Nie oszukujmy się, podkładka pod myszkę nie pojawia się wśród pierwszych trzech, ani być może nawet pięciu elementów, kiedy myślimy o swoim stanowisku komputerowym. Prym może wieść klawiatura, myszka, w przypadku streamerów i twórców treści być może nawet kamerka internetowa. Ten fragment materiału, po którym sunie nasz gryzoń jest ostatnim elementem, jeśli w ogóle pojawia się w którejkolwiek myśli.
Zresztą samo objawienie się tego akcesorium w świadomości użytkownika wciąż nie gwarantuje dobrego wyboru. Dla jednych bowiem liczy się w głównej mierze design oraz walory estetyczne, żeby dobrze wyglądał w kadrze lub na stanowisku. Inni szukają czegoś, co będzie w stanie pokryć całą długość biurka, aby wygodnie ustawić na materiale klawiaturę oraz inne peryferia.
Kwestia jakości, poślizgu oraz technologii wykorzystanych podczas produkcji schodzi przeważnie na dalsze plany, w kategorii, która jest przeważnie pomijana. Tym samym istnieje może promil osób, które w sposób świadomy i przemyślany wybierają ten konkretny element stanowiska. Jak się jednak okazuje, ten niepozorny kawałek materiału może dawać wymierną przewagę na wirtualnych polach bitew.
Ładny, brzydki… funkcjonalny?
Sam zresztą jestem z tych osób, dla których podkładka ma raczej sprawiać wrażenie estetyczne, niźli funkcjonalne. To się jednak może zmienić, przez wzgląd na propozycję przesłaną nam przez Corsair, a konkretniej model MM Pro w wersji Large. Ten kawał materiału może pochwalić się rozmiarem 450 mm x 400 mm x 4 mm, co w praktyce oznacza ogromną przestrzeń dla myszki.
Tkanina, z której wykonano tego potworka, jest nie tylko miła w dotyku, ale również zapewnia niezrównany poślizg. Zarówno Corsair Sabre V2 Pro Ultralight , jak i nowszy model tegoż gryzonia, którego recenzja niebawem pojawi się na naszym portalu, praktycznie pływały po jej powierzchni. Na uwagę zasługuje tutaj zresztą więcej niż tylko górna część, na której ustawiamy naszą myszkę.
Warto bowiem przyjrzeć się tej podkładce również od dołu, gdzie będziemy w stanie dojrzeć heksagonalny wzór poliuretanowej bazy. Nie dość, że wygląda on dość atrakcyjnie, to jeszcze materiał gwarantuje stabilność na biurku. Tym samym górna część pozwala nam na wyczynianie niestworzonych manewrów, natomiast dolna pewnie trzyma się powierzchni, nie pozwalając podkładce poruszać się wraz z naszą ręką.
Dobry dół i dobra góra
Zarówno spodnia, jak i wierzchnia część wyglądają dobrze, a także perfekcyjnie spełniają swoje zadania, ale to nie koniec plusów. Boczna jest bowiem równie ważna, ponieważ to na bokach materiał może ulec uszkodzeniu w postaci rozprucia. Jeżeli do takowego dojdzie, to w zasadzie mamy po podkładce i nieważne czy mieliśmy piękny wzór, czy doskonałą funkcjonalność, akcesorium nadaje się do śmieci.
Rzecz jasna nie od razu, ale po pewnym czasie na pewno i w chwili, w której dojrzymy tego typu usterkę, powinniśmy od razu szukać czegoś nowego. Corsair zdaje się wiedzieć o tym niewątpliwie istotnym szczególe, ponieważ w ich podkładce nie tylko występuje podwójny szew na bokach, ale również krawędzie są zaokrąglone i – jak możemy przeczytać w opisie akcesorium – niestrzępiące się.
Taki zabieg na pewno sprawia, że materiał ten będzie mógł służyć przez bardzo długi czas, co zaoszczędzi użytkownikom wydatków na dłuższą metę. Minusem każdej podkładki jest jednak to, że im jaśniejsza, tym łatwiej można dostrzec na niej osadzający się brud i kurz. Całościowo wpływa to nie tylko na estetykę naszego stanowiska, ale również na komfort obcowania z ulubionymi tytułami.
W przypadku MM Pro nie jest to przesadnym problemem, ponieważ można ją prać ręcznie, bez ryzyka uszkodzenia tkaniny. Co prawda potem będzie musiała chwilę przeschnąć, zanim zechcemy ponownie z niej skorzystać, ale wychodzę z założenia, że lepiej nieco poczekać raz na jakiś czas, niż co kwartał kupować nową matę. Zresztą producent deklaruje, że ich akcesorium nie przyciąga kurzu, co jestem w stanie potwierdzić.
Corsair MM Pro to prawie ideał
Choć funkcjonalności oraz dobrze przemyślanej konstrukcji podkładce od Corsair odmówić nie mogę, tak jej design do mnie nie przemawia. Tak, jest wspaniała pod kątem możliwości i – jak już wspomniałem – myszki po niej dosłownie płyną, co przekłada się na wysoki komfort użytkowania. Brak jej jednak tego elementu bajeranckości, którą może pochwalić się, chociażby propozycja marki Monka .
Choć sam nie widzę sytuacji, w której wydałbym na tę podkładkę 239 złotych, tak zdecydowanie potrafię sobie wyobrazić, jaką przewagę mogą zyskać gracze sceny e-sportowej, którzy się na nią pokuszą. Osobiście jednak zdecydowanie wolałbym wydać swoje pieniądze na model MM300 2XL, w wersji, która inspirowana jest Wiedźminem 3 lub korporacją Arasaka z uniwersum Cyberpunk 2077 .
Za udostępnienie podkładki do testów dziękujemy firmie Corsair!




Komentarze
Dodaj nowy komentarz: