http://www.bbc.co.uk/news/business-12983689Jakies tipsy na pocztek moge wrzucic. ;)
Ja prawdopodobnie bede emigrowal do Australii z poczatkiem nowego roku.
Mój daleki znajomy, pracuje jako (zawodowy) kelner w jakimś (dobrym) klubie w trójmieście, pracując kilka wieczorów w tygodniu (w sezonie) wyciąga z napiwkami 5000zł miesięcznie.
Czytałem również artykuł o gościu również trójmiasta, który zarabia jako 'męska dziwka'. Sypia z kobietami w przedziale 40-50, które płacą mu za noc 500-700zł.
Z tego co pisało w tym artykule to gościu był przystojny i bardzo dobrze zbudowany i dojrzałe kobiety przy kasie, często zadbane kobiety, znudzone mężatki z chęcią płacą kasę za spotkanie z takim "ciachem".Mój daleki znajomy, pracuje jako (zawodowy) kelner w jakimś (dobrym) klubie w trójmieście, pracując kilka wieczorów w tygodniu (w sezonie) wyciąga z napiwkami 5000zł miesięcznie.
Czytałem również artykuł o gościu również trójmiasta, który zarabia jako 'męska dziwka'. Sypia z kobietami w przedziale 40-50, które płacą mu za noc 500-700zł.
To ma szczęście, bo wiele jest artykułów, że głównie do "męskiej dziwki" dzwonią geje, przynajmniej duży procent takich zachowań jest w W-wie.
Łatwa i szybka kasa to kupno limitowanych monet okolicznościowych, a potem ich sprzedaż na choćby takim allegro.
becetol coś tam chyba daję radę w WWA. Prosimy o udzielenie głosu.
Dobry hajs czyli ile? Bo ja też mam kumpli po polibudach i agiehah i zarabiają coś w okolicach 2-4k. I perspektyw na jakąś wielką karierę nie mają.
Wg mnie TYLKO biznes jak ktoś ma do tego łeb, albo medycyna/prawo i być w tych dziedzinach zajebistym. Wtedy hajs leci sam.
Dobry hajs czyli ile? Bo ja też mam kumpli po polibudach i agiehah i zarabiają coś w okolicach 2-4k. I perspektyw na jakąś wielką karierę nie mają.
Wg mnie TYLKO biznes jak ktoś ma do tego łeb, albo medycyna/prawo i być w tych dziedzinach zajebistym. Wtedy hajs leci sam.
2k po studiach to potwarz, szczególnie technicznych. 4k już ok. przez dobry hajs rozumiem jeszcze więcej.
mój kuzyn zarabia rok po szkole 3,5k a jeszcze uprawnień nie ma. ziomek projektuje/modeluje w catii modele koncepcyjne porsche i innych bawarskich marek pod monachium, także źle też nie ma. nawet jak pracował w solarisie to na dzień dobry miał ok. 3k i tak zwane "nine to five". naprawdę niewielu jest co zarabiają poniżej 3k, a po szkole jestem dopiero kilka lat.
naprawdę niewielu jest co zarabiają poniżej 3k, a po szkole jestem dopiero kilka lat.
poznałem na imprezie chirurga plastycznego, który zarabia 50 tysięcy miesięczne, a ma 30 lat.
W ogóle dziwne, że pierwszemu lepszemu nowemu znajomemu mówi ile zarabia.
Jay Jay jak masz trochę znajomych to zastanów się nad MLMem jakimś.coś mi się zdaję, że te przedsięwzięcie jest tyleż warte co zarabianie w domku przez internet. Ktoś coś tam usłyszał,a konkretnych pieniędzy jeszcze chyba nikt nie uświadczył.
Ja osobiście temat zawaliłem i ogólnie w śród znajomych nie wypaliło, ale jak się ma kumatych to można zarobić, a w najgorszym razie dorobić.
Powinno się przydać zważywszy na to, że mam licencjata z fizjoterapii.
Może to był nasz kochany Sylvuś? :troll:W ogóle dziwne, że pierwszemu lepszemu nowemu znajomemu mówi ile zarabia.
Też mnie takie zachowanie dziwi i żenuje, ale nie była to pierwsza taka osoba którą spotkałem w życiu. Niektórzy po prostu tak mają.
coś mi się zdaję, że te przedsięwzięcie jest tyleż warte co zarabianie w domku przez internet. Ktoś coś tam usłyszał,a konkretnych pieniędzy jeszcze chyba nikt nie uświadczył.Mój znajomy zarabia tak około 1000zł, ale to było prawie rok temu, teraz nie wiem ile. Co najważniejsze to nie musi kolidować z normalną pracą.
Marta Piątkowska: Zacznę naiwnie. Dlaczego doświadczenie kandydata z punktu widzenia pracodawcy jest takie ważne?
Piotr Rogowiecki: Z dwóch powodów. Przede wszystkim, jeżeli ktoś studiował dziennie, to miał czas na inne rzeczy. Jeżeli nie wykorzystał go na staż, wolontariat czy praktyki, to pracodawca może wnioskować, że taka osoba jest po prostu leniwa. Druga sprawa to fakt, że człowiek na stażu czy praktyce jednak się czegoś uczy. Nie dochodzi wtedy np. do sytuacji, że młody pracownik wysyła maila do prezesa dużej firmy, tytułując go słowem "Witam" i kończąc "Pozdrawiam". A to, niestety, częsty błąd w przypadku osób, które nie mają biznesowego obycia. Znam takie przypadki, w których napisanie wiadomości w odpowiedniej formie okazało się zbyt trudne. Niby mała rzecz, a wiele mówi o człowieku.
To jak to powinno wyglądać?
Do prezesa piszemy "Szanowny Panie Prezesie", a kończymy " Z poważaniem". Ja rozumiem, że ktoś może tego nie wiedzieć, bo to nie są informacje przekazywane podczas spotkań towarzyskich, dlatego tak ważne jest szukanie źródeł do ich zdobycia. Kolejna kwestia dotyczy prowadzenia rozmów telefonicznych i załatwiania za ich pomocą różnych, często trudnych, spraw. Trzeba sobie wypracować pewien system, a to przychodzi tylko z praktyką.
Są lepsze lub gorsze sposoby na zdobywanie doświadczenia?
Z praktycznej strony wiadomo, że jeżeli pracodawca będzie potrzebował prawnika, to zainteresuje go osoba, która pracowała chociaż przez chwilę w kancelarii. Natomiast, co warto podkreślić, jeżeli zaaplikują dwie osoby i jedna będzie miała doświadczenie w roznoszeniu ulotek, a druga żadnego, to ja osobiście wybiorę tę, która już pracowała. Jeżeli już chcemy wprowadzić gradację, to tylko na poziomie dostosowania zdobytej wiedzy do stanowiska. Natomiast nie można powiedzieć, że praca polegająca na rozdawaniu ulotek w ogóle się dla pracodawcy nie liczy.
Od tego, jak dobre zdobędziemy przygotowanie i doświadczenie, będzie zależał pułap, z którego wystartujemy w życiu zawodowym.
Firmy w okresie letnim chętnie otwierają się na stażystów. Gdzie lepiej startować - do dużych korporacji czy do lokalnych przedsiębiorców?
Wiadomo, że lepiej mieć praktyki w renomowanych i znanych firmach, ale nie jest to równoznaczne ze stwierdzeniem, że miesiąc spędzony, powiedzmy, w znanej korporacji jest wart tyle samo ile pół roku w lokalnych zakładach mięsnych. I tak najważniejsze jest to, co pracownik tam robił. Mówiąc szczerze, między kserowaniem dokumentów w korporacji a w małej firmie nie ma zbyt wielkiej różnicy.
Patrząc z innej perspektywy. Załóżmy, że ktoś podejmuje praktyki i staże wszędzie tam, gdzie go chcą, czyli dość przypadkowo. Takie multidoświadczenie to wada czy zaleta?
Zdobywaniu doświadczenia musi towarzyszyć jakaś myśl przewodnia. Jeżeli jej brakuje, to pracodawca myśli: "Zainwestuję w niego czas i pieniądze, a on po roku zrezygnuje, bo zachce mu się być np. barmanem". Dlatego w całym procesie jeszcze przed rozpoczęciem właściwej kariery starajmy się poruszać przynajmniej w zbliżonych branżach. Jest takie powiedzenie: jak ktoś jest od wszystkiego, to jest do niczego. I tej zasady się trzymajmy.
Czyli swój czas mamy gospodarować mądrze.
Tak, nie rzucajmy się na wszystko, co nam proponują. Proszę sobie wyobrazić, że w jednym miejscu zdobywamy doświadczenie z zakresu prawa, a w drugim -zamawiania towaru. To ze sobą po prostu nie gra.
Wróćmy do dylematu: duża korporacja - mała firma. Mówił pan, że znana marka się liczy; a jeżeli właśnie w takim miejscu proponują nam kserowanie, a w mniejszej firmie poważne obowiązki, to co robić? Stawiać na markę w CV czy na prawdziwe doświadczenie?
Jeżeli chciałbym być marketingowcem, to brałbym staż tam, gdzie będę najbliżej tego zawodu.
Co nam tak naprawdę umożliwi zdobyte doświadczenie? Nie oszukujmy się, przez miesiąc czy dwa spędzony w firmie nie staniemy się specjalistami.
Załóżmy, że do firmy wpływa 150 CV, jedna trzecia odpada na początku, bo nie spełnia wymagań. Wśród pozostałych szuka się kandydatów do zaproszenia na rozmowę. Problem w tym, że te 100 CV wyglądają identycznie. Wszyscy mają studia i znają języki. I to jest moment, kiedy wygrywa się ciekawym doświadczeniem.
To chyba oczywiste.
Tak pani myśli? Każde deklarowane doświadczenie musimy potem zweryfikować. Przyjmijmy, że ktoś chce pracować w naszym dziale PR. To, jakie studia skończył, przestaje mieć kluczowe znaczenie - ważne, jak poradzi sobie z zadaniem, które przed nim postawimy. Czasami w trakcie takich ćwiczeń wychodzą ciekawe kwestie. Na przykład ktoś robi błędy ortograficzne. To dla mnie sygnał, że będzie je popełniał także w regularnej pracy.
Zostańmy przy tym, że ktoś tę pracę otrzymał. W praktyce faktycznie doświadczenie takiej osoby jest odczuwalne?
Oczywiście, bo zadaje mniej pytań. Jest bardziej samodzielna. Dla szefa to informacja, że nie będzie się musiał taką osobą przesadnie opiekować, czyli zaoszczędzi na czasie.
Czego można nauczyć się z pozornie mało interesującego zajęcia?
Wróćmy do rozdawania ulotek. Czego człowiek może się tam nauczyć? Przede wszystkim pracowitości i cierpliwości. To się przydaje, szczególnie w sytuacji, kiedy idziemy pracować na superbrzmiącym stanowisku, a okazuje się, że mamy do wykonania również dużo średnio interesujących zadań. Taka osoba będzie mniej sfrustrowana, bo potrafi sobie poradzić z tymi mankamentami. Dodatkowa rzecz to obowiązkowość. To może zabrzmieć dziwnie, ale nie dla wszystkich wstawanie rano jest oczywistym punktem dnia.
Zgadza się, ale czy pracodawca uzna to za ambitne zajęcie?
Być może uzna, że ambitne jest to, że komuś się chciało. Widać, że taka osoba nie przesiedziała np. wakacji z założonymi rękami, ale coś robiła. Pamiętajmy o jednym: żadne staże, żadne praktyki w kraju i za granicą nie dodadzą człowiekowi intelektu. Umiejętności nauczą, ale intelektu nie dodadzą.
Zbliżają się wakacje. To dobra szansa, żeby się wykazać na rynku pracy?
Jedna z lepszych. W sezonie urlopowym firmy szukają pracowników na zastępstwa, można z tego skorzystać. Ale nie oszukujmy się, nie każdy może sobie na to pozwolić ze względów finansowych. Ci, którzy muszą zarobić pieniądze, mogą pojechać chociażby nad morze i sprzedawać lody. Co to powie pracodawcy? Że są samodzielni i umieją o siebie zadbać.
Jakiego rodzaju możliwości zdobycia doświadczeń zawodowych młodzi nie doceniają?
Call center i biura obsługi klienta. Nigdzie jak tam człowiek nie nauczy się asertywności, odporności i refleksu. To dobra szkoła pracy z klientem.
Praca uczy przede wszystkim pracy. Bywają dni lepsze i gorsze. Szef nas chwali, gani albo ignoruje. Kolega z biurka obok woli zamknięte okno, kiedy nam jest gorąco. I do tego też się trzeba powoli przyzwyczajać.
Lepiej szukać praktyk lokalnie czy ruszyć w Polskę?
Zależy, co chcemy w przyszłości osiągnąć. Jeżeli mieszkamy 30 km od Warszawy, to wykorzystajmy tę odległość. Zacznijmy się przyzwyczajać do specyfiki dużego miasta. Nauczymy się chociażby tego, żeby do czasu dojazdu doliczać stanie w korku itd. Jeżeli w przyszłości nie zamierzamy przeprowadzać się do wielkiego miasta, szukajmy lokalnie tam, gdzie będziemy chcieli żyć.
A zainteresowania? Rubryka hobby to ważny element CV?
Nawet bardzo ważny, o ile oczywiście wpisuje się w charakter pracy, o jaki się staramy. Jeżeli ktoś jest zafascynowany np. paintballem, a aplikuje na stanowisko pracownika fizycznego, to nie wnioskujmy, że skoro dużo biega, to jest silny. Tego typu logika to przesada.
Można się dzięki niej wypromować?
Tak, pamiętam chłopaka, który był bardzo konsekwentny w swoich działaniach. Przez całe studia prowadził bloga poświęconego konkretnej tematyce i o tym samym pisał do lokalnej gazety. Wszystko się spinało i miało jakiś sens. Jak ktoś pisze, że się interesuje "muzyką, filmem i sportem", to ja nie widzę w nim nic ciekawego.
Czyli można też stracić?
I to spektakularnie. Jakiś czas temu jedna z kandydatek napisała, że interesuje się baletem. Fajnie - pomyśleliśmy - ambitne i oryginalne. Niestety, osoba, która rekrutowała razem ze mną, miała podobne zainteresowania. Na zadane pytania kandydatka nie potrafiła odpowiedzieć, i to był koniec rozmowy. Lepiej być mało oryginalnym niż kłamać.
To tak samo jak notariusze. Zarabiają kosmicznie pieniądze za bzdury np. bycie świadkiem podpisywania umowy, albo za poświadczenie zgodności kopii dokumentu z oryginałem. Szkoda że jak nie masz notariusza w rodzinie, to nie masz szans na dopchanie się do 'tortu'.Prawnicy jak się załapią do chociażby średniej kancelarii w większym mieście to mają kokosy. Na notariusz chyba nie tak najgorzej się dostać, gorzej na komornika.
Rozkmniał ktoś z Was alternatywne inwestycje typu włożenie pieniędzy w wino lub whiskey? Welth Solutions (chyba nie jest to jakaś ściemniona firma, bo z nazwy kojarzę) oferuje coś takiego, zyski dochodzą do 120% rocznie. Niby wszystko fajnie, ale jakoś tak nie swojo inwestować w butelki. Chcę jakoś mądrze ulokować hajs, macie jakieś rady?
Jak duży hajs i się nie śpieszy to ulokować pieniądze na giełdzie, możesz sobie na początek wymieszać swój portfel powiedzmy w 70% w aktywa i 30% w pasywa, by mieć tam jakieś zabezpieczenie. Dobra rzecz to także teraz wymiana Euro na Polskie złote, ale to także trzeba mieć większą gotówkę by się opłacało coś takiego zrobić. 8)
Prawnicy jacy - po studiach, aplikanci, z uprawnieniami? Bo zależnie od odpowiedzi pracujesz za darmo, 1000-2000 lub rozsądną kasę (ale raczej rzadko kokosy), za to najlepiej po 12 godzin na dobę i pół weekendu... skończyć aplikację notarialną to też połowa sukcesu, bo musisz mieć zgodę na założenie kancelarii, jak jej nie masz to zasuwasz u jakiegoś starego notariusza. Jeśli chodzi o radców czy adwokatów to rynek w tej chwili jest tak nasycony, że trzeba się zastanowić czy warto poświęcać czas pieniądze i zdrowie, dodatkowo kosztem rodziny by zarabiać naprawde średnie stawki... Jak to się mówi "dobrze już było"To tak samo jak notariusze. Zarabiają kosmicznie pieniądze za bzdury np. bycie świadkiem podpisywania umowy, albo za poświadczenie zgodności kopii dokumentu z oryginałem. Szkoda że jak nie masz notariusza w rodzinie, to nie masz szans na dopchanie się do 'tortu'.Prawnicy jak się załapią do chociażby średniej kancelarii w większym mieście to mają kokosy. Na notariusz chyba nie tak najgorzej się dostać, gorzej na komornika.
przestań pie**olić. koleś bez jakiegokolwiek doświadczenia na giełdzie doradza innemu (też bez doświadczenia), żeby właśnie tam ulokował pieniądze. jeżeli ktoś chce się "bawić" w giełdę to niech najpierw solidne 2 lata spędzi na przygotowaniu. powinien też mieć odpowiednio grubą skórę i akceptować nie tylko zyski, ale przede wszystkim straty. ten rok był dla mnie dość bolesny i wiem o czym mówię.
btw. tylko ktoś naprawdę "ograniczony" może doradzać komuś kupno pasywów.
prawda jest taka, że w Polsce coraz mniej rzeczy się opłaca. Profki i doktorki robią na kilku frontach żeby zarabiać jakieś przyzwoite pieniądze(tak by bez strachu zaglądać do kieszeni na koniec miesiąca).Prawnicy jacy - po studiach, aplikanci, z uprawnieniami? Bo zależnie od odpowiedzi pracujesz za darmo, 1000-2000 lub rozsądną kasę (ale raczej rzadko kokosy), za to najlepiej po 12 godzin na dobę i pół weekendu... skończyć aplikację notarialną to też połowa sukcesu, bo musisz mieć zgodę na założenie kancelarii, jak jej nie masz to zasuwasz u jakiegoś starego notariusza. Jeśli chodzi o radców czy adwokatów to rynek w tej chwili jest tak nasycony, że trzeba się zastanowić czy warto poświęcać czas pieniądze i zdrowie, dodatkowo kosztem rodziny by zarabiać naprawde średnie stawki... Jak to się mówi "dobrze już było"To tak samo jak notariusze. Zarabiają kosmicznie pieniądze za bzdury np. bycie świadkiem podpisywania umowy, albo za poświadczenie zgodności kopii dokumentu z oryginałem. Szkoda że jak nie masz notariusza w rodzinie, to nie masz szans na dopchanie się do 'tortu'.Prawnicy jak się załapią do chociażby średniej kancelarii w większym mieście to mają kokosy. Na notariusz chyba nie tak najgorzej się dostać, gorzej na komornika.
@ sosCytujprzestań pie**olić. koleś bez jakiegokolwiek doświadczenia na giełdzie doradza innemu (też bez doświadczenia), żeby właśnie tam ulokował pieniądze. jeżeli ktoś chce się "bawić" w giełdę to niech najpierw solidne 2 lata spędzi na przygotowaniu. powinien też mieć odpowiednio grubą skórę i akceptować nie tylko zyski, ale przede wszystkim straty. ten rok był dla mnie dość bolesny i wiem o czym mówię.
btw. tylko ktoś naprawdę "ograniczony" może doradzać komuś kupno pasywów.
Ojej, zapomniałem napisać że potrzebne jest doświadczenie, poza tym to chyba zrozumiałe że na 1 raz nie idzie się tam samemu tylko za pomocą jakiegoś biura maklerskiego czy innych instytucji finansowych. Do tego oczywiście min. potrzebnej wiedzy i np. codzienne oglądanie TVN CNBN Biznes. Przecież mówiłem że warto tam lokować pieniądze kiedy się komuś nie śpieszy(ale akurat kryzys to najlepszy moment by lokować tam swoje pieniądze, bo po kryzysie jest zawsze wzrost gospodarczy). Poza tym mówiłem o portfelu zrównoważonym, bo właśnie chodzi o to że jak taka osoba sobie utwrzy koszyk aktywnej alokacji czy portfel akcji, to może mu przepaść cała kasą którą tam ulokował w aktywa czyli np. akcje. Dlatego wspomniałem o portfelu zrównoważonym gdzie może część pieniędzy ulokować w obligacje, prawa pochodne, a do tego w akcję(najlepiej spółek mających duży potencjał wzrostu). Więc skończ tu pie**olić o lokatach, nie ma z tego kokosów, to jest dobre jak chcemy sobie zabezpieczyć przyszłość, nic więcej.
Welth Solutions
@ sosCytujprzestań pie**olić. koleś bez jakiegokolwiek doświadczenia na giełdzie doradza innemu (też bez doświadczenia), żeby właśnie tam ulokował pieniądze. jeżeli ktoś chce się "bawić" w giełdę to niech najpierw solidne 2 lata spędzi na przygotowaniu. powinien też mieć odpowiednio grubą skórę i akceptować nie tylko zyski, ale przede wszystkim straty. ten rok był dla mnie dość bolesny i wiem o czym mówię.
btw. tylko ktoś naprawdę "ograniczony" może doradzać komuś kupno pasywów.
Ojej, zapomniałem napisać że potrzebne jest doświadczenie, poza tym to chyba zrozumiałe że na 1 raz nie idzie się tam samemu tylko za pomocą jakiegoś biura maklerskiego czy innych instytucji finansowych. Do tego oczywiście min. potrzebnej wiedzy i np. codzienne oglądanie TVN CNBN Biznes. Przecież mówiłem że warto tam lokować pieniądze kiedy się komuś nie śpieszy(ale akurat kryzys to najlepszy moment by lokować tam swoje pieniądze, bo po kryzysie jest zawsze wzrost gospodarczy). Poza tym mówiłem o portfelu zrównoważonym, bo właśnie chodzi o to że jak taka osoba sobie utwrzy koszyk aktywnej alokacji czy portfel akcji, to może mu przepaść cała kasą którą tam ulokował w aktywa czyli np. akcje. Dlatego wspomniałem o portfelu zrównoważonym gdzie może część pieniędzy ulokować w obligacje, prawa pochodne, a do tego w akcję(najlepiej spółek mających duży potencjał wzrostu). Więc skończ tu pie**olić o lokatach, nie ma z tego kokosów, to jest dobre jak chcemy sobie zabezpieczyć przyszłość, nic więcej.
o niczym takim nie mówiłeś, pisałeś o lokowaniu 70% w aktywa i 30% w (!)pasywa(!).
btw. wig20 vs lokaty. przy założeniu inwestowania w wig20 (bez dywident, czyli jakiś tam fundusz) i wybieraniu wcale nie najlepiej oprocentowanych lokat na rynku (7% brutto/rok).Spoiler (kliknij, by wyświetlić/ukryć)
Wiadomość scalona: [time]Listopad 07, 2011, 09:58:44 am[/time]Welth Solutions
sprawdziłem warunki inwestycji:Spoiler (kliknij, by wyświetlić/ukryć)
jak dla mnie wygląda to na idealny instrument dla zarządzających. nie twierdzę, że nie da się zarobić, ale opłaty są horrendalne.
http://spoleczenstwo.newsweek.pl/nabici-w-koperte--czyli-jak-ukrasc-milion,83943,1,1.html
niezła akcja:)
Oczywiście o osobach z uprawnieniami jak to ładnie nazwałeś, wtedy dopiero po około 8 latach nauki zaczynamy poważnie zarabiać na ogół. Chociaż oczywiście po znajomości lub szczęśliwie trafiając do dobrej kancelarii można bez aplikacji już nieźle zarobić. Wszystko zależy jak kancelaria prosperuje, czasem to naprawdę średnie zarobki można mieć po aplikacji ale na ogół nie jest tak źle i za te 5k da się wyżyć :PPrawnicy jacy - po studiach, aplikanci, z uprawnieniami? Bo zależnie od odpowiedzi pracujesz za darmo, 1000-2000 lub rozsądną kasę (ale raczej rzadko kokosy), za to najlepiej po 12 godzin na dobę i pół weekendu... skończyć aplikację notarialną to też połowa sukcesu, bo musisz mieć zgodę na założenie kancelarii, jak jej nie masz to zasuwasz u jakiegoś starego notariusza. Jeśli chodzi o radców czy adwokatów to rynek w tej chwili jest tak nasycony, że trzeba się zastanowić czy warto poświęcać czas pieniądze i zdrowie, dodatkowo kosztem rodziny by zarabiać naprawde średnie stawki... Jak to się mówi "dobrze już było"To tak samo jak notariusze. Zarabiają kosmicznie pieniądze za bzdury np. bycie świadkiem podpisywania umowy, albo za poświadczenie zgodności kopii dokumentu z oryginałem. Szkoda że jak nie masz notariusza w rodzinie, to nie masz szans na dopchanie się do 'tortu'.Prawnicy jak się załapią do chociażby średniej kancelarii w większym mieście to mają kokosy. Na notariusz chyba nie tak najgorzej się dostać, gorzej na komornika.
Nie miałem pojęcia że bank może zaksięgować kasę na koncie zanim ją przeliczy :roll:Beka straszna z tej akcji. Naprawde trzeba miec pusto w glowie, zeby zaufac obcej osobie, bo wchodzi i mowi WPLACE DWIESCIEPINDZIESIONT TYSIECY EURO JUTRO. :lol:
Oczywiście o osobach z uprawnieniami jak to ładnie nazwałeś, wtedy dopiero po około 8 latach nauki zaczynamy poważnie zarabiać na ogół. Chociaż oczywiście po znajomości lub szczęśliwie trafiając do dobrej kancelarii można bez aplikacji już nieźle zarobić. Wszystko zależy jak kancelaria prosperuje, czasem to naprawdę średnie zarobki można mieć po aplikacji ale na ogół nie jest tak źle i za te 5k da się wyżyć :PPrawnicy jacy - po studiach, aplikanci, z uprawnieniami? Bo zależnie od odpowiedzi pracujesz za darmo, 1000-2000 lub rozsądną kasę (ale raczej rzadko kokosy), za to najlepiej po 12 godzin na dobę i pół weekendu... skończyć aplikację notarialną to też połowa sukcesu, bo musisz mieć zgodę na założenie kancelarii, jak jej nie masz to zasuwasz u jakiegoś starego notariusza. Jeśli chodzi o radców czy adwokatów to rynek w tej chwili jest tak nasycony, że trzeba się zastanowić czy warto poświęcać czas pieniądze i zdrowie, dodatkowo kosztem rodziny by zarabiać naprawde średnie stawki... Jak to się mówi "dobrze już było"To tak samo jak notariusze. Zarabiają kosmicznie pieniądze za bzdury np. bycie świadkiem podpisywania umowy, albo za poświadczenie zgodności kopii dokumentu z oryginałem. Szkoda że jak nie masz notariusza w rodzinie, to nie masz szans na dopchanie się do 'tortu'.Prawnicy jak się załapią do chociażby średniej kancelarii w większym mieście to mają kokosy. Na notariusz chyba nie tak najgorzej się dostać, gorzej na komornika.
Ja teraz niesamowicie dobrze trafiłem z pracą, umowa o pracę, darmowe obiady co dzień, weekend albo dodatkowo płatny albo odbierasz wolne w tyg. Chłopaki co tydzień organizują granie na hali w piłkę, kosza więc można się zapisać i rozruszać. Praca polega na udzielaniu pomocy przez telefon Helpdesk, a obsługuję sklepy które korzystają z naszego oprogramowania bo dostarczamy kasy i oprogramowanie do największych sieci w Polsce. Hajs >2000. Odsiaduję 8 h i ide do domu wolne weekendy i święta, w porównaniu do poprzedniej pracy gdzie musiałem siedzieć czasem po 14 h, przychodzić w święta i wszystko za 7,50 na rękę to jest raj :D Myślę, że jak na rozpoczęcie kariery zawodowej to mam bardzo dobry start, oczywiście jak zostanę po okresie próbnym :PNo i gites.
Ja teraz niesamowicie dobrze trafiłem z pracą, umowa o pracę, darmowe obiady co dzień, weekend albo dodatkowo płatny albo odbierasz wolne w tyg. Chłopaki co tydzień organizują granie na hali w piłkę, kosza więc można się zapisać i rozruszać. Praca polega na udzielaniu pomocy przez telefon Helpdesk, a obsługuję sklepy które korzystają z naszego oprogramowania bo dostarczamy kasy i oprogramowanie do największych sieci w Polsce. Hajs >2000. Odsiaduję 8 h i ide do domu wolne weekendy i święta, w porównaniu do poprzedniej pracy gdzie musiałem siedzieć czasem po 14 h, przychodzić w święta i wszystko za 7,50 na rękę to jest raj :D Myślę, że jak na rozpoczęcie kariery zawodowej to mam bardzo dobry start, oczywiście jak zostanę po okresie próbnym :P
Dame it!
- damn it
- damyd
- dame it
- dejmid
Na przyszłość nie próbuj wyskakiwać ponad swoje chłopskie pochodzenie szpanując słowami których znaczenia i pisowni nie rozumiesz, to nie będziesz się musiał potem tłumaczyć.
beczuś: popełniłeś błąd!!! Musimy powołać komisję śledczą. Do piekła z nim! Nikt nie może pisać jak chce! ARGHHH
limited: NIE POUCZAJ MNIE! PŁACZESZ! SKRAJNA PRAWICA! HURR DURR
boban: ŚMIERDZISZ! KACZYŃSKI! HURR DURR
Dame it!Z angielskiego też się podszkol.
beczuś: popełniłeś błąd!!! Musimy powołać komisję śledczą. Do piekła z nim! Nikt nie może pisać jak chce! ARGHHH
Do czego mam się przyznać, że celowo coś napisałem, macie mnie za takiego idiotę, przecież mogłem przed wpisaniem sprawdzić słowo np. w getionary.pl przed wpisaniem, gdybym nie wiedział, czy sami z siebie robicie idiotów?!
Ja teraz niesamowicie dobrze trafiłem z pracą, umowa o pracę, darmowe obiady co dzień, weekend albo dodatkowo płatny albo odbierasz wolne w tyg. Chłopaki co tydzień organizują granie na hali w piłkę, kosza więc można się zapisać i rozruszać. Praca polega na udzielaniu pomocy przez telefon Helpdesk, a obsługuję sklepy które korzystają z naszego oprogramowania bo dostarczamy kasy i oprogramowanie do największych sieci w Polsce. Hajs >2000. Odsiaduję 8 h i ide do domu wolne weekendy i święta, w porównaniu do poprzedniej pracy gdzie musiałem siedzieć czasem po 14 h, przychodzić w święta i wszystko za 7,50 na rękę to jest raj :D Myślę, że jak na rozpoczęcie kariery zawodowej to mam bardzo dobry start, oczywiście jak zostanę po okresie próbnym :P
Jak sie wkreciles?
macie mnie za takiego idiotę
Ponad 30 lat i Helpdesk? Zawsze myślałem, że na takich stanowiskach obsadza się pracowników w przedziale wiekowym 18-24. Chyba, że hajs jest rzeczywiście dobry, to nie ma co się dziwić. Dla mnie taka robota nie trafia, ledwo znajomym mogę cokolwiek wytłumaczyć bez korcenia, żeby zrobić to samemu, a co dopiero udzielać porad na odległość przez telefon obcym ludziom, którzy w sporej części mają blade pojęcie (zależy od grupy docelowej), a rady w stylu "komputer podłączony do prądu działa lepiej" nie są rzadkością. Szlag by mnie trafił po jednym dniu.
A jak wygląda to w przypadku, gdy nie możesz odpowiedzieć na zadane pytanie z powodu niewiedzy? Poznałem kiedyś typa, który pracował na linii wsparcia technicznego Autodesku, szło mu nieźle, dopóki ktoś bardziej kumaty zadzwonił i zapytał o problem w kodzie makro i autoLISP w AutoCadzie. Aż się chłopak zapowietrzył. Dostał później ostrą reprymendę od przełożonego. Nie wiem, może to stek bzdur (nie siedzę w temacie), ale to dość ciekawe.
Generalnie propsy Soul, bo jak na pierwszą robotę w kierunku swoich upatrywań zawodowych, z opisu wynika, że nieźle trafiłeś.
Co mnie interesowało? Praca z ludźmi w jakiejś międzynarodowej firmie, ale nie w korporacji, gdzie siedzisz i wstukujesz cyferki do Excela.:lol:
Szczerze, to najbardziej mnie szokuja te dolne kwoty, szczegolnie jak ktos pisze 9 lat doswiadczenia w technicznej robocie i < srednia krajowa...Dlatego takie zestawienia są dobre, mają moc motywacyjną, aby ruszyć się i poszukać czegoś lepszego.
http://www.wykop.pl/link/2670573/wielka-deklaracja-zarobow-2015-bez-sciemy-podajemy-i-dyskutujemy/Trzeba być niezłym debilem, żeby napisać coś takiego:
Polecam, niezle kwoty.
Architekt IT, licencjat, z 3 lata doswiadczenia, poza Polska, troche ponad 19 000zl.
nie widze powodu dla ktorego moje zarobki mialbym podawac w innej walucieBo inne koszty zycia? Dajmy na to, ze dostajesz 7k, mieszkanie wynajmujesz pewnie za max 1000. Za 1000-1500 zl nie wynajmiesz nic w zachodniej Europie.
Szczerze, to najbardziej mnie szokuja te dolne kwoty, szczegolnie jak ktos pisze 9 lat doswiadczenia w technicznej robocie i < srednia krajowa...znajoma typiara 40+ jako mgr fizjoterapii ma dodatek stażowy za 10 lat pracy 200zł :roll: Nic tylko wstawać o 6 rano z wyra.
Szczerze, to najbardziej mnie szokuja te dolne kwoty, szczegolnie jak ktos pisze 9 lat doswiadczenia w technicznej robocie i < srednia krajowa...