Logo Corsair jest dla mnie niczym znak jakości. Firma ta nieustannie pozytywnie mnie zaskakuje wyjątkowo udanymi konstrukcjami gamingowych peryferiów. Recenzowaliśmy dla Was między innymi ich gryzonie np. Sabre V2 Pro Ultralight i SCIMITAR ELITE WIRELESS SE czy klawiatury od konstrukcji bardziej przystępnych cenowo jak K55 Core RGB TKL po te z wyższej półki w postaci Vanguard PRO 96 .
Tym razem w nasze ręce trafił produkt wyjątkowy, będący owocem współpracy Corsair oraz Elgato. GALLEON 100 SD przedstawiany jest jako idealne połączenie klawiatury o gamingowym rodowodzie z mnogością funkcji oferowanych przez Stream Decka. Jak ten mariaż wypada w praktyce?
Pancerne opakowanie
Wykonanie opakowania nie jest najciekawszą rzeczą w recenzjach sprzętu, ale ponieważ GALLEON 100 SD przetrwał w drodze do mnie istne crash testy, to muszę poświęcić akapit na pochwałę w tym względzie. Nie będę Was zanudzał pełną historią, ale paczka, w jakiej do mnie trafił, wyglądała jak ofiara zemsty kuriera.
Obawiałem się, że w środku czeka na mnie sprzęt zniszczony, ale, o dziwo, po rozcięciu kartonu zobaczyłem typowe dla Corsair żółto-czarne opakowanie, które było zaledwie wgniecione po bokach. W jego wnętrzu natomiast nie było żadnych śladów po wojnie, jaką przetrwała zewnętrzna warstwa. Jeżeli chodzi o zabezpieczenie swojego produktu, to Korsarze spisali się na medal.
Nie dość, że jasno i sztywniutko, to jeszcze metalowo
GALLEON 100 SD robi piorunujące pierwsze wrażenie. Przede wszystkim jest to zdecydowanie najcięższa klawiatura, jaką kiedykolwiek miałem w rękach. Czuć, że mamy do czynienia z potężnym sprzętem, wypchanym po brzegi elektroniką, a nie jedynie opakowanie na klawisze. Następnie w oczy rzuca się aluminiowa, niezwykle solidna obudowa.
Nie ma szans, żeby cokolwiek tutaj skrzypiało czy się uginało. Jej spód sprawia wrażenie, jakbyśmy obcowali z produktem stworzonym dla NASA, a nie do użytku domowego. Na jej środku dumnie błyszczy logo Corsair, a po bokach zamontowano duże, dobrze trzymające się biurka gumy oraz nóżki z dwoma poziomami regulacji.
Wysoki poziom czuć również w wykonaniu nakładek na klawisze. To typowe dla tego segmentu cenowego, solidne PBT Double-shot o bardzo przyjemnej, lekko chropowatej fakturze. Byłem pod dużym wrażeniem tego, jak są stabilne. Nawet spacja czy enter trzymają się mocno i sztywno. Jeżeli macie swoje ulubione nakładki to nic nie stoi na przeszkodzie, aby je wymienić, dołączonym kluczem do wyjmowania klawiszy.
Na część Stream Deckową składa się duży, pięciocalowy wyświetlacz o rozdzielczości 720 × 1280 pikseli. Ma wysoką szczytową jasność i sprawdza się dobrze zarówno w nocy, jak i w dzień w mocno nasłonecznionym pokoju. Odwzorowanie kolorów wypada zaskakująco dobrze, ale zagęszczenie pikseli jest odrobinę za małe, aby nie rzucało się to w oczy. Grafiki potrafią wyglądać na nieco „poszarpane”. Nad ekranem umiejscowiono dwa metalowe pokrętła, które można także nacisnąć i to na aż dwa sposoby (czyli klik i przytrzymanie, odpalające inne akcje). Dotyk metalu jest przyjemny i chłodny, a krótkie oraz dłuższe kliknięcie satysfakcjonujące.
Żeby było nam wygodniej, w zestawie znalazła się także podkładka pod nadgarstki. Jest dosyć pulchna i mięciutka, ale na materiale łatwo o przebarwienia, jeśli nie będziemy uważać. Możemy ją łatwo i szybko zamontować zbliżając do klawiatury, a magnes zrobi za nas resztę.
Co ciekawe, Corsair dorzucił nie jeden, a aż dwa kable USB. Oba w oplocie, oba sprawiają wrażenie bardzo solidnych. Rozwiązaniem zagadki dwóch kabli, są trzy porty USB-C, w jakie wyposażona jest klawiatura. W rzeczywistości do działania potrzebujemy tylko jednego przewodu. Drugi jest opcjonalny, jeżeli chcemy skorzystać z funkcji USB passthrough. Wtedy możliwe jest podłączenie innego urządzenia (np. myszki) do klawiatury, zamiast ciągnąć kabel aż do jednostki centralnej. To bardzo fajny dodatek, którego dotąd w innych konstrukcjach nie spotkałem.
Na pochwałę zasługuje też piękne oświetlenie RGB, które możemy dostosować per klawisz. Kolory są żywe i nasycone. Podczas dnia podświetlenie prezentuje się bardzo dobrze, za to w czasie wieczornych i nocnych sesji potrafi oczarować istnym spektaklem świateł. Nic tylko wziąć kakałko w dłoń i zatracić się w ulubionym wirtualnym świecie.
Kremowy mechanik na długie, zimowe wieczory
Nie jestem fanem głośnych klawiatur. Pierwszy „mechanik”, z jakiego korzystałem, wyposażony był w niebieskie, „clicky” przełączniki, które w równej mierze irytowały mnie, jak i całą resztę domowników. Z tego powodu szybko przestawiłem się na liniowe mechanizmy, które nie tylko są atrakcyjniejsze dla mojego ucha, ale też gra mi się na nich odczuwalnie lepiej.
Jednakże sam fakt, że dana klawiatura wykorzystuje przełączniki liniowe, nie oznacza z automatu tego, że będzie cicho i przyjemnie. Jak się okazuje, nawet sprzęty z najwyższej półki, jak recenzowany przeze mnie RAZER Huntsman V3 Pro 100% 8 KHz potrafią zaskoczyć wysokim poziomem głośności.
GALLEON 100 SD wypada pod tym względem dużo lepiej. Byłem autentycznie zaskoczony tym, jak dobrze brzmi każdy wciskany na niej klawisz. Na tle wszystkich sprzętów, jakie testowałem do tej pory, propozycji od Corsair jest, pod względem akustyki, zdecydowanie najbliżej do określenia „kremowy”. Świetnie wypadają na niej zwłaszcza długie sesje pisania (np. tej właśnie recenzji ;) ), gdy niezwykle przyjemne doświadczenie samego naciskania kolejnych literek komponuje się z jej rozkosznym brzmieniem.
Odgłosy urządzenia są miłe dla ucha i fantastycznie zgrywają się z tłem, dzięki czemu czujemy, że korzystamy z wysokiej jakości mechanika, ale jednocześnie nie uderzamy skupiającym uwagę stukaniem we wszystkich dookoła. Jeżeli szukacie rozwiązania, które pozwoli Wam na długie, nocne sesje grania czy pisania artykułów, bez doprowadzania do szewskiej pasji Waszej drugiej połówki, to GALLEON 100 SD stanowi dobrą odpowiedź na to wymaganie. Gdybyście się zastanawiali czy praca przełączników obudzi śpiące dziecko, to z prób przeprowadzonych na niezbyt reprezentatywnej grupie, w której znalazł się jeden przedszkolak, wynika, że nie.
Bajkowe przełączniki, ale (tylko?) mechaniki
Pod wysokiej jakości matowymi nakładkami, dostajemy fabrycznie przesmarowane, mechaniczne przełączniki CORSAIR MLX Pulse. Charakteryzują się one siłą aktywacji wynoszącą 45 g, punktem aktywacji na głębokości 2.0 mm, oraz całkowitym skokiem wynoszącym 3.6 mm. Są zainstalowane na 5 pinach, ale jeżeli z jakiegoś powodu chcielibyście je wymienić, to bez problemu zainstalujecie tutaj inne, trzy lub pięcio pinowe switche, korzystając z przyrządu dołączonego do zestawu.
Z mojej perspektywy jest to absolutna topka w kategorii przełączników mechanicznych. Pracują płynnie i szalenie responsywnie. Doznania, jakie zapewniają, z jednej strony w pełni odpowiadają wysokiej klasie cenowej, na jakiej znajduje się GALLEON 100 SD. Z drugiej jednak to dalej „tylko” już mocno klasyczne, a dla niektórych może wręcz przestarzałe rozwiązanie, które pozbawione jest zalet, jakie zapewniają magnetyczne (jak np. w Corsair Vanguard PRO 96) lub Glorious GMMK 3 HE ) czy optyczne switche, ze wspomnianego wcześniej RAZER Huntsman V3 Pro 100% 8 KHz .
Jak wynika z moich doświadczeń na tym polu, na pierwszy plan wysuwają się dwie istotne kwestie, które powinniście wziąć pod uwagę przed zdecydowaniem się na zakup. Po pierwsze, CORSAIR MLX Pulse nie mają opcji dokładnej konfiguracji punktu aktywacji każdego klawisza. Oznacza to, że albo polubicie się z domyślnymi 2.0 mm, albo macie problem.
Osobiście, uważam tę głębokość za bardzo dobry kompromis pomiędzy jak najszybszą reakcją klawiszy w grach e-sportowych oraz wygodą podczas zwykłego pisania. Osoby należące do szkoły „bottom out” (czyli wciskające klawisze do końca) zapewne nie zwrócą na to uwagi. Niemniej, fani delikatnego „pływania” palcami po klawiaturze, mogą kręcić nosem.
Po drugie, zabrakło technologii rapid trigger, czyli funkcji, która natychmiast resetuje klawisz w momencie, gdy przełącznik zaczyna się podnosić. W przypadku tradycyjnych, mechanicznych rozwiązań, musimy „odbić” przycisk ponad poziom punktu aktywacji, aby zarejestrował kolejne zdarzenie.
Fakty są takie, że żadna z powyższych nowinek, nie przeniesie Was magicznie na szczyty rankingów CS-a czy innego LoL-a. Jeżeli jednak bardzo zależy Wam na wykręceniu jak najlepszych wyników w kompetytywnych grach sieciowych, to GALLEON 100 SD może pochwalić się obecnością technologii FlashTap SOCD (Simultaneous Output of Cardinal Directions).
Funkcja ta domyślnie, obsługuje klawisze A i D, a jej zadaniem jest zapobiec sytuacjom, w których nasza postać nagle się zatrzymuje, ponieważ aktywne są jednocześnie oba, przeciwstawne kierunki ruchu. FlashTap w takim przypadku nada priorytet klawiszowi, który wskażemy (pierwszy/ostatni wciśnięty lub neutralny, czyli brak sygnału wyjściowego). Klawiatura może też pochwalić się imponującym polling rate na poziomie 8000 Hz. W skrócie, oznacza to, że reaguje błyskawicznie na każde kliknięcie.
Jeden, by wszystkimi rządzić
Dla osób otaczających się ekosystemami różnych marek, istotnym może być opcja wykorzystania ulubionych peryferiów, bez względu na system operacyjny. Ucieszy Was zatem wiadomość, że GALLEON 100 SD jest kompatybilna z szeroką gamą komputerów i konsol.
Na liście znajdziemy pecety z Windowsem, Apple Mac, Xbox One i Series X|S oraz PlayStation 4 i 5. Oczywiście należy liczyć się z tym, że zależnie od systemu, pewne funkcje (głównie Stream Deckowe) mogą nie być obsługiwane.
Domowe centrum sterowania wszechświatem
Pora porozmawiać o elemencie wyróżniającym GALLEON 100 SD na tle konkurencji. Mowa, rzecz jasna, o wbudowanym Elgato Stream Decku, za którego sprawą funkcjonalność sprzętu od Corsair wykracza daleko poza wszystko to, co oferują inne, pełnowymiarowe klawiatury.
Za personalizację panelu odpowiada aplikacja Elgato Stream Deck, o której opowiadaliśmy Wam przy okazji naszej recenzji Elgato Virtual Stream Deck, którą znajdziecie w tym miejscu .
Po jej zainstalowaniu zyskujemy dostęp do całej masy skrótów i pluginów, jakie możemy przypisać do jednego z 12 przycisków i 2 pokręteł, w jakie wyposażono GALLEON 100 SD. Standardowo mamy sterowanie multimediami, uruchamianie aplikacji i stron internetowych, nagrywanie makr czy przełączanie mikrofonu.
Na tym jego możliwości się nie kończą. Po założeniu darmowego konta na stronie Elgato Marketplace otwiera się przed nami cały wszechświat możliwości. Znajdziemy tutaj mnóstwo darmowych (i płatnych) pluginów, które rozszerzają wachlarz dostępnych opcji.
Entuzjastów podkręcania podzespołów ucieszy integracja z HWINFO64, którego odczyty będą mogli śledzić na bieżąco na ekranie GALLEONowego Stream Decka. Streamerzy zrobią użytek z intuicyjnej obsługi OBS Studio czy szybkiego przełączania układu okien na monitorze. Zadowoleni będą zwłaszcza gracze produkcji z gatunku MMORPG, ponieważ każdą umiejętność czy funkcję, można podpiąć pod Stream Decka wraz z odpowiadającą jej ikoną.
Trudno wyliczyć wszystkie scenariusze, w których panel boczny GALLEON 100 SD okazuje się przydatny. Przełączanie profili odbywa się praktycznie natychmiast, więc nawet szybkie zmiany programów i przypisanych im funkcji nie sprawiają żadnych trudności. Dodatkowo każdy profil możemy powiązać z wybraną aplikacją, więc nie będziemy musieli pamiętać o jego manualnej zmianie — aplikacja Elgato Stream Deck zrobi to za nas.
Chociaż panel błyszczy najbardziej w połączeniu z aplikacją towarzyszącą, to i bez niej okazuje się wyjątkowo przydatny. Wtedy operuje on w tzw. Hardware Mode, który wykorzystuje ustawienia zapisane na pamięci wewnętrznej urządzenia. Daje on dostęp do szerokiej gamy skrótów multimedialnych, kontroli głośności, czy przycisków klawiatury numerycznej. Mamy tu też do wyboru kilka profili kolorystycznych, z przypisanymi do nich tapetami i wygaszaczami dla GALLEONowego ekranu LCD.
Pod względem funkcjonalności, Stream Deckowy panel GALLEON 100 SD zrobił na mnie fantastyczne wrażenie. Mam jednak pewne zastrzeżenia odnośnie do wykonania poszczególnych, znajdujących się na nim przycisków. Gumowe, przezroczyste nakładki są przyjemne w dotyku, ale problem pojawia się w momencie ich wciśnięcia. Jeżeli zrobimy to zbyt lekko, to poczujemy klik, ale niekoniecznie oznacza to, że faktycznie wywołamy przypisaną do niego akcję.
Chociaż można się przyzwyczaić do tego, że musimy przyłożyć do nich nieco więcej siły, to uważam to za duże niedopatrzenie konstrukcyjne. Problem „niedociśnięcia” przycisku jest szczególnie odczuwalny, gdy wciskamy dolną jego część. Rzadziej zdarza się to podczas celowania w jego górną połowę. Natomiast osoby celujące z przyzwyczajenia w środek, mogą wcale nie odczuć tej niedogodności.
Najgorętsza na rynku?
Podczas testów z różnymi układami pluginów i ikon Stream Decka, dostrzegłem pewien niepokojący objaw. Po zapełnieniu ekranu gifami, po około pięciu godzinach, prawa strona klawiatury dosyć mocno się nagrzała. Ciepło z części Stream Deckowej wyraźnie promieniowało na resztę urządzenia, ale w tamtym miejscu było największe. Na szczęście nie zrobiło się faktycznie gorąco, ale był to poziom, który zaniepokoiłby mnie nawet podczas korzystania ze smartfona.
Po moich nieszczególnie szczęśliwych doświadczeniach z animacjami przerzuciłem się na bardziej statyczne grafiki, poszczególnych widżetów. Niestety nawet w takim układzie panel dotykowy po pewnym czasie robił się na tyle ciepły, że przekładało się to też, w wyczuwalnym dla dłoni stopniu, na okoliczne klawisze części klawiaturowej. Lewa strona urządzenia przez cały czas pozostawała przyjemnie chłodna. Zaznaczam też, że temperatura Stream Decka nie przeszkadzała w jego korzystaniu. Wielu odbiorców może jednak nie być gotowych na takie doświadczenia i nie zdziwiłbym się, gdyby „rozgrzali” internet postami na ten temat.
Oszczędzaj RAM razem z Corsair Web Hub
Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, jak wyglądają obecnie ceny pamięci RAM. Tanio nie jest. Znów do łask wracają sposoby do optymalizacji zużycia pamięci operacyjnej, aby posiadane przez nas kostki mogły służyć jak najdłużej — najlepiej do końca obecnego kryzysu, jaki zafundowały nam korporacje zajmujące się sztuczną inteligencją. Zupełnie jakby w odpowiedzi na potrzeby graczy, Corsair przygotował rozwiązanie wręcz genialne. Zamiast kazać nam instalować zajmujące setki megabajtów oprogramowanie działające w tle, konfigurację wszelkich ficzerów naszej klawiatury możemy wykonać z poziomu przeglądarki, odpalając w niej Corsair Web Hub.
Przeglądarkowe centrum sterowania sprawdza się doskonale. Menu jest intuicyjne, a zmiana przypisania klawiszy, profili podświetlenia czy aktywacja gamingowych funkcji jak Flash Tap, to kwestia kilku kliknięć. Po wszystkim klikamy "zapisz", całość ląduje w pamięci klawiatury, a my zamykamy kartę i nie przejmujemy się procesami działającymi w tle i obciążającymi naszą maszynę. Miło wiedzieć, że coraz więcej produktów Corsair korzysta z Web Hub, ponieważ to obecnie moje ulubione rozwiązanie dostępne na rynku.
Drogo, a jednak taniej
GALLEON 100 SD to idealne rozwiązanie dla fanatyków funkcjonalności. To klawiatura, która pozwoli Wam skonfigurować rzeczy, o których jeszcze nie wiecie, że ich potrzebujecie. Gracze MMORPG, montażyści, internetowi twórcy zawartości czy programiści — grono osób, których komfort pracy jest w stanie poprawić, jest naprawdę ogromne.
Raczej nie przekona ona jednak do siebie osób zawodowo spędzających wiele godzin na wstukiwaniu cyferek z wykorzystaniem klawiatury numerycznej. Chociaż można ją odtworzyć na panelu Stream Decka, to jednak do pełnego odwzorowania brakuje jeszcze przynajmniej jednej kolumny przycisków.
Kwestią dyskusyjną dla wielu osób okaże się też, zapewne, wysoka cena urządzenia. W momencie powstawania recenzji GALLEON 100 SD zamówić można za około 1500 zł. W tej cenie dostajemy topową, świetnie działającą i fantastycznie brzmiącą klawiaturę mechaniczną ze zintegrowanym Stream Deckiem, wyposażonym w 12 przycisków, dwa pokrętła i spory ekran pod nimi. Do tego dostępne mamy intuicyjne oprogramowanie od Elgato, dające nam ogrom możliwości. Kupując sprzęt tej jakości oddzielnie, zapłacilibyśmy znacznie więcej.
Zabrakło jednak coraz mocniej rozpychających się na rynku przełączników, pozwalających na regulację punktu aktywacji czy reset sygnału bezpośrednio po poluzowaniu nacisku. Jak widać, pole do poprawy ewidentnie jest. Uważam jednak GALLEON 100 SD za produkt na tyle udany, że trzymam kciuki za jego sukces oraz kolejną, ulepszoną wersję, która poprawi obecne niedoskonałości. W swojej klasie jest to propozycja wręcz bezkonkurencyjna. Znacie inną klawiaturę, która pozwala śledzić ceny ulubionych gier na Steam?
Za udostępnienie sprzętu do recenzji dziękujemy firmie Corsair.

























Komentarze
Dodaj nowy komentarz: