyćmić pozytywne wrażenia z gry to przenikanie naszej bohaterki przez elementy roślinności oraz otoczenia. Wiem, że zdecydowana większość dzisiejszych produkcji nie jest lepsza w tym temacie, ale jeśli jedne rośliny reagują na nasz ruch, a inne nie, to nie wygląda to dobrze. Słabym elementem tego typu jest również, to gdy firanka lub jakiś zwisający materiał w otoczeniu również przenika przez naszą postać.
Rozumiem, że zasoby konsol czy różnorakie konfiguracje PC mogą nakładać pewne ograniczenia, a ignorowanie praw fizyki nie jest rzadkością w dzisiejszych grach, ale South of Midnight nie wydaje się specjalnie zaawansowaną produkcją, która pochłania zasoby obliczeniowe w innych celach i można było postarać się bardziej w dopracowaniu detali, zwłaszcza gdy ogół wydaje się być naprawdę dobrze zrobiony.
Opowieść drogi... która finalnie nie przekonuje
South of Midnight to opowieść o dziewczynie obdarzonej mocą "Tkaczki", która o swych zdolnościach dowiaduje się podczas rodzinnej tragedii. Hazel, bo tak ma na imię nasza bohaterka, wydaje się zwykłą nastoletnią dziewczyną, która wychowuje się z matką na południu Ameryki, w niezbyt przychylnych warunkach mieszkaniowych. Czarnoskóra dziewczyna ma w sobie urok i zdecydowanie da się lubić, choć czasem brakowało mi takiej "kropki nad i" w wypowiadanych przez nią kwestiach. Zbliżający się do miasta huragan, porywa dom Hazel razem z matką i... historia dopiero się zaczyna!
Sam tytuł nie jest przesadnie długi i nie powinien zająć więcej niż 12-15 godzin, co wydaje się wartością optymalną w dzisiejszych realiach mocno rozciągniętych gier.
W trakcie rozgrywki poznamy losy Hazel i sekrety jej rodziny, jednakże gra przedstawia również inne, niestety tragiczne historie, które, odnoszę wrażenie, mają skłonić gracza do refleksji.Rozczarowała mnie też reakcja Hazel na przedstawione historie. Niby współczuła i wyrażała żal, ale nie było to w pełni przekonujące.
Muzyka, która pasuje do rozgrywki
Muszę przyznać, że dobór muzyki w najnowszej produkcji Compulsion Games zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Utwory użyte do South of Midnight często opowiadają o bohaterach gry i ich przeżyciach, adekwatnie do fabuły. Przygrywane w tle utwory, bardzo dobrze komponowały się z tym co widzimy na ekranie, co dodatkowo pogłębiało klimat gry. Przypominało mi to świetny wątek w grze Alan Wake II, gdzie muzyka opowiadała o fragmencie gry, w który graliśmy lub przeszliśmy.
Eksploracja w trybie mini
Compulsion Games określa swój nowy tytuł jako przygodowa gra akcji i jak najbardziej mogę się z tym zgodzić. South of Midnight to produkcja typowo liniowa a rozgrywka zawiera w sobie proste elementy platformowe, trochę walki oraz eksplorację niewielkich fragmentów otwartej przestrzeni, na której rozsiane są opcjonalne znajdźki. Twórcy zaoferowali graczom elementy znane z gier tego rodzaju, jak chociażby podwójny skok, dzięki któremu dostaniemy się w wyższe elementy otoczenia, czy szybowanie, które pomaga nam wydłużyć lot oraz uchronić zdrowie przy upadku.
Na deser udostępniono także bieganie po ścianach, które stanowi umiarkowane urozmaicenie w gameplayu, bo możemy użyć go jedynie w wyznaczonych miejscach. Ciekawą mechaniką jest natomiast nasz pluszak "Grzanka", którym możemy rzucać w przeciwników, pomagając sobie tym w walce. Możemy również zwiedzać miejsca, do których nie zmieści się Hazel czy nawet zbierać ukryte kłębki. PS. Podążajcie za lisami :)
Posuwając fabułę do przodu, będziemy odwiedzać nowe miejsca, które oferują nam możliwość skromnej eksploracji. Jak wcześniej wspominałem, South of Midnight to gra typowo liniowa, a więc nie znajdziemy nawet pełnoprawne mapy, co oznacza też, że fragmenty, które oddano nam do dyspozycji, są naprawdę niewielkich rozmiarów.
Czy to źle? Nie. W grze możemy znaleźć jedynie kłębki, notatki lub nory, do których możemy dostać się z pomocą Grzanki, więc nie widzę sensu tworzenia zbyt rozległych terenów. Tym bardziej, że te, które zostały nam oddane, są dobrze zagospodarowane i aby zdobyć ukryte elementy, zawsze musimy coś przepchnąć, gdzieś się wspiąć czy coś zniszczyć. Bystry obserwator bez problemu odnajdzie wszystko co zostało ukryte na mapie, a znalezienie takiego sekretu zawsze daje graczowi sporo radości.
Dynamiczna akcja, nudna walka
Walka w najnowszym tytule Compulsion Games zdecydowanie nie jest najmocniejszym aspektem gry. Twórcy dali nawet możliwość pomijania potyczek, co tylko potwierdza, że nie jest to element, który ma stanowić o sile produkcji. Czy w takim przypadku, walka jest tutaj zwyczajnie słaba? Nie! Choć system walki nie jest specjalnie angażujący, nie mogę nazwać go słabym. Hazel neutralizuje swoich przeciwników atakiem combo złożonym z kilku lekkich ataków. Może ich przyciągać czy odpychać, dysponuje atakiem obszarowym, a także może opętać przeciwnika, rzucając w niego swoim pluszakiem.
Walka jest po prostu przyjemna i choć różnorodność przeciwników mogłaby być większa, to trzeba pamiętać, że walki są jedynie urozmaiceniem tej gry i mają za zadanie wprowadzić powiew świeżości podczas przemierzania ciekawych krain głębokiego południa Ameryki. Te, jak już sobie wcześniej powiedzieliśmy robią spore wrażenie i zachęcają nas do przymknięcia oka na pewne niedoróbki oferowanego w tym tytule systemu walki.
Kłębek do kłębka i będzie... kokosza?
Dzięki wygranym potyczkom oraz zbieraniu kłębków, możemy rozwijać specjalne umiejętności Hazel. Choć rozwój jest raczej symboliczny i wiążę się z drobnym usprawnieniem naszych skromnych umiejętności, możemy szybciej wykańczać i tak niezbyt urozmaiconych oponentów. Ten element jest tylko skromnym wzbogaceniem rozgrywki, który można było zrobić lepiej. Ponownie jednak tak jak i sama walka, jest on po prostu przyjemny i nic ponadto.
Pomagając uleczyć bolesne echa starych krzywd, na końcu planszy spotykamy się z głównym przeciwnikiem i muszę przyznać, że o ile sama walka z przeciwnikami trąci nieco myszką, to w przypadku potyczek z bossami wrażenaia są zgoła odmienne. Walki z nimi są dynamiczne, a zdrowie przeciwnika podzielone jest na 3 paski, które odpowiadają za kombinacje jego ataków. Każdy zbijany pasek sprawia, że przeciwnik jest bardziej wymagający, a potyczka angażująca. Oczywiście nie spodziewajcie się tutaj zbyt wielkiego wyzwania, ale same walki są dość widowiskowe i przyjemne. Jeśli jednak nie dalibyście sobie rady z poziomem trudności, walkę można pominąć, co z pewnością docenią Ci z Was będący w grach akcji mniej doświadczeni.
To po prostu dobra gra
South of Midnight to gra, która potrafi zaskoczyć specyficznym ciekawym klimatem, ale jednocześnie brakuje w niej efektu wow. Wszystkie elementy obecne w grze wykonano solidnie, ale też sama "solidność" nie wystarczy, by przebić się przez to, co oferują premiery innych dzisiejszych tytułów. Mimo pewnej "nijakości" otrzymujemy tytuł z ciekawą historią, dynamicznym gameplayem, zręcznościowymi elementami platformowymi i dostatecznie dobrą walką. Jeśli lubicie gry liniowe nastawione na fabułę z drobnymi elementami eksploracji i rozwoju bohatera, to w South of Midnight będziecie bawić się dobrze. To po prostu dobra gra i nic więcej.
Gra oferuje wersję z polskimi napisami i angielskim dubbingiem. Podczas rozgrywki zauważyłem kilka przypadków braku tłumaczenia.
PS. W czasie publikacji tego tekstu, ukazały się kolejne aktualizacje, które mam nadzieję, poprawiły problem z HDR na PC.
Dziękujemy firmie Microsoft za udostępnienie gry do recenzji.
Podsumowanie





South of Midnight to po prostu dobra gra, ale dobra, to czasem za mało.
Komentarze
Dzięki za recenzję.
Czyli taki sśredniaczek, ale ważne, że z klimatem. Chyba trzeba będzie nabyć kod na miesiąc gamepass i ograc :).
odpowiedzPolecamy, warto ograć! 😉
odpowiedzDla mnie to taki dobry średniak, który potrafi wyciągnąć. Oby więcej takich :)
odpowiedzDodaj nowy komentarz: