Recenzja

Recenzja Corsair Sabre V2 Pro MG. Materiał ma znaczenie

Najnowszy gryzoń w portfolio marki Corsair nie tylko świetnie wygląda, ale i doskonale działa!

Kiedy Corsair zaproponował nam sprawdzenie kolejnego gryzonia powstałego z myślą o graczach, nie mogłem powstrzymać zainteresowania. Nie ma się zresztą czemu dziwić, jako że sprzęty tej marki prezentują bardzo wysoki poziom wykonania oraz działają bez zarzutu. Nawet najtańsze propozycje zostały stworzone w taki sposób, by nie dać użytkownikom poczucia, że są traktowani gorzej, wybierając opcję nieco bardziej budżetową.

Choć od premiery tego gryzonia minęła już chwila, jako że po raz pierwszy zaprezentowano go 6 stycznia, tak sam dostałem go do testów dużo później. Nie zraziłem się jednak tym faktem i wciąż byłem myszką zaintrygowany równie mocno, co w dniu, w którym się o niej dowiedziałem. Gdzie dowozi, gdzie ma braki i czy zakup akurat tego wariantu ma w ogóle sens? Zapraszam do zapoznania się z moim tekstem na temat Corsair Sabre V2 Pro MG !

Kilka słów o technikaliach

Nie ma co się czarować, model ten nazywa się niemal tak samo, jak sprawdzany przeze mnie przedpremierowo Sabre V2 Pro Ultralight , bo i parametrami specjalnie się nie różni. Zastosowany sensor jest dokładnie taki sam, a zewnętrzny profil również nie uległ przesadnej zmianie. Z kwestii zauważalnych od razu, to wersja ze stopu magnezu jest cięższa, a także ma nieco inny design korpusu względem poprzednika.

  • Marka: Corsair
  • Model: Sabre V2 Pro MG
  • Sensor: Corsair Marksman S
  • Rodzaj: Standardowa (symetryczna)
  • Typ: dla praworęcznych
  • DPI: do 33 000
  • Polling rate: do 8000 Hz
  • Prędkość: do 750 IPS
  • Przyspieszenie: 50G
  • Łączność: przewodowe (USB-C), bezprzewodowe (2.4 GHz, Bluetooth)
  • Liczba przycisków: 6 (4 programowalne)
  • Bateria: 300 mAh Li-Ion
  • Kompatybilność: PC
  • Waga: 56 gramów
  • Wymiary: 122,9 mm x 64,1 mm x 38,8 mm
  • Materiały: UPE (nóżki), stop magnezu (korpus)
  • Dedykowana aplikacja: Tak (webowa)
  • Gwarancja: 2 lata
  • Dostępne wersje kolorystyczne: Biała, Czarna
  • Cena (w momencie pisania recenzji): 589 zł

Czarno-żółty niezbędnik, a w nim jakość

Wewnątrz opakowania o standardowych dla marki barwach znajdziemy w zasadzie dokładnie te same elementy, co przy okazji innych gryzoni Corsaira. Mysz wewnątrz została dodatkowo zabezpieczona materiałowym woreczkiem, dongle 2.4 GHz pewnie trzyma się na klipsie uprzednio przygotowanego miejsca, a kabel jest zwinięty bezpiecznie pod warstwą kartonu. Papierologia standardowo niemal nikogo nie interesuje, ale że makulatura musi być, to jest.

Nie zmienia się również to, że producent wrzucił tam ściereczkę nasączoną alkoholem oraz taśmy ułatwiające uchwyt, które możemy nakleić na myszkę. Tak samo zresztą, jak i alternatywne, grubsze ślizgacze, pozwalające na większą kontrolę nad ruchami urządzenia. Domyślnie jednak zaaplikowane zostały te zwiększające szybkość ruchu i przy takich zdecydowałem się tym razem zostać.

Nie mogę się również pod żadnym pozorem przyczepić do jakości wykonania sprzętu. Nie mam tutaj żadnych negatywnych uwag, w przeciwieństwie do pewnego kontrolera marki reprezentowanej przez logo zielonego węża. Stop magnezu wykorzystany przy produkcji korpusu jest lekki, ale solidny – nawet mocniejsze ściśnięcie nie sprawiło, żeby wydał jakikolwiek niepożądany dźwięk, o odkształceniach nawet nie wspominając.

Dziury, na które zdecydował się producent, aby zapewne maksymalnie zmniejszyć wagę urządzenia, podczas użytkowania są praktycznie niewyczuwalne, a prześwitujące przez nie wnętrzności gryzonia jedynie nadają mu dodatkowego… uroku? Widoczne układy scalone oraz bateria, a także nad wyraz intensywna dioda, która na szczęście nie działa przez cały czas, łączą się w specyficzny, aczkolwiek miły dla oka pejzaż.

Czuć również, że mamy do czynienia z porządnymi materiałami zarówno po tworzywie wykorzystanym do produkcji przycisków, jak i gumy, która znajduje się na rolce. Wszystko jest ze sobą perfekcyjnie spasowane, nie czuć ani nie słychać żadnych luzów czy innego rodzaju uchybień, dosłownie ciężko jest się do czegokolwiek przyczepić. Zresztą kompletnie mnie to nie dziwi, albowiem młodszy brat tego gryzonia również pod kątem jakości wykonania wypadał wzorowo.

Sprawnie? Tak. Wygodnie? No jasne!

Zastosowany sensor jest identyczny z tym, który miałem okazję sprawdzić przy pierwszym nowym modelu z rodziny Sabre V2 Pro, więc nie ma się co o nim rozpisywać. Wszystko, ale to dosłownie wszystko, co napisałem o działaniu poprzedniego modelu, zwyczajnie podtrzymuję. Myszka sprawuje się doskonale w każdych warunkach, ślizgacze nie trą o podkładkę, tylko płynnie po niej suną, a reakcja na każdy ruch jest po prostu natychmiastowa.

Choć myszka ta jest podziurawiona niczym ser szwajcarski, tak podczas użytkowania zwyczajnie tego nie czuć i zresztą wcale mnie to nie dziwi. Projekt jest przemyślany, a sam gryzoń wygodnie leży w dłoni, niezależnie od tego, jaki typ chwytu preferujemy. Przyciski boczne są natomiast nieco bardziej schowane, w porównaniu do Sabre V2 Pro Ultralight, aczkolwiek nie uważam, żeby odbiło się to na komforcie użytkowania. Wciąż są bowiem w zasięgu kciuka i można je bezproblemowo kliknąć.

Jasne, łatwiej będzie to osiągnąć osobom z większymi dłońmi i dłuższymi palcami, aczkolwiek jednostki cechujące się nieco mniejszymi rączkami też powinny być w stanie komfortowo z nich skorzystać. Rolka jest z kategorii, które lubię najbardziej, a mianowicie tych, które czuć podczas użytkowania – słowem zbite i wyraźnie zaznaczające każdą kolejną stronę dokumentu. Jeśli więc preferujesz luźne kółko, to niestety, ale ten sprzęt nie jest dla Ciebie.

Aplikacja towarzysząca, to…

…znany i lubiany Corsair Web Hub, który – w przeciwieństwie do iCUE – nie wymaga instalacji na dysku komputera. Biorąc poprawkę na fakt, że obecnie SSD, tak wewnętrzne, jak i zewnętrzne, są niebotycznie drogie, producent zdecydowanie przyczynił się do komfortu konsumenta. Tutaj też pewnie Ameryki nie odkryję, pisząc o dostępnych opcjach w Web Hubie, ponieważ są one w zasadzie identyczne, co w przypadku poprzednika.

Czy jednak mam narzekać z powodu tego, że Corsair widząc, że coś działa i dobrze się sprawuje, postanowił tego nie ruszać? Wręcz przeciwnie, trzeba za to pochwalić firmę, która nie szuka ulepszeń na siłę i zostawia to, co jest zwyczajnie dobre. Jeśli jednak nie mieliście styczności ani z moim poprzednim tekstem, ani z recenzją Corsair Galleon 100 SD , to przytoczę Wam nieco działanie Webowej apki oraz jej możliwości.

Przede wszystkim możemy ustawić język (choć polskiego tu nie uświadczymy) oraz wybrać, które urządzenie chcemy skonfigurować. Przechodząc zaś do ustawień bohatera dzisiejszego tekstu, to mamy opcję dostosowania w zasadzie każdego klawisza, poza lewym przyciskiem myszy, który – podobnie jak w przypadku poprzednika – jest przypisany na stałe.

Nie mamy też ograniczeń pod kątem tego, jaki klawisz lub przycisk ma być aktywowany podczas klikania w konkretne miejsce na gryzoniu. Jakaś litera z klawiatury? Ciąg znaków? Sterowanie multimediami? A może pełnoprawne makra? Każdy z tych scenariuszy jest możliwy, co prawdopodobnie bardzo ucieszy wszystkie osoby, które przepadają za dopisywaniem niestandardowych kombinacji klawiszy do pojedynczych przycisków.

Nic zresztą nie stoi także na przeszkodzie, aby ustawić na Sabre V2 Pro MG do pięciu profili DPI, w przedziale od 100 do 33000. Jest też możliwość ustawienia Polling Rate, która podczas moich testów była rzecz jasna na najwyższym poziomie 8000 Hz, a także aktualizacji oprogramowania. Co ważne, myszka oraz odbiornik działający na częstotliwości 2,4 GHz mają osobne softy, więc i wymagają osobnych aktualizacji. Na plus także fakt, że możemy podejrzeć aktualny stan baterii w gryzoniu.

Teoria piękna, a jak z praktyką?

Czyli jak magiczne 8000 Hz ma się do rzeczywistości? Od czasu ostatniego tekstu zdążyłem znacząco rozwinąć swoje stanowisko, dzięki czemu już nie operuję na procesorze Intela 11. generacji, a na Ryzenie 9 9950X3D. Tym samym, jeżeli myszka nie przebije 1000 Hz w testach polling rate, to nie mogę już uznać, że to może być wina mojego stanowiska. Na całe szczęście testy szybko pokazały, że nie będę musiał się zastanawiać nad tym, co napiszę, jeżeli do takiej sytuacji dojdzie.

Powyżej znajdziecie nagranie z testów przeprowadzonych w warunkach połączenia bezprzewodowego, wykorzystując kabel dołączony do zestawu oraz odbiornik 2,4 GHz, zahaczony o krawędź podkładki Corsair MM Pro , po której poruszał się gryzoń. Jak widzicie, średnia na poziomie około 3000 Hz nie jest trudna do osiągnięcia, a w peaku przebija nawet 4000 sygnałów na sekundę.

Tutaj natomiast znajdziecie nagranie z testów przeprowadzonych w warunkach połączenia przewodowego, z wykorzystaniem dołączonego do zestawu kabla. Również wykorzystałem podkładkę MM Pro, która zdecydowanie spodoba się osobom, dla których poślizg myszki jest istotny, ale o tym popełniłem już osobny tekst, więc nie ma co się rozwodzić nad tą kwestią.

Jeżeli chodzi o testy, to kwestia ma się niemal identycznie, jak w przypadku połączenia bezprzewodowego. Średnio 3200 Hz do 3500 Hz to praktycznie standard, a peak powyżej poziomu 4300 Hz też pokazuje, jak dobry jest to sensor. Nie udało mi się co prawda zbliżyć do poziomu 8000 Hz w tym teście, aczkolwiek w samej grze podczas bardziej dynamicznych momentów mam wrażenie, że zbliżałem się do tej wartości.

Testy są ważne, ale rzeczywistość ważniejsza

Rzecz jasna w pełni zgadzam się z tym stwierdzeniem, dlatego też muszę coś napisać o bardziej przyziemnym wykorzystaniu gryzonia. Jak sprawdza się w grach multi, a jak w singlowych i czy czuć przewagę sprzętową, nawet w „hardstuck Goldzie”? Odpowiedzi raczej nikogo nie zaskoczą i brzmią kolejno: świetnie, doskonale oraz tak.

Sprzęt ten brał udział w moich zmaganiach w Counter-Strike 2 , zwiedził sycylijskie ziemie w Mafia: The Old Country oraz miał okazję sprawdzić swoje zastosowanie w kilku innych tytułach, choć zdecydowanie krócej, niż w przypadku wspomnianych gier. Na wysokim DPI nasza postać rusza bronią aż miło, a fani 360 no-scope będą zachwyceni tym, jak szybko można się obrócić wokół własnej osi na cyfrowym polu bitwy.

