PlayStation jeszcze w październiku ujawniło, że ich konsola dostane tradycyjnie kolejną cyferkę w nazwie (tradycyjnie dla stacjonarnych wersji -  Nazwa "PlayStation 5" potwierdzona przez Sony. Premiera za rok). Microsoft zwlekał długo, czekając widocznie na kolejny większy event - i tak o to dziś w nocy, w trakcie The Games Awards, zdradzono, że nowa konsola będzie się nazywać (werble)....

Xbox Series X

Koniec więc z Xbox Scarlett, ja sam zaraz zabieram się za zmianę nazwy taga od tej konsoli. Pytanie jednak, czy ta nazwa jest mocna marketingowo? Czy czasem klienci nie będą mylić Xbox Series X z Xbox One X? Microsoft tak nazwą zdaje się mówić "hej patrzcie, mamy mocniejszego XOneX", zamiast "patrzcie, to next-gen" i obawiam się, że nazewnictwem kolejny raz strzelają sobie w kolano. Przy poprzedniej generacji strzelili sobie wymogiem "zawsze online" (z którego potem się wycofali po tym jak Sony zaczęło się wręcz nabijać), a teraz średnio trafiają z nazwą czwartego już Xboxa. Szczerze - to nawet Xbox 20 brzmiało by chyba lepiej...

Z dobrych jednak wiadomości - XSX pozwoli na granie w gry z trzech generacji (360, One, SX), a sama konsola ma być aż CZTERY razy mocniejsza niż Xbox One X. To odważne zapewnienia, ale jeśli faktycznie tak będzie - to na pewno będziemy zadowoleni. W końcu część graczy ciągle ma podstawowe wersje konsol obecnej generacji i nawet nie miało okazji poczuć wersji "PRO".

Sama konsola ma nietypowy wygląd, kojarzący się raczej z wieżą/głośnikiem, ale trzeba przyznać, że jest wąska i fajnie może prezentować się koło telewizora - rzekomo jest szerokości pada od Xboxa. Ten też nie przeszedł rewolucyjnych zmian, ale od Sony pożyczono przycisk Share.

Więcej informacji oczywiście w przyszłym roku, a premiera jeszcze przed świętami 2020.