EA zapowiedziało dziś NFS Heat, kolejną odsłonę gry. W najnowszej odsłonie, będziemy ścigać się za dnia w legalnych wyścigach (Speedhunters Showdown), a nocą weźmiemy udział w tych mniej legalnych. Zamiast jednak płacić mandaty, będziemy przekupywać skorumpowanych gliniarzy.

W grze będzie więcej możliwości, niż kiedykolwiek. Gracze będą mogli wyrazić siebie i zyskać sławę w mieście na swój sposób.
Nasi fani od dawna zgłaszali, że chcą więcej aut, więcej modyfikacji i wyzwań. My zaś chcemy podkręcić każdy z tych aspektów do granic możliwości. Każdy będzie mógł puścić wodzę fantazji, niezależnie od tego, czy mówimy o wyglądzie postaci, osiągach samochodu, czy stylu jazdy.– Riley Cooper, dyrektor kreatywny Ghost Games


Nie wiem co twórcy mają na myśli mówiąc "wyrazić siebie", pewnie znów jakiś Autlog i pseudo-twitter dla hipsterów, co już nie wróży grze dobrze, bo generalnie są to mało potrzebne motywy budujące jakiś tam niby-hipsterski świat fajnych ziomali w brykach, co zawsze wychodzi sztucznie i mało przekonująco. Słyszalny w trailerze manifest jednej z bohaterek który brzmi jak protest przeciwko jakiemuś dyktatorowi, też jest zwyczajnie słaby - mówimy o nielegalnych wirtualnych wyścigach, a tu jakieś "oni nas kontrolują, więc my tworzymy"... EA, dorośnij. No chyba, że ten NFS jest skierowany do gimbazy. W grze chodzi przecież jedynie o wygrywanie z innymi "ziomalami", a nie o ratowanie świata. A w takiej tonacji utrzymano trailer...

Gra trafi do sprzedaży 8 listopada (a więc razem z Death Stranding, więc ja wybieram piesze wycieczki), a w EA Access (od niedawna również na PS4) pojawi się 3 dni wcześniej i pozwoli na kilkanaście 10 z grą (potem musimy albo kupić, albo poczekać z 10-12 miesięcy aż będzie dostępna za free). Nie jest planowana wersja na Switcha.