Ja się wybieram do Katowic ale coś mi mówi, że cieżko będzie.Na co konkretnie?
Na prawo na UŚ, pewnie na zaocznych skończe.Ja się wybieram do Katowic ale coś mi mówi, że cieżko będzie.Na co konkretnie?
pewnie na zaocznych skończe.Nie myśl tak, a na pewno Ci się uda.
Ja planuje iść do Torunia na UMK na informatyke lub informatyke stosowaną. Może ktoś doradzić co lepiej wybrać? Co łatwiejsze, po czym lepsze perspektyey na przyszłość itp.Tu masz trochę info, różnic itp. tylko, że z AGH. Ale i tak sporo możesz się dowiedzieć o tych kierunkach:
Do prywatnej szkoły.Nie jest to regułą, że do szkoły prywatnej można się dostać bez żadnego problemu.
Musze sie w końcu zainteresować jakimiś terminami składania papierów, podań itp. :???:No raczej ;) Pamiętam jak kiedyś był dym, że ludzie nawet jeszcze nie mieli wyników z matur, a już na niektórych uczelniach wyższych zakończyła się rekrutacja :lol:
Szukam i żadnych konkretnych info o terminach na umk na interesujących mnie wydziałach nie moge znaleźć. :???:Musze sie w końcu zainteresować jakimiś terminami składania papierów, podań itp. :???:No raczej ;) Pamiętam jak kiedyś był dym, że ludzie nawet jeszcze nie mieli wyników z matur, a już na niektórych uczelniach wyższych zakończyła się rekrutacja :lol:
od 2009-03-03 do 2009-07-06 23:59:00
I domyśl sie człowieku czy do 6 lipca czy do 7 czerwca. :/Do 6 lipca.
Do 6 lipca, to nie Ameryka. Data leci rok/miesiąc/dzień.Cytujod 2009-03-03 do 2009-07-06 23:59:00
I domyśl sie człowieku czy do 6 lipca czy do 7 czerwca. :/
Ja za 2 miesiące bronie mgr-a i koniec mojej edukacji :-DPowodzenia; ja dopiero co zacząłem pisać :smile:
Toś sobie wybrał.. :)Na prawo na UŚ, pewnie na zaocznych skończe.Ja się wybieram do Katowic ale coś mi mówi, że cieżko będzie.Na co konkretnie?
Historia rozszerzona a jeszcze na poważnie się nie zacząłem się uczyć :???: a i zadania z matmy musze porobić :sad:.Zdaj sobie podstawową. Rekrutacja na zaoczne na UŚ wygląda w ten sposób - przychodzisz do dziekanatu z teczką i wymaganymi papierami. Dajesz dowód wpłaty a miła Pani w dziekanacie daje Ci pismo, że jesteś przyjęty. 8-)
Toś sobie wybrał.. :)Zależy do której grupy (tygodniowa lub weekendowa) pójdzie. 8-)
Myślisz, że na zaocznym będzie łatwiej?
Myśle, że na zaoczne się dostane 8).Toś sobie wybrał.. :)Na prawo na UŚ, pewnie na zaocznych skończe.Ja się wybieram do Katowic ale coś mi mówi, że cieżko będzie.Na co konkretnie?
Myślisz, że na zaocznym będzie łatwiej?
Myśle, że na zaoczne się dostane 8).Panie, oni nawet nie patrzą na Twoje wyniki z matury. :lol:
Myśle, że na zaoczne się dostane 8).Panie, oni nawet nie patrzą na Twoje wyniki z matury. :lol:
Wystarczy, że będziesz miał zdaną. 8-)
A na studiach jest cieżko?
Na jakiej uczelni niby?Zaoczne na UŚ. Czytaj poprzednie posty.
A tak to nie jest źle, wystarczy się uczyć systematycznie. :smile:Jeden przedmiot to moge się systematycznie uczyć a jak dużo więcej to może byc ciężko.
Tak jest praktycznie wszędzie. Devil.. będziesz musiał ostro kuć.Myśle, że na zaoczne się dostane 8).Panie, oni nawet nie patrzą na Twoje wyniki z matury. :lol:
Jeden przedmiot to moge się systematycznie uczyć a jak dużo więcej to może byc ciężko.Na każdy semestr przypadają Ci 4 przedmioty na I roku.
Tak jest praktycznie wszędzie. Devil.. będziesz musiał ostro kuć.Jak rozumieć pojęcie "ostro kuć"? Uczyć do późna w nocy?
Ja tam z praktyki wiem, że wystarczy dziennie 3 godziny spędzić nad książkami.
No i oczywiście trzeba mieć łeb do tego, żeby pamiętać materiał wymagany na egzamin. :smile:
Boże drogi skąd ty tyle czasu bierzesz :oWystarczy sobie tylko odpowiednio zagospodarować czas. 8-)
Boże drogi skąd ty tyle czasu bierzesz :oWystarczy sobie tylko odpowiednio zagospodarować czas. 8-)
Zapomniałeś o zdobywaniu platyn w grach ;)Boże drogi skąd ty tyle czasu bierzesz :oWystarczy sobie tylko odpowiednio zagospodarować czas. 8-)
Czekaj, to ty studiujesz zaocznie, pracujesz i uczysz się po 3h dziennie? Że tak brzydko powiem "Weź nie pierd**" i mówię Ci to z selfeksperjensa. A gdzie czas na życie :o
Ja się cieszę, że na UJ wycofali fize rozszerzoną i zamiast niej będzie podstawowa majca aby dostać się na medycynę :D
A może ktoś z was wie jak mniej więcej wygląda sprawa z załatwieniem sobie akademika?Składasz podanie.
A może ktoś z was wie jak mniej więcej wygląda sprawa z załatwieniem sobie akademika?Składasz podanie.
Czyli kapke ch**owo.A może ktoś z was wie jak mniej więcej wygląda sprawa z załatwieniem sobie akademika?Składasz podanie.
I modlisz się, żebyś był tą jedną na pięć osób na jedno miejsce
Na szczęście w Toruniu nie jest tak źle jak napisał Diuk ;)Czyli kapke ch**owo.A może ktoś z was wie jak mniej więcej wygląda sprawa z załatwieniem sobie akademika?Składasz podanie.
I modlisz się, żebyś był tą jedną na pięć osób na jedno miejsce
Ja się cieszę, że na UJ wycofali fize rozszerzoną i zamiast niej będzie podstawowa majca aby dostać się na medycynę :D
Do dupy studia. Ciotka i matka po nich i raczej nie chwalą.
a tam, przynajmniej jest to coś co mnie interesuje.I to jest najważniejsze. Ja wylądowałem na studiach, które zupełnie mnie nie cieszą - ekonomia. Wcześniej nie miałem żadnych perspektyw i złożyłem, żeby złożyć, cokolwiek studiować. Rezultatem jest brak jakiejkolwiek satysfakcji z tego, czego się uczę i rozmyślanie nt. zmiany kierunku.
a tam, przynajmniej jest to coś co mnie interesuje.I to jest najważniejsze. Ja wylądowałem na studiach, które zupełnie mnie nie cieszą - ekonomia. Wcześniej nie miałem żadnych perspektyw i złożyłem, żeby złożyć, cokolwiek studiować. Rezultatem jest brak jakiejkolwiek satysfakcji z tego, czego się uczę i rozmyślanie nt. zmiany kierunku.
Piszcie o wszystkim co związane ze studiami m.in.: laski, imprezy, chlanie...
Studia są ch***, a studenci jeszcze gorsi. To w ramach odpowiedzi na pytanie w pierwszym poście. Dziękuję.
Nie jest to najważniejsze w studiowaniu, ale najprzyjemniejsze. W szczególny sposób łączy się jak mieszkasz w akedemiku, chociaż nie zawsze. Wszystko zależy od poszczególnej jednostki.Piszcie o wszystkim co związane ze studiami m.in.: laski, imprezy, chlanie...
Całego tematu nie śledzę, ale czy to jest w studiowaniu najważniejsze i czy to się w ogóle w jakiś szczególny sposób ze studiami łączy?
Studiowanie to z definicji jest chlanie + uczenie się. Niektórzy jednak nie rozumieją tego pojęcia i ich "studiowanie" ogranicza się tylko do nauki lub tylko do chlania.
Brak wpisu. Wszystko zależy od tego na jakich ludzi trafisz - czyli ten sam problem, jaki pojawia się w przypadku pójścia do przedszkola, podstawówki, gimnazjum i liceum. Może faktycznie na studiach ciężej jest trafić na fajną ekipę, nie wiem, ale to nieprawda jakoby studenci OGÓLNIE byli ciulami, a same studia OGÓLNIE do dupy.
Brak wpisu. Wszystko zależy od tego na jakich ludzi trafisz - czyli ten sam problem, jaki pojawia się w przypadku pójścia do przedszkola, podstawówki, gimnazjum i liceum. Może faktycznie na studiach ciężej jest trafić na fajną ekipę, nie wiem, ale to nieprawda jakoby studenci OGÓLNIE byli ciulami, a same studia OGÓLNIE do dupy.Ok. W takim razie:
Na dziennych też są tacy ludzie.Brak wpisu. Wszystko zależy od tego na jakich ludzi trafisz - czyli ten sam problem, jaki pojawia się w przypadku pójścia do przedszkola, podstawówki, gimnazjum i liceum. Może faktycznie na studiach ciężej jest trafić na fajną ekipę, nie wiem, ale to nieprawda jakoby studenci OGÓLNIE byli ciulami, a same studia OGÓLNIE do dupy.
Ja trafiałem na fajnych ludzi, może dlatego że zaocznie studiuję i w większości studenci to ludzie pracujący z którymi można normalnie o życiu pogadać.
Jednak większość ludzi, których znam z dziennych to jakieś mega nerdy. Dupny jest też starszy rocznik, gdzie studenci udają wielce doświadczonych i straszą profesorami młodszych.Nie wiem jak to działa, ale jest tak, że kierunek studiów definiuje ludzi. Z doświadczenia - filozofia to głównie sami dziwacy, pedagogika to głównie dumne przyszłe mamusie, które często udają, że kochają dzieciaki ponad wszystko itp. A później krzyczą na imprezach "je**ć trzylatki!!"...
Z doświadczenia - filozofia to głównie sami dziwacy
Z całym szacunkiem do niego ale nie mam za co, bo go nie znam. Napisałem że z doświadczenia filozofowie to dziwacy. Może ja akurat na takich trafiałem, a gdzieś tam są tacy, z którymi bym się luks dogadywał.CytujZ doświadczenia - filozofia to głównie sami dziwacy
Przepros Setezera :lol:
To sama prawda, ale osobiście wolę towarzystwo dziwaków albo nerdów niż kul-wyluzowanych-cwaniaków czy alternatywną młodzież, która uważa, że osiągnęła ZEN alternatywy czy pospolite pospólstwo. I to mi się w studiach nie podoba. Ta studencka nijakość sprawia, że przez rok nie znałem imion połowy ludzi z roku, mimo że widywałem ich na codzień. I nie, nie jestem typem, który siedzi i nic nie mówi.CytujZ doświadczenia - filozofia to głównie sami dziwacy
Przepros Setezera :lol:
Nie jest to najważniejsze w studiowaniu, ale najprzyjemniejsze. W szczególny sposób łączy się jak mieszkasz w akedemiku, chociaż nie zawsze. Wszystko zależy od poszczególnej jednostki.
Nie jest to najważniejsze w studiowaniu, ale najprzyjemniejsze. W szczególny sposób łączy się jak mieszkasz w akedemiku, chociaż nie zawsze. Wszystko zależy od poszczególnej jednostki.
Chlać, imprezować i zaliczać panienki można i bez studiów...
Ja tam nie lubie miłych dziewczynek :wink:. Mam nadzieje, że trafie na fajna ekipe bo w liceum z klasa bylismy tylko pare razy pić :???: a starzy znajomi z osiedla pewnie wyjadą :mad:.Nie jest to najważniejsze w studiowaniu, ale najprzyjemniejsze. W szczególny sposób łączy się jak mieszkasz w akedemiku, chociaż nie zawsze. Wszystko zależy od poszczególnej jednostki.
Chlać, imprezować i zaliczać panienki można i bez studiów...
No wiesz ale studiując możesz wyrwać takie panienki co to z byle chamem nie gadają. ;) Poza tym miło jest się przekonać że jakaś laska za którą faceci ślinią się gdy wchodzi na aulę, okazuje się być bardzo miłą dziewczyną. :P
Mam nadzieje, że trafie na fajna ekipe bo w liceum z klasa bylismy tylko pare razy pić :???:Pomyśl, czy nie chodzili pić bez Ciebie :?:
No wiesz ale studiując możesz wyrwać takie panienki co to z byle chamem nie gadają.Tak, takie nie za dwa piwa. Skądś to znam.
Oj Lupi Lupi :wink:Mam nadzieje, że trafie na fajna ekipe bo w liceum z klasa bylismy tylko pare razy pić :???:Pomyśl, czy nie chodzili pić bez Ciebie :?:
Jeszcze nie wiem skądś się wzięło ogólne przekonanie, że student = inteligent. Znam sporo przypadków, które pokazują, że ludzie po zawodówkach i technikach mają więcej w głowie. I mówię tu zarówno o inteligencji jak i życiowej mądrości. O braku umiejętności logicznego myślenia i dedukcji u humanistów, nawet nie wspominam...
CytujNo wiesz ale studiując możesz wyrwać takie panienki co to z byle chamem nie gadają.Tak, takie nie za dwa piwa. Skądś to znam.
Pisaliście o tym, że właściwie jakie korzyści płyną z mieszkania samemu, poza tym, że można się nachlać i nie dostać szlabanu. Otóż powiem wam - korzyść ogromna pod postacią nabrania sprawności w wykonywaniu codziennych czynności. Nie wiem, jaką macię sytuację w domu, jakie układy z rodzicami, bo może traktują was bedziej jak współlokatorów (sporo takich przypadków znam i to właściwie jest dobre), ale ja dopiero jak wyjechałem z domu to nauczyłem się wielu prozaicznych rzeczy, o których nawet nie miałem pojęcia, że się na nich nie znam. Kurde, uzmażyć kotleta. Zrobić pranie. Zrobić zakupy przy uwzględnieniu budżetu, jaki mniej więcej mamy ustalony na jeden dzień. Zaplanować sobie dzień pod kątem tego, że jak wrócę z uczelni, to nie będzie na mnie czekał obiad, a ciuchy nie będą wyprasowane - będę to musiał zrobić sam, uwzględniając przy tym fakt, że muszę znaleźć czas na pracę czy odbębnienie jakiejś bzdury na uczelnię. A wieczorem na wypicie piwa z kumplem.Dobrze gadasz.
Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę powiedzieć, jakie to życie studenta jest ciężkie i jak wiele pułapek czeka codziennie na biednego, durnowatego żaka. Nie - po prostu wyrwanie się z domu uczy wielu rzeczy, przede wszystkim pokory przed codziennymi drobnostkami, którymi do tej pory nie musieliśmy się martwić. Przynajmniej mnie nauczyło.
Miazga umiesz obsługiwać pralkę? Ponoć to potrafią tylko kobiety i pedały. :shock: ;)Też umiem, a przecież nie wyrwałem się z domu. Po prostu, niektórych czyności trzeba się nauczyć, nawet jeśli ich na codzień nie wykonujesz. Przynajmniej ja żyję z takim przeświadczeniem.
Miazga umiesz obsługiwać pralkę? Ponoć to potrafią tylko kobiety i pedały. :shock: ;)
Skąd wiesz a może kobieta? :PNiemożliwe. Kobieta w życiu nie walczyłaby tak w SW o konsole. ;)
Kutfa Tarniak ja sobie jaja robie a Ty tak na poważnie. Ok cieszymy się że umiesz obsługiwać pralkę. Przyznam się że też potrafie.Rozumiem, ale Miazga pisał na poważnie, a to do niego kierowałem posta. Chill out.
Na dziennych zapewne trafisz na dobrą ekipę z którą będziesz się dobrze dogadywać. Na zaocznych ludzie są w porządku, ale ponad 90% ma oprócz studiów różniaste obowiązki i pracuje przez co dogadanie się na jakieś wyjście jest strasznie utrudnione.Ja tam nie lubie miłych dziewczynek :wink:. Mam nadzieje, że trafie na fajna ekipe bo w liceum z klasa bylismy tylko pare razy pić :???: a starzy znajomi z osiedla pewnie wyjadą :mad:.Nie jest to najważniejsze w studiowaniu, ale najprzyjemniejsze. W szczególny sposób łączy się jak mieszkasz w akedemiku, chociaż nie zawsze. Wszystko zależy od poszczególnej jednostki.Chlać, imprezować i zaliczać panienki można i bez studiów...
No wiesz ale studiując możesz wyrwać takie panienki co to z byle chamem nie gadają. ;) Poza tym miło jest się przekonać że jakaś laska za którą faceci ślinią się gdy wchodzi na aulę, okazuje się być bardzo miłą dziewczyną. :P
Imo szufladkowanie ludzi w taki czy inny sposób jest do dupy i wszędzie znajdą się rozgarnięte typy, jak i debile. Inna sprawa, że nawet debil, może nie być wcale taki zły jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Poza tym istnieją różne typy osobowości i tak naprawdę nie wybieramy kim będziemy, tylko się nim stajemy.CytujNo wiesz ale studiując możesz wyrwać takie panienki co to z byle chamem nie gadają.Tak, takie nie za dwa piwa. Skądś to znam.
Jeszcze nie wiem skądś się wzięło ogólne przekonanie, że student = inteligent. Znam sporo przypadków, które pokazują, że ludzie po zawodówkach i technikach mają więcej w głowie. I mówię tu zarówno o inteligencji jak i życiowej mądrości. O braku umiejętności logicznego myślenia i dedukcji u humanistów, nawet nie wspominam...
Bardzo dużo zależy od wykładowcy, bo z pozoru ciekawy przedmiot prowadzony przez słabego wykładowcę, może być okropnie nudny.
Na drugim roku miałem psychologię z tak nudnym wykładowcą że kompletnie nic z tego nie wyniosłem bo usypiałem na wykładach. W kółko gadał o Arystotelesie, Sokratesie i Platonie. Byłem bardzo ciekaw tych wykładów a okazały się być totalnie smętne.
Bardzo dużo zależy od wykładowcy, bo z pozoru ciekawy przedmiot prowadzony przez słabego wykładowcę, może być okropnie nudny.Racja, u mnie akurat trafił się ciekawy przedmiot i ciekawy wykładowca. Komunikacja społeczna to zajęcia, na których uczymy się manipulacji, metod przeprowadzania konwersacji, wykładowca przekonuje, że musimy umieć wykorzystywać innych do naszych celów, a opowiadając różne anegdoty i podając przykłady rzuca słowami typu kur**, wiper***** itp. ogólnie konkretny wykładowca, z życiowym podejściem, chodzący na biby i traktujący studentów jak kumpli.
POK co studiujesz jeżeli można wiedzieć ? ;)Filozofia: Komunikacja Społeczna na UAMie.
Przypomniało mi się jak gościu od językoznawstwa podał przykład słowa "pier****ć" jako takiego, pod które można podpiąć wszystko, wystarczy tylko lekko zmodyfikować słowo. I tak poleciał szybko z dziesięcioma przykładami :)Bardzo dużo zależy od wykładowcy, bo z pozoru ciekawy przedmiot prowadzony przez słabego wykładowcę, może być okropnie nudny.Racja, u mnie akurat trafił się ciekawy przedmiot i ciekawy wykładowca. Komunikacja społeczna to zajęcia, na których uczymy się manipulacji, metod przeprowadzania konwersacji, wykładowca przekonuje, że musimy umieć wykorzystywać innych do naszych celów, a opowiadając różne anegdoty i podając przykłady rzuca słowami typu kur**, wiper***** itp. ogólnie konkretny wykładowca, z życiowym podejściem, chodzący na biby i traktujący studentów jak kumpli.
Za 2 miechy mam mega-egzam z filozofii, więc chcąc nie chcąc będę musiał to wszystko ogarnąć :lol: Jak na razie na wykładach skrobię zdrapki z lotto...A z czego dokładnie ten egzamin?
A z czego dokładnie ten egzamin?Filozofia starożytna, nowożytna i oświecenia, przedstawiciele, ich poglądy i tezy plus znajomość pojęć. Po juwenaliach zasiadam do nauki.
No to grubo. Ja na pierwszym roku z samej filozofii starożytnej i średniowiecznej miałem prawie 200 stron A4 z jakiejś encyklopedii do nauczenia. Ale to był akurat wyjątek i później już nie było tak źle. Na egzaminie i tak pewnie będą 4 najważniejsze postacie, więc wszystkiego nie musisz się uczyć.CytujA z czego dokładnie ten egzamin?Filozofia starożytna, nowożytna i oświecenia, przedstawiciele, ich poglądy i tezy plus znajomość pojęć. Po juwenaliach zasiadam do nauki.
Od 7 do 9 maja na terenie lotniska w Aleksandrowicach studenci z Bielska-Białej i okolic będą obchodzić swoje doroczne święto - juwenalia. Jest to największa w br. impreza studencka na Podbeskidziu. Organizatorzy zapowiadają świetną zabawę i dużo atrakcji.
Podczas juwenaliów zaplanowano koncerty takich gwiazd, jak IRA i Zabili Mi Żółwia. Wystąpi również młody, dobrze zapowiadający się zespół 3 R Salam,
we wrocku bedzie pani Shazza i ekipa Boys sie chetnie wybiore :grin:
MOSH FEST
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
Trzeba iść i zrobić o co poprosi Ira, czyli oblej mnie złotym deszczem.
Mam nadzieję, że skończą hipi-jam-fest w ludzkich godzinach, bo z okna będę słyszał tą kakafonię. Bielsko-Biała przeprasza za Zabili Mi Żółwia. :lol:
Ja mam tylko 9 egzaminów. :lol:9 egzaminów w sesji :shock:
Ciężko się dostać na Polibudę Krakowską, AGH albo P. Warszawską? Wiem, że pytanie w sumie z dupy, bez wydziału itp., ale chciałbym wiedzieć ogólnie.
Yup. 4xPZJA, 1xRosyjski 1xFrancuski 1xHistoria wychowania, 1xdydaktyka przedmiotowa j.ang 1xhist. literatury amerykańskiejJa mam tylko 9 egzaminów. :lol:9 egzaminów w sesji :shock:
Nie przesadzaj. 4 pierwsze idą w komplecie, ja to zawsze liczyłem jako jeden egzamin, więc masz 5 :]Nie idą. Rozłożone na dwa dni u mnie są. Po 2. A jak Use nie zdasz to nie podchodzisz do całej reszty.
Przewaga ustnych czy pisemnych?Nie przesadzaj. 4 pierwsze idą w komplecie, ja to zawsze liczyłem jako jeden egzamin, więc masz 5 :]Nie idą. Rozłożone na dwa dni u mnie są. Po 2. A jak Use nie zdasz to nie podchodzisz do całej reszty.
1xHistoria wychowania, 1xdydaktyka przedmiotowa j.ang 1xhist. literatury amerykańskiej 1xPZJA
1xRosyjski 1xFrancuski
3xPZJA
Praktyczna Znajomość Języka Angielskiego - tłumaczenie w dwie strony, pisanie, use of english, oral :lol: na poziomie Proficiency
Wciąż idą w komplecie, z rozpędu do tego się podchodzi, to tak jak jeden dłuższy egzamin, tylko dłuższe przerwy masz.Na CAE nie uczyłem się w ogóle (nawet na use) na PZJA i zdałem na 4, 4, 4, 4.5. Teraz trzeba będzie przysiąść, bo niektóre są prze... trudne.
Zresztą, chyba nie przygotowywujesz się na speaking jakoś? U mnie były mistrzynie, co wręcz spisywały sobie dialogi i uczyły ich na pamięc :]
Zresztą na listening też się przecież nie uczysz. Pisanie też, bo formułki na jakieś formalne listy i tak chyba znasz od dawien dawna, więc jak widzisz, realistycznie uczyc się możesz jedynie na use, reszta wpada z rozpędu.
Na drugim roku masz już proficiency? To co będziesz na magisterce brał, jeśli przerobisz tenże zakres już? :]Jak zostanę na uczelni to translację, ale wolałbym zmienić (mam 3+2, nie 5). Przy takim napierdolu zajęć i materiału, w porównaniu do UJ choćby, to ja robię ich z palcem w nosie na magisterce.
Tylko co tu mają do rzeczy formalne listy? My piszemy normalne eseje na writingu, a nie jakieś listy :/.
raz, dwa, trzy...
Trzy egzaminy, w I semestrze jeden. Zaznaczam tylko, że nie szpanuję i nie wliczam jako EGZAMIN wszystkich kolosów mniejszych i większych (jak to niektórzy robią - nie mówię o forum - "a Bartłomniej [z taką wymową] to miał 12 egzaminów, on to się musi uczyc" [zarządzanie i marketyng]). Zresztą dziwny kierunek, to i egzaminów mało.
Studiuje ktoś w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu ?Brat studiował. Uczelnia na pewno trzyma poziom.
Studiuje ktoś w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu ?Brat studiował. Uczelnia na pewno trzyma poziom.
Na jaki kierunek chciałbyś iść?
Ja mam tylko 1 egzamin na karku. Matura, którą totalnie olewam, nie rpobie nic, bo mi sie nie chce, za to chodze dzień w dzień napierdolony, jak świnia, bo mam wakacje, a matka mi pierdoli, że jak nie zdam matury, to mam sie z domu wyprowadzić. 8)
Ja mam tylko 1 egzamin na karku. Matura, którą totalnie olewam, nie rpobie nic, bo mi sie nie chce, za to chodze dzień w dzień napierdolony, jak świnia, bo mam wakacje, a matka mi pierdoli, że jak nie zdam matury, to mam sie z domu wyprowadzić. 8)łał jesteś zajebisty.
O Jezusssss!!!!!!!Ja mam tylko 1 egzamin na karku. Matura, którą totalnie olewam, nie rpobie nic, bo mi sie nie chce, za to chodze dzień w dzień napierdolony, jak świnia, bo mam wakacje, a matka mi pierdoli, że jak nie zdam matury, to mam sie z domu wyprowadzić. 8)łał jesteś zajebisty.
Ziomy studiuje ktos anglistyke ? Bo to moja jedyna wizja studiow, bo we wszystkim innym jestem pipa. Jezeli sa takowi to moze pamietacie jak pktowo przyjmowali w ost latach i czy ciezko jest ?
W takim razie polecam Ci UAM. W końcu uniwerek, to uniwerek ;)
Ja wybieram się na UŁ, na filologię angielską lub polską. Tylko matura ciekawe jak pójdzie. Angielski spoko, z próbnego rozszerzonej miałem 80%, ustny też dam radę. Polski, hmm z leksza mnie dobił bo z rozszerzonej dostałem aż całe 40% :D. No i WOS to tylko trzeba zdać, zdałem na próbnej, zdam i teraz.
Ja mam tak samo ale wszystko na podstawie, więc nie mam pojęcia, gdzie iść, gdzie są realne szanse, że przyjmą.Jak będziesz miał z przedmiotów na podstawowym dużo punktów, to nie będzie problemu z dostaniem się do większości uczelni.
No ja pisze wlasnie polski i histe podstawowa :/ przez co moze byc slabo z dostaniem sie. Angielski to nie najgorzej, bo na probnych z rozszerzenia mialem wpierw 82, a pozniej 89.Z ang próbnego miałem 98% (bodajże), który mi i tak zwisa, bo dzięki 2 certyfikatom mam to na studiach z głowy. Z polaka miałem 52%. Akurat aby nie zdać pisemnego polskiego podstawowego trzeba być wybitnym głąbem. Test gimnazjalny był trudniejszy, bo tam trzeba było się wykazać znajomością aspektów technicznych języka. A na maturze 2 zadania na krzyż, w tym wypracowanie, które spokojnie można naskrobać bez znajomości lektury (mając jedynie fragment).
Za to polski podst 50 :D:D
Miałeś już jakieś warunki? czy jedziesz cały czas na czysto!? :)Mam z Prawa Rzymskiego warunek. :-P
ps. poprawki to pewnikiem miałeś ;)
W Krakowie chyba na żadne publiczne humanistyczne nie ma szans bez rozszerzeń. Jedynie ścisłe, ale na to z Wosem nie pójdzie raczej.Ja mam tak samo ale wszystko na podstawie, więc nie mam pojęcia, gdzie iść, gdzie są realne szanse, że przyjmą.Jak będziesz miał z przedmiotów na podstawowym dużo punktów, to nie będzie problemu z dostaniem się do większości uczelni.
Ja mam tak samo ale wszystko na podstawie, więc nie mam pojęcia, gdzie iść, gdzie są realne szanse, że przyjmą.Idź na studia zaoczne. Przynajmniej pójdziesz na to co chcesz. Imo iść na byle co kompletnie mija się z celem. Jak byś studiował zaocznie musiałbyś sobie pewnie znaleźć jakąś robótkę, ale przynajmniej nie wiązałbyś końca z końcem jak to robi większość dziennych studentów i na wszystko im brakuje.
Ja mam tak samo ale wszystko na podstawie, więc nie mam pojęcia, gdzie iść, gdzie są realne szanse, że przyjmą.Idź na studia zaoczne. Przynajmniej pójdziesz na to co chcesz. Imo iść na byle co kompletnie mija się z celem. Jak byś studiował zaocznie musiałbyś sobie pewnie znaleźć jakąś robótkę, ale przynajmniej nie wiązałbyś końca z końcem jak to robi większość dziennych studentów i na wszystko im brakuje.
z tym wosem to najsensowniejszy wydaje się kierunek Stosunki międzynarodowe.
trzeciej rodzice którzy mówią, że lepiej próbować na dzienne, bo z dziennych na zaoczne zawsze można się przenieść, a na odwrót może być ciężkogadanie, lepiej podjąć jedną decyzję i się jej trzymać
Chciałbym iść na jakiś informatyczny, ale tam jest lipa z matmą, więc raczej odpada, a na humanistyczne to nie wiem na jakie, z tym wosem to najsensowniejszy wydaje się kierunek Stosunki międzynarodowe.Idź na to co Cię najbardziej interesuje i do czego jesteś najbardziej przekonany. Kierunków jest tyle, że na pewno coś wybierzesz :) A to, że zdawałeś wos, to o niczym nie świadczy. Ja zdawałem chemię, a jestem na kierunku humanistycznym (obydwa z własnego wyboru).
Z Wosem chętnie cię wezmą na filozofię. Ale ty równie chętnie stamtąd odejdziesz po 2-3miesiącach, gdy skapniesz się co to za kierunek.Wątpię aby dostał się na UAM. Inna sprawa, że niekoniecznie musiałby się zrazić do filozofii (bardziej do niektórych przedmiotów i wykładowców).
Mama namawia mnie na AWF :mad:Jak lubisz wychowanie fizyczne to idź tylko weź pod uwagę że aby dostać "papierek" to się dłużej nachodzisz niż na normalne studia.
A wiesz, że trzeba zdać Biologię? ^^
W sumie dobra fucha. "Uczysz" gimnazjalistów.Tylko trzeba mieć nerwy na wodze, aby jakiemuś smarkowi nie pociągnąć z dyńki jak będzie fikać :P
Zdać to zdać. Tam będziesz miał biologię, jakiej nawet w koszmarach sennych nie miałeś ^^.no cała anatomia , czego Ty oczekiwałeś od AWFu ? fizyki kwantowej ?
Kumpel studiuje na AWF i jak widzę to, co on tam ma -- wszystkie szczególiki na temat anatomii człowieka, pracy mięśni, co na co wpływa...
Mama namawia mnie na AWF
Powiedziałem sobie, że nigdy na nauczyciela nie pójde, ale przecież od bycie nauczycielem od WF złą fuchą nie jest. Obecność, Jasiu zrób rozgrzewke, dobrze masz 4, a teraz macie pograjcie w piłkę :D
Tiaaa...
Poskręcają sobie nóżki i zgadnij kto za to odpowiada.
A poskręcają (jeśli nie gorzej), bo teraz młodzież gimnazjalna i licealna to takie połamańce, że włosy dęba stają. Osłuchałem się niesamowitych rzeczy od wf'istek w szkole gdzie byłem, najlepsza była uczennica która połamała sobie wszystkie cztery kończyny, podczas biegu tyłem.
A mianowicie o zatrudnienie nie powinni martwic się inżynierowie technicznych kierunków typu informatyka, it, sieci komputerowe, telekomunikacja.
Od kiedy to AWF daje Ci tylko możliwość bycia nauczycielem W-F? Znajoma studiuje tam fizjoterapie i jakoś nie wydaje mi się by zamierzała zostać wuefistką. :lol:
CytujMama namawia mnie na AWFI chcesz byc nauczycielem wf-u? Cholernie przerąbana dziedzina, ja bym się na to nie pisał.
Akurat z tego co wiem to w tej chwili większość osób idzie właśnie na rehabilitacje(to jest kierunek a nie "jakieś specjalności").
Poza tym większość awfów prowadzi studia na kierunku turystyka i rekreacja(taki marketing i zarządzanie nastawione na turystyke) i też na tym jest sporo ludzi.
Btw Music kiedyś pisałeś, że nie chcesz być nauczycielem bo niewiele zarabia. A ja Ci podam przykład z mojego podwórka. W szkole są dwaj zajebiści angliści. Nie mam zielonego pojęcia ile dostają od dyrektora(ale ze dwa tysie pewnie). Do tego obaj dają oczywiście korepetycje. 4h dziennie conajmniej. Stawka to 150 zł/h od osoby 75/h gdy są dwie osoby i 50/h jeśli trzy. Szkoda mi pieniędzy, ale dwóch gości z klasy do niego chodzi i wydają sami (a uczniów ma wpizdu) 1200 zł na miesiąc. :shock:150 zł/h? :shock:
Przeraża mnie to bo gosciu ma w szkole 4h dziennie a tak naprawdę zarabia sobie po szkole taką kasę że ojaciesunę.
I pomyśl sobie, że do niego do zapisania się jest kolejka...Ja jak kilka razy byłem na korkach z angola (w sumie patrząć na to teraz, to nie wiem po co) to płaciłem 30 zł/h. Co on tam jeszcze pałke gratis robi czy co?
I pomyśl sobie, że do niego do zapisania się jest kolejka...A nie jest tak, ze korepetycje są 'konieczne' do zaliczenia przedmiotu? U nas był kiedyś koleś z fizyki, do którego jak nie poszedłeś choć raz na korki i nie zapłaciłeś to miałeś gonga na koniec. Specjalnie stawiał słabe oceny i zlewał uczniów, by ci chodzili do niego i płacili. Wtedy nagle dostawałeś piątki i czwórki. Na szczęście doigrał się i go wywalili, bo jeszcze do tego zaczął laski wyrywać...
I pomyśl sobie, że do niego do zapisania się jest kolejka...A nie jest tak, ze korepetycje są 'konieczne' do zaliczenia przedmiotu? U nas był kiedyś koleś z fizyki, do którego jak nie poszedłeś choć raz na korki i nie zapłaciłeś to miałeś gonga na koniec. Specjalnie stawiał słabe oceny i zlewał uczniów, by ci chodzili do niego i płacili. Wtedy nagle dostawałeś piątki i czwórki. Na szczęście doigrał się i go wywalili, bo jeszcze do tego zaczął laski wyrywać...
Wchłanianych przez jakie instytucje, bo nie rozumiem?
Btw Music kiedyś pisałeś, że nie chcesz być nauczycielem bo niewiele zarabia. A ja Ci podam przykład z mojego podwórka. W szkole są dwaj zajebiści angliści. Nie mam zielonego pojęcia ile dostają od dyrektora(ale ze dwa tysie pewnie). Do tego obaj dają oczywiście korepetycje. 4h dziennie conajmniej. Stawka to 150 zł/h od osoby 75/h gdy są dwie osoby i 50/h jeśli trzy. Szkoda mi pieniędzy, ale dwóch gości z klasy do niego chodzi i wydają sami (a uczniów ma wpizdu) 1200 zł na miesiąc. :shock:
Przeraża mnie to bo gosciu ma w szkole 4h dziennie a tak naprawdę zarabia sobie po szkole taką kasę że ojaciesunę.
I tak dla mnie ta cena to jakiś kosmos.I pomyśl sobie, że do niego do zapisania się jest kolejka...A nie jest tak, ze korepetycje są 'konieczne' do zaliczenia przedmiotu? U nas był kiedyś koleś z fizyki, do którego jak nie poszedłeś choć raz na korki i nie zapłaciłeś to miałeś gonga na koniec. Specjalnie stawiał słabe oceny i zlewał uczniów, by ci chodzili do niego i płacili. Wtedy nagle dostawałeś piątki i czwórki. Na szczęście doigrał się i go wywalili, bo jeszcze do tego zaczął laski wyrywać...
Może w niektórych przypadkach tak jest. Jednak u niego 4 na koniec roku to jest kosmos.
Czemu tak drogo? Pewnie dlatego, że 80% jego uczniów zdało maturę na 95+%. Oczywiście rozszerzoną.
Jednak u niego 4 na koniec roku to jest kosmos.Być może dlatego, że właśnie na zajęciach specjalnie słabo wszytko tłumaczy, by ludzie przychodzili na korki i bulili kasę.
I pomyśl sobie, że do niego do zapisania się jest kolejka...A nie jest tak, ze korepetycje są 'konieczne' do zaliczenia przedmiotu? U nas był kiedyś koleś z fizyki, do którego jak nie poszedłeś choć raz na korki i nie zapłaciłeś to miałeś gonga na koniec. Specjalnie stawiał słabe oceny i zlewał uczniów, by ci chodzili do niego i płacili. Wtedy nagle dostawałeś piątki i czwórki. Na szczęście doigrał się i go wywalili, bo jeszcze do tego zaczął laski wyrywać...
Wchłanianych przez jakie instytucje, bo nie rozumiem?
Firmy.Btw Music kiedyś pisałeś, że nie chcesz być nauczycielem bo niewiele zarabia. A ja Ci podam przykład z mojego podwórka. W szkole są dwaj zajebiści angliści. Nie mam zielonego pojęcia ile dostają od dyrektora(ale ze dwa tysie pewnie). Do tego obaj dają oczywiście korepetycje. 4h dziennie conajmniej. Stawka to 150 zł/h od osoby 75/h gdy są dwie osoby i 50/h jeśli trzy. Szkoda mi pieniędzy, ale dwóch gości z klasy do niego chodzi i wydają sami (a uczniów ma wpizdu) 1200 zł na miesiąc. :shock:
Przeraża mnie to bo gosciu ma w szkole 4h dziennie a tak naprawdę zarabia sobie po szkole taką kasę że ojaciesunę.
Ano, jeżeli się rozkręci człowiek w tym kierunku to może się fajnie ustawic.
Tylko że tutaj gośc ma już zbudowaną markę można powiedziec, dlatego to inni jego szukają, nie on uczniów :]
Swoją drogą też do takiego chodziłem w czasach liceum- hardcorowiec (żona jeszcze gorsza- potrafiła np. wywalic z korepetycji, jeśli nie wiedziałeś czegoś co powinieneś wiedziec), ale teraz widzę ile to dało i jakie świetne metody miał, opłaciło się z nawiązką, sam je teraz stosuję :]
Czyżbyś mówił o rodzinie Stasiaków?
Btw nie wiem czy zamiaerzasz wracać w rodzinne strony czy nie, ale jeśli tak to polecam się wkręcić do mojej szkoły, tam 80% uczniów na korki chodzi.
Panowie jak bardzo różni się spojrzenie pracodawców na studia zaoczne od tego na dzienne ? :D
Zostałeś permanentnie olany. :lol:Panowie jak bardzo różni się spojrzenie pracodawców na studia zaoczne od tego na dzienne ? :D
Ma ktoś w tym jakieś doświadczenie ?
Zostałeś permanentnie olany. :lol:Panowie jak bardzo różni się spojrzenie pracodawców na studia zaoczne od tego na dzienne ? :D
Ma ktoś w tym jakieś doświadczenie ?
Powiem tak- jeśli na coś patrzą to na szkołę samą w sobie.
: Kwiecień 30, 2009, 12:22:50 pm
Chodzi o takie jak np. UJ,UW,SGH,AGH itepe.
A inne to pewno nie.
Powiem tak- jeśli na coś patrzą to na szkołę samą w sobie.
: Kwiecień 30, 2009, 12:22:50 pm
Chodzi o takie jak np. UJ,UW,SGH,AGH itepe.
A inne to pewno nie.
???
Diuk 2 razy się wczoraj Ciebie pytałem jak tam z matmą na tym kierunku, a Ty mnie olałeś :( Chyba, że sobie ze mnie zażartowałeś i studiujesz na innym kierunku :(
Panowie jak bardzo różni się spojrzenie pracodawców na studia zaoczne od tego na dzienne ? :DWydaje mi się, że w pierwszej kolejności patrzą raczej na doświadczenie w zawodzie, staże, kursy, szkolenia itp.
Teraz mam 2 szkoły do wyboru: Wyższa Bankowa w Poznaniu albo Nauk humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu. W tej 1 jest chyba normalnie 3 lata licencjat i 2 magister(chyba) a w tej drugiej 4 lata i inżynier.Jak to fajnie jest być zdecydowanym. Tylko jak coś nie pójdzie to wtedy będe miał problem. :lol:
: Kwiecień 30, 2009, 11:45:16 am
A też jesteś Diuk noga z matmy czy raczej lubisz ten przedmiot ? :D
Teraz mam 2 szkoły do wyboru: Wyższa Bankowa w Poznaniu albo Nauk humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu. W tej 1 jest chyba normalnie 3 lata licencjat i 2 magister(chyba) a w tej drugiej 4 lata i inżynier.
: Kwiecień 30, 2009, 11:45:16 am
A też jesteś Diuk noga z matmy czy raczej lubisz ten przedmiot ? :D
Ja bym sobie poszedł na specjalizacje Grafika i Multimedia, choć są jeszcze takie Zintegrowane systemy informatczyne, Biznes elektroniczny i Internetowe technologie programistyczne i ch** wie co tu jest najlepsze :D
Na co się zdecydowałeś?Informatyka lub informatyka stosowana na UMK w Toruniu. :cool:
No ja niestety zawsze mam ten problem. Do tego rodzice zawsze mają inną wizje niż ja co mi nie pomaga bo mnie rozbija :D
: Kwiecień 30, 2009, 11:50:41 am
Music:Ja bym sobie poszedł na specjalizacje Grafika i Multimedia, choć są jeszcze takie Zintegrowane systemy informatczyne, Biznes elektroniczny i Internetowe technologie programistyczne i ch** wie co tu jest najlepsze :D
Tylko z samym wosem to może być troche ciężko?No ja niestety zawsze mam ten problem. Do tego rodzice zawsze mają inną wizje niż ja co mi nie pomaga bo mnie rozbija :D
: Kwiecień 30, 2009, 11:50:41 am
Music:Ja bym sobie poszedł na specjalizacje Grafika i Multimedia, choć są jeszcze takie Zintegrowane systemy informatczyne, Biznes elektroniczny i Internetowe technologie programistyczne i ch** wie co tu jest najlepsze :D
No to jest coś konkretnego i fajnego.
Ja bym wybrał tą grafikę i multimedia bo to by mnie interesowało. Zresztą wszystkie powyższe są dobre.
Masz dobrze, bo przynajmniej wiesz wokół jakiej dziedziny się obracasz, niektórzy do tej pory się zdecydowac nie mogą.
Moja siostra jest po zaocznych bo kierowała się tym samym co wy. A będę pracować, a na studiach luz, a będzie paierek to pracę znajdę. Teraz nie pracuje w zawodzie i mówi, że największy błąd jaki zrobiła to było pójście na płatne studia.
Doświadczenia nie mam, ale jeśli byś szedł do pracy związanej w 100% z kierunkiem, to może trochę lepiej by patrzeli gdybyś skończył dzienne. Ogólnie jednak przez te 3, czy 5 lat na zaocznych wyrobisz sobie trochę doświadczenia i będziesz mieć czym zapełnić CV ;) Jak był kiedyś artykuł w gazecie, to wyszło, że jednak łatwiej pracę znaleźć po studiach zaocznych. No i niektórzy (ale to pracodawcy-debile) uważają, że studenci dzienni to lenie.Panowie jak bardzo różni się spojrzenie pracodawców na studia zaoczne od tego na dzienne ? :D
Ma ktoś w tym jakieś doświadczenie ?
Wiadomo, że na płatnych nie ma takiego poziomu jak na państwowych. Bo na państwowe się musisz dostać(czyt. dobrze sie uczyć) a na publiczne przyjmą każdego kto da kasę.*Niekoniecznie, na UAMie masz poziom prawie ten sam co na dziennych. Kumpel jest na 4 roku AWFu (najpierw studiował 3 lata dziennie) i mówi, że jest ma identyczną liczbę zajęć co kumple z dziennych. Poza tym na dobrych szkołach prywatnych, też nie ma lekko np WSNHiD, a większość wykładowców jest ta sama co na UAMie.
Ja mam nadzieje, że na zaocznych naucze się równie dużo co na dziennych. Widzę, że jest POK, wiesz może czy ciężko jest znaleźć prace w Poznaniu ;) ?Teraz jest podobno troszkę trudniej, bo kryzys itd. Ogólnie jednak Poznań, to jedno z lepszych miejsc do szukania pracy w Polsce. Oczywiście znaleźć pracę, a znaleźć dobrą pracę to dwie różne rzeczy.
W sumie lepiej iść na zaoczne na tą informatykę niż mam się pie**olic z politologią albo stosunkami międzynarodowymi nie ? Po informatyce jestem inż. i gdzieś raczej się zatrudnie chyba zwłaszcza że teraz kompy są wszędzie.Ja słyszałem, że obecnie jest już za dużo informatyków i wcale nie jest tak łatwo z pracą. Słyszałem też (od naszego dr od informatyki), że studenci z fizyki stosowanej są dużo lepszymi informatykami, niż informatycy :)
Ja słyszałem, że obecnie jest już za dużo informatyków i wcale nie jest tak łatwo z pracą. Słyszałem też (od naszego dr od informatyki), że studenci z fizyki stosowanej są dużo lepszymi informatykami, niż informatycy :)Tak samo jak kiedyś był 'boom' na ekonomistów, tak teraz jest na informatyków. Chociaż uważam, że informatykowi dużo łatwiej znaleźć pracę, aniżeli osobie po ekonomii, mimo iż jednych i drugich jest równie dużo.
80 zł z native speakerem z UK z tytułem Ph.D po Harvardzie - tak jest u mnie. Jakim cudem Ci kolesie znajdują takich jeleni? :lol: :lol:I pomyśl sobie, że do niego do zapisania się jest kolejka...A nie jest tak, ze korepetycje są 'konieczne' do zaliczenia przedmiotu? U nas był kiedyś koleś z fizyki, do którego jak nie poszedłeś choć raz na korki i nie zapłaciłeś to miałeś gonga na koniec. Specjalnie stawiał słabe oceny i zlewał uczniów, by ci chodzili do niego i płacili. Wtedy nagle dostawałeś piątki i czwórki. Na szczęście doigrał się i go wywalili, bo jeszcze do tego zaczął laski wyrywać...
Może w niektórych przypadkach tak jest. Jednak u niego 4 na koniec roku to jest kosmos.
Czemu tak drogo? Pewnie dlatego, że 80% jego uczniów zdało maturę na 95+%. Oczywiście rozszerzoną.
Ja jak przegladalem jakbym sie nie dostal na anglistyke dziennie, to zaocznie 7000zl za rok :shock: i to i tak gowno a nie nauczanie zapewne bedzie na zaocznych...
Panowie co was skusiło aby iść na dzienne studia.... DUPY!??? :mad:Raczej bardziej trywialnie - wykształcenie. Dupy marne, a niby humanistyczny kierunek...
Panowie co was skusiło aby iść na dzienne studia.... DUPY!??? :mad:
Panowie co was skusiło aby iść na dzienne studia.... DUPY!??? :mad:Raczej bardziej trywialnie - wykształcenie. Dupy marne, a niby humanistyczny kierunek...
Panowie co was skusiło aby iść na dzienne studia.... DUPY!??? :mad::lol:
a na za oczynych to niby chodzą jakieś ni#doj^by!? wykształcenie przede wszystkim.Czasem.
Ja tam wolałem studiowac zaocznie + praca, kasa na wszystko była, tyle co przezyłęm imprez to niezlicze dodajmy do tego takie na poziomie gdzie wjazdy były po minimum 100 zł + w środku na picie 200 zł ;). Moja siorka teraz studiuje na dziennych i biduje strasznie, o tym co ja odstawiałem przez 5 lat moze zapomnieć. To plus zaocznych.Tak już dawno nie jest..chociaż niektóre uczelnie to jeszcze praktykują(z tą kasą) ;)
Minusem jest brak zycia na akademiku i klimatu tamtejszych imprez.
A bajki o tym że na zaocznych jest łatwiej z nauką, możecie sobie opowiadac ludzią nie w temacie. Ja studiując w Opolu zaocznie W-f jak pokazywałem kumplą z Katowic z dziennych co sie ucze chwytali sie za głowe już nie mówiąc o podejściu do praktyk w szkołach ale to dłuższy temat. Przykłąd z ktrym sie teraz zmagam, kumpel na dziennyhc z katowic zrobił prace mgr 70% kopiuj wklej obronił na 5. Ja oddałem tą sama prace z innymi badaniami ale teorie wziołem od niego, mój promotor poprawia ją już 2 miesiąc. Wiec nie pie....... za przeproszeniem że jest łatwiej bo dajesz kase.
No to ja mam
Pon - 9:30 do 13tej
Wtorek - Praktyki
Środa 9:30 - 19:45
Czwartek - różnie, ale zazwyczaj 10 - 15
Piątek albo od 8 do 17tej albo do 21.
Da się? Yeah right.
To jakieś wyjątkowe studia masz, bo mam niejednego znajomego, który, czy to był, czy nadal jest na dziennych i żaden nigdy nie siadział wzorem zaocznych, od rana do wieczora.
Poza tym, profesorowie, doktorzy, podpisują się pod wiedzą takiej osoby swoim nazwiskiem, nikt nieuka nie przepuści.
Stąd tak , czy owak program musi być nadrobiony,
"a tam, wy jesteście na zaocznych, to wasze prace dyplomowe mogą być na kilka stron, a na zaliczeniach, to się nie przejmujcie, bo macie 4 x mnij materiałów niż ci z dziennych".
To jakieś wyjątkowe studia masz, bo mam niejednego znajomego, który, czy to był, czy nadal jest na dziennych i żaden nigdy nie siadział wzorem zaocznych, od rana do wieczora.Sugerujesz, że kłamię? Bo nie łapię za bardzo idei tych wypocin.
iż niejeden uczący się zaocznie ma większą wiedzę, i jest zdolniejszy, niż ten z dziennych.
Bardzo nieprzyjemnie się tu zrobiło, przez was. Nazywanie zdania innych uczestników, wypocinami, czy też błędne interpretacje, rodzące złośliwe, riposty - nie, skoro piszesz, że tak masz, to niby czemu miałbym ci kłamstwo zarzucać? Bo to juz tak w naszym rodzimym kraju bywa, że ludzie doszukują się wszędzie ironii.Pracuj nad tonem swojej wypowiedzi, to unikniesz takich sytuacji.
Mi po postach tarniaka, wydaje się, że on ma się za lepszego studenta, bo uczy się w takim, a nie innym systemie.Broń Boże, ja powiem więcej, wstyd mi, że jestem studentem, więc tym bardziej jestem daleki od stawiania siebie na piedestale. A moja uczelnia ssie pałę i nie w smak mi siedzenie całymi dniami.
ja powiem więcej, wstyd mi, że jestem studentem
Tego kur** nie rozumiem. :???:Cytujja powiem więcej, wstyd mi, że jestem studentem
Oj murzynie, no ja cię proszę.
Jak inaczej? Studiuję na uczelni, która ma opinię mocno słabawej, a zapierdalam 2x więcej i w efekcie mam teraz egzaminy na poziomie magisterium na innej uczelni. No ku***. Zapieprzasz jak głupi, potrafisz więcej, a i tak ciągnie się za tobą smród marnej uczelni. No i powszechna opinia - "jesteś na ATH to pewnie przychodzisz tylko po wpisy". Taa...Cytujja powiem więcej, wstyd mi, że jestem studentem
Oj murzynie, no ja cię proszę.
Jak inaczej? Studiuję na uczelni, która ma opinię mocno słabawej, a zapierdalam 2x więcej i w efekcie mam teraz egzaminy na poziomie magisterium na innej uczelni. No ku***. Zapieprzasz jak głupi, potrafisz więcej, a i tak ciągnie się za tobą smród marnej uczelni. No i powszechna opinia - "jesteś na ATH to pewnie przychodzisz tylko po wpisy". Taa...Cytujja powiem więcej, wstyd mi, że jestem studentem
Oj murzynie, no ja cię proszę.
No to raczej wstydzisz sie ze jestes studentem ATH. :???:Jak inaczej? Studiuję na uczelni, która ma opinię mocno słabawej, a zapierdalam 2x więcej i w efekcie mam teraz egzaminy na poziomie magisterium na innej uczelni. No ku***. Zapieprzasz jak głupi, potrafisz więcej, a i tak ciągnie się za tobą smród marnej uczelni. No i powszechna opinia - "jesteś na ATH to pewnie przychodzisz tylko po wpisy". Taa...Cytujja powiem więcej, wstyd mi, że jestem studentem
Oj murzynie, no ja cię proszę.
Studiuję na uczelni, która ma opinię mocno słabawej, a zapierdalam 2x więcej i w efekcie mam teraz egzaminy na poziomie magisterium na innej. No ku***. Zapiepieprzasz jak głupi, potrafisz więcej, a i tak ciągnie się za tobą smród marnej uczelni.
A moja uczelnia ssie pałę i nie w smak mi siedzenie całymi dniami.
Nie, przykro mi, że pracując ciężko ciągnie się za mną słaba renoma szkoły. Nie wiem skąd Twój wniosek.
Kończę drugi rok, i nie dopiero, a już bo za niecały rok koniec i trzeba szukać nowej szkoły + drugi fakultet.Skończenie dwóch lat to jeszcze nie wyrok.
To jest forum, ponoć tutaj mogę dzielić się swoimi przemyśleniami. Mniej wkurza mnie sytuacja na rynku pracy związana z prestiżem uczelni, bo tutaj tak czy inaczej jestem w stanie udowodnić swoje umiejętności, ale mentalność studentów z "och, ach, renomowanych uczelni".
Btw. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest IMO chodzic na uczelnię, której patronem jest coś renomowanego- ja mam np. dyplom uj'otu, a studiowałem w rzeszowie.IMO najlepszym rozwiązaniem jest chodzić na jak najlepszą uczelnię i kierunek, który Cię interesuje, a nie mieć fajny papierek.
To był Twój wybór Tarniak i jeśli nie pasowała Ci uczelnia to trzeba było zrezygnować. Jak chcesz być na kogoś zły, to tylko wyłącznie na siebie.A czy ja jestem na KOGOŚ zły z tego powodu?
CytujBtw. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest IMO chodzic na uczelnię, której patronem jest coś renomowanego- ja mam np. dyplom uj'otu, a studiowałem w rzeszowie.IMO najlepszym rozwiązaniem jest chodzić na jak najlepszą uczelnię i kierunek, który Cię interesuje, a nie mieć fajny papierek.
Jaki niby był ton mojej wypowiedzi? Ja tylko stwierdziłem, że niektórzy wypowiadają się, jakby za dużo "Folwarku zwierzęcego" Orwell'a czytali, twierdząc, że ten, czy tamten jest drugiej kategorii, ponieważ zaocznie studiował.Nic nie pisałem o zaocznych, prócz tego, że jakby mój tok studiów wziąć za wyznacznik, to wcale nie mają tak dużo zajęć. A ty się produkujesz i polemizujesz z Bóg-wie-czym-i-kim.
Neurotyczne plucie się na wszystkie strony niczemu nie służy - ja się na przykład już z tym pogodziłem. Najlepiej robić swoje - co cię obchodzi cała reszta?Bla, bla, bla. Ładny, elokwentny... bełkot. Sprawdź o czym traktował mój pierwszy post w tym temacie, to zobaczysz kto zaczął się pluć, kto zaczął snuć teorie etc...
Czyli poniekąd tobie też? Jakie to uczucie mieć członka w odbycie? ;)
Kończąc tę jakże bezproduktywną i bezowocną wymianę zdań, ja jako arogancki bufon rzeknę, mam nadzieję wystarczająco dosadnie, ch*j w dupę studentom :*. Dziękuję i pozdrawiam.
Kończąc tę jakże bezproduktywną i bezowocną wymianę zdań, ja jako arogancki bufon rzeknę, mam nadzieję wystarczająco dosadnie, ch*j w dupę studentom :*. Dziękuję i pozdrawiam.
A ja Was dobije stwierdzeniem, ze jakis czas temu zaliczylem sesje, a srednia z calego ubieglego roku to 4,53, wiec moze sie zalapie na jakies stypendium wreszcie :DRównież skończyłem sesje, średnia 4.7, też liczę na socjala. Powodzenia dla tych, którzy wciąż walczą o zaliczenia :smile:
Teraz tylko miesiac praktyk i mozna powiedziec, ze skonczylem drugi rok studiow...
je**na sesja.wpis! :mad:
Mnie również to męczy.
Ja czekam na wyniki jednego egzamu i potem tylko została mi obrona 8)
Dzięki. Mam nadzieje że to też będzie najbardziej lajtowa rzecz na moich studiach. Lekki stres jest, ale większy mam na oczekiwany wynik z egzaminu który mi bardzo nie leży(przedmiot-Ochrona własności intelektualnej) ;)Ja czekam na wyniki jednego egzamu i potem tylko została mi obrona 8)
To życzę powodzenia i nie stresuj się. Wiem że łatwo się mówi ale mimo ogromnego stresu kiedy broniłem tytułu inżyniera, okazało się że obrona to była najbardziej lajtowa rzecz jaka spotkała mnie na studiach. Za rok (jak dobrze pójdzie) będę bronił tytułu magistra i mimo iż jedną obronę mam za sobą to jak o tym pomyślę, łapie mnie stres.
Ja mam obrone mgr we wrześniu, gdybe nie maksymalnie upierdliwy i dokładny promotor to bym sie bronił w ten czwartek. A tak zamiast tego poprawiam prace w dalszym ciągu :/.Czasem jest tak, że promotor pierw każe coś dopisać, a jak to zrobisz i przyniesiesz, to mówi żeby to wywalić... :???:
:shock: na jakich wy kierunkach jstescie ze macie takie srednie
60% matma... historia nie pytajcie (zaoczne prawo only) i zastanawiam się na jaki wydział złożyć papiery na AGH aby fizyki było mało.Matma rozszerzenie czy podstawa?
60% matma... historia nie pytajcie (zaoczne prawo only) i zastanawiam się na jaki wydział złożyć papiery na AGH aby fizyki było mało.Matma rozszerzenie czy podstawa?
U mnie 66% z rozszerzonej, ciekawe czy starczy na infe na UMK. :???:
Nie z Torunia, ale w sumie niedaleko mam.60% matma... historia nie pytajcie (zaoczne prawo only) i zastanawiam się na jaki wydział złożyć papiery na AGH aby fizyki było mało.Matma rozszerzenie czy podstawa?
U mnie 66% z rozszerzonej, ciekawe czy starczy na infe na UMK. :???:
z torunia jestes?? moje dwie siosrty konczyły UMK :)
73% z angielskiego i 98% z polskiego.
Jestem wchuj zadowolony.
Poliglotą jeb**ym zostanę, a jak zrobię matmę to już chyba kur*a człowiekiem renesansu.A po co Ci matma? :> No chyba, ze chcesz ja studiowac, bo ja lubisz, ale to jest totalna strata czasu.
Studiowanie matmy to strata czasu? :shock:CytujPoliglotą jeb**ym zostanę, a jak zrobię matmę to już chyba kur*a człowiekiem renesansu.A po co Ci matma? :> No chyba, ze chcesz ja studiowac, bo ja lubisz, ale to jest totalna strata czasu.
Ta.Cytuj73% z angielskiego i 98% z polskiego.
Jestem wchuj zadowolony.
Drugi raz pisałeś?
No ja bym zdecydowanie wolał filozofię, ale jak kto woli. :)Studiowanie matmy to strata czasu? :shock:CytujPoliglotą jeb**ym zostanę, a jak zrobię matmę to już chyba kur*a człowiekiem renesansu.A po co Ci matma? :> No chyba, ze chcesz ja studiowac, bo ja lubisz, ale to jest totalna strata czasu.
To co powiedzieć o filozofii. :lol:
Studiowanie matmy to strata czasu? :shock:Dla kogos, kto robi studia lingwistyczne i owszem.
To co powiedzieć o filozofii. :lol:
To sie zgodze, ale samo studiowanie matmy to nie jest głupota. ;)Studiowanie matmy to strata czasu? :shock:Dla kogos, kto robi studia lingwistyczne i owszem.
To co powiedzieć o filozofii. :lol:
Zajebiście się czuję, mogę wybierać sobie kierunek studiów nie martwiąc się, czy się dostanę.
Nawet na filmoznawstwo. :D
Inna sprawa, czy tam wytrzymam.
Studiowanie czystej matmy jest równie bezużyteczne jak filozofii. Chyba że marzy ci się fucha jako nauczyciel w gimnazjum, po filozofii też możesz zostać nauczycielem etyki dla zbuntowanych w podstawówce, co Boga w sercu nie mają.Studiowanie matmy to strata czasu? :shock:CytujPoliglotą jeb**ym zostanę, a jak zrobię matmę to już chyba kur*a człowiekiem renesansu.A po co Ci matma? :> No chyba, ze chcesz ja studiowac, bo ja lubisz, ale to jest totalna strata czasu.
To co powiedzieć o filozofii. :lol:
Lubię to co prawda, ale 3 języki w tym samym czasie to troszkę chujowizna. Z czego tylko po rosyjsku i angielsku jestem w stanie się porozumieć, a po francusku...Trochę przerąbane, ale tak to ludzie mają na filologiach - 3 języki to chyba minimum, jeszcze mądrze zrobiłeś, że wziąłeś rosyjski (o ile mogłeś wybierać), bo znam gościa co jedzie na francuskim-angielskim-norweskim.
jeszcze mądrze zrobiłeś, że wziąłeś rosyjski (o ile mogłeś wybierać), bo znam gościa co jedzie na francuskim-angielskim-norweskimJa znam dziewczynę, która uczy się szwedzkiego, islandzkiego i norweskiego bodajże (choć z tym ostatnim mogę się mylić). No i oczywiście angielski ma opanowany ;)
Co najmniej 90% z rozszerzonego polskiego powinieneś mieć, aby dostać się na filmoznawstwo.Zajebiście się czuję, mogę wybierać sobie kierunek studiów nie martwiąc się, czy się dostanę.
Nawet na filmoznawstwo. :D
Inna sprawa, czy tam wytrzymam.
NAWET filmozstastwo?
Może moi murzyni od informacji się opieprzają ostatnio, ale myślałem, że to kierunek w stylu "zdaj maturę, a cię przyjmiemy. I to z połykiem".
Cytujjeszcze mądrze zrobiłeś, że wziąłeś rosyjski (o ile mogłeś wybierać), bo znam gościa co jedzie na francuskim-angielskim-norweskimJa znam dziewczynę, która uczy się szwedzkiego, islandzkiego i norweskiego bodajże (choć z tym ostatnim mogę się mylić). ;)
Cytujjeszcze mądrze zrobiłeś, że wziąłeś rosyjski (o ile mogłeś wybierać), bo znam gościa co jedzie na francuskim-angielskim-norweskimJa znam dziewczynę, która uczy się szwedzkiego, islandzkiego i norweskiego bodajże (choć z tym ostatnim mogę się mylić). No i oczywiście angielski ma opanowany ;)Co najmniej 90% z rozszerzonego polskiego powinieneś mieć, aby dostać się na filmoznawstwo.Zajebiście się czuję, mogę wybierać sobie kierunek studiów nie martwiąc się, czy się dostanę.
Nawet na filmoznawstwo. :D
Inna sprawa, czy tam wytrzymam.
NAWET filmozstastwo?
Może moi murzyni od informacji się opieprzają ostatnio, ale myślałem, że to kierunek w stylu "zdaj maturę, a cię przyjmiemy. I to z połykiem".
Nie chcę STUDIOWAĆ matmy, tylko zdać maturę i iść na informatykę, która parałem się zanim stwierdziłem, że ch*** w życiu osiągnę, a angielski to jedyna dziedzina, w której mogę powalczyć. :lol: Lubię to co prawda, ale 3 języki w tym samym czasie to troszkę chujowizna. Z czego tylko po rosyjsku i angielsku jestem w stanie się porozumieć, a po francusku...To juz troche lepiej, tym bardziej jak znasz rosyjski. Jest tylko jeden warunek, na infe to idziesz na polibude - na dzienne! I gwarantuje Ci, ze jak zrobisz tytul inzyniera i magistra z rosyjskiego to znajdziesz niezla fuche.
A czemu infa to tylko polibuda?Nie chcę STUDIOWAĆ matmy, tylko zdać maturę i iść na informatykę, która parałem się zanim stwierdziłem, że ch*** w życiu osiągnę, a angielski to jedyna dziedzina, w której mogę powalczyć. :lol: Lubię to co prawda, ale 3 języki w tym samym czasie to troszkę chujowizna. Z czego tylko po rosyjsku i angielsku jestem w stanie się porozumieć, a po francusku...To juz troche lepiej, tym bardziej jak znasz rosyjski. Jest tylko jeden warunek, na infe to idziesz na polibude - na dzienne! I gwarantuje Ci, ze jak zrobisz tytul inzyniera i magistra z rosyjskiego to znajdziesz niezla fuche.
A czemu infa to tylko polibuda?Bo na uniwersytecie robisz m.in masę niepotrzebnych rzeczy?
Np. jakich?CytujA czemu infa to tylko polibuda?Bo na uniwersytecie robisz m.in masę niepotrzebnych rzeczy?
pijesz z kolegami i marnujesz pieniądze które panstwo czyli podatnicy przeznaczyli na szkolnictwo wyższe :-x
Wejdź sobie na plan stosowanej na UŚ to będziesz wiedział.Np. jakich?CytujA czemu infa to tylko polibuda?Bo na uniwersytecie robisz m.in masę niepotrzebnych rzeczy?
Rozszerzona oczywiście.60% matma... historia nie pytajcie (zaoczne prawo only) i zastanawiam się na jaki wydział złożyć papiery na AGH aby fizyki było mało.Matma rozszerzenie czy podstawa?
U mnie 66% z rozszerzonej, ciekawe czy starczy na infe na UMK. :???:
Ale mi się nie chce rejestrować na te studia. :PMyślę, że chodzi się późno spać.
Co sądzicie o uczęszczaniu na studia wieczorowe?
I się późno wstaje. A oprócz tego? Jest mniej zajęć czy cuś?Ale mi się nie chce rejestrować na te studia. :PMyślę, że chodzi się późno spać.
Co sądzicie o uczęszczaniu na studia wieczorowe?
I się późno wstaje. A oprócz tego? Jest mniej zajęć czy cuś?Raczej nie.
Nie chce mi sie. :sad:Wejdź sobie na plan stosowanej na UŚ to będziesz wiedział.Np. jakich?CytujA czemu infa to tylko polibuda?Bo na uniwersytecie robisz m.in masę niepotrzebnych rzeczy?
No to się nie dowiesz, chłystku :evil: .Strasznie źle sie z tym czuje. :(
Dojebałeś 98% z rozszerzonego polskiego? :oNo sam nie wiem jak to się stało, ale tak. :D
Czyli jednym słowem - trafiłeś w klucz?Dojebałeś 98% z rozszerzonego polskiego? :oNo sam nie wiem jak to się stało, ale tak. :D
Po prostu załapałem o co chodzi w systemie oceniania, nie czuję się jednym z lepszych gości w kraju z języka polskiego. :lol:
Prawo. :)Choć do Katowic 8)
Co myślicie o kierunku: Informatyka i Ekonometria?
Studiowanie czystej matmy jest równie bezużyteczne jak filozofii. Chyba że marzy ci się fucha jako nauczyciel w gimnazjum, po filozofii też możesz zostać nauczycielem etyki dla zbuntowanych w podstawówce, co Boga w sercu nie mają.Sama matma moze faktycznie, ale wyzsza matematyka + dorobienie sobie informatyki na bank zaowocuje niezla i ciekawa posada z zakresu kryptografii:)
Prawo. :)Choć do Katowic 8)
Studiowanie Prawa jest, co tu dużo mówić ciężkie.Pierwszy rok i 2 przedmioty szczególnie. Potem już idzie gładko. :smile:
Dużo jest takich ludzi co składają papiery na kilkanaście kierunków, bo nie wiedzą co ze sobą zrobić. Dla mnie bezsens totalny. Teraz, jak ludzie maja dylematy gdzie iść i na co, cieszę się, że już w podstawówce wiedziałem gdzie chce studiować i jaki kierunek. :)To ty rozgarnięte dziecko byłeś. :lol:
Dużo jest takich ludzi co składają papiery na kilkanaście kierunków, bo nie wiedzą co ze sobą zrobić. Dla mnie bezsens totalny. Teraz, jak ludzie maja dylematy gdzie iść i na co, cieszę się, że już w podstawówce wiedziałem gdzie chce studiować i jaki kierunek. :)Gdzie chcesz studiować i jaki kierunek?
Sie było liderem dziecięcego gangu na ośce. 8)Dużo jest takich ludzi co składają papiery na kilkanaście kierunków, bo nie wiedzą co ze sobą zrobić. Dla mnie bezsens totalny. Teraz, jak ludzie maja dylematy gdzie iść i na co, cieszę się, że już w podstawówce wiedziałem gdzie chce studiować i jaki kierunek. :)To ty rozgarnięte dziecko byłeś. :lol:
UMCS Lublin - prawo.Dużo jest takich ludzi co składają papiery na kilkanaście kierunków, bo nie wiedzą co ze sobą zrobić. Dla mnie bezsens totalny. Teraz, jak ludzie maja dylematy gdzie iść i na co, cieszę się, że już w podstawówce wiedziałem gdzie chce studiować i jaki kierunek. :)Gdzie chcesz studiować i jaki kierunek?
Ja składam na 4 kierunki i wcale nie wydaje mi się to bezsensem. :)
I nawet cieszę się, że doszedłem do tego po wielu latach poszukiwań, zmieniając zdanie wiele razy.
No bo bądźmy szczerzy, w podstawówce nie można podjąć własnego, świadomego wyboru.
A plecy jak widać masz zajebise... ;)Sie było liderem dziecięcego gangu na ośce. 8)Dużo jest takich ludzi co składają papiery na kilkanaście kierunków, bo nie wiedzą co ze sobą zrobić. Dla mnie bezsens totalny. Teraz, jak ludzie maja dylematy gdzie iść i na co, cieszę się, że już w podstawówce wiedziałem gdzie chce studiować i jaki kierunek. :)To ty rozgarnięte dziecko byłeś. :lol:
: Lipiec 02, 2009, 01:58:28 amUMCS Lublin - prawo.Dużo jest takich ludzi co składają papiery na kilkanaście kierunków, bo nie wiedzą co ze sobą zrobić. Dla mnie bezsens totalny. Teraz, jak ludzie maja dylematy gdzie iść i na co, cieszę się, że już w podstawówce wiedziałem gdzie chce studiować i jaki kierunek. :)Gdzie chcesz studiować i jaki kierunek?
Ja składam na 4 kierunki i wcale nie wydaje mi się to bezsensem. :)
I nawet cieszę się, że doszedłem do tego po wielu latach poszukiwań, zmieniając zdanie wiele razy.
No bo bądźmy szczerzy, w podstawówce nie można podjąć własnego, świadomego wyboru.
Mój stary jest prawnikiem, pół mojej rodziny, kuzyni, rodzeństwo, nawet kiedyś mój wujek profesor na UW wykładał, hehe.
To z podstawówką to było ot tak napisane, bo nie wiem kiedy dokładnie wiedziałem co chce w życiu robić, ale wydaje mi się, że od dawien dawna. Przeglądałem niedawno wszystkie możliwe kierunki i nie widzę siebie studiującego jakiś inny kierunek i wykonujący jakiś inny zawód, po prostu od lat marzyło mi się zostać prawnikiem i pomagać ludziom. :wink:
Ja składam na 4 kierunki i wcale nie wydaje mi się to bezsensem. :)Co innego mieć wybór, co innego pójść tam gdzie cię przyjmą. Sam kiedyś popełniłem podobny błąd, musiałem zostać w swoim mieście (rodzinne przyczyny) i poszedłem na pierwszy bliższy mojemu zainteresowaniu kierunek - Politologię. Wytrzymałem pół roku, dostałem stypendium i znikłem w odmętach Brytyjskich Wysp. Nie opłacalna sprawa. Natomiast sam czas poświęciłem właśnie na zastanowieniu co chcę na pewno robić, nie zmarnowałem go, robię coś co lubię. Ogólnie czasem jest tak, że wybieranie na 100% przyszłej drogi życia (a przynajmniej kariery) w wieku 18/19 lat jest bardzo trudne. Jak złożyłeś na 4 kierunki (i każdy z nich ma coś w sobie), dostałbyś się na kilka, wybierz ten który sam uważasz za słuszny. Nawet jakby to była wspomniana filozofia (ewentualnie dobierz drugi), moim zdaniem grunt to robić to co się lubi.
I nawet cieszę się, że doszedłem do tego po wielu latach poszukiwań, zmieniając zdanie wiele razy.
No bo bądźmy szczerzy, w podstawówce nie można podjąć własnego, świadomego wyboru.
Jak wogóle ktoś może pytac nieznajmoych "cześc, jestem Jasio i powiedzcie mi co mam studiowac, z matury miałem takie i takie wyniki"?Masz za to u mnie browara Music - to samo nasunelo mi sie podczas czytania tego posta :-P
Taka osoba to idealny przykład kogoś, kto nie ma sprecyzowanych planów na przyszłośc, nie wie co chce robic, więc studia nie są dla niego z samej zasady nawet. Co to wogóle za kryteria, że idzie się tam gdzie przyjmą? Idzie się tam gdzie chce, jak słabo się napisało maturę, to się poproawia za rok.
Błędy ortograficzne w pracach zaliczeniowych to standard. Studenci coraz częściej stosują zapis fonetyczny zdań, co znaczy, że w ogóle( zaznaczam dla tych co jeszcze się nie nauczyli) nie czytają. Na pytanie, kto potrafi zmontować prosty obwód elektryczny, zgłosiło się kilka osób z kilkudziesięciu obecnych na wykładzie. Student III roku chemii nie potrafił powiedzieć, na jakiej zasadzie świeci żarówka.
Jakie przedmioty są na magisterce filologii angielskiej?
Dużo jest takich ludzi co składają papiery na kilkanaście kierunków, bo nie wiedzą co ze sobą zrobić. Dla mnie bezsens totalny. Teraz, jak ludzie maja dylematy gdzie iść i na co, cieszę się, że już w podstawówce wiedziałem gdzie chce studiować i jaki kierunek. :)kurna ja jeszcze pare miesiecy temu tez bylem zdecydowany a teraz mam tylko metlik w glowie. :-? na razie wybralem 6 kierunkow na pg
Dość łatwo za to dostać się na uczelnie techniczneto zalezy jeszcze na jaki kierunek. np na biotechnologie czy budownictwo na pg jest dosc ciezko sie dostac, ale na taka fizyke techniczna, elektrotechnike czy mechanike dostaje sie kazdy.
jeżeli chcesz iść na polibudę to polecam automatykę i robotykę, mechatronikę albo po prostu budowę maszyn. do tego dobry angielski i robotę powinieneś znaleźć bez problemu. jak tylko jesteś gotowy wychylić nos z polski to już w ogóle bright future. wiem, bo sprawdziłem na sobie.
Nie większość osób po MELu (cokolwiek to kur** jest), tylko po prostu większość osób.
Właśnie stoje przed wyborem kierunków. Obecnie pracuję jako kurier i myśle o studiach zaocznych. Moze ktos powiedziec czy to rzeczywiscie jest do zrobienia czy raczej sie urobie?
Bo na dziennych to czuje ze strace czas, a nie bede miał kasy na dojazd, mieszkanie ani na nic prawie ;/
Pokazać Ci mój plan z tego semestru? Naprawde nie jest tak ża jak ktoś chce to da radę. W moim przypadku jest to nie do pogodzenia po prostu.
Ogólnie chodzi mi o to że na dziennych byłbym na utrzymaniu rodziców ale slyszałem opinie od niektorych ze dzienne studia to najlepszy okres w ich zyciu
Kurna, ale uczyć też się kiedyś trzeba. A na technicznych wyższa matma, fizyka, informatyka naprawdę wymaga czasu. Do tego jakieś życie prywatne też chyba wypadałoby mieć.Studia techniczne = zapierdol
jak ktoś nie chce iść do roboty i myśli o studiach technicznych to niech wybierze sobie jeden z kierunków zamawianych. dla najlepszych 30% jest stypa 1000 zł.Wpis. :yes_anim:
Ogólnie chodzi mi o to że na dziennych byłbym na utrzymaniu rodziców ale slyszałem opinie od niektorych ze dzienne studia to najlepszy okres w ich zyciu
Moja teoria jest taka: jeśli masz normalnych rodziców, którzy nie trzymają cię na smyczy i w kagańcu, oraz fajną ekipę, to lepiej niż w liceum już nigdy nie będzie.
Że tak zapytam, na ilu uczelniach studiowałeś i do którego semestru dotrwałeś najdalej? Połączenie pracy i dobrych wyników na uczelni technicznej jest N I E M O Ż L I W E.Właśnie stoje przed wyborem kierunków. Obecnie pracuję jako kurier i myśle o studiach zaocznych. Moze ktos powiedziec czy to rzeczywiscie jest do zrobienia czy raczej sie urobie?
Bo na dziennych to czuje ze strace czas, a nie bede miał kasy na dojazd, mieszkanie ani na nic prawie ;/
Nie ma czegoś takiego jak "nie da się"- jest jedynie "nie chce się", wszystko jest do zrobienia :]
Idź na coś technicznego, bo pewniejsze i konkretne. Humanistyczne są przyjemniejsze, ale potem możesz byc jednym z wielu narzekających na brak pracy w zawodzie (chyba że wybierzesz coś, gdzie jest duża rotacja, ale to już trzeba byc bardzo dobrym by się w to wkręcic).
Że tak zapytam, na ilu uczelniach studiowałeś i do którego semestru dotrwałeś najdalej? Połączenie pracy i dobrych wyników na uczelni technicznej jest N I E M O Ż L I W E.
...na drugim roku dorywczo, max dwie nocki w tygodniu przez jakieś biuro pośrednictwa pracy (i jeszcze stypę za wyniki wyciągnąłem)...
Że tak zapytam, na ilu uczelniach studiowałeś i do którego semestru dotrwałeś najdalej? Połączenie pracy i dobrych wyników na uczelni technicznej jest N I E M O Ż L I W E.
Fotogram – obraz uzyskany na materiale światłoczułym, charakteryzujący się określonymi cechami. Wyraz stosowany w kilku znaczeniach:
1. odbitka zdjęcia fotograficznego wykonana w celach artystycznych (jako samoistne dzieło sztuki), lub w celach wystawienniczych (na potrzeby ekspozycji), reklamowych itp. – dzieło pracy fotografika
2. zdjęcie fotogrametryczne – zdjęcie fotograficzne wykonane na potrzeby fotogrametrii za pomocą specjalnego urządzenia – kamery fotogrametrycznej (służy do wykonania precyzyjnych pomiarów wielkości i kształtu badanego obiektu, np. przedmiotu lub terenu)
3. obraz na materiale światłoczułym, który uzyskano bez użycia specjalnego urządzenia naświetlającego (aparatu fotograficznego, powiększalnika, naświetlarki itp.), a jedynie poprzez naświetlenie materiału światłoczułego przysłoniętego różnego rodzaju przedmiotami półprzezroczystymi lub nieprzezroczystymi (luksografia)
Czyli ze jak odbije po prostu zwykle fotki to sie nada?
Dobra, a co to są kierunki zamawiane?
I jeszcze jedna rzecz, czy jest taki kierunek jak zarządzanie bazami danych?
No to raczej nie pójdę bo przez liceum miałem tylko w jednej klasie technologię informacyjną gdzie przez rok zgłębialiśmy wiedzę dotyczącą programu derive :D
Też jestem na kierunku zamawianym. Przez pierwszy rok 50% osób na kierunku z najwyższymi wynikami z matury (u mnie z matematyki na pierwszym miejscu) dostaje stypendium 1k zł miesięcznie. Potem weryfikowane są wyniki w nauce i na podstawie średniej przyznawane są stypendia na kolejny rok.
I jeszcze jedna rzecz, czy jest taki kierunek jak zarządzanie bazami danych?Na informacji naukowej trafisz na sporo baz danych.
a czym kierunki zamawiane różnią się od normalnych? bo jeśli mam być szczery to pierwszy raz słyszę o takichTym że płacą Ci stypendium 1000zł na miesiąc.
tylko?a czym kierunki zamawiane różnią się od normalnych? bo jeśli mam być szczery to pierwszy raz słyszę o takichTym że płacą Ci stypendium 1000zł na miesiąc.
Yhym.tylko?a czym kierunki zamawiane różnią się od normalnych? bo jeśli mam być szczery to pierwszy raz słyszę o takichTym że płacą Ci stypendium 1000zł na miesiąc.
Działanie to ma na celu zapewnienie wystarczającej podaży odpowiednio wykwalifikowanych specjalistów nauk ścisłych, realizowane w ramach Poddziałania 4.1.2 „Zwiększenie liczby absolwentów kierunków o kluczowym znaczeniu dla gospodarki opartej na wiedzy” Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Program pilotażowy „Zamawianie kształcenia na kierunkach technicznych, matematycznych i przyrodniczych" rozpoczął się 1 października 2008 roku na podstawie zarządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego – prof. Barbary Kudryckiej o ogłoszeniu konkursu z 2 lipca 2008.
Jednakże kur** nie wiem czemu np. AGH się nie załapało. pissed-off2
Na mechanicznym widziale studiujesz czy na elektronicznym? Jest w ogóle taki podział na PW?Na mechanicznym, trudno mi powiedzieć o programie studiów, bo jestem dopiero na 2 semestrze, ale z tego co słyszałem to technicznych rzeczy jest więcej niż typowego programowania. Tak w ogóle to automatyka i robotyka jest chyba na 4 wydziałach na pw :lol:
Albo inaczej. Napierdalacie więcej informatyki czy więcej technicznych rzeczy? ;]
I od razu, czy Ci się podoba?
i tak w ramach Twoich zainteresowań
Jestem w ciemnej dupie bo w ciągu miesiąca muszę się dowiedzieć co chcę robić prawdopodobnie przez resztę zycia...
-gospodarka nieruchomościami
Nie wiem, jak po innych kierunkach, które podałeś, ale w rodzinie mam osobę po bankowości i finansach - radzi sobie na prawdę nieźle. Robi teraz kursy i egzaminy na kontrolera bankowego (w chuuuj nauki podobno, ciężko i drogi koszt egzaminów), co ma bardzo zaprocentować wysokimi zarobkami (powyżej 10k zł/m-c, jak się wkręci), ale także dużym stresem i odpowiedzialnością. Duży minus z mojego punktu widzenia - cyferki, cyferki, biurko, cyferki, bite 10h przed monitorem/księgami - nie wytrzymałbym takiej pracy. Jest to jednak opinia z drugiej ręki, spisana przez osobę kompletnie nie w temacie. Dziękuję za uwagę.Spoiler (kliknij, by wyświetlić/ukryć)
Znaczy wiem , że na tym wydziale co ja chcę iśc jest np. dużo programowania, nigdy tego nie robiłem,Też tak zrobiłem. I mogę Ci powiedzieć, że sie możesz szykować na niezłą jazdę. ;)
Jak myślicie- mieszkanie z kimś czy samemu?Akademik, albo chata z kimś.
Jak myślicie- mieszkanie z kimś czy samemu?Akademik
Zawsze posprzątaneZ tym bywa różnie. Mój kumpel mieszkał z 3 dupami i był mega syf przez cały czas. I to głównie one brudziły oraz nie sprzątały. No i w przypadku mieszkania ze szmulami trzeba się również szykować na kolejki do łazienki.
Odnośnie akademika to przecież nie jest tak łatwo dostać w nim miejsceW Toruniu jest łatwo.
8 kilosów od uczelni to jak na krakowskie warunki dużo? Dobra jest w ogóle komunikacja miejska w Krk?O Krakowie można napisać wszystko, ale nie to, że ma słabą liczbę połączeń. Problemu należy upatrywać bardziej w korkach, bo jak np. wynajmiesz mieszkanie w okolicy dawnego Hotelu Forum (np. Osiedle Podwawelskie), lub na Wielickiej i przyjdzie Ci - strzelam - jechać w okolice Ronda Mogilskiego na UEK, to zesrasz się z gorąca, ścisku i czasu dojazdu. Tak samo okolice Opolskiej i Josepha Conrada. Dlatego jedyną słuszną opcją są tramwaje lub rower.
Wiedziałem, że akurat Ty jako pierwszy będziesz przeciwko akadema :PBo Wojtek ma ambicje, to dla jego dobra.
Mało. Komunikacja miejska jest akurat zajebista w krk.8 to mało? A to już nie jest kur** jakiś Prokocim (licząc od centrum). Komunikacja jest dobra, ale są "czarne dziury" - Ruczaje, Prokocimie, Płaszów itp. Do centrum z Ruczaju niby jakieś 6-8 (zależnie od miejsca), ale trzeba je**ć na dwa autobusy póki co. Mieszkania za to ładne, tanie i w przyjemnej okolicy. Coś za coś.
Plusem są niewątpliwie nocne linie w mieście, co akurat w moim przypadku wywoływało zazdrość, bo stawałem przed koniecznością drałowania na nogach, łapaniem taksówki lub nocowaniem na waleta
Na miejscu Lesia szukałbym czegoś na Krowodrzy
Ciekawie definiujesz "czarne dziury" - dla mnie to brak możliwości dojazdu jakąkolwiek linią rzadziej, niż raz na godzinę.Czarna dziura = ch**owe połączenie. Nic to dla mnie dziwnego. Dwie przesiadki z np. Trofowej na Ruczaju żeby dojechać do centrum to jest dla mnie czarna dziura. Jak trzeba się przesiadać to już dla mnie nie ma nic wspólnego z komfortem.
Rozumiem Cię jednak, że widząc jakość połączeń w Śródmieściu i w znacznym oddaleniu od niego, kontrast daje mocno po oczach.O to chodziło, więc reszta wywodu nie potrzebna.
Na miejscu Lesia szukałbym czegoś na Krowodrzy, ulic odchodzących od Karmelickiej (ale tu raczej ciężko z dostępnością), Czarnowiejskiej, Lea, Królewskiej - czy generalnie przy Alejach. Wszędzie blisko, nie trzeba polegać tak mocno na komunikacji, bo można luzem opędzić niezbędną okolicę w 30 min.No ja czekam aż tam studenty na sesji poodpadają, żeby sobie w tych okolicach coś znaleźć. Bo szukam tak od 3 miechów czegoś w znośnej kwocie, w standardzie "niestudenckim" od właściciela i licho.
Nie nocowałeś nigdy w miejscu gdzie nie mieszkasz i za które nie płaciłeś? :lol:CytujPlusem są niewątpliwie nocne linie w mieście, co akurat w moim przypadku wywoływało zazdrość, bo stawałem przed koniecznością drałowania na nogach, łapaniem taksówki lub nocowaniem na waleta
Say whaaaaat?! Powiedz coś więcej o tym, chętnie posłucham. :lol:
Nie nocowałeś nigdy w miejscu gdzie nie mieszkasz i za które nie płaciłeś? :lol:CytujPlusem są niewątpliwie nocne linie w mieście, co akurat w moim przypadku wywoływało zazdrość, bo stawałem przed koniecznością drałowania na nogach, łapaniem taksówki lub nocowaniem na waleta
Say whaaaaat?! Powiedz coś więcej o tym, chętnie posłucham. :lol:
Windom też masz taki zapierdol w tym semestrze? I mean, ile ja mam kur** projektów do zrobienia żeby zaliczyć pierdolone ćwiczenia.U mnie głównie koła, ale projekty kur** też mam. I do tego 7 egzaminów plus jeden zaległy. Poza tym mialem wlaśnie bałagan z wyborem tematu pracy inż. Więc tak, zapierdol jest niewąski :/ A jakie masz tak w ogóle przedmioty w tym semestrze?
Brałbym z kimś. Mieszkałem sam przez parę miesięcy, a potem uznałem że warto kogoś przygarnąć, bo tak jak Tarny mówi jest deprecha :<Phi, ja sam przesiedziałem ponad rok w wynajętym mieszkanku i z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że to był dobry trening przed następnymi tąpnięciami życiowymi. Swoją drogą jeśli ktoś boi się samotności to jak chce wyruszyć do roboty w UK czy innym kraju??
CytujBrałbym z kimś. Mieszkałem sam przez parę miesięcy, a potem uznałem że warto kogoś przygarnąć, bo tak jak Tarny mówi jest deprecha :<Phi, ja sam przesiedziałem ponad rok w wynajętym mieszkanku i z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że to był dobry trening przed następnymi tąpnięciami życiowymi. Swoją drogą jeśli ktoś boi się samotności to jak chce wyruszyć do roboty w UK czy innym kraju??
Swoją drogą jeśli ktoś boi się samotności to jak chce wyruszyć do roboty w UK czy innym kraju??Robota za granicą nie oznacza przecież samotności. Zazwyczaj 'na dzień dobry' szuka się chaty z kimś Polakami/Angolami. Ciężko coś samemu wziąć.
Dobra decyzja (choć droga, bo jak wziąłeś całe mieszkanie sam, to propsy z ekonomicznego punktu widzenia), dupy nikt nie zawraca, masz komfort i spokój, jak zaprosisz "koleżankę" to też plus. Minus to, jak się już przetrzesz i zawiążesz znajomości, sępy które będą wymuszać lokum na imprezy. Pół biedy, jak wykażą się kulturą. I wymieniona już izolacja oraz samotność, bo czasem fajnie do kogoś się odezwać. Ja np. nie mógłbym mieszkać sam.Ja już zdecydowałem, że biorę sam, przynajmniej na rok. :)CytujBrałbym z kimś. Mieszkałem sam przez parę miesięcy, a potem uznałem że warto kogoś przygarnąć, bo tak jak Tarny mówi jest deprecha :<Phi, ja sam przesiedziałem ponad rok w wynajętym mieszkanku i z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że to był dobry trening przed następnymi tąpnięciami życiowymi. Swoją drogą jeśli ktoś boi się samotności to jak chce wyruszyć do roboty w UK czy innym kraju??
CytujBrałbym z kimś. Mieszkałem sam przez parę miesięcy, a potem uznałem że warto kogoś przygarnąć, bo tak jak Tarny mówi jest deprecha :<Swoją drogą jeśli ktoś boi się samotności to jak chce wyruszyć do roboty w UK czy innym kraju??
Mieszkanie samemu? Nigdy. Chyba bym oszalał.Ja mieszkam samemu, jeżdżę tylko do rodziców na obiadki i nie oszalałem chyba :P, pomaga to w nauce bo ma się cisze i spokój jak chce się skupić.
Ja nie mogę bo nie słychać silnika :oops:
Swoją drogą to właśnie jestem w Kraku i sam szukam mieszkania. Ja tam wezmę prawdopodobnie w 3 osoby i będę dzielił pokój z bratem w fajowskim mieszkanku na Żabińcu.
A Ty Lesiu jaka dzielnica(?
włączonego tv