Trine 3 zaprowadziło nas w głąb ekranu, co nie było takie złe, ale graczom średnio się spodobało. Dlatego w czwartej części twórcy postanowili powrócić do poruszania jedynie w dwóch osiach, niczym w klasycznym Mario.

Zoya, Pontius i Amadeus powrócą wraz ze swoimi umiejętnościami, bez których nie uda nam się przejść żadnego z etapu. Kolejny raz czeka nas wachlowanie postaciami aby dojść do końca, ale mam wrażenie, że nowa część jest mniej rozświetlona i błyszcząca niż poprzednie, stawiając na bardziej stonowaną grafikę. Ciekawe co z tego wyniknie.

Gra jeszcze w tym roku trafi na wszystkie 3 konsole.