Na niższych precyzja jest naprawdę dobra, a w połączeniu z wysokim odświeżaniem, każdy ruch jest mapowany bardzo dokładnie. Sam miałem wrażenie, że mam wręcz niesprawiedliwą przewagę nad moimi przeciwnikami, szczególnie w połączeniu z całkiem niezłym zestawem słuchawkowym. Biorąc poprawkę na to, że e-sportowcy potrzebują każdej, nawet drobnej przewagi, Corsair Sabre V2 Pro MG może być dla nich perfekcyjnym wyborem, jeżeli model Ultralight jest dla co poniektórych zbyt lekki.

Przeciętny gracz singlowy z kolei doceni to, jak precyzyjne jest odwzorowanie każdego ruchu myszki na ekranie, choć w przypadku gier fabularnych nie wydaje się to szczególnie potrzebne. Natomiast w akcyjniaki oraz strategie czasu rzeczywistego gra się zdecydowanie lepiej niż przy wykorzystaniu gryzoni wyposażonych w gorsze sensory. Nawet jeżeli pełne 8000 Hz nie jest tutaj wykorzystywane, to średni Polling Rate na poziomie 2500-3000 Hz, jest zwyczajnie odczuwalny.

Jak długo to w ogóle działa?

Choć wspomniana w specyfikacji bateria o pojemności 300 mAh może nie wzbudzać przesadnej podniety, tak zdecydowanie wystarcza na długo. Podczas korzystania średnio 2-3 godziny dziennie z PC oraz bez wyłączania gryzonia po odłączeniu zasilania od komputera, mysz wytrzymała niemal równo tydzień. Zanim jednak faktycznie padła, dioda mrugała na czerwono przez kilka godzin.

Co ważne, mruganie nie było ciągłe, ponieważ tego typu działanie zwyczajnie irytowałoby użytkownika na dłuższą metę, a jedynie podczas użytkowania. Przejście w tryb hibernacji zatrzymywało miganie diody LED, która wybudzana była dopiero po ruszeniu myszką. Samo ładowanie nie trwa przesadnie długo i rzecz jasna można podczas takowego z Sabre V2 Pro MG korzystać.

Corsair na szczęście nie wpadł na inteligentny pomysł umieszczenia portu do ładowania na spodzie myszki niczym pewien gigant z Cupertino. Nie ma też idiotycznego ograniczenia oprogramowania, które by nie pozwalało na korzystanie ze sprzętu podczas ładowania. Wolę ten fakt zaznaczyć, ponieważ już zetknąłem się z czymś takim w pewnej myszce, którą kupiłem na potrzeby artykułu dotyczącego tanich, ale dobrych peryferiów w 2025 roku.

Corsair znowu to zrobił

Ponownie dostarczyli nam świetny sprzęt, który korzysta z topowych podzespołów oraz działa w sposób nienaganny. Pod kątem wyglądu również nie mam się do czego przyczepić, a zestaw zawierający wszystko, co jest nam potrzebne do komfortowego wykorzystania sprzętu, powinien być standardem dla każdego urządzenia na rynku. Mogę z czystym sumieniem polecić kupno tego gryzonia, choć niemal 600 złotych za niego może być lekkim przegięciem.

Niemniej podczas wyprzedaży, kiedy cena zejdzie poniżej 500 złotych, będzie to bezpieczny i zwyczajnie świetny wybór. Jeżeli nie przepadacie za wydrążonym designem, to wiedzcie, że wraz z Sabre V2 Pro MG zadebiutował model Sabre V2 Pro z włókna węglowego, który parametrami jest niemal identyczny, co sprawdzany tutaj model. Inna kwestia, że jest sporo droższy, ale zdecydowanie przyciągnie uwagę każdej osoby, która przyjdzie rzucić okiem na wasze stanowisko gamingowe.

Za udostępnienie sprzętu do testów dziękujemy firmie Corsair!

Platformy:
Czas czytania: 12 minut, 8 sekund
Komentarze
Dodaj nowy komentarz:
...
Twój nick:
Twój komentarz:
zaloguj się

Ta strona korzysta z reCAPTCHA od Google - Prywatność, Warunki.


Treści sponsorowane / popularne wpisy: