Podsumowanie miesiąca. W co graliśmy w grudniu?
Poznaj nasze opinie na temat grudniowych premier. Zobacz, w co graliśmy w zeszłym miesiącu!
Styczeń kontynuuje zimowy przestój branży i w tym miesiącu ponownie nie powinniśmy spodziewać się większych premier. To dobry moment, aby nadrobić tytuły, których nie udało się wypróbować w okresie debiutu. W zeszłym miesiącu nasza redakcja jednak nie próżnowała, a na stronie pojawiło się mnóstwo materiałów na temat interesujących gier. Możecie więc cofnąć się na koniec 2025 roku, aby jeszcze raz sprawdzić, jak sprawdziły się Metroid Prime 4: Beyond, Pokemon Legends: Z-A, Ninja Gaiden 4 czy bezpłatna aktualizacja do Avatar: Frontiers of Pandora. Przygotujcie sobie smaczną kawusię i zerknijcie czy część tytułów nie uciekła z waszego radaru.
Kilku z nas znalazło również czas na ogranie tytułów spoza kalendarza premier. W tym zestawieniu znajdziecie również nasze osobiste opinie o grach, które sprawdzamy w wolnym czasie. Jeśli macie jakieś pytania, to dajcie znać w komentarzach, a na pewno na nie odpowiemy. Zapraszam do czytania!
Piotr 'TheOtherOne' Franciszek
Grudzień był szalonym miesiącem pod wieloma względami, przez co nie miałem zbyt wiele czasu na ogrywanie jakichkolwiek gierek. Męczyłem mocno Avatar: Frontiers of Pandora , chcąc poznać historię przedstawioną w tym świecie, przed rozpoczęciem przygody we From the Ashes. Znalazłem również krótką chwilę na przejechanie krótkiej trasy w nowym DLC do Euro Truck Simulator 2 , choć plany miałem znacznie bardziej ambitne.
Pobrałem sobie demo Beastro, chcąc sprawdzić, jak się ta gra zapowiada i podzielić się swoimi wrażeniami, dodałem do biblioteki Mafia: The Old Country , o której również słyszałem wiele dobrego. Chciałem też zagrać w najnowszy rozdział dodany do Sejm The Game, na co zresztą mam ochotę od ostatniej aktualizacji, ale co rusz wyskakuje coś pilniejszego. Liczę na to, że w styczniu uda mi się nadrobić, chociaż część rzeczy!
Beastro
Kamil "Bolognese" Kozakowski
Grudzień to miesiąc, który nieodłącznie kojarzy mi się z serią Civilization Sida Meiera. W cyklu tym zakochałem się już jako dziecko, grając w jego pierwszą odsłonę na komputerze Amiga. Świąteczne partyjki w Cywilizację, stały się swego rodzaju tradycją, którą pielęgnuję do dziś. Przyznaję jednak, że nie miałem okazji sprawdzić jeszcze siódmej odsłony serii, która odstrasza mnie dziwnymi zmianami oraz brakiem uwielbianego przeze mnie trybu hot seat.
Z tego względu ponownie sięgnąłem po Civilization VI, która w zestawie ze wszystkimi rozszerzeniami stanowi naprawdę mocarną produkcję. Duża liczba dostępnych liderów i cywilizacji, a także opcji modyfikacji rozgrywki sprawia, że gra bawi tak samo dobrze, jak w dniu premiery. Jeśli lubicie strategie turowe, szczerze polecam Wam zapoznanie się z tym tytułem, który można dostać dzisiaj za niewielkie pieniądze. A co z Civilization VII? Może kiedyś…
Sid Meier's Civilization VI
Mateusz "M4teks" Cieślak
Grudzień był dla mnie ciekawszym prywatnie miesiącem gamingowym niż poprzednie. W ostatnim czasie całkowicie pochłonęło mnie Hell is Us za poleceniem Godlajka, który tak zachwalał, że aż kupiłem. Muszę przyznać, że to gra, która ma na siebie pomysł, jakość wykonania jest wysoka i jest "czymś nowym" w giereczkowie. Najciekawszą koncepcją jest to, że nie znajdziemy tutaj mapy, nie ma nawigacji, brak tutaj oznaczania celu. Mamy misje, zebrane dowody i poszlaki, które trzeba przeczytać i na ich podstawie działamy.
Choć może to brzmieć strasznie, w praktyce jest to intuicyjne i zmusza do myślenia. Graficznie jest bardzo ładnie, choć sterylnie. Dużym minusem jest natomiast mała różnorodność przeciwników i powtarzalna walka. Dla mnie największym atutem są historię napotykanych postaci, które opowiedziane są w sposób prawdziwy, a nie poprawny politycznie, także jest się nad czym zastanawiać. W mojej opinii warto dać grze szansę, bo to bardzo dobra gra a niedoceniona.
Hell is Us
Damian "Fidojunior" Fitas
Poza Jurassic World Evolution 3 wpadłem w starą studnię bez dna. Wróciłem do grindu w GTA Online. I Muszę powiedzieć, że nawet po 13 latach na rynku, ten tryb nadal daje frajdę! Wróciłem trochę przez nowe DLC i trochę przez różne teorie spiskowe nawiązujące do nadchodzącego GTA VI.
Nie mniej, samo Online, jeśli nie grane na publicznych sesjach z masą grieferów, to potrafi sprawić radochę. W ekipie jest zapewne jeszcze więcej frajdy, ale znając mnie, za tydzień dwa znowu przestanę być aktywny na parę miesięcy i wrócę przy kolejnej aktualizacji!
Grand Theft Auto Online
Podsumowanie recenzji
Keeper
Keeper to niezwykła, surrealistyczna przygoda, w której nie jesteśmy typowym bohaterem. Gramy jako... ożywiona latarnia morska, która pewnego dnia budzi się do życia, dostaje „kończyny” i wyrusza w podróż w nieznany świat. Towarzyszy jej niewielka mewa, i to dzięki tej nietypowej dwójce eksplorujemy otoczenie, rozwiązujemy łamigłówki i odkrywamy historię bez słów. Wszystko przekazywane jest przez obraz, dźwięk i interakcje.
Główna mechanika opiera się na świetle, które latarnia rozpala, oświetlając otoczenie, tworząc nowe ścieżki lub niszcząc przeszkody. Mewa jest zwinna i szybka, potrafi dostać się tam, gdzie ciężka latarnia nie dosięgnie. Ten duet tworzy unikalne doświadczenie – pod warunkiem że gracz ma ochotę na powolne tempo i refleksję. Jeśli chcecie zanurzyć się w spokojnej, trochę abstrakcyjnej opowieści, Keeper potrafi być interesującym, choć bardzo specyficznym doświadczeniem. [Mateusz "Casper" Kasperski]
Euro Truck Simulator 2: Nordic Horizons
Najnowsze DLC do Euro Truck Simulator 2 było moim pierwszym bezpośrednim kontaktem z produkcją i szczerze pisząc, całkowicie w ten świat wsiąkłem. Wspaniałe, nordyckie krajobrazy w rozdzielczości 4K miały niesamowity urok.
Jazda ciężarówką z dwoma naczepami, choć niewiele wymagająca (przez większość czasu!), dawała ogrom satysfakcji. Technicznie dodatek też jest na najwyższym poziomie, ale więcej na ten temat możecie przeczytać w moim tekście, do czego gorąco zachęcam! [Piotr 'TheOtherOne' Franciszek]
Becastled
Jeżeli uwielbiacie wszelkiej maści strategie, to pewnie słyszeliście o takiej grze jak Becastled. Gra na Steamie została ciepło przyjęta, zbierając solidne opinie. Z tego też powodu, gdy pojawiła się wersja konsolowa, nie mogłem przepuścić okazji, aby tej produkcji spróbować. Becastled jest grą strategiczną z aktywną pauzą, w której nie tylko budujemy własne średniowieczne królestwo, ale i musimy zadbać o podstawowe potrzeby mieszkańców. Tytuł nie jest surowym średniowiecznym doświadczeniem, ponieważ mamy tutaj wiele pasujących do klimatu elementów fantastycznych. Aby nasza osada mogła się rozrastać, musimy zdobywać surowce, które są wymagane do zakupu określonego kawałka ziemi.
W grze istnieje także silny nacisk na stawianie umocnień oraz ich odpowiednie umiejscowienie, wraz z jednostkami czy wieżami strażniczymi. Na papierze produkcja ma więc wszystko, aby odnieść sukces. Zgrzyt polega jednak na tym, że w wersji konsolowej skopano elementy sterowania jednostkami i czytelność wydawanych poleceń. Bez względu na wydany rozkaz, gra w zasadzie w żaden sposób nie informuje nas, jaki rozkaz wydano, co w połączeniu z graniem na sporym ekranie telewizora, może doprowadzać do sytuacji, gdzie zamiast ataku, podeślemy nasze wojska na zniszczenie, gdyż nie wiemy, jakie polecenie wydaliśmy. Gdy owe problemy łączą się z blokowaniem się naszych jednostek między budynkami, doświadczenie staje się wręcz frustrujące. Nie są to jednak niedogodności, których naprawić się nie da, miejmy więc nadzieję, że ostatecznie zostanie to załatane. [Rafał 'Resyaf' Gubała]
Pokemon Legends: Z-A
Najnowsze Pokemony zapowiadały się na prawdziwą rewolucję. Pierwszy raz w historii marki otrzymaliśmy dynamiczną walkę w czasie rzeczywistym, co może stać się docelowo przyszłością dla wszystkich gier o kieszonkowych stworkach. Tytuł będący w pewien sposób kontynuacją Pokemon X i Y ponownie zabiera nas do inspirowanego paryskim klimatem Lumiose City gdzie ludzie i Pokemony żyją wspólnie, a specjalne sektory wyznaczają teren polowania na kolejne gatunki. Nie jestem gigantycznym fanem poprzednich części, więc rozpoczęcie przygody od pierwszej gry z serii, która natywnie trafiła na Nintendo Switch 2, wydawało się sensownym wyborem.
Choć grało mi się całkiem przyjemnie, a nowy model walki uważam za zdecydowanie dobry pomysł, tak należy podkreślić, że Game Freak nadal tkwi w poprzedniej generacji, a może nawet i w bardziej odległych czasach. Kartonowy model miasta sprawia, że całe otoczenie wygląda monotematycznie i szybko zaczyna nudzić. Schematyczna opowieść marnuje potencjał turnieju, a oprawa dźwiękowa przypomina prostą melodię z windy. Czas, aby gry Nintendo również zaczęły oferować pełny voice acting! Jeśli jednak uda wam się kupić przy sensownej obniżce, to moim zdaniem i tak warto. [Przemysław Naglik]
Jurassic World Evolution 3
Jurassic World Evolution 3 skradło mi sporo czasu, w grudniu. Poza kampanią i paroma wyzwaniami zrobiłem też parę tematycznych parków np. park stylu Japońskim, czy safari gdzie dinozaury latają sobie wolno. Jednak wydaje mi się, że gra na ten moment może stawać się irytującą przez drobne, ale liczne błędy, które sprawiają, że budowa customowego budynku może się skończyć tak, że nie będzie on w ogóle działał.
Ale hej! Gra jest na samym początku swojej długiej drogi, pewnie kilka aktualizacji i będziemy w idealnym miejscu dla fanów budowania parków dla wymarłych gadów! Zapewne będziemy mieli okazję, by jeszcze do tego tematu wrócił. [Damian "Fidojunior" Fitas]
Metroid Prime 4: Beyond
Mówię od razu — nigdy nie byłem fanem tej serii, a z Metroid Prime jestem związany dopiero od remastera jedyneczki, która niedawno ukazała się na Switch. Nie podbiła zresztą mojego serca, takie sobie. Nie liczyłem więc na wiele w przypadku Metroid Prime 4... i cholernie się zaskoczyłem!
Metroid Prime 4 zaoferował bowiem turbo dobrą grafikę i to w 120 Hz (nie licząc etapu pustynnego), naprawdę intrygujący świat i... coś, czego się nie spodziewałem, czyli interesującą fabułę, która pozostawia swoją cząstkę w sercu gracza, szczególnie jej finał. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony i gorąco polecam ten tytuł — szczególnie nie-fanom, bo i ja nim nie jestem, a mocno mnie do serii przekonał! [Daniel "GoDlike" Kucner]
Mount & Blade 2: Bannerlord — War Sails
Mount & Blade 2: Bannerlord — War Sails nie jest dodatkiem, który dałby radę przyciągnąć nową widownię, do nieco zapomnianego już Bannerlorda. Nowości, jakie wprowadza, są z jednej strony odczuwalne w rozgrywce, z drugiej natomiast nie dają jej wystarczająco dużo świeżości, aby usprawiedliwić długi czas oczekiwania na to rozszerzenie.
Chociaż po drodze War Sails zaliczyło kilka znaczących opóźnień, to nawet to nie okazało się wystarczające, abyśmy otrzymali przynajmniej produkt wolny od błędów. Perła w koronie najnowszego dodatku, czyli mechanika bitew morskich, została zaprojektowana dosyć solidnie, ale nie daje tyle satysfakcji, co pirackie podboje w Assassin’s Creed IV: Black Flag czy Odyssey. To DLC skierowane do największych fanów, którzy wykorzystają je jako podstawę do instalacji kolejnych gigabajtów modyfikacji. [Michał "Libra" Marasek]
Cloudheim
Jak pokazuje produkcja Noodle Cat Games, nie każdy system, który pasuje w jednej grze, musi okazać się równie przyjemny w innej. Właśnie tak to wygląda w przypadku Cloudheim. Dostajemy tutaj piękny świat, świetny system poruszania i bardzo satysfakcjonujący, choć wymagający poprawek, system walki opartej na fizyce, z którego mamy okazję skorzystać bardzo często podczas całkiem niezłej, opartej na czyszczeniu kropek eksploracji.
Obecnie mamy tu sporo przyjemnej, mocno Genshinowej zabawy, którą, niestety, musimy przerywać po powrocie do bazy, gdzie czeka na nas mozolne przerzucanie surowców, marnujące nasz czas przetwarzanie oraz szalenie nudne prowadzenie sklepu. Niemniej, to gra o bardzo solidnych fundamentach, zdająca się dobrze rokować na przyszłość. Myślę, że twórcy mają bardzo duże szanse na doprowadzenie jej do stanu, w którym będzie można ją z czystym sumieniem polecić. [Michał "Libra" Marasek]
Zobacz nasze wrażenia z Wczesnego Dostępu!
Ninja Gaiden 4
Ninja Gaiden 4 to bardzo solidny powrót serii, który udowadnia, że klasyczne slashery wciąż potrafią wciągać, jeśli stoją za nimi dobra mechanika i konkretna wizja. Gra błyszczy przede wszystkim systemem walki – szybkim, brutalnym i wymagającym, który nagradza cierpliwość oraz opanowanie dostępnych broni. Na Xboksie Series X całość działa płynnie, a tempo i precyzja sterowania idealnie pasują do charakteru rozgrywki.
Nie jest to jednak tytuł pozbawiony wad. Fabuła pozostaje jedynie tłem, kamera potrafi zawieść, a wysoki poziom trudności skutecznie odsiewa mniej wytrwałych graczy. Mimo to Ninja Gaiden 4 pozostaje jedną z ciekawszych i bardziej bezkompromisowych gier akcji ostatnich miesięcy. [Mateusz "Casper" Kasperski]
Ars Notoria
Ars Notoria to gra bardzo w moim stylu. Dostajemy fantastyczne pseudo średniowiecze, olbrzymi świat, masę umiejętności do rozwoju i fajtłapę bez grosza przy duszy, którym musimy przetrwać w nieprzyjaznym świecie. Na papierze, wszystko tu jest na swoim miejscu, a sama potrafi zaimponować ilością systemów, jakie stara się implementować.
Niestety podczas faktycznej rozgrywki bardzo często, aż za bardzo czuć, że mamy do czynienia z tytułem nie tyle niedopracowanym (w końcu to wczesny dostęp), co pozbawionymi wyraźnej wizji artystycznej. W obecnej formie to raczej zlepek wielu (często ciekawych) pomysłów, które powiązane są ze sobą dosyć luźnymi nićmi. Rozgrywka potrafi dać trochę frajdy, ale obecne problemy techniczne mogą odebrać okupiony godzinami pracy progress. [Michał "Libra" Marasek]
Zobacz nasze wrażenia z Wczesnego Dostępu!
Diablo 4 – Paladyn
W kwietniu będziemy mogli wrócić do Diablo IV przy okazji premiery dodatku Lord of Hatred, natomiast już dziś, po zakupie pre ordera, możemy zwiedzać sanktuarium w skórze nowej klasy postaci. Blizzard wraz z dodaniem Paladyna kontynuuje tradycję, której mogliśmy posmakować przy okazji Spirytysty ze startu Naczynia Nienawiści — nowy bohater nie zna słowa balans i przerabia demoniczne zastępy na mielonkę ze sprawnością tak wielką, że sezonowe drabinki to jedno wielkie skupisko Paladynów.
Tym razem deweloperzy poszli jednak o krok dalej, bo płacąc za nowego protagonistę, nie musimy specjalnie ogarniać synergii pomiędzy umiejętnościami — właściwie każdy zestaw skilli zmienia nas w maszynę do zabijania na dowolnym poziomie trudności. Nie widzę nic złego w tym, że Paladyn jest tak potężny, ale byłoby miło, gdyby reszta postaci mogła mu dorównać. [Michał "Libra" Marasek]
Zobacz nasze wrażenia z rozgrywki Paladynem!
Blood: Refreshed Supply
Pewnie myślicie, że jeśli wziąłem się za recenzję tego klasyka, to na oryginalnej wersji zjadłem zęby? Ha! W oryginał NIGDY nie grałem! 😅 Stąd byłem bardzo ciekawy jak wypadnie dziś remaster na tle dzisiejszych dużo nowocześniejszych shooterów. Nie obyło się bez paru niespodzianek! Otóż Blood: Refreshed Supply to gra diabelnie klimatyczna i wyjątkowo brutalna, nawet jak na dzisiejsze, dość wyśrubowane standardy brutalności.
Strzela się przyjemnie, a i sama historia też jest w porządku. Niestety idealnie nie jest, bo gra polega znacząco w kwestii balansu poziomów trudności, przez co nawet doświadczeni gracze są zmuszeni grać "na normalu", a i mapy potrafią po czasie dać efekt Deja Vu. Niemniej jest to nadal całkiem solidny shooter. Jeśli macie na niego smaka albo po prostu chcecie obczaić jakiegoś klasyka, to warto się nim zainteresować. Szczególnie że po raz pierwszy w historii trafił na konsole, wraz z obsługą myszy! ☺️ [Daniel "GoDlike" Kucner]
Godbreakers
Zimowa aktualizacja do Godbreakers dodała klasę postaci, jakiej brakowało mi w dniu premiery — berserkera z dwuręcznym mieczem. Nie dodała jednak nic innego, przez co miałbym ochotę znów przysiąść do tej produkcji na dłużej, bo sam nowy archetyp okazał się dla mnie mocno rozczarowujący pod względem mechaniki.
Za największy plus aktualizacji uważam wyszukiwarkę serwerów, dzięki której znacznie łatwiej znaleźć kompanów do wspólnej zabawy. Szkoda jednak, że rozgrywka w coopie wiąże się z na tyle dużymi opóźnieniami, że cała radość, jaką moglibyśmy z niej czerpać, zupełnie się rozmywa. Dalej uważam, że w Godbreakers warto zagrać, ale raczej solo i po dorwaniu gry na dobrej promocji. [Michał "Libra" Marasek]
Zobacz nasze wrażenia z zimowej aktualizacji!
Avatar: Frontiers of Pandora
Dodanie trybu trzecioosobowego Avatar: Frontiers of Pandora okazało się strzałem w dziesiątkę, dzięki któremu gra przeżywa istny renesans popularności. Najważniejsze pytanie brzmi: czemu tak późno? Czemu nie doczekaliśmy się go na premierę? Już podczas pierwszych zapowiedzi decyzja Ubisoftu była trudna do zrozumienia dla dużej części społeczności graczy.
Gdyby TPP ukazało się w dniu premiery w 2023 roku, Avatar spotkałby się ze znacznie cieplejszym odbiorem. Chociaż nowa perspektywa nie naprawia gigantycznych, scenariuszowych problemów trapiących ten tytuł, to pozwala w pełni cieszyć się przepięknie wykonanymi, pełnymi drobnych detali krajobrazami Pandory oraz czerpać masę przyjemności absolutnie fantastycznego, super płynnego modelu poruszania się. [Michał "Libra" Marasek]
Zobacz naszą opinię na temat trybu trzecioosobowego!





















Komentarze
Dodaj nowy komentarz: