Recenzja

Recenzja Dark Project Fuji V2. Klawiatura (niemal) idealna?

Dobra, tania i z podświetleniem? Zdecydowanie mówisz o propozycji od Dark Project!

Pisząc recenzję kontrolera marki Razer , zaznaczyłem że był to mój najdłużej powstający tekst, który ujrzał światło dzienne. Cóż, tak było – aż do teraz. Wreszcie po kilku miesiącach użytkowania przyszedł czas na podzielenie się z wami moją opinią na temat klawiatury Dark Project Fuji V2. Bez zaskoczenia, bo i tytuł wprost to sugeruje, że będzie ona naprawdę pozytywna.

Bez zaskoczenia również powinien być fakt, że nawet pomimo tego, że jest to sprzęt naprawdę świetny, to i tak znalazłem kilka elementów, do których muszę się przyczepić. Biorąc jednak poprawkę na cenę oraz fakt, że sprzęt ten stał się moją główną klawiaturą, usuwając z tego miejsca Razer Ornata V3, który był moim ideałem? Nie są one na tyle poważne, aby zniechęcić potencjalnych nabywców.

Dobra, to co na papierze oferuje Dark Project Fuji V2?

Nie powiem, jak za tę kwotę, specyfikacja techniczna klawiatury wygląda bardziej niż imponująco. Niektórym może przeszkadzać co prawda fakt, że nie mamy do czynienia z konstrukcją 100%, ale wierzcie mi, że idzie się do tego układu przyzwyczaić. Nie przeciągając, poniżej znajdziecie pełne parametry techniczne:

  • Format: TKL – 87
  • Podświetlenie: Tak
  • NKRO: Pełne
  • Anti-ghosting: 100%
  • Aplikacja towarzysząca: Tak, webowa
  • Bezprzewodowa: Nie
  • Switche: g3ms Sapphire
  • Nasmarowane fabrycznie: Tak
  • Żywotność: 50 milionów naciśnięć
  • Hot-swap: Tak
  • Profil klawiszy: CSA
  • Case: Metalowy
  • Cena: ok. 249 złotych

Pudełeczko, moje tanie, będziesz miało srogie branie

Jak już wspomniałem w ostatniej recenzji kontrolera Razer, wydawało mi się dotychczas, że to zielony wąż w swoich sprzętach daje całkiem bogate wyposażenie. Dark Project pokazał mi jednak, jak naprawdę powinno wyglądać takowe i nawet nie spodziewałem się dojrzeć tyle dobra w opakowaniu klawiatury za nieco ponad 200 złotych!

Wewnątrz pudła znajdziemy bowiem całą masę dobra, od alternatywnych nakładek na klawisze Esc, Space i Enter zaczynając, przez floatera do keycapów i switchy, aż po 4 dodatkowe gumowe nóżki. Nie zabrakło także dodatkowych g3ms Sapphire (4 sztuki), sprężynek, śrubek i wkładek (po 3) oraz papierologii.

No i rzecz jasna samej klawiatury, a także wymaganego do działania przewodu USB-A (M) – USB-C (M) w kolorze białym. Sam kabel jest całkiem słusznej długości, bo mówimy o 1,8 metra, całość zresztą w oplocie, co nadaje mu wyglądu klasy premium. Nie powiem, ten sprzęt nie tylko wygląda na znacznie droższy, niż jest w rzeczywistości, ale również działa jak klawiatura z dużo wyższej półki cenowej.

Wziąłem pudełko, wyjąłem klawiaturę…

…i przepadłem zakochany w wykorzystanych przez producenta switchach. Nie są to typowe, bardzo głośne clicky, ale zdecydowanie słychać uderzenia w niektóre klawisze, szczególnie te literowe. Backspace ciężko usłyszeć, a i Enter nie jest przesadnie głośny. Niemniej nie mogę tego nazwać z pełnym przekonaniem cichą klawiaturą, co dla mnie absolutnie nie jest wadą.

Wręcz przeciwnie, wolę słyszeć, że uderzam w klawiaturę i nawet się przyznam, że ten dźwięk odbijanego klawisza wyzwala u mnie konkretne pokłady serotoniny. Sprzęt też jest dość ciężki, ale tego akurat należałoby się spodziewać, chociażby po metalowym kejsie. Początkowo tego nie zauważyłem, ale pomimo materiałów użytych do jej wykonania, klawiatura lekko się ugina pod ciężarem ręki.

Większość osób nawet tego nie odczuje, a ci, którym się to uda, prawdopodobnie szybko się do tego mankamentu przyzwyczają, ale wolę ten fakt zaznaczyć. Ostatecznie to nie jest jedyny, ani nawet flagowy model klawiatury w portfolio Dark Project, więc warto mieć komplet informacji podczas decydowania się na zakup. No dobrze, ale ja tu o działaniu, a to nie tylko ono mnie kupiło, jeśli chodzi o pozytywne nastawienie do Fuji V2.

Dużo do powiedzenia miał również wzór widoczny na trzech klawiszach tej klawiatury, czyli tytułowa Fuji na Esc, zachodzące słońce na spacji oraz malowniczy widok z architekturą japońską na Enterze. Niby nic przesadnie wielkiego, ale jednak w połączeniu z białą kompozycją klawiatury i niektórymi czarnymi klawiszami, całość daje naprawdę niezwykły efekt estetyczny, który zwyczajnie urzeka.

Podejrzewam, że sprzęt ten prezentowałby się naprawdę świetnie na podkładce Monka Zowa XXL , która artystycznie również została utrzymana w japońskich klimatach. Gdyby Dark Project wypuścił do tego jeszcze jakąś myszkę w odpowiednich barwach, to już w ogóle moglibyśmy mieć kompletne stanowisko. Niestety jednak na ten moment żaden z Novusów nie może się pochwalić kolorem dominującym innym niż czarny.

Pomijając jednak kwestie związane z designem oraz mankament w postaci uginającego się szkieletu, jakość wykonania Fuji V2 jest na naprawdę wysokim poziomie. Nie spodziewałbym się takiego dopracowania swoich sprzętów po firmie, która mimo wszystko jeszcze nie jest globalnie rozpoznawalnym brandem. Tutaj jestem więc bardzo pozytywnie zaskoczony.

No dobrze, ale jakość wykonania sobie, design też jest odrębną rzeczą, a ten sprzęt jeszcze, albo i nawet przede wszystkim, ma działać! No i tutaj mogę od razu uspokoić, że zarówno na początku, jak i obecnie, działa jak marzenie. Podczas pisania dość szybko przełknąłem brak numpada, czego zresztą duża zasługa jest w wydzielonym miejscu na klawisze funkcyjne nad strzałkami.

Gry natomiast na tym sprzęcie to czysta przyjemność, której nie sposób opisać słowami i to niezależnie od gatunku. Korzystając z Fuji V2, grałem w Mafia: The Old Country , Counter-Strike 2, Euro Truck Simulator 2 , Call of Duty: Black Ops 7 , News Tower , a nawet Final Sentence . Sami zresztą widzicie po zróżnicowaniu gatunkowym, że nie jest to jeden typ produkcji, tylko w innej szacie graficznej.

Wracając jednak do myśli przewodniej, to byłem aż w szoku, że w każdą z tych produkcji gra mi się przynajmniej tak dobrze, jeśli nie lepiej, niż na Ornata V3 od Razera. Model Ornata jest bowiem ze mną od wielu lat i znam jej dokładny układ zarówno mięśniowo, jak i pamięciowo. Mimo tego Fuji V2 potrafiło nie tylko wpasować się idealnie w miejsce Ornaty, ale wręcz wygryźć Razera z mojego stanowiska na dobre.

Brak ghostingu jest faktem, brak gubienia się klawiatury podczas naciśnięcia wielu klawiszy jednocześnie zresztą też. Szybka, w zasadzie natychmiastowa reakcja na ekranie, którą obserwujemy po wciśnięciu klawisza oraz wygodny ich układ. Zalet tego sprzętu jest mnóstwo, co mówię z perspektywy wielomiesięcznego użytkowania.

Nie obyło się jednak bez kilku, a tak naprawdę to dwóch nieco bardziej problematycznych wad. Jedną już znacie i jest to wspomniany kilka akapitów temu fakt uginania się klawiatury pod ciężarem. Drugą jest natomiast problem związany z tym, że Fuji V2 jest dość wysoka, a producent nie dodał żadnej poduszki pod nadgarstki.

Za to niestety pochwalić nie mogę, ponieważ komfortowe korzystanie z tego sprzętu wymaga położenia rąk na krawędzi biurka, co na dłuższą metę za wiele wspólnego z faktycznym komfortem nie ma. Nic nie stoi rzecz jasna na przeszkodzie, żeby nabyć takową osobno, ale sam chyba wolałbym trochę dopłacić do tego zestawu i dostać taką, która designem na pewno by pasowała do tego sprzętu…

Corsair Web Hub, ale to Dark Project Web Lab

Pierwszy raz z oprogramowaniem do zarządzania urządzeniami w chmurze zetknąłem się w myszce Corsair Sabre V2 Pro Ultralight i ta idea całkiem mi się spodobała. Brak konieczności instalowania kolejnej aplikacji na dysku jest zdecydowanie ruchem dobrym i mam nadzieję, że więcej producentów przejdzie na ten model.

Dużo opcji w prostym UI, czyli perfekcja w całej okazałości.

W Fuji V2 możemy ustawić do 3 osobnych profili sprzętowych, w ramach których klawiatura będzie funkcjonować. Każdy klawisz może mieć przypisaną każdą komendę, w tym inne litery, cyfry, zadania klawiszy multimedialnych i nawet numpada, którego fizycznie tutaj brak. Oprócz tego możemy w łatwy sposób nagrać i edytować makra czy dostosować podświetlenie do naszych preferencji.

Ogólnie jest to całkiem rozbudowane narzędzie, do którego możemy podłączyć dowolną klawiaturę ze stajni Dark Project i odpowiednio nią zarządzać. Włącznie rzecz jasna z aktualizacją oprogramowania sprzętu, a nawet zmianą języka na polski, choć sam raczej preferuję korzystać z angielskiego. Całościowo jest to naprawdę dopracowana i udana aplikacja , która nie wymaga poświęcania drogocennego (dosłownie) miejsca na dysku.

To jaki jest Dark Project Fuji V2?

Za… no i tutaj dokończyć tego słowa nie mogę, bo nasz redaktor naczelny by mi pewnie łeb urwał za opublikowanie wulgaryzmu w recenzji. Niemniej muszę przyznać, że jest to jedna z najlepszych klawiatur do 250 złotych, jakie można znaleźć w tej chwili na rynku. Obecnie deklasuje ją chyba wyłącznie Onionite V2, zresztą również będący propozycją od Dark Project.

W pełnej cenie zastanowiłbym się nad nowszą iteracją klawiatury powstałej we współpracy z Ziemniakiem, ale na promocji? Poniżej 200 złotych nie ma nawet sensu myśleć nad kupnem Fuji V2, tylko należy od razu przejść do czynu, bo jest to sprzęt dobrze przemyślany, bogato wyposażony oraz perfekcyjnie działający. Fakt, nie jest ideałem, ale w cenie 250 złotych bije na głowę wszystkie klawiatury, jakie do tej pory miałem.

Za udostępnienie urządzenia do recenzji dziękujemy firmie Dark Project!

Platformy:
Czas czytania: 9 minut, 11 sekund
Komentarze
Dodaj nowy komentarz:
...
Twój nick:
Twój komentarz:
zaloguj się

Ta strona korzysta z reCAPTCHA od Google - Prywatność, Warunki.


Treści sponsorowane / popularne wpisy: