Square Enix bez Final Fantasy VII Remake na Tokyo Games Show byłoby jak E3 bez Sony, na szczęście kwadratowi nie zawiedli i nie tylko pokazali trailer z Final Fantasy VII, ale też pokazali zupełnie nowe fragmenty gameplayu i to z angielskim dubbingiem.

Możemy zobaczyć więc wiele znanych lokacji z początku gry, scenki wyglądające niczym fragmenty filmu Advent Children i płynne przejście do walk, na równym poziomie graficznym. Mimo, że zamiast tradycyjnych pojedynków dostaliśmy grę bardziej w stylu Kingdom Hearts czy Finala XV, myślę, że akurat przy fabule którą raczy nas FF7, nastawiona bardziej na akcję niż na tury walka pasuje do tego tytułu, nawet jeśli kochacie typowe menusy z jRPGów. Przerywniki, które przestały być ścianami tekstu wypowiadanymi przez karykaturalne ludziki tak podnisły tempo gry, że nie było chyba innego wyjścia, jak zostawić równie dobre tempo akcji w samej grze, która dzięki rozbudowaniu aren i braku przejść jedynie pomiędzy wycinkami Midgaru mogła by się zbyt ślimaczyć. Nie przedłużając - arcydzieło od Square Enix, w które zagramy już 3 marca 2020.