O filmie Ni No Kuni pisałem już w czerwcu ( Ni no Kuni 3 powstaje! Gra wyjdzie po filmie kinowym). Wtedy znana była jedynie japońska data premiery (sierpień), ale dziś wraz z rozpiską Netflixa na styczeń dowiedzieliśmy się, że film zadebiutuje już za równo miesiąc również u nas. I to na telewizorze zamiast w kinach, dzięki czemu nie ominie Polski.

Historia opowiada o Yuu i Haru, dwóch licealistach którzy będą przemieszczać się pomiędzy swoim światem, a tym z Ni No Kuni. Trafią tam, próbując ratować dziewczynę Haru (do której Yuu czuje miętę). W "alternatywnym świecie" odkryją, że pojawiła się w nim jej odpowiedniczka o imieniu Asya - i że śmierć jednej z nich oznacza, że ta druga będzie mogła dalej żyć. Cały problem w tym, że Yuu swoje miłosne uczucia przeniesie właśnie na Asyę, co sprawi, że każdy z przyjaciół będzie chciał ocalić inną - chociaż w pewnym sensie tę samą - dziewczynę.

Cała historia obija się więc gdzieś miejscami o pierwszą część gry pod względem podróży między światami i naszymi odpowiednikami w alternatywnym świecie. Niestety, na dzień dzisiejszy brak informacji, czy film dostanie dubbing czy jedynie napisy - chociaż ja obstawiam raczej na to drugie.

Przypominam też, że Ni No Kuni to nie jedyna produkcja na podstawie gier, którą można zobaczyć na Netflixie. Są też chociażby seriale Pokemon (niestety pierwszy sezon obecnie bez dubbingu i tylko niektóre odcinki, ale jest np. seria Sun & Moon) czy Castlevania (pełen dubbing). Jest też chociażby Doom, aż 3 filmy w świecie Halo, a w Minecraft - tryb fabularny da się nawet na telewizorze zagrać. W ten piątek ma też oczywiście miejsce premiera Wiedźmina, który choć oparty na książce i nie czerpie z gier (poza głównym aktorem który w nie grał) - to wciąż na pewno przyciągnie niejednego gracza.