Znasz już nasz Growy Radar Cenowy?
Znasz już nasz Radar Cenowy? Znajdziesz tam najniższe ceny gier spośród 40+ sklepów internetowych »
News

Wiemy co dalej z Cyberpunkiem. Współzałożyciel zrzuca winę na dział QA

Cyrk wokół polskiej produkcji ma się nadzwyczaj świetnie. Wiemy już kiedy dostaniemy aktualizację dla next-genów. Szkoda tylko, że przy okazji o błędy oskarżono nie te osoby, które trzeba.

Dziś CD Projekt Red opublikował film, w którym współzałożyciel studia Marcin Iwiński, przeprasza graczy za wszelkie problemy z grą.

Nie będę tutaj przytaczał całego nagrania, gdyż pełen jest on marketingowej papki. Skupię się tylko na tym, kiedy i co mamy dostać, aby grało się lepiej, a także kiedy gra na next-genach nie będzie odpalała prawidłowo działającej wersji z konsol poprzedniej generacji, ale doda coś od siebie.

Wiemy już, że wkrótce powinniśmy dostać dwie duże aktualizacje. Ponieważ wszystko od wersji 1.1 do 1.6 twórcy nazywają hotfixami czy patchami, można założyć, że aktualizacje przyniosą ze sobą coś jeszcze. Potwierdziła się też wcześniejsza informacja, że dostaniemy darmowe DLC ( Styczniowe poprawki do Cyberpunka razem z darmowym DLC?) - wygląda jednak, że trafi ono do nas gdzieś w okolicach kwietnia, jeśli przyjąć, że przedstawiona powyżej grafika ma jakąś skalę.
Smuci jednak fakt, że na tej samej osi czasu aktualizacja Cyberpunk 2077 dla next-genowych konsol, PlayStation 5 i Xboxa Series X|S, znajduje się niemal w ostatniej ćwiartce, a zatem gdzieś w okolicach września/października. To kiepska wiadomość, bowiem aktualizację dostaniemy prawie półtora roku po pierwotnie planowanej premierze gry (kwiecień 2020). Posiadacze PC grają w tę wersję od dnia premiery, jest więc to co najmniej niezrozumiałe.

Wracając do samych przyczyn problemów Cyberpunka na PS4 i Xboxie One, Iwiński zwalił winę wprost na dział QA.


Każda zmiana i poprawka musi zostać przetestowana, okazało się jednak, że nasze testy nie wykazywały wielu problemów.

Cóż, trzeba przyznać, że Iwiński zwyczajnie pierdzieli głupoty. Problemy na podstawowych konsolach poprzedniej generacji były tak duże (20 FPS, problemy z doczytywaniem tekstur) i dotyczyły 100% gry, że nawet nieogarnięty żółtodziób w dziale QA w 15 sekund po odpaleniu gry zauważyłby jej problemy. Jedynym sposobem na to, żeby ich nie zaraportować, byłoby zwyczajne nie odpalanie gry na tych konsolach. Nie zapominajmy też, że firma kilka razy przekładała premierę z powodu problemów technicznych, a samych gameplayów z tych konsol nie dostaliśmy nigdy, a premierę gry przesunięto mimo osiągnięcia statusu Gold (chociaż gra była wtedy niegrywalna... -  Cyberpunk 2077 w złocie). Wszystkie plotki o grze od ponad roku mówiły o wielkich problemach z jej działaniem na konsolach podstawowych PS4 i Xbox One.

Powinien się pan wstydzić, panie Iwiński. My tymczasem pracę programistów i działu testerów jak najbardziej doceniamy, a jedyną winą za całość obarczamy szefostwo firmy, które miało ciśnienie wydać grę w 2020, byle tylko nie zawieść inwestorów. Wydanie gry w kwietniu 2021, aż o rok później na pewno zaszkodziłoby i giełdzie i wizerunkowi firmy, a szczególnie odczuciom graczy znacznie, znacznie mniej.

Teraz, to już niestety musztarda po obiedzie.

Czas czytania: 3 minut, 26 sekund
Niedawno pisaliśmy też o...

Microsoft wykłada karty. 31 gier na 2021 rok

arrow-right
arrow-right

Indiana Jones dostanie nową grę. Star Warsy zresztą też

Komentarze
...
79.184.***.*** • #1
~żetakpowiem
Przedwczoraj, 17:20

A czemu tak niekulturalnie?

odpowiedz
Dodaj nowy komentarz:
...
Twój nick:
Twój komentarz:
zaloguj się

Ta strona korzysta z reCAPTCHA od Google - Prywatność, Warunki.


Treści sponsorowane / popularne wpisy: