Aż 3 lata zajęło francuskiemu sądowi rozpatrzenie sprawy, jaką tamtejsza firma zajmująca się prawami konsumenta — UFC-Que Choisir wytoczyła Valve. Oś sporu stanowiła niemożność sprzedaży gier w formie cyfrowej z konta Steam konsumenta, która to zdaniem grupy UFC powinna być dozwolona. Doczekaliśmy się wreszcie wyroku w tej sprawie.

Sąd uznał, iż blokowanie odsprzedaży cyfrowych dóbr przez Valve narusza prawo Unii Europejskiej i musi zostać zmienione w taki sposób, aby konsument miał możliwość dowolnego dysponowania zakupionym tytułem, w tym ponownej sprzedaży. Sędzia argumentował swoją decyzją między innymi poprzednim wyrokiem Trybunału sprawiedliwości z 2012 roku, który orzekł, iż klient nabywający dobro cyfrowe ma takie same prawa jak podczas zakupu produktu w formie fizycznej. W szczególności chodzi tu o prawo do własności, które zdaniem Trybunału przechodzi na klienta w dokładnie taki sam sposób, jak dzieje się to przy zakupie w sklepie stacjonarnym.

Ponadto organ orzekł, iż zapis regulaminu Steam głoszący, iż w istocie rzeczy klient nie nabywa samego produktu, a jedynie subskrypcję na użytkowanie wieczyste jest niepoprawny, gdyż nie istnieje coś takiego jak dożywotnia subskrypcja, a sam termin musi być związany z konkretną datą wygaśnięcia usługi. To szczególnie ważne, ponieważ do tej pory platforma Valve broniła się przed zmianami, korzystając właśnie z tego argumentu. Teraz gdy został on wytrącony, właściciele największego na PC cyfrowego sklepu będą musieli nieźle się nagłówkować i znaleźć inne wytłumaczenie faktu, dlaczego odsprzedaż cyfrowych gier jest na platformie niemożliwa.

Valve ma 30 dni na wprowadzenie ww. zmian, ale już wiemy, że na to się nie zanosi. Korporacja zapowiedziała już, że będzie odwoływać się od decyzji sądu, najprawdopodobniej do upadłego, aby tylko „przeciągnąć” termin na ewentualne wprowadzenie zmian. Nic w tym dziwnego, gdyż umożliwienie odsprzedaży cyfrowych produktów wiązałoby się z gigantycznymi dla firmy kosztami i dosłownym zalaniem rynku milionami używanych kopii gier w niskich cenach.

Choć na razie sytuacja zarówno na Steam, jak i innych platformach nie ulegnie zmianie, to bezprecedensowy wyrok sądu w tej sprawie jest niezwykle ważny. Jeśli w przyszłości organ odrzuci również odwołanie amerykańskiej korporacji od ciężkiego do przełknięcia orzeczenia, to w ślad za Steam może pójść cała podobnych pozwów skierowanych w stronę Sony, Microsoftu czy Epic Games, które również postępują w ten sam sposób.

Warto mieć na uwadze, że ewentualna możliwość odsprzedaży cyfrowych tytułów w UE mogłaby bardzo poważnie zdestabilizować rynek gier wideo, a ceny niektórych produkcji spadłyby do poziomu, gdzie tworzenie kolejnych kontynuacji byłoby wprost nieopłacalne. Z tego też powodu osoby liczące na szybkie wprowadzenie takiej możliwości nie powinny sobie robić na to zbytniej nadziei, a zanim taki wyrok potencjalnie zapadnie upłynie jeszcze mnóstwo wody w Wiśle